Spowiedź, czyli przekonanie o grzechu i miłości

Życie Duchowe
(fot. Lawrence OP)

Potrzeba zatem uwypuklenia zewnętrznego, wyrażającego się w ludzkim "pomiędzy", wymiaru łaski Bożej. Koncepcja łaski zewnętrznej opiera się na kilku przekonaniach. Po pierwsze, nie można oddzielać sacrum od profanum, czyli historii zbawienia od historii świeckiej. Istnieje bowiem tylko jedna historia, która cała jest pod wpływem Chrystusowej łaski. Po drugie, osobiste doświadczenie łaski wymaga pytania o interpersonalny i społeczny wymiar tej łaski. Po trzecie, prowadzenie życia duchowego w dzisiejszych czasach nie polega na umiejętności uciekania od spraw tego świata, ale na takim zanurzeniu się w świecie, które pozwala na znajdowanie w nim obecności Boga. Konsekwencją takiej koncepcji łaski jest głębsze rozumienie grzechu w jego społecznym i eklezjalnym wymiarze. Tą właśnie drogą poszła soborowa odnowa sakramentu pokuty.

 

Pojednanie z Bogiem i Kościołem

 

Spowiedź jest sakramentem pojednania. Ale z kim? Odpowiedź na to - zdawałoby się - proste pytanie nie była taka oczywista. Kiedy w 1922 roku Bartłomiej Xiberta postawił na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie tezę, że pogodzenie się z Kościołem jest owocem właściwym i bezpośrednim absolucji sakramentalnej, rozpętała się zażarta dyskusja. Wielu obawiało się, że mówienie o pojednaniu się z Kościołem osłabia perspektywę relacji pomiędzy Bogiem a człowiekiem. W 1966 roku kard. Alfredo Ottaviani pisał: "Niektórzy wolą tłumaczyć sakrament pokuty jako środek pogodzenia z Kościołem, nie wyrażając wystarczająco pogodzenia z samym obrażonym Bogiem". A zatem w centrum wydarzenia spowiedzi stawiano zagniewanego Boga i skruszonego grzesznika. Podkreślanie wymiaru eklezjalno-społecznego wydawało się podejrzane.

 

Potrzeba było Soboru Watykańskiego II, aby nauka o społecznym wymiarze grzechu i sakramentalnego pojednania została w pełni przyjęta. W Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium czytamy: "Ci zaś, którzy przystępują do sakramentu pokuty [...] dostępują pojednania z Kościołem, któremu grzesząc zadali ranę, a który przyczynia się do ich nawrócenia miłością, przykładem i modlitwą" (KK, 11). We Wprowadzeniu teologicznym i pastoralnym do obrzędów pokuty podkreśla się, że pomiędzy ludźmi istnieją duchowe więzi, które sprawiają, że grzech jednego szkodzi wszystkim, tak jak świętość jednego przynosi wszystkim błogosławieństwo. Aby ten społeczny wymiar grzechu znalazł swoje odzwierciedlenie w sakramencie pokuty, w nowych obrzędach przygotowano obrzęd pojednania wielu penitentów, w którym indywidualna spowiedź i rozgrzeszenie zostały włączone w liturgię słowa Bożego. Jest to jeden z trzech sposobów sakramentalnej spowiedzi. Dwa pozostałe to znany nam najbardziej obrzęd pojednania poszczególnego penitenta poprzedzony jego indywidualnym przygotowaniem oraz stosowany w wyjątkowych wypadkach obrzęd pojednania z Bogiem wielu penitentów, którzy wyznają grzechy ogólnie i otrzymują absolucję generalną. Ale to właśnie spowiedź wpisana w liturgię pokutną stanowi istotę soborowej odnowy sprawowania sakramentu pokuty. Niestety, nie można stwierdzić, że wskazania Soboru Watykańskie- go II w kwestii spowiedzi są wprowadzane w życie. W duszpasterskiej praktyce wciąż dominuje indywidualistyczne traktowanie spowiedzi. Bez wprowadzenia bowiem pokutnych liturgii biblijnych w naszych kościołach cała reforma rytuału pokutnego pozostanie w Polsce tylko na papierze, a jedyna "nowość" będzie polegała na udzielaniu rozgrzeszenia w języku ojczystym. Chodzi o to, abyśmy poprzez wspólne liturgie pokutne uczyli się dostrzegać społeczny wymiar naszych grzechów oraz wspólnotowy i eklezjalny sens naszego pojednania z Bogiem. "Nikt nie jest samotną wyspą"
- również w doświadczeniu grzechu, winy i przebaczenia.


W centrum liturgii pokutnej znajduje się głoszenie słowa Bożego. "Proklamowanie Pisma Świętego - pisze Alfred Cholewiński SJ - jest postawieniem człowieka wobec Boga, który wzywa do nawrócenia. Tylko tak jest ono możliwe. Nawrócenie nie jest bowiem czymś, co człowiek sam sobie może zaplanować [...]. Możemy się nawrócić tylko wtedy, gdy Bóg nas wzywa do nawrócenia; z Jego wezwaniem związana jest bowiem łaska, która nam je umożliwia". Wspólne słuchanie słowa Bożego może być tym, co z jednej strony przekona nas o naszym grzechu, z drugiej zaś nie pozwoli nam popaść w neurotyczny lęk przed karzącym Bogiem. Równocześnie da nam ono bodziec do podjęcia dzieła nawrócenia we wspólnocie, czyli w naszych relacjach z innymi. Kiedyś ktoś po spowiedzi odbytej w kontekście liturgii pokutnej powiedział mi, że była to jego pierwsza spowiedź, kiedy nie czuł - nie mającego nic wspólnego z bojaźnią Bożą - strachu. Nie musiał podejmować woluntarystycznych wysiłków, aby wyspowiadać się przed kapłanem; spowiedź była po prostu spontaniczną odpowiedzią na wzywające go do nawrócenia słowo Boże. Ponadto głoszone słowo działa często w taki sposób, że w tym, kto nie zamierzał przystąpić do sakramentu pokuty, pod wpływem słowa Bożego rodzi się pragnienie dobrej spowiedzi. Odpowiedzią na współczesne orędzie bezgrzeszności, jak i na nadużywanie prawdy o grzechu, nie może być zatem moralizatorskie biadolenie lub wzbudzanie poczucia winy, lecz odnowione przepowiadanie słowa Bożego we wspólnocie Kościoła.


Przekonać świat o grzechu...

 

Jezus poucza nas, że Duch Święty, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu [...]. O grzechu - bo nie wierzą we Mnie (J 16, 8-9). Jan Paweł II tak komentuje to zdanie: "Przekonywanie o grzechu, przez posługę przepowiadania apostolskiego rodzącego się Kościoła, zostaje odniesione - pod tchnieniem Ducha Pięćdziesiątnicy - do odkupieńczej mocy Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. [...] «Przekonywanie» - to wykazywanie zła grzechu, każdego grzechu - w relacji do Krzyża Chrystusa" (DV, 31, 32). Jedynie w tej perspektywie człowiek jest w stanie poznać pełny wymiar mysterium iniquitatis i mysterium pietatis, czyli tajemnicy zła i tajemnicy miłosierdzia. A zatem każdy kryzys prawdy o grzechu i Bożym przebaczeniu jest zawsze kryzysem przepowiadania orędzia o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Jeśli przepowiadanie degeneruje się do srogiego moralizowania, to spowiedź staje się legalistycznym lub psychologicznym narzędziem uspokajania sumienia. Jeśli zaś przepowiadanie jest swego rodzaju "buonizmem", czyli przekonywaniem, że człowiek jest zasadniczo dobry, choć czasem - z powodu niezależnych od niego czynników - zdarza mu się popełniać zło, ale dobry Bóg wszystko mu wybaczy, to wówczas tradycyjna spowiedź zanika na rzecz osobistych lub ogólnych obrzędów pokutnych. Troska o sakrament pojednania w Kościele winna być więc troską o kształt przepowiadania chrześcijańskiego kerygmatu, czyli nowiny o Krzyżu i zmartwychwstaniu Jezusa z Nazaretu. To właśnie poprzez głupstwo głoszenia słowa Bożego Duch Święty może przekonać nas o grzechu, a zarazem o możliwości radykalnego nawrócenia.
 

 

 

 

 

 

  1 2 3
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.68

Liczba głosów:

73

 

 

Komentarze użytkowników (16)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~al bundy 03:20:17 | 2014-11-19
Czy na tym zdjeciu ojciec molestator probuje usidlic nastepana ofiare?

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~siemion 03:17:42 | 2014-11-19
Straszne zdjecie ! chcialo by sie krzyczec - uciekaj chlopczyku, uciekaj zanim ten szaman w sukience omota cie swoimi bajkami....

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anonim 13:34:04 | 2014-11-18
Portal www.TwojaParafia.pl powstał w hołdzie Papieżowi – Świętemu Janowi Pawłowi II z myślą o zaangażowanie w dzieło szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego. Dołącz do nas !

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dusze giną 10:05:25 | 2012-04-22
Dusze giną mimo mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki. Sekretarko mojego miłosierdzia pisz, mów duszom o tym wielkim miłosierdziu moim, bo bliski jest dzień straszliwy, dzień mojej sprawiedliwości. (Dz. 965)

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dusze giną 10:05:16 | 2012-04-22
Dusze giną mimo mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki. Sekretarko mojego miłosierdzia pisz, mów duszom o tym wielkim miłosierdziu moim, bo bliski jest dzień straszliwy, dzień mojej sprawiedliwości. (Dz. 965)

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~umierają w grzechu ciężkim 08:31:52 | 2012-04-22
"Aborcja, eutanazja, klonowanie ludzi, małżeństwa homoseksualne nie tyle są kwestią łamania zasad, co raczej realizacji podpowiadanych przez wyobraźnię możliwości."

Radzę się jeszcze zastanowić nad głoszeniem Chrystusa w duszpasterstwie dla niesakramentalnych. Ilu ludzi ginie w grzechu ciężkim i traci szansę na zbawienie, i to w swoim Kościele - przez głoszenie im klamstwa o cudzołóstwie!

Oceń 1 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

xKD 10:18:42 | 2011-11-25
Mogę powiedzieć tylko, że dla spowiednika spowiedź w czasie Mszy św. też nie należy do komfortowych sytuacji. Tak samo jak i penitent ma on nie raz problemy z dosłyszeniem tego, co jest mówione. Z mojej perspektywy było by czymś pięknym, by spowiedź rozgrywała się w bardziej komfortowych warunkach.
W mojej parafii, okazja do spowiedzi jest przed każdą Mszą św., do niedawna jeszcze było to pół godziny, ale jakiś czas temu proboszcz skrócił to do 15 min. Dlaczego?? Bo parafianie mają w zwyczaju "wskakiwać" do sppowiedzi najwcześniej 5 min. przed Mszą św.
Mówienie o tym, że ten sakrament wymaga czasu też nie pomaga, a niejedno kazanie na ten konkretny temat było powiedziane.
W piątek od 15.30 do oporu jest spowiedź dla dzieci i oczywiście wszystkich chetnych. To sie sprawdza, bo dzieciaki bardzo chetnie z tego korzystają i mam nadzieję, że będzie to wychowywanie na przyszłość do tego, by korzystać z tego sakramentu.
W sobotę jest też spowiedź podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, ale najczęściej penitenci zjawiają się dopiero chwilę przed rozpoczęciem Mszy Św.
Nie wiem z czego to wynika, niemniej chciałoby się, by te wszystkie okazje były wykorzystane choć na 50%, bo wtedy można by stworzyć ich więcej.
Ja sam osobiście lubię spowiadać, i doceniam każdego, kto traktuje ten sakrament z należytą powagą; każdego kto jest przygotowany.
Niestety, bardzzo często dostrzegam, że wielu ludzi nie traktuje sprawy poważnie.
Ot proza z perspektywy spowiednika na niewielkiej parafii.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Robert 00:16:33 | 2011-11-25
1/10 tys? Czyli 700 tys spośród obecnie żywych zostałoby zbawionych - całkiem niemała rzesza ludzi...

Powiedziałbym, że jest teologia spowiedzi i proza spowiedzi, a ta proza to np. fakt, że czasem niedosłyszę, co mówi do mnie spowiednik podczas spowiedzi w trakcie Mszy. W moim, dużym poniekąd, mieście jest tylko 1 dobrze wyciszony konfesjonał. No i w katedrze jest spowiedź w ciszy - ale jakie kolejki! Natomiast w mojej parafii, o ile wiem, spowiadają tylko w pierwsze piątki gdy jest cicho - no i podczas Mszy, ale wtedy trudno się skupić.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~aa 20:34:04 | 2011-11-24
 szkoda słów

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Helena 17:29:51 | 2011-11-24
Ludzie którzy za życia głosili niedorzeczne poglądy i nie odwołali ich przed śmiercią, nie powinni być w Kościele czczeni jako Święci. Oni nas katolików ośmieszają. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś zrobi z tym porządek i nie będzimy musieli się przed światem wstydzić za te niedorzeczności..

Kogo masz na myśli?

Pani Anna chyba miała na myśli św. Augustyna i innych wspomnianych w tym artykule świętych? :))))

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook