Niesakramentalni. Czy jest sens się spowiadać?

Boska.tv

"Żyję w związku niesakramentalnym.  Czy jest sens przychodzenia do spowiedzi?". Wiele osób zadaje takie pytania. Po co iść do spowiedzi, skoro i tak nie dostanie się rozgrzeszenia? I dlaczego tego rozgrzeszenia się w ogóle nie otrzymuje?

 

 

 

 


Kup i wesprzyj DEON.pl:

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (149)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

danutakopec46 17:39:23 | 2016-06-08
Ja jestem przeciwna udzielaniu Sakramentu Pojednania dla osób,które nie mają związku Sakramentalnego.przeciwna jestem również osobom rozwiedzionym,a zawarty mieli Sakrament Małżeństwa.Nie mieli udzielonego unieważnienia Sakramentu.Prawda jest,że wiele osób cierpi z tego pwodu.Miałam blisko w rodzinie osobę,która rozesła sie z mężem gdyz był nałogowym alkoholikiem,dodatkowo pedofilem.Nie mieli rozwodu zadnego ale żyć sie z nim nie dało.Takie powinny być dopuszczone do Sakramentu Pojedniania.Sęk w tym,że jak to udowodnić.Ja tutaj wiedzałam,że tak jest ale moje zeznanie nie wysarczyło.To było bardzo dawno,obecnie może dostałaby takie pozwolenie.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Racimir 02:20:38 | 2014-08-16
Czy św. Piotr Apostoł żył w związku małżeńskim sakramentalnym? Pytam poważnie.

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wpis amargue 20:16:53 | 2014-08-11
Przenoszę wyżej wpis @amargue, jako że jest bardzo ważny, ale może zostać przeoczony w gąszczu komentarzy: 

~amargue  16:17:51 | 2014-08-11
"...gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów — jak na przykład wychowanie dzieci — nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, „postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom

a co z dziećmi z małżeństwa sakramentalnego?
dlaczego nigdy nie słyszę z ust KK tj. księży, zakonników a nawet samego papieża o krzywdzie tych porzuconych dzieci
dlaczego nikt nie bierze w obronę dzieci porzuconych przez ojców/matki, którzy dziś tworzą związki niesakramentalne?
kto je ma wychowowywac dobrze, jeśli ojciec lub matka tkwią w drugim już związku i tam wychowują dzieci, przeznaczając swój czas (a więc i swoją miłość) najpierw dla dzieci z drugiego związku, zaspokajajac najpierw potrzeby dzieci ze związku nieskaramentalnego, a w drugiej kolejności a zwyczajowo w ostatniej dzieci z małżeństwa sakramentalnego

czekam na oficjalny głos KK w tej sprawie,
Kościoła który tak wiele mówi (oficjalnie, w mediach, na kazaniach) o ochronie życia poczętego, aborcji, eutanazji, dba o dzieci ze związków niesakramentalnych (ich rodzice nie mogą/nie powinni się rozstawać dla ich dobra - patrz FC i oficjalne nauczanie KK)
a tak niewiele (albo nic) ten sam Kościół nie mówi o krzywdzie dzieci porzuconych przez ojca/matkę w wyniku rozwodu, rozpadu rodziny (może tylko tak ogolnie, że rozwó to zło - ale tyle to każdy wie, nawet niewierzący)

piszę to na podstawie własnego doświadczenia

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Athe 21:21:34 | 2014-08-10
Oczywiście, że nie ma sensu się spowiadać, kiedy się jest bezgrzesznym. Np. ateiści są bezgrzeszni.

Oceń 4 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomi 19:14:57 | 2014-08-07
Jako ze tekst przysiegi malzenskiej brzmi:
"Ja [...] biorę sobie Ciebie [...] za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Wiec przepraszam, czy mowa tu o wspolzyciu tylko, jak nie wspolzyje z nikim innym to grzechu nie ma? ...a mieszkam z kims innym, nawet moze mamy dzieci... Co z slowem milosc i uczciwosc malzenska z przysiegi i to ze Cie nie opuszcze.
A jak facet pije, bije, maltretuje, zneca sie.... jak go ustawic i do pionu i zmienic?
I nie mowcie tylko ze wtedy to slub nie wazny, bo to tez jakis wytrych dzisiejszych czasow?

Oceń 6 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~trads 14:21:28 | 2014-08-07
Może ktoś z dyskutujących wie, jak to się stało, że od Familiaris Consortio przyjęto możliwość rozgrzeszania osób żyjących w jednym domu - a nie związanych węzłem małżeńskim -- pod warunkiem, że wychowują dzieci, żałują za rozpad małzeństwa i obiecują życie we wstrzemięźliwości seksualnej.?
Rozumiem, że wcześniej przed rokiem 1981 takiej możliwości niesakramentalni nie mieli, czy tak?
Czy więc przez prawie 2000 lat Kościół błądził? czy był zbyt surowy dla par żyjących razem, a mających innych współmałżonków?
Czy może FC poszło za daleko w ustępstwach dla rozwodników w nowych związkach cywilnych?

Oceń 3 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Lidia 13:57:57 | 2014-08-07
Tak, zawsze będe żoną mojego męża, mimo rozwodu cywilnego i tego że on żyje z inną kobieta.
Mój mąż mnie skazał swoimi wyborami na życie w grzechu, ale krokami meża kierowął Bóg, bo jak sobie to zło któe mi mąż swoją zdradą wyrzadził inaczej wytłumaczyć.
Byliśmy razem i nagle jednego dnia on uznał że nie jestem miłoscią jego życia, odszedł do kochanki.
Ale ja też chce być szczęśliwa, chce być kochana miłościa nie tylko Boską a miłością drugiego człowieka. Chce być dotykana, całowana i przytulana, wiem, grzesze wiem.

Tu na postach znalazłam takie komentarz ...
...jeżeli Bóg pozwala żeby wszystko w twoim życiu runeło, to tylko po to żeby na tych ruinach zbudować coś wspanialszego...

Bede tego się trzymała.
Ze zła narodzi się dobro.
Nie ma innej opcji, Bóg kocha mnie, kocha mojego meża, kocha wszystkich.

Oceń 7 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mm 13:05:56 | 2014-08-07
życie nie jest albo białe albo czarne...
większość zawiera związek małżeński z wielkiej miłości, świadomie w kościele, przed Bogiem..
no i okazuje się, że on pije i bije, znęca się nad nią i dziećmi albo ona wyjeżdża niby na studia i już nie wraca..
ona ma trwać przy oszuście i tyranie, który nie ma w planach ani się zmieniać ani iść na leczenie..
czy on ma czekać na nią mimo, że wie, że ona w innym mieście ma kogoś i już nie wraca?..
znam takich przypadków całe mnóstwo...czy tacy ludzie mają tkwić w chorych związkach, bo nierozerwalność sakramentu? czy mają być cierpiętnikami, narażać swoje i dzieci zdrowie/życie.. jaką przyszłość zapewnia kobieta swoim dzieciom, gdy te patrzą na przemoc, nienawiść? jakie w przyszłości będą miały te dzieci relacje z innymi ludźmi?.. a porzuceni? oni też nie mają prawa do szczęścia, do normalności?
ja wiem, że istnieje coś takiego jak unieważnienie małżeństwa, jednak wiem równocześnie, że poważnie skrzywdzeni małżonkowie nie mają sił na załatwienie takich formalności, przechodzenie przez to kolejny raz..chcą spokoju i normalności..
czy tacy ludzie nie zasługują na drugą szansę?...nie każdy rozwodnik będący w nowym związku to zdrajca, nałogowy kochanek, lekkoduch mający gdzieś Boga i Kościół...

Oceń 13 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M. 09:10:11 | 2014-08-07
dlaczego franciszkanie nie chodzą już w habitach franciszkańskich?

Oceń 1 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~trads 08:31:41 | 2014-08-07
Wypowiedź ks. Dziewieckiego z linku podanego niżej przez użytkownika "feriie":

" ..Nie wiem ską się ten pomysł zrodził, że jeżeli cudzołożnicy (pary niesakramentalne żyjące razem w jednym domu) nie współżyją to mogą iść do Komunii świętej. Chwileczkę. Nie mogą...''
"..Wybijmy mit, tym księżom, którzy są niedouczeni, że wystarczy, że kochankowie nie współżyja i mogą iść do Komunii świętej, mimo że nie kochają swoich małżonków, że łamią dalej przysięgę małżeńską, bo przysięga jest że będą kochać, a nie tylko że nie będą zdradzać, że nie będą cudzołożyć..."

Oceń 2 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook