Jak świętować Niedzielę

(fot. Josh Hawley / flickr.com / CC BY)

Cokolwiek by nas nie spotkało - nie traćmy sprzed oczu Bogu i naszej powinności wobec Niego.

     

Historii tyle, żeby nie zanudzić

        

Przykazania kościelne w Polsce zostały wprowadzone w 1948 roku. Zupełnie zatem niedawno. Ale i w Kościele Powszechnym pojawiły się stosunkowo późno, bo natrafiamy na nie dopiero w dziele pewnego świętego dominikanina, arcybiskupa Florencji, Antonina, który w 1439 roku opublikował 10 przykazań kościelnych, które winny być przestrzegane przez wszystkich wiernych. To wcale nie oznacza, że wcześniej Kościół nie wprowadzał pewnych nakazów lub zakazów, które obejmowały całą wspólnotę. Ślady tego widzimy już w Dziejach Apostolskich podczas tzw. Soboru Jerozolimskiego (wydarzenie mające miejsce po roku 50 od narodzenia Chrystusa), kiedy to odpowiedzialni za gminy chrześcijańskie piszą:      

  

"Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne.  Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!" (Dzieje Apostolskie, 15: 28 - 29)     

        

Nieco wątpliwości

        

Zanim przejdziemy do pierwszego przykazania chciałbym, żebyśmy uświadomili sobie również pewne wątpliwości, na które współczesny wierny natrafia w konfrontacji z przykazaniami kościelnymi.

 

1. Przede wszystkim rodzi się pytanie w jaki sposób odnoszą się one do Dekalogu. Najczęściej przytaczaną odpowiedzią jest ta, że "trzeba odróżnić przykazania Boże (Dekalog), które są z ustanowienia Bożego, niezmienne i obowiązujące powszechnie, od przykazań kościelnych, które są z ustanowienia ludzkiego" (ksiądz Ksiądz Tomasz Jaklewicz w artykule w Gościu Niedzielnym (27/2013). Chciałoby się dodać, mogą zatem przykazania kościelne ulegać zmianom. Ale z taką, dosyć powszechną opinią, mamy dwa problemy. Pierwszy, kiedy porównujemy dekalog żydowski, przekazany w Piśmie Świętym Starego Testamentu z dekalogiem chrześcijańskim to okazuje się, że zmieniono drugie przykazanie - to zakazujące czynienia podobizn Boga! Tutaj nawet nie chodzi o interpretację tego przykazania. Ono zostało po prostu usunięte!

 

Myślę, że w jakiejś mierze pomocne mogą być dwie uwagi. Pierwsza dotyczy tego, że w rozumieniu żydowskochrześcijańskim Słowo Boże zapośredniczone jest we Wspólnocie, w kulturze człowieka. Zatem domaga się interpretacji. Zwrócił na to uwagę Benedykt XVI w swoim przemówieniu z 2 marca do duchowieństwa rzymskiego (brałem w tym wydarzeniu udział!): "Wiemy, że Koran, według muzułmanów, jest Słowem bezpośrednio danym od Boga, bez ludzkiego pośrednictwa. Prorok jest bez znaczenia. On jedynie słowo spisał i przekazał. To czyste słowo Boga. A według nas chrześcijan Bóg wchodzi we wspólnotę z nami, pozwala nam z sobą współpracować, stwarza podmiot [Kościół], w którym rozwija się Jego słowo". Druga zaś dotyczy tego, że dla chrześcijaństwa Dekalog stanowi swoiste skrzyżowanie doświadczenia Boga (który udzielił się naszym starszym braciom Żydom i który udziela się nam) i prawa naturalnego. I pewnie w jednej warstwie wydaje się być modyfikowalny a w drugiej niezmienny. 

 

2. Inny problem stanowi próba odpowiedzi na pytanie jakimi sankcjami opatrzone są przykazania kościelne. Skoro pierwsze kościelne przykazanie jest interpretacją przykazania bożego o święceniu niedzieli to wydaje się, że świadome i dobrowolne zaniedbania w tym zakresie muszą być widziane jako grzech ciężki, bo taka jest sankcja za pogwałcenie trzeciego przykazania bożego. Ale już spora liczba teologów moralistów nie opatruje taką sankcją zaniedbania piątkowego postu mięsnego. 

        

3. W ostatnich dziesięciu latach nastąpiły dwie modyfikacje przykazań kościelnych w Polsce. Najpierw w 2003 roku a ostatnio w 2013 roku. "Ofiarą" ostatnich zmian padł piątek. Ale jeszcze dziesięć lat wcześniej widziano go jako dzień pokutny - nie tylko z zakazem spożywania mięsa, ale i z zakazem zabaw. Dzisiaj natomiast piątek pozostaje dniem postnym, ale już niekoniecznie pokutnym. Jeszcze w 2003 roku polscy biskupi pisali do wiernych Kościoła: " Powstrzymywanie się od zabaw obowiązuje we wszystkie piątki i w czasie Wielkiego Postu. Przypominamy w ten sposób wszystkim uczestnikom zabaw oraz tym, którzy je organizują, by uszanowali dni pokuty, a zwłaszcza czas Wielkiego Postu" (List na pierwszą niedzielę Adwentu 2003 roku).  Biskup Marek Mendyk prezentujący zmiany przykazań kościelnych w 2013 roku mówił: "Uzasadnieniem tej decyzji [zniesienia zakazu zabaw w piątki poza Wielkim Postem] jest doświadczenie ostatnich lat, które pokazuje, że wobec częstszej praktyki organizowania zabaw w piątki dotychczasowy zapis jakoś zagubił swoje znaczenie" (Niedziela Ogólnopolska 27/2013). To dosyć ryzykowna argumentacja, gdyż to niejedna norma, która nie jest przestrzegana.    

        

Kościół nasz powszedni

        

Przykazania kościelne, ustanowione przez Kościół, czyli przez ludzi (nawet jeśli towarzyszy temu nowotestamentalna formuła Duch święty i my), stanowią wyraz wiary, że Kościół, że wspólnota jest potrzebna do zbawienia. One również pokazują jak istotne w akcie wiary jest posłuszeństwo. Okazujemy je bowiem pasterzom, których widzimy, których słyszymy, którzy czasami doprowadzają nas do pasji. Gorszymy się ułomnością Kościoła i w tym samym czasie wezwani jesteśmy do tego, żeby Kościołowi okazać posłuszeństwo.

        

Wiara przychodzi do nas przez wspólnotę. Przez innych. A nasza kultura oparta jest (jak to mówi Benedykt XVI) na sterylnym kulcie indywiduum. Ten indywidualizm chce się wyzwolić z jakiekolwiek powinności posłuszeństwa. W jakiś sposób zgorszenie Kościołem sprzęga się z tą kulturową negacją wspólnotowości. Tam gdzie centrum wszechświata pozostaje "ja" inny człowiek nigdy nie jawi się jako równoprawny partner. Tym samym przekreślona zostaje możliwość zbudowania wspólnoty. To zadziwiające, że nasza kultura globalna i tworząca co rusz portale społecznościowe jest w gruncie rzeczy kulturą wspólnotową. Zbiór indywiduów nie tworzy jeszcze wspólnoty. Chociaż tworzy iluzję wspólnoty.   

        

I przykazanie

 

Przejdźmy zatem do pierwszego przykazania kościelnego. 

 

W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymywać się od prac niekoniecznych.

 

W jakiejś mierze powtórzone zostaje trzecie przykazanie naszego Dekalogu o obowiązku uczczenia dnia świętego. To dosyć ciekawe, że w takim minimum za jakie uchodzą te przykazania na pierwszym miejscu postawiony zostaje kult - oddawanie czci Bogu. Jeszcze inaczej, celebrowanie obecności Boga pośród nas, Jego zbawczych dzieł.

 

Być może teologię tego przykazania dałoby się sprowadzić do takiej nieco nonszalanckiej deklaracji: cokolwiek by nas nie spotkało - nie traćmy sprzed oczu Bogu i naszej powinności wobec Niego.

 

Niedzielna eucharystia to wspominanie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i tworzenie Kościoła - wspólnoty. Na wszystkich nas spoczywa obowiązek uczestnictwa w Mszy świętej niedzielnej. "Niedzielna celebracja dnia Pańskiego i Eucharystii stanowi centrum życia Kościoła. Niedziela, w czasie której jest celebrowane Misterium Paschalne, na podstawie tradycji apostolskiej powinna być obchodzona w całym Kościele jako najdawniejszy dzień świąteczny nakazany" (KKK 2177).

 

Należy przy tym dodać i to, że "wierni są zobowiązani do uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane, chyba że są usprawiedliwieni dla ważnego powodu (np. choroba, pielęgnacja niemowląt) lub też otrzymali dyspensę od ich własnego pasterza. Ci, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki". (KKK 2181)

 

Przy omawianiu tego przykazania pojawiają się dwie sprawy.

 

Po pierwsze, co to są te święta nakazane. Otóż Katechizm Kościoła Katolickiego wymienia dziesięć takich świąt: Narodzenie Boże (25 grudnia), Objawienie Pańskie (6 stycznia), Wniebowstąpienie Pańskie (40 dzień po uroczystości Zmartwychwstania), Boże Ciało (pierwszy czwartek po niedzieli Najświętszej Trójcy), Świętej Bożej Rodzicielki (1 stycznia), Jej Niepokalanego Poczęcia (8 grudnia) i Wniebowzięcia (15 sierpnia), świętego Józefa (19 marca), świętych apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca) oraz Wszystkich Świętych (1 listopada). Poszczególne episkopaty, ze względu na warunki lokalne i za zgodą Stolicy Apostolskiej, mogą tę listę modyfikować. I tak polscy biskupi prosili Watykan, aby uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku (dzień roboczy w Polsce) została przeniesiona na siódmą niedzielę po Wielkiej Nocy oraz by ze względu na dni robocze w Polsce świętami nakazanymi nie były w Polsce: uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, uroczystość świętego Józefa oraz uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła. Do wszystkich tych próśb Watykan odniósł się pozytywnie.

 

Druga sprawa dotyczy owych prac niekoniecznych. Termin jest tak sformułowany, że właściwie pozostawia sumieniu każdej osoby uznanie co za taką pracę niekonieczną uchodzi. Każdy musi to rozstrzygnąć we własnym sumieniu. Dla jednej osoby coś będzie pracą konieczną, dla innej to samo zajęcie już nie jest pracą konieczną.

 

Myślę, że takie ustawienie sprawy mobilizuje nas do dobrego programowania niedzieli (włączając w to Mszę świętą w sobotę wieczorem), aby zadośćuczynić obowiązkowi uczestnictwa w eucharystii. Mam zawsze przed oczyma panią Hanię i jej męża - moich parafian, którzy opiekuję się swoją mamą i teściową. Aby móc przyjść na niedzielną Mszę muszą sobie zaprogramować swoje "dyżury". I co niedziela widzę ich w kościele - każde z nich uczestniczy w eucharystii o innej godzinie. To również pokazuje nam, że intencją Kościoła w przestrzeni celebracji Mszy świętej niedzielnej nie jest przykładanie tej samej miary do każdego, do wszystkich.

 

Na koniec chciałbym wspomnieć jeszcze o jednym. W naszych czasach (i to pewnie wielka wartość naszych burzliwych czasów) rozpowszechnił się zwyczaj transmisji Mszy świętych niedzielnych. Drogą radiową, telewizyjną czy też Internetem. To bardzo budujące. Ale wyraźnie trzeba powiedzieć, że to niczego nie zastępuje. Kto bowiem jest zwolniony z poważnych racji z Mszy świętej niedzielnej nie musi jej oglądać czy słuchać w mass-mediach. Jest zwolniony i jego nieobecność jest usprawiedliwiona. Słuchanie Mszy świętej w mediach to dobre ćwiczenie duchowe, ale nie stanowi udziału w Eucharystii.


 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.62

Liczba głosów:

21

 

 

Komentarze użytkowników (11)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~zgwałcony przez księdza 20:04:44 | 2014-01-27
Napić się piwa.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~aka 12:15:55 | 2014-01-20
Tomasz - to, ze wiele osób traktuje Msze św. w radiu i TV w sposób niewłaściwy, nie jest argumentem przeciwko transmisjom. Zgadzam się ze Słabą. Miałam w zyciu taki czas, kiedy Msza radiowa była stałym punktem niedzieli - towarzyszyłam swojej chorej mamie. Ale i dla mnie był to niezwykły czas, doznawałam wielu pocieszeń i wsparcia. Oczywiście, nie było mowy o wykonywaniu jakichkolwiek innych czynności. W tygodniu często szłam na Mszę, zeby przyjąć Komunię. Był to ważny etap w moim rozwoju duchowym. Często popełniamy taki błąd, że oceniamy innych nie tylko przez pryzmat siebie, ale porównujemy ich do siebie w chwili obecnej (= wspaniałych), zapominając, ze nie zawsze tak było. Zapominamy o rozwoju duchowym, który przecież bywa tak indywidualny i b. rzadko prosty

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomasz 20:11:18 | 2014-01-19
W naszych czasach (i to pewnie wielka wartość naszych burzliwych czasów) rozpowszechnił się zwyczaj transmisji Mszy świętych niedzielnych. Drogą radiową, telewizyjną czy też Internetem. To bardzo budujące. Ale wyraźnie trzeba powiedzieć, że to niczego nie zastępuje. Kto bowiem jest zwolniony z poważnych racji z Mszy świętej niedzielnej nie musi jej oglądać czy słuchać w mass-mediach. Jest zwolniony i jego nieobecność jest usprawiedliwiona. Słuchanie Mszy świętej w mediach to dobre ćwiczenie duchowe, ale nie stanowi udziału w Eucharystii.

Jedna rzecz, to usprawiedliwienie nieobecności, a inna rzecz, to tęsknota serca (trochę co innego niż "ćwiczenie duchowe").
Proszę sobie wyobazić osobę, która przez ileś tam lat nie jest w stanie pójść na Mszę św. w niedzielę z powodu stanu zdrowia czy starości. Transmisja umożliwia takiej osobie łączenie się z konkretną wspólnotą, w której odprawiana jest Msza św. Jestem przekonana, że jest to rodzaj uczestnictwa. Podobnie jak błogosławieństwo Urbi et Orbi transmitowane przez środki przekazu, pozwala uzyskać odpust.

Jednak wielu te msze w TV traktuje na swój sposób. Oczyma obserwatora wygląda to uczestnictwo z wędliną w ustach, albo innym posiłku, a nieżadko również bluźnierczymi wyzwiskami w kierunku bezpośredniego otoczenia. Oto norma obawiam się bardzo wielu katolików w postrzeganiu Boga i uczestnictwa w niedzielnych mszach TV. Nie jestem oczywiście przeciwny takiej formie przekazu, jednak podkreślam że jest to raczej przekaz niż uczestnictwo. Normalnej mszy Świętej w Kościele TV raczej nie zastąpi. Oczywiście Bóg obdarowywuje wiernego różnymi łaskami (na jego miarę) i sam kiedyś w potrzebie doświadczyłem pomocy w duchowym poszukiwaniu Boga poprzez media i mszę w tv, jednak poza wyjątkami każdy powinien w Niedzielę udać się do Kościoła. 

...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Słaba 18:23:35 | 2014-01-19
W naszych czasach (i to pewnie wielka wartość naszych burzliwych czasów) rozpowszechnił się zwyczaj transmisji Mszy świętych niedzielnych. Drogą radiową, telewizyjną czy też Internetem. To bardzo budujące. Ale wyraźnie trzeba powiedzieć, że to niczego nie zastępuje. Kto bowiem jest zwolniony z poważnych racji z Mszy świętej niedzielnej nie musi jej oglądać czy słuchać w mass-mediach. Jest zwolniony i jego nieobecność jest usprawiedliwiona. Słuchanie Mszy świętej w mediach to dobre ćwiczenie duchowe, ale nie stanowi udziału w Eucharystii.

Jedna rzecz, to usprawiedliwienie nieobecności, a inna rzecz, to tęsknota serca (trochę co innego niż "ćwiczenie duchowe").
Proszę sobie wyobazić osobę, która przez ileś tam lat nie jest w stanie pójść na Mszę św. w niedzielę z powodu stanu zdrowia czy starości. Transmisja umożliwia takiej osobie łączenie się z konkretną wspólnotą, w której odprawiana jest Msza św. Jestem przekonana, że jest to rodzaj uczestnictwa. Podobnie jak błogosławieństwo Urbi et Orbi transmitowane przez środki przekazu, pozwala uzyskać odpust.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~misio 17:57:24 | 2014-01-19
Jak świętować Niedzielę?
Pewnie najlepiej na zakupach w hipermarkecie jak wielu tzw. "otwartych katolików".
Swoją drogą charakterystyczne, że w takich np. Niemczech obowiązuje zakaz niedzielnego handlu, a w kolonialnej Polsce praca przy dystrybucji zagranicznych produktów wre siedem dni w tygodniu. Bo inaczej rzekomo wszystko się zawali.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Andrzej 17:26:27 | 2014-01-19
tam gdzie dwóch lub trzech zbierze się w imię Moje tam  i Ja jestem 
   A TO CO ZNACZY ?

...Tu chodzi chyba o posługę sakramentów. Dwoje i więcej wiernych tworzy Kościół. W Dziejach Apostolskich jest świadectwo, że z misją posyłano zawsze dwóch. Tak samo przy egzorcyzmach, mszach i innych. To dotyczy większości wiernych i obrządków liturgicznych. Są pewne od tego wyjątki, np święci, którzy obcowali z Jezusem, ale o tym decyduje sam Jezus, który sobie takich wybiera (np pierwsi apostołowie). 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzegorz 13:24:10 | 2014-01-19
a my byli u greko katoliow na swiecie jordanu cos wspianialego brawdziwa uczta dla duszy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~elisabeth 12:48:55 | 2014-01-19
@kuklij, jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to zapytaj wprost. Bo nie rozumiem po co przytaczasz fragment Księgi Wyjścia (który bardzo dobrze znam, również z wykładnią każdego z przykazań, jak to wynika z języka hebrajskiego, a nie z tłumaczeń) i adresujesz to do mnie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kuklij 11:46:46 | 2014-01-19
@elisabeth
(Księga Wyjścia 20, 2–11)
"2Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. 
3Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. 
4Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. 5Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; 6a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich. 
7Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno.  11Nie będziesz używał imienia Pana, Boga twego, nadaremnie, bo nie ujdzie karania, kto by dla próżnej rzeczy użył imienia jego."

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~RONIN 21:31:16 | 2014-01-18
tam gdzie dwóch lub trzech zbierze się w imię Moje tam  i Ja jestem 
   A TO CO ZNACZY ?

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook