Jeśli tego nie zrozumiesz, nie spotkasz Boga

(fot. shutterstock.com)

Dopóki nie odkryjemy tej osobistej i intymnej relacji z Panem, pozostajemy poza przymierzem, krążymy dokoła - pisze kard. Carlo Maria Martini SJ.

 

"Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w mojej miłości. Będziecie zaś trwać w mojej miłości, jeśli zachowaciemoje przykazania, podobnie jak Ja spełniłem przykazania mojego Ojca i trwam w Jego miłości. Powiedziałem wam to, aby wypełniała was moja radość i aby ta radość była doskonała" (J 15, 9-11).

 

Przede wszystkim zwróćmy uwagę, że Jezus zachęca nas do radości. Naszym działaniom powinno towarzyszyć wewnętrzne zadowolenie. Powinniśmy się wystrzegać wszystkiego, co przeszkadza nam w osiągnięciu takiego stanu. Aby się to nam jednak udało, musimy poczynić pewne przygotowania.

 

W omawianym fragmencie można wyróżnić trzy zdania wypowiedziane przez Jezusa:

 

  • "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem" (werset 9a)
  • "Trwajcie w mojej miłości" (werset 9b)
  • "Będziecie zaś trwać w mojej miłości, jeśli zachowacie moje przykazania, podobnie jak Ja spełniłem przykazania mojego Ojca i trwam w Jego miłości" (werset 10).

 

Moją uwagę przykuwa przede wszystkim konstrukcja "tak jak" (kathós), zastosowana w tych skądinąd oczywistych zdaniach. Podobna składnia wiele razy pojawia się w Ewangeliach synoptycznych. Niezwykle często występuje w Ewangelii według św. Jana, przy czym największe wrażenie robią na mnie porównania tego, co robi Bóg, z tym, co powinien robić człowiek. Punktem odniesienia dla tych porównań zawsze jest tajemnica Boga. Nie inaczej jest w tym wypadku: "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem". Porównania są zachętą do przyjrzenia się tajemnicy samego Boga, która prowadzi do zrozumienia tajemnicy człowieka.

 

"Abyście się wzajemnie tak miłowali, jak Ja was umiłowałem" (werset 12). Miłość Jezusa jest pierwsza. Wzajemna miłość między ludźmi jest jej konsekwencją. W Ewangelii wiele jest tego rodzaju porównań, które warto by głębiej przeanalizować. Zajrzyjmy na przykład do rozdziału siedemnastego: "Podobnie jak Mnie posłałeś na świat, tak i Ja  ich posłałem na świat" (J 17, 18). I jeszcze do rozdziału dwudziestego: "Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam" (J 20, 21). Punktem odniesienia jest więc działanie Boga na rzecz człowieka.

 

Tajemnica miłości

 

A skąd wiemy, że o to właśnie chodzi? No cóż, przecież nie mówimy: "jak dwie osoby się miłują, zaręczają i pobierają, tak Bóg kocha człowieka". Ruch odbywa się w kierunku przeciwnym. Jak Bóg was kocha, tak i wy siebie kochajcie. Nie widzę innego sposobu rozwiązania tej trudności, jak tylko zanurzenie się w kontemplacji Boga i proszenie Go, aby pozwolił nam poznać część swojej natury. Tylko wtedy bowiem jesteśmy zdolni poznać samych siebie i innych.

 

W Ewangelii według św. Jana nie chodzi jednak o proste, obiektywne poznanie empiryczne, które wyraża się za pomocą słów i wzorów. Chodzi o poznanie Boga, którego doświadczamy, kiedy zagłębiamy się w modlitwę, stopniowo dostrajając się do Tajemnicy. Wtedy pojawia się możliwość poznania innych ludzi oraz wskazówek dotyczących naszych działań. "Trwajcie w mojej miłości. Będziecie zaś trwać w mojej miłości, jeśli zachowacie moje przykazania, podobnie jak Ja spełniłem przykazania mojego Ojca i trwam w Jego miłości" (wersety 9-10).

 

Czym jest przymierze?

 

W pewnym fragmencie Starego Testamentu często cytuje się przykazania, których przestrzeganie jest warunkiem przebywania z Bogiem. Na tym polega tajemnica przymierza, czyli rzeczywistości, w ramach której Bóg zobowiązuje się do stania po mojej stronie, a ja zobowiązuję się do przestrzegania pewnych nakazów.

 

Zauważono, że w Ewangelii według św. Jana w zasadzie nie pojawia się słowo "przymierze". Koncepcja przymierza została więc zastąpiona pojęciem "trwania przy kimś", które ma o wiele bardziej ludzki, przyjazny i serdeczny charakter. Ewangelista modyfikuje ustalone słownictwo, a przez fakt, że nie podejmuje tematu przymierza - który jest szeroko omawiany w innych tekstach Nowego Testamentu (na przykład w Liście do Hebrajczyków) - sprowadza wszystko ponownie do wymiaru osobistej, intymnej i serdecznej relacji z Panem.

 

Chce w ten sposób powiedzieć, że dopóki nie odkryjemy tej relacji, pozostajemy poza przymierzem, krążymy dokoła, ale nie docieramy do prawdziwej radości Jezusa, poprzez którą powierzamy się Ojcu i otrzymujemy Jego radość.

 

 


 

SŁOWA DLA ŻYCIA

kard. Carlo Maria Martini SJ

 

Słowo może ranić, ale może również pobudzać do życia. Może stawać się drogowskazem prowadzącym do źródła życia, ale też samo może być owym źródłem.

 

Kard. Carlo Maria Martini - wybitny egzegeta, charyzmatyczny duszpasterz i mistrz duchowości - w zawartych w książce komentarzach do fragmentów Ewangelii dzieli się swoim doświadczeniem spotkania ze Słowem w modlitwie lectio divina oraz swoją miłością do Słowa, pomagając czytelnikowi w czerpaniu ze źródła życia.


Okazją do refleksji nad Słowem Bożym stały się dla kard. Martiniego spotkania z mediolańskimi księżmi w latach 2008-2009. Jednak lectio divina - pogłębiona modlitwa Słowem Bożym - jest dla każdego. Nie musisz być księdzem, by dać się jej poprowadzić. To może być fascynująca przygoda, zwłaszcza że według wskazówek wypróbowanego i uznanego biblisty.

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.33

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook