Jaka jest najlepsza pora na modlitwę?

(fot. shutterstock.com)

Regularność medytacji jest bardzo ważna. Najlepiej podchodzić do niej codziennie. Lepiej robić to wieczorem, czy rano? Po posiłku, czy przed?

 

Jeśli chcesz medytować, musisz to robić codziennie, przez całe swoje życie - najlepiej rano i wieczorem. Naj­bardziej optymalny czas trwania medytacji to pół go­dziny. Niezbędne minimum to dwadzieścia minut.

 

Jeśli medytujesz krócej, oznacza to, że tak naprawdę jeszcze nie zacząłeś medytować. Na początek twoja medytacja może trwać około dwudziestu pięciu minut. Potem stop­niowo wydłużaj ją do pół godziny.

 

Ogromnie ważną rzeczą jest dyscyplina medytacji. Ustal stały czas trwania medytacji - dwadzieścia, dwa­dzieścia pięć albo trzydzieści minut - i nigdy go nie zmie­niaj. Jak to praktycznie rozwiązać? Dobrze jest odmie­rzać czas w taki sposób, by nie zerkać co pięć minut na zegarek i pytać się: "Boże, już koniec?".

 

Są lepsze sposoby. Niektórzy na przykład wykorzy­stują taśmę magnetofonową z nagraną na niej półgo­dzinną ciszą, po której umieszczają jakąś spokojną mu­zykę. Przed rozpoczęciem medytacji, włączasz kasetę, a gdy słyszysz muzykę, wiesz, że minęło pół godziny. Inni stosują różne urządzenia do odmierzania czasu go­towania lub coś w tym rodzaju.

 

Na początku praktyki medytacji istnieje pokusa, w szczególności wówczas gdy wszystko idzie "dobrze" i doświadczasz poczucia szczęścia, by wydłużać czas trwania medytacji. Jednak jeśli doświadczenie jest "złe", mówisz: "To jakaś totalna strata czasu. Kończę z tym. Wolę skosić trawnik lub zająć się czymś innym". Bez względu na to, czy nasze doświadczenie medytacji jest dobre, czy złe, czy jakiekolwiek inne, ważne, byśmy jej nie porzucali. Jeśli chcemy wytrwać na ścieżce medyta­cji, istnieje tylko jeden sposób, by to uczynić: musimy powtarzać naszą mantrę od początku do końca trwania medytacji.

 

Najlepszy czas na medytację to wczesne rano, przed śniadaniem, kiedy jesteś rześki i wypoczęty. Warto rów­nież przed medytacją wziąć zimny prysznic. Wieczorem najlepszą porą jest czas przed posiłkiem. Nie wszyscy jednak mają taką możliwość, szczególnie gdy wracają z pracy i wieczorny posiłek już na nich czeka. W dużej mierze wszystko zależy od okoliczności. Sugerowane przeze mnie pory w ciągu dnia są, jak przypuszczam, najbardziej optymalne.

 

Ważniejsze jest jednak to, by medytować codziennie rano i wieczorem. Jeśli możesz, trzymaj się stałych, wyznaczonych godzin. Nie każdy ma taką możliwość, ale ogólna zasada, która tu obowią­zuje, jest taka: medytuj raczej rano przed śniadaniem, a wieczorem raczej przed posiłkiem niż po nim. Najle­piej medytować wcześnie rano i wcześnie wieczorem. Wszyscy mamy różne obowiązki w ciągu dnia, dlatego warto poszukać możliwie najdogodniejszego rozwiąza­nia.

 

Czasami możemy medytować jedynie wczesnym przedpołudniem lub późnym wieczorem. Jeśli możesz medytować o stałej godzinie, i zawsze w tym samym miejscu, to prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie. Je­śli nie, musisz szukać rozwiązania przystosowanego do okoliczności twojego życia.

 

Najlepiej medytuj w jakimś cichym miejscu, gdzie możesz się lepiej skupić. Ale jeśli nagle twój sąsiad za­czyna używać młota pneumatycznego i twoje skupie­nie zostało zakłócone, lepiej nie przerywaj medytacji, mówiąc: "Nie mam idealnych warunków. Muszę przestać medytować". Kiedy w zeszłym tygodniu wracałem samolotem z Irlandii do domu, przyszedł taki moment, kiedy uznałem, że mogę medytować. Jednak stewarde­sa Irlandzkich Międzynarodowych Linii Lotniczych Aer Lingus uznała, że była to stosowana chwila, by poroz­mawiać z pasażerem, który, w jej mniemaniu, wyglądał na raczej samotnego i cichego.

 

Podeszła i usiadła obok mnie. Rozmawialiśmy jakiś czas. Była bardzo rozmow­na. Zanim mogłem wrócić do medytacji, musiałem spę­dzić z nią trochę czasu, po czym grzecznie podziękowa­łem jej za rozmowę. W różnych okolicznościach musimy znaleźć najbardziej optymalne rozwiązanie.

 

Wpasowanie dwóch medytacji w plan dnia ma zna­czenie priorytetowe. Mój znajomy, kapłan, zaczął prak­tykę medytacji prawie sześć lat temu. Wysłuchał tego, co miałem do powiedzenia, po czym rozpoczął swoją prak­tykę. Jednak później powiedział komuś: "No wiesz, on jest mnichem, nie ma co robić cały dzień, chodzi z kąta w kąt i bez problemu może znaleźć czas na dwie medyta­cje w ciągu dnia, ale ja jestem zapracowanym księdzem parafialnym.

 

Dlatego inaczej odczytuję to, co do mnie powiedział: w moim przypadku tylko jedna medytacja dziennie". Medytował w ten sposób prawie rok, po czym powiedział: "Wiesz co, to się nie sprawdza". Przyszedł do mnie, by się wyżalić, na co odrzekłem: "Nieprawdopo­dobne. Czy medytujesz codziennie rano i wieczorem?". "Nie, tylko rano". Na co oświadczyłem: "Medytuj rów­nież wieczorem, wówczas posłucham twoich narzekań". Tak też uczynił.

 

Poranna medytacja nadaje ton całemu dniu, jest jak przystań, z której, przez nią przygotowani, wyruszamy na pielgrzymkę codzienności, wiedząc, kim jesteśmy.

 

Natomiast w wieczornej medytacji ogniskują się wszyst­kie wydarzenia dnia, scalone naszym skupieniem. Co­dzienna dyscyplina medytacji odgrywa naprawdę bar­dzo ważną rolę. Musimy to zrozumieć.

 

*  *  *

 

Czym jest medytacja? Czy chrześcijanin i katolik mogą ją uprawiać? Co daje, skąd wzięła się w Kościele i dlaczego powinniśmy się nią zainteresować? Poszukaj odpowiedzi na te i inne pytania w nowym cyklu DEON.pl o medytacji chrześcijańskiej. Wszystkie odcinki cyklu znajdziesz tutaj

 

*  *  *

 

Tekst pochodzi z książki "Medytacja Chrześcijańska"

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.6

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook