Komu grozi gniew Boga? Biblia wymienia jasno konkretne typy ludzi

WAM
(fot. Deposit Photos)

Jak słusznie zauważa Gustav Stahlin, gniew Jezusa wskazuje, że stał się On człowiekiem z krwi i kości, jednak gdy uważnie przyjrzymy się Jego doświadczeniu tego uczucia, dostrzeżemy, że nie chodzi tu o zwykły ludzki gniew, o wybuch emocji.

 

Zagniewanie Jezusa ma w sobie zawsze coś z Bożego gniewu (...). Jezus gniewa się na to, co jest sprzeczne z dobrem człowieka zamierzonym przez Boga. Gdy wypędza złe duchy, kategorycznie rozkazuje im wyjść z opętanych, na co wskazuje użyty w tych scenach czasownik epitimao. Podobnie zdecydowanie rozkazuje wiatrowi i burzy szalejącej na jeziorze, przywracając ład, usuwając zagrożenie dla uczniów.

 

Rozkazy: "Milcz, ucisz się!" są skierowane do żywiołów przyrody, a brzmią jak wyraz oburzenia na postawę przeciwnika.


Warto też zwrócić uwagę na scenę uzdrowienia trędowatego w Ewangelii według św. Marka (1,40nn). Postawa Jezusa na widok tego człowieka jest opisana w większości starożytnych rękopisów za pomocą imiesłowu splanchnistheis - "zdjęty litością".

 

Czym jest gniew Jezusa?

 

Istnieje też jednak inna wersja, która budzi zainteresowanie współczesnych komentatorów: orgistheis - "ogarnięty gniewem". Na co gniewa się Jezus (zakładając poprawność tej wersji)? Zdaniem niektórych - na samą chorobę, która niszczy człowieka; zdaniem innych - na porządek społeczno-religijny, który usuwa trędowatych poza margines społeczeństwa. Tak czy owak, w sytuacji trędowatego Jezus widzi coś, czego nie można tolerować, i natychmiast podejmuje skuteczne działania, przywracając choremu zdrowie.


Gniewa się jednak, widząc nieposłuszeństwo uzdrowionych (Mk 1,43; Mt 9,20), którzy otrzymali tak wiele - łaskę zdrowia, a nie chcą spełnić małej prośby Jezusa: zachować milczenia o uzdrowieniu.

 

Niektórzy komentatorzy przypuszczają, że Jezus przewiduje, iż rozpowiadając o cudownych zdarzeniach, uzdrowieni będą prowadzić swoich rodaków do słabej powierzchownej wiary opartej na "cudownościach", ponadto łatwo mogłoby się zrodzić pragnienie obwołania Jezusa królem Izraela i oczekiwanie od Niego przywództwa w walce z Rzymianami, co absolutnie nie mieści się w Jego misji.


Ten, który pochyla się ze współczuciem nad każdą ludzką nędzą i krzywdą, nie toleruje hipokryzji i pychy. Gdy dyskutuje z przeciwnikami, nie pojawia się wprost słowo "gniew", ale trudno przypuszczać, by mógł powiedzieć spokojnym głosem: "Wy diabła macie za ojca" (J 8,44).

 

Stawiający prawo ponad dobro człowieka

 

Gniewa się na legalistów, którzy nie akceptują jego postawy miłosierdzia. Jego gniew jest jednak jednocześnie zabarwiony troską i litością, pragnieniem przekonania tych, których pobożność tak bardzo różni się od myśli Boga: "Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary" (Mt 9,13).


Jezus nie może ścierpieć, gdy z domu Ojca robi się jaskinię zbójców (por. Łk 19,46 i par.), i wyrzuca przekupniów handlujących na dziedzińcach świątyni.

 

Odniesienie do jaskini zbójców jest nieprzypadkowe: we własnej jaskini zbójcy czują się bezpieczni - podobnie też niektórzy Izraelici łudzili się, iż świątynia jako dom Boga zapewni im bezpieczeństwo niezależnie od moralnej wartości ich postępowania.

 

Oczyszczenie świątyni jest zarazem gestem objawienia się Mesjasza, po którym spodziewano się oczyszczenia kultu i wskazania właściwej drogi czci Boga. I rzeczywiście, po triumfalnym wjeździe do Jerozolimy (z Góry Oliwnej, skąd spodziewano się nadejścia Mesjasza) Jezus dokonuje "porządków" w świętym miejscu. Ten, który jest cichy i pokorny sercem, nie waha się skręcić bicza, by nim jak najszybciej wypędzić zwierzęta sprzedawane na dziedzińcu świątyni.

 

Bezduszni

 

Święty Marek nie zawahał się napisać w swojej Ewangelii wprost o Jezusowym spojrzeniu "z gniewem". Otóż w synagodze znajdował się człowiek z uschłą (czyli sparaliżowaną) ręką, a przeciwnicy Jezusa obserwowali w napięciu, czy zostanie on uzdrowiony w dzień szabatu (tradycja żydowska dopuszczała działanie uzdrowicielskie w czasie szabatu jedynie w razie zagrożenia życia, a tu nie chodziło o taki przypadek).

 

Jezus najpierw kazał człowiekowi stanąć na środku. To znamienne: nie chciał prowadzić abstrakcyjnych dysput ze swoimi antagonistami, kazał im spojrzeć w oczy człowiekowi potrzebującemu pomocy.

 

To nie bezduszna interpretacja przepisów powinna być na pierwszym planie, ale człowiek i jego rzeczywiste dobro. "A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?». Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!». Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa" (Mk 3,4-5).

 

Straszne jest to milczenie zgromadzonych w synagodze. Jeśli ktoś błądzi, jeśli podaje niewłaściwą odpowiedź, można go pouczyć, ale jak dotrzeć do osoby zaciętej w swoim uporze? Stąd gniew Jezusa, gniew oburzenia na tych, którzy całkowicie zamknęli się na prawdę, bezmyślnie trwając we własnych skostniałych poglądach.

 

Dlatego uparci faryzeusze i uczeni w Piśmie usłyszeli od Jezusa serię groźnych "Biada". Odnotowali je św. Mateusz i św. Łukasz (Mt 23,13n; Łk 11,42n). Wersje dwóch ewangelistów, choć podobne w swej treści, są osadzone w różnych kontekstach, a w konsekwencji mają różną wymowę. U Łukasza Jezus wygłasza swoje "Biada" w wirze działalności, a gorzkie słowa są raczej pouczeniem, próbą skorygowania postawy odbiorców.

 

Nie nawracający się

 

Mateusz natomiast przytacza Jezusowe "Biada" u kresu Jego działalności i ma ono raczej charakter wyroku, sądu.

 

Jezus wyraźnie bowiem zaznacza, że czas cierpliwości i oczekiwania na nawrócenie ma swoje granice. Widać to w innej scenie, gdy przeklina figowiec, w którym nie dopatrzył się żadnych znaków nadziei, iż we właściwym czasie drzewo wyda owoc (mimo że, jak podaje Marek, "nie był to czas na figi", już na wiosnę drzewo powinno wypuścić
"kulki", a w nich później zalęgają się osy, których obecność jest konieczna do powstania owoców w jesieni).

 

Figowiec, symbol Izraela, proroczo zapowiada los, który czeka naród czterdzieści lat później podczas wojny z Rzymianami. We wspomnianej już przypowieści o figowcu Jezus mówi, iż otrzymuje on rok szansy: "Może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć" (Łk 13,9).

 

Jezus zwraca się z goryczą i gniewem do miast, które nie przyjęły Jego orędzia: "Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły" (Mt 11,21). A jednak nie odwrócił się od Korozain, Betsaidy, Kafarnaum, podobnie jak Ojciec nigdy nie porzucił niewiernego Izraela. Owszem, odwiedził okolice Tyru i Sydonu, ale czas ewangelizacji tych pogańskich miast miał nadejść później i wiązać się z działalnością misyjną Kościoła.

 

Pouczający Boga


Ewangeliści mówią też wielokrotnie o oburzeniu Jezusa na Jego uczniów czy o Jego irytacji wobec braku zrozumienia ze strony tych, na których najbardziej liczył ("Jeszcze nie pojmuje- cie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły?", Mk 8,17).

 

Gdy Piotr nie umiał myśleć po Bożemu, a jedynie po ludzku, i chciał powstrzymać Jezusa przed oddaniem się na mękę, usłyszał bardzo ostre słowa Mistrza: "Zejdź Mi z oczu, szatanie!".

 

Tak tłumaczyliśmy tradycyjnie słowa Jezusa. Dziś jednak wielu woli dosłowny ich przekład: "Stań za Mną, szatanie!". Wydaje się bowiem, że chodzi tu nie tyle o to, by Piotr nie pokazywał się Jezusowi na oczy, ile o to, by wrócił na swoje miejsce i podążał za Jezusem, a nie stając przed Nim, dawał Mu pouczenia.

 

Jezus był też oburzony na uczniów, którzy nie chcieli dopuścić do Niego małych dzieci.

 

Znów bowiem próbowali oni podejmować decyzje za Mistrza, choć niewątpliwie chodziło im o zapewnienie Mu odrobiny odpoczynku. Zgromił Jakuba i Jana, którzy chcieli sprowadzić ogień z nieba na niegościnne miasteczko samarytańskie (Łk 9,54n). Gromił uczniów, gdy ich pomysły i proponowane przez nich rozwiązania nie służyły dobru tych, do których posłał Go Ojciec, gdy próbowali dróg na skróty, chcieli pójść na łatwiznę czy wręcz użyć przemocy.

 

 

Tekst pochodzi z książki "(Nie)Święty gniew" Danuty Piekarz. Tutaj znajdziesz ją z 10-proc. rabatem >>

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.33

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook