Plusy bycia szalonym ewangelizatorem

(fot. archiwum prywatne)

Jakiś czas temu na spotkaniu w Referencie ds. Nowej Ewangelizacji w jednej z zachodnich diecezji, słyszeliśmy jak młodzi kapłani rozmawiali między sobą, że Kościół nie ma nic  do zaoferowania młodym ludziom, że przegrywa ze światem już na starcie.


A w nas wszystko wołało "NIE, to nieprawda".  Co zatem ma do zaoferowania młodym ludziom Kościół?


Zostań szalonym ewangelizatorem Jezusa, to będzie najwspanialsza przygoda Twojego życia! Co się stanie?

 

  • Twoje życie będzie nieustanną, szaloną przygodą, aż będziesz przecierał oczy ze zdumienia.
  • Będą Ci towarzyszyć znaki i cuda.
  • Nauczysz się nocować, jeść i podróżować w każdych warunkach.
  • Nie będziesz musiał płacić za noclegi w każdym miejscu w Polsce i w wielu miejscach na świecie.
  • Zwiedzisz kawał świata, bo wciąż będziesz w podroży.
  • Każdego ranka będziesz mógł zadzwonić sobie do innego księdza, żeby Cię pobłogosławił na dobry początek dnia.
  • Będziesz stałym bywalcem na festiwalach muzycznych.
  • Będziesz miał w telefonie nr do pediatry, prokuratora, weterynarza i wielu innych osób, którzy zawsze Ci pomogą.
  • Będziesz znał się na organizacji imprez masowych, np. festiwali i koncertów.
  • Poznasz od wewnątrz największe obiekty w kraju, m.in. stadiony i hale sportowe.
  • Nauczysz się organizować, przewodzić, i przemawiać publicznie, do tego będziesz wiedział jak tworzyć strony internetowe, obsłużyć programy graficzne, projektor, nagłośnienie, robić dobre zdjęcia, plakaty i wiele innych.
  • Nauczysz się ugotować dwudaniowy obiad dla 150 osób.
  • W kościele będziesz czuć się lepiej niż w domu.
  • Niektóre siostry zakonne pozwolą nawet przymierzyć Ci habit.
  • Ludzie będą cię spotkać w różnych miastach i mówić: "O to Panią widziałem na filmie z tego spotkania, gdzie było tak dużo ludzi, wszyscy się modlili i śpiewali i byli tacy szczęśliwi!".
  • Przywykniesz do tego, że 3 spotkania w tygodniu to minimum.
  • Będziesz bywał na prymicjach, ingresach oraz spotkaniach różnorodnych zespołów i referatów.
  • Będziesz miał wspaniałych przyjaciół, którzy będą bliżsi niż rodzina.
  • Twój dom będzie zawsze pełen ludzi. Z czasem przyzwyczaisz się, że zapasowe materace są niezbędne, jedzenie w Twojej lodówce po prostu się rozmnaża, a duży dzbanek na dobrą herbatę to absolutna podstawa.
  • A jak będziesz miał spadek sił tuż przed wyjazdem, zawsze możesz liczyć na telefon o 5 rano od innego szaleńca, który będzie krzyczał do słuchawki, że jesteś wspaniałym uczniem Jezusa, bo jedziesz dziś na drugi koniec Polski głosić Dobrą Nowinę.
  • Nigdy nie będziesz miał problemów typu: gdzie pojechać w długi weekend.
  • Z czasem będziesz zastanawiał się co się robi na urlopach, jeśli się nie ewangelizuje.
  • Będziesz odbierał raz na jakiś czas telefon od rozentuzjazmowanych osób, które ewangelizowałeś, z informacją: dzięki za te Wasze modły- moje życie od tego momentu całkowicie się zmieniło!
  • Nauczysz się, by nie bać się ludzi, choćby wyglądali jak najgroźniejsi przestępcy na świecie.
  • Będziesz miał swoich uczniów, a największą radością będzie znalezienie i uformowanie jeszcze większego szaleńca niż Ty sam!
  • I nie bądź zdziwiony, kiedy na ewangelizacji poznasz swoją drugą połówkę.
  • A najwspanialsze będzie to, że spotkasz w niebie całe mnóstwo osób, które ewangelizowałeś

So, let’s do it!
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.69

Liczba głosów:

29

 

 

Komentarze użytkowników (28)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Maria 14:26:04 | 2014-05-25
Od niemal 30 lat dzielę się wiarą nie biorąc udziału w akcjach ewangelizacyjnych. Korzyść jest ogromna - moja wiara nieustannie się pomnaża.
Maria

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 08:05:57 | 2014-05-25
Jeżli choćby tylko jeden z tych punktów stanie się powodem, dla których chcesz zacząć ewangelizować, to nie zaczynaj.
Te wszystkie punkty są zupełnie bez znaczenia, o ile faktycznie idzie sie glosić Dobrą Nowinę, a nie realizować siebie i swoje ja.

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~minus 07:18:46 | 2014-05-25
W artykule tak naprawdę nie ma mowy o ewangelizacji (zdobywaniu nowych wyznawców Chrystusa), ale o korzyściach dla ewangelizatorów uczestniczących w "akcjach": zwiedzą świat, będą mieć zapewnione atrakcyjne wyjazdy weekendowe i wakacyjne, nie będą płacić za noclegi, poznają wpływowych ludzi, księża będą się za nich modlić, poznają przyszłą połówkę...,
 Co jest najważniejsze w ewangelizacji? Osoba ewangelizatora i jej korzyści, czy nawracanie człowieka?

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ania 18:18:17 | 2014-05-24
Nie mam nic przeciwko życiu
z ewangelizacji, nawet pojawia się takie pragnienie w moim sercu.
Ale trzeba uważać, by nie poprzestawiać akcentów. Nasze życie ma być ewangelizacją, nieustannym dawaniem świadectwa. I to nie o to chodzi jakim ja jestem świadectwem (w sensie skupiania się na sobie, a nie na Nim).
Najpierw On, potem oni - inni ludzie, do których miłość pcha mnie, by podzielić się
z nimi największym Skarbem, który posiadam: Jezusem.
I to jest największy plus bycia ewangelizatorem Jezusa, że to On mnie posyła, mimo że na to nie zasługuję i że to On się mną posługuje, bo to On chce działać, by inni ludzie poznali Jego. Rozumiem, że artykuł jest napisany w lekkim klimacie, mając zachęcić, jednak to na czym się w nim skupiono to drobiazgi, a najważniejsze zostało pominięte. Nie mam też zamiaru nikogo oceniać. Część z tych przemyśleń wynika
z tego, co mi Bóg pokazuje w moim życiu. Tak więc bądźmy ewangelizatorami Jezusa (to jest naprawdę wspaniała przygoda i szczęście dzielenia się Bogiem, oczywiście gdy On jest w centrum) i głośmy Jego, a nie siebie. Tego sobie i Wam życzę.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ania 18:16:28 | 2014-05-24
Jestem za ewangelizacją - jest ona obowiązkiem każdego chrześcijanina, wg słów Jezusa: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu" (Mk 16,15). Nie mam też nic przeciwko akcjom ewangelizacyjnym (również tym na stadionie) -  wręcz przeciwnie: sama w wielu akcjach uczestniczyłam i uczestniczę nadal, a i u siebie w mieście brałam udział w organizacji takich akcji. Jednak gdy czytałam ten artykuł, za każdym razem coś mnie w nim denerwowało. Teraz już wiem co. W tym artykule ani razu nie ma słowa Jezus, poza słowami uczeń Jezusa czy ewangelizator Jezusa, co sprawia że koncentrujemy się na osobie ewangelizatora, a nie na Jezusie. Wszelkie akcje ewangelizacyjne są dobre pod warunkiem, że skupimy się na Jezusie, na głoszeniu Jego, to On ma być w centrum i wyjdziemy z miłością do ludzi, którym głosimy. A mam wrażenie,że u niektórych z nas pojawia się syndrom "wielkiego ewangelizatora".Żyjemy od akcji do akcji. A gdzie normalne życie? 

Oceń 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Marcin 16:09:03 | 2014-05-06
Jak można zostać ewangelizatorem? Czy do tego niezbędne są kursy? Chodzi mi oczywiście o formę ewangelizacji opisaną w artykule. Pozdrawiam ;)

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~poniedziałek 12:01:52 | 2014-05-05
Jak czytam o "szalonych ewangelizatorach" i ich "szalonych akcjach" na ulicach i stadionach, graniu na emocjach, hasłach:"Bóg cię kocha", to tylko odstręcza od takich akcji.
Najbardziej odpowiednim miejscem do ewangelizacji jest kościół, a nie ulica, czy stadion, albo koncert. Nikt spotkany na ulicy nie będzie stał i słuchał nawet najlepszych ewangelizatorów, bo albo się gdzieś spieszy i nie ma czasu, albo jest zbyt zaskoczony, nieprzygotowany itp. Naprawdę szkoda czasu i energii ewangelizatorów na uliczne występy. Jezus kiedyś nauczał na ulicach, ale to były inne czasy, inny klimat, zycie toczyło się wtedy też na ulicy. Dziś, kto chce poznać Boga idzei do koscioła i tam niech czekają na niego księża w konfesjonałach, gotowi na rozmowę i pomoc duchową.
Jak chcę coś zjeść to nie szukam jedzenia na ulicy, ale idę do restauracji, lub sklepu, a jak chcę się pomodlić czy poszukuję Boga, to idę do kościoła.

Oceń 2 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~misjonarz 17:34:40 | 2014-05-04
Z tym całkowicie się zgadzam "potrzebna jest mocna, dogłębna formacja duchowa" i dlatego polecam (chociaż nie namawiam) rekolekcje Ignacjańskie. Gdy człowiek mocno w nie wejdzie to wtedy odkryje swoje powołanie a gdy będzie "głosił", to nie będzie głosił swoich nieuporządkowanych emocji, ale będzie się starał głosząć rozeznawać. Jednak wiadomo, że owe rekolekcje są trudne, czasem niemożliwe do całkowitego odprawienia, ale np. św. J P II powiedział
"nazwał Ćwiczenia duchowne „szczególnie skutecznym środkiem głębokiej odnowy życia chrześcijańskiego. [...] Pozostawiły [też one] – stwierdza Jan Paweł II – niezatarty ślad w historii duchowości. W Ćwiczeniach kształtowali się pierwsi jezuici oraz ich następcy; dzięki Ćwiczeniom stawali się kierownikami duchowymi niezliczonych rzesz wiernych; pomagali odkrywać powołanie zgodnie z Bożym zamiarem i być autentycznymi i zaangażowanymi chrześcijanami – niezależnie od stanu ich życia”.
Pius XII w czterechsetną rocznicę oficjalnego zatwierdzenia Ćwiczeń stwierdził, iż także na przyszłość „będą one zawsze najskuteczniejszym środkiem dla duchowego odrodzenia świata i zaprowadzenia w nim należytego ładu, ale pod jednym warunkiem – że pozostaną autentycznie ignacjańskie. Ćwiczenia „autentycznie ignacjańskie” to Ćwiczenia udzielane indywidualnie. „Ignacy Loyola nie znał innych Ćwiczeń poza Ćwiczeniami udzielanymi indywidualnie poszczególnym osobom. Osoba taka odbywa medytacje samodzielnie, otrzymując od prowadzącego indywidualnie wskazówki co do treści i metody, mogąc codziennie zdawać mu sprawę ze swych doświadczeń” (A. Lefrank).

Proszę zwrócić uwagę "będą one zawsze najskuteczniejszym środkiem dla duchowego odrodzenia świata i zaprowadzenia w nim należytego ładu".
Na zawsze najskuteczniejszą forma ewangelizowania i ustanawiania ewagelizatorów będą Ćwczienia Duchowne.

Oceń 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Hastatus 16:39:15 | 2014-05-04
Z tego "szalonego ewangelizowania" raczej nic dobrego nie będzie, bo jest niebiblijne, nieewangeliczne i niekościelne. Dobrze by było, gdyby "szaleni ewangelizatorzy" zaczęli od formacji, jednak nie w postaci kursu i szkolenia, ale pogłębienia życia duchowego, zajęli się modlitwą, spróbowali pomedytować nad Pismem Świętym, szczególnie Ewangelią, a przede wszystkim poddali się kościelnemu kierownictwu. Wtedy będą głosić Ewangelię, a nie samych siebie, i działać pod natchnieniem Ducha świętego, a nie pod wpływem swoich wyobrażeń i burzy hormonalnej.

Warto, żeby na początek poczytali Ewangelię. Nie ma tam żadnego szaleństwa, jest tylko realizm ąż do przyjęcia krzyża, który każe wyznawcom Chrystusa stąpać mocno po ziemi. I nigdzie nie ma pochwały emocjonalnych uniesień, krótkowzroczności, słomianego ognia, młodzieńczego zapału połączonego z niezrozumieniem.

Oceń 3 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~z Emaus 16:35:14 | 2014-05-04
Punkt n-ty. No też niesie się krzyż, umiera się w ewangelizacji, oddaje się życie, dobre imię, jest się niezrozumianym - jak Jezus

Oceń 2 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook