Co oznacza chrześcijański paradoks ubóstwa?

Życie Duchowe

W Biblii znajdujemy wiele paradoksalnych wypowiedzi o ubóstwie i ubogich. Stary Testament zna biedę, która jest znakiem grzechu i przekleństwa w przeciwieństwie do dobrobytu: Szczęśliwy mąż, który się boi Pana [...]. Dobrobyt i bogactwo będą w jego domu...(Ps 112, 1. 3). Autor Księgi Przysłów prosi o to, by nie popadł w nędzę i z biedy nie począł kraść i imię Boga znieważać (por. Prz 30, 9). Jednocześnie starotestamentalna nauka pełna jest wezwań w obronie przybysza, sieroty i wdowy - trzech podstawowych kategorii ludzi ubogich.

 
W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: Przybysz, sierota i wdowa, którzy są w twoich bramach, będą jedli i nasycą się, aby ci błogosławił Pan, Bóg twój... (Pwt 14, 29). Jezus idzie krok dalej, czyniąc ze stosunku do ubogich (głodnych, przybyszów, nagich, chorych, uwięzionych) podstawowe kryterium sądu ostatecznego (por. Mt 25, 31-46). Z drugiej strony naucza: Błogosławieni [jesteście], ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże (Łk 6, 20). A co najważniejsze, Chrystus nie tylko mówił do i o ubogich, ale sam był ubogi. Dlatego św. Paweł mógł napisać do Koryntian: Znacie przecież łaskę Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić  (2 Kor 8, 9). Cóż oznacza ten chrześcijański paradoks ubóstwa? Jaka płynie z niego nauka o Bogu i o nas samych?
 

Betlejem i Golgota, czyli bycie u-Boga

 
Ubogie było przyjście na ten świat wcielonego Boga. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 7) - stwierdza lakonicznie Ewangelista. Niekiedy przerysowuje się okoliczności przyjścia Jezusa na świat, aby podkreślić Jego ubóstwo. Tymczasem fakt, że w czasie spisu ludności zabrakło miejsca w gospodzie, nie wydaje się niczym nadzwyczajnym. Nie ma też powodu sądzić, że Maryja i Józef nie byli świadomi nadchodzącego czasu rozwiązania, i że nie przygotowali się odpowiednio - według ówczesnych "ubogich" standardów - do narodzin dziecka. Święta Rodzina nie żyła w nędzy; prowadziła proste i pełne ciężkiej pracy, ale godne życie. Pamiętając o tym cichym, zwyczajnym życiu ukrytym Proroka, mieszkańcy Nazaretu dziwili się: Skąd u niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest on synem cieśli? [...] Skądże więc u niego to wszystko? (Mt 13, 54-56). Także słowa Jezusa, że Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć (Łk 9, 58), nie tyle są wyrazem dotkliwej biedy, co raczej postawy pielgrzyma, do jakiej wezwani są ci, którzy chcieliby pójść za Chrystusem.
 
Istota i radykalizm ubóstwa Wcielenia nie polega na tym, że wcielony Syn Boży żył w skrajnej biedzie, ale na tym, że oto wszechmogący Bóg przyjął ludzką kondycję: On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi (Flp 2, 6-7). Bóg wyzbył się swojego Boskiego majestatu, aby objawić swoją bezgraniczną solidarność z człowiekiem. To tak, jakby człowiek, chcąc wyrazić swoją bliskość np. z biedronką, stał się właśnie biedronką. Droga ubóstwa, ogołocenia siebie samego, jest niezbędna tam, gdzie ktoś znacznie większy pragnie zjednoczyć się z kimś zdecydowanie mniejszym. W przypadku zaś nieskończonego Boga i skończonego człowieka różnica jest nieskończona, stąd głębia ubóstwa Boga, który stał się człowiekiem. Tajemnica Wcielenia nie wyczerpuje się jednak w tym Boskim samoogołoceniu. "Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem" - nie wahali się mówić Ojcowie Kościoła. Uniżenie się Boga ma na celu wywyższenie człowieka. Jeśli bowiem Bóg może zstąpić i stać się jednym z nas, to znaczy, że my możemy wraz z Nim wstąpić, by cieszyć się życiem wiecznym w Bogu. Innymi słowy, Wcielenie (wczłowieczenie) się Syna Bożego jest zapowiedzią przebóstwienia człowieka. Gdyby Bóg nie mógł stać się człowiekiem (to, że może, wcale nie było oczywiste), to człowiek nie mógłby zostać przebóstwiony, czyli zbawiony. Zbawienie nie polega bowiem na jakimś zewnętrznym werdykcie Pana Boga, ale na osobowym zjednoczeniu człowieka z Bogiem.
 
To ubogacenie człowieka ubóstwem Boga znalazło swój szczyt w Misterium Paschalnym Chrystusa, Jego śmierci, zmartwychwstaniu i zstąpieniu do piekieł. Uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 8) - pisze Paweł Apostoł. W godzinie unieruchomionych nóg i unieruchomionych rąk Jezus doznał radykalnego ubóstwa, ale zarazem dokonał aktu ostatecznej nadziei bycia u-Boga. Okazuje się zatem, że ubogi w najgłębszym, ewangelicznym znaczeniu tego słowa to ten, kto ogołacając siebie oddaje się w pełnym zaufaniu Bogu. Doświadczenie skrajnego ubóstwa wyrażają słowa Jezusa: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił (Mk 15, 34). Na bycie zaś u-Boga wskazuje zawołanie: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego (Łk 23, 46).
 
Niektórzy zauważają, że ubóstwo Jezusa Chrystusa jeszcze bardziej niż na krzyżu, objawiło się w tajemnicy zstąpienia do piekieł. Jeden z najwybitniejszych teologów XX wieku Hans U. von Balthasar sprzeciwia się teologii widzącej w zstąpieniu do piekieł czas najróżniejszych "działań" triumfującego po drugiej stronie Jezusa. Wręcz przeciwnie, "jak na ziemi był On solidarny z żyjącymi, tak w grobie jest solidarny z umarłymi". Wielkopiątkowe cierpienie jest jeszcze aktywne. Chrystus wypowiada z krzyża ważne słowa. Doświadczenie Wielkiej Soboty jest natomiast pasywne: "Chrystus należy teraz do «refaim», «niemocnych». Nie może prowadzić aktywnej walki przeciw «mocom piekła», tak jak nie może również subiektywnie «tryumfować», co przecież zakładałoby życie i moc". Jezus nie tylko przyjmuje ogołocenie krzyżowanego skazańca, ale wchodzi w "ubóstwo trupa". John J. O’Donnell, komentując wizję Balthasara, stwierdza: "Bóg bierze naprawdę serio ludzką wolność. Pozwala On wypowiedzieć człowiekowi swoje "nie" na ofertę miłości posuniętej aż do samowyniszczenia. Zezwala wolnemu człowiekowi wybrać radykalną izolację i samotność. Z drugiej strony, Bóg [...] niepokoi swoją miłością samotność zatwardziałego grzesznika zamkniętego w sobie samym. [...] Grzesznik znajduje się w piekle, ale nie jest już absolutnie sam. Jego samotność stała się współ-samotnością". Samotny grzesznik spotyka na dnie swojej samotności niepokojącego go swoją ubogą miłością Ukrzyżowanego. To bycie Jezusa z umarłymi jako umarły jest ostatnim i najbardziej dramatycznym aktem wywyższania człowieka poprzez uniżenie Boga, czyli ubogacania nas Jego ubóstwem.
 
1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.59

Liczba głosów:

64

 

 

Komentarze użytkowników (30)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

AGNES 21:35:33 | 2012-07-14
 ~marek, ~kieofas

Bardzo niesłuszna uwaga!

Chcielibyście być świętsi od papieża, tymczasem reprezentujecie czysto fazyzejski punkt widzenia, w którym układ artykułu jest ważniejszy od jego treści ( mam wrażenie - zupełnie dla Was niedostępnej ). Gdyby umieścić cytaty ze ST na końcu artykułu, manipulacji by nie było? Problem raczej w tym, że dla Was ,i STARY, i NOWY TESTAMENT, to jedna wielka manipulacja.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

AGNES 21:34:55 | 2012-07-14
 ~marek, ~kieofas

Bardzo niesłuszna uwaga!

Chcielibyście być świętsi od papieża, tymczasem reprezentujecie czysto fazyzejski punkt widzenia, w którym układ artykułu jest ważniejszy od jego treści ( mam wrażenie - zupełnie dla Was niedostępnej ). Gdyby umieścić cytaty ze ST na końcu artykułu, manipulacji by nie było? Problem raczej w tym, że dla Was ,i STARY, i NOWY TESTAMENT, to jedna wielka manipulacja.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kieofas 20:20:35 | 2012-07-13
CZYŻBY JAKAŚ MANIPULACYJKA ?
Na Stary Testament należy patrzeć (odczytywać) z perspektywy nauki Chrystusa, a nie jak to czyni autor, interpretować Ewangelie z perspektywy Starego Testamentu (układ artykułu). I wówczas nie ma żadnego chrześcijańskiego paradoksu ubóstwa !


Bardzo słuszna uwaga !

A LUDZISKA CZYTAJĄ I NIE WIDZĄ OCZYWISTEJ MANIPULACJI

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Bożena 20:15:49 | 2012-07-13
Dobry BÓG Wie " czym ma nas obdarować" aby bardziej do NIEGO PRZYLGNĄĆ> bada naszą wiarę, chociaż po ludzku na ten moment i chwilę trudno zrozumieć czego od nas oczekuje ?- myślę,że ufności dziecka. Synu jeżeli chcesz MI służyć nastaw się na DOSWIADCZENIA bo prawdziwe złoto....)::

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ewelina 13:40:46 | 2012-07-13
Dziękuję Nika

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Nika 13:38:49 | 2012-07-13
Do ~eweliny

I chwała Panu... :-))

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ewelina 13:34:02 | 2012-07-13
Do Niki i Marcina
Może powinnam napisać w ten sposób: W ubóstwie, i wykluczeniu społecznym mojej rodziny, (z powodu wieloletniego mojego bezrobocia),doświadczałam Boga (w realnym życiu).Po prostu : "nie stoczyliśmy się na dno"  jako rodzina - potrafiliśmy (wbrew wszystkiemu i wszystkim) zachować godność.Wszystko to zawdzięczamy Bogu - Jego "realnej" pomocy w życiu. Panu zawdzięczamy również to, że teraz materialnie żyje się nam znacznie lepiej (wyprowadził nas z wykluczenia).
Swoimi wpisami na Deonie pragnę zaświadczać o istnieniu Boga.
Kościól uczy o wyprowadzaniu człowieka przez Boga na "pustynię", by do tego człowieka mówić.Myślę że moje bezrobocie było moją życiową pustynią, na której mówił do mnie Pan.Gdyby nie "moja pustynia bezrobocia", wciąż powątpiewałabym w istnienie Boga.Mając pewność, mam wrażenie, że odpadł ode mnie "żelazny korpus",a ja nabieram w płuca więcej powietrza.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

AGNES 22:40:26 | 2012-07-12
 ~Dariusz Kowalczyk SJ

Czy mógłby ojciec napisać coś więcej ( może w osobnym rozważaniu ) o zstąpieniu Pana Jezusa do piekieł. Chociaż jest to prawda wyznawana przez wiernych co najmniej raz w tygodniu, w niedzielnym CREDO, to przypuszczam, że tak naprawdę wyznajemy ją czysto mechanicznie, bo nauczanie wielkotygodniowe na temat tej prawdy, na poziomie duszpasterstwa parafialnego, jest bardzo, bardzo ubogie. Nie wiem, czy jest to dogmat, czy prawda wywiedziona, i z czego. Czy prawda ta ma związek, i jaki, ze zbawieniem tych, którzy zmarli przed narodzeniem i zbawczą ofiarą Jezusa Chrystusa?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~marek 22:35:11 | 2012-07-12
CZYŻBY JAKAŚ MANIPULACYJKA ?
Na Stary Testament należy patrzeć (odczytywać) z perspektywy nauki Chrystusa, a nie jak to czyni autor, interpretować Ewangelie z perspektywy Starego Testamentu (układ artykułu). I wówczas nie ma żadnego chrześcijańskiego paradoksu ubóstwa !


Bardzo słuszna uwaga !

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tak 20:35:02 | 2012-07-12
Dziękuję. Bardzo budujący tekst.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook