Nie wystarczy jedynie słuchać słowa Bożego

(fot. shutterstock.com)

Autor trzeciej Ewangelii synoptycznej przed rozpoczęciem opisu życia Jezusa zbierał fakty, rozmawiał ze świadkami, starał się jak najdokładniej przekazać słowo Boże; od pierwszych chwil i po kolei. Słowo było swoistym życiem Ewangelisty czułości.

 

O podobnej wadze słowa w swoim życiu wspomina Kardynał Carlo Martini: Osobiście dochodzę do wniosku, że kiedy nie mam kontaktu ze słowem, jestem pozbawiony źródła odnowy mojego umysłu, źródła, które pozwala mi żyć i szukać zawsze tego, co najlepsze, odnajdywać wskazówki niezbędne dla mojej pracy  i dla innych, pokonywać chwile nudy, ciemności, niecierpliwości, niesmaku i goryczy.

           

Są różne sposoby słuchania słowa Bożego. Można słuchać słowa w czasie Eucharystii. Można czytać Pismo święte w sposób ciągły. Niektórzy stojąc przed trudnymi problemami otwierają Pismo święte w dowolnym miejscu i szukają w nim odpowiedzi. Ojcowie Kościoła proponują uczenie się na pamięć poszczególnych zdań albo nawet całych passusów Pisma i sięganie do nich w razie potrzeby pokus bądź trudności życiowych. Inni powtarzają słowa Pisma Świętego w ciągu dnia jako akty strzeliste.

             

W słuchaniu słowa Bożego ważna jest wytrwałość i pokora. Przypomnijmy sobie lud Izraela wędrujący przez pustynię. Każdego dnia Bóg zsyłał mannę, która zaspokajała dzienne potrzeby wędrujących. Podobnie jest ze słowem Bożym. Czytane i rozważane jest jak manna, która zaspokaja nasze dzienne potrzeby. Objawia nam wolę Boga, kształtuje nasze powołanie, naszą tożsamość. Daje odpowiedź na wiele pytań i dylematów codziennego życia.

 

Wsłuchując się w słowo Boże, musimy uznać pokornie, że ono nas przekracza. Niejednokrotnie stanowi tajemnicę, jest trudne, niejasne. Ważne jest jednak, by zapadało w nasze serca. W odpowiednim czasie przyjdzie łaska i Bóg pozwoli nam je zrozumieć.

 

Pokora pozwala wsłuchiwać się w słowo Boże z uwagą i wdzięcznością, jakby się je słyszało po raz pierwszy. Czasami nie sięgamy w ogóle do pewnych fragmentów Pisma świętego, bo wydaje nam się, że znamy je zbyt dobrze albo są dla nas nużące. Tymczasem, jak mówią ojcowie Kościoła, Pismo święte wzrasta wraz z tym, który je czyta. A więc w każdym czasie jest świeże, wnosi nowe światło w rutynę codzienności, w zależności od naszej sytuacji duchowej i osobistych potrzeb.

 

Nie wystarczy jednak jedynie słuchać słowa Bożego. Trzeba w nim jeszcze trwać. Jak latorośl, która owocuje, gdy trwa w winnym krzewie. My niejednokrotnie zapominamy treść Ewangelii zaraz po wyjściu z kościoła. W ciągu dnia jesteśmy zajęci wieloma sprawami i problemami i tłumimy, "dusimy" działanie Boga. Dlatego bywa nieskuteczne. Warto zapamiętywać jedno słowo czy zdanie z Liturgii danego dnia, "kołysać je w sercu", powtarzać, smakować. Pytać, co przez nie Bóg chce mi dziś powiedzieć, do czego zaprosić, poprowadzić. Również wieczorna modlitwa, albo rachunek sumienia mogą być oparte na tym słowie dnia. Będziemy wówczas trwali w nieustannym obiegu Słowa.

 

Jakie znaczenie ma słowo Boże w moim życiu? Jak często sięgam do Pisma Świętego? Kiedy? Czy żyję słowem Bożym na co dzień?

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook