Zbliża się koniec świata?

List

Jakie jest przesłanie Apokalipsy? Kiedy na ziemi pojawi się Antychryst? Czy istnieje pozytywna wizja końca świata? I jak koniec świata opisał Woody Allen - rozmowa z dr. Bartłomiejem Dobroczyńskim, psychologiem, wykładowcą Uniwersytetu Jagielońskiego. 

 

"List": Obserwując zachodzące zamiany klimatyczne - powodzie, huragany - czy społeczne, aż chciałoby się powiedzieć, że zbliża się koniec świata. Wielu ludzi mówi, że to apokalipsa.


Dr hab. Bartłomiej Dobroczyński: Ktoś, kto mówi, że zbliża się koniec świata, rzadko myśli w kategoriach teologicznych. Daje raczej do zrozumienia, że nie pojmuje tego, co się dzieje, że czuje bezradność wobec rzeczywistości i - co się z tym wiąże - strach: „To niemożliwe: było pięć powodzi i mimo naszych modlitw, rzeki nadal wylewają. To się źle skończy".

 

Podobny sposób myślenia odnajdujemy w amerykańskich superprodukcjach, takich jak np. „Dzień Niepodległości". To wyobrażenia stricte katastroficzne: w pewnym momencie ludzkość zostanie za swoje postępowanie ukarana albo zmieciona z powierzchni ziemi. Jakiś globalny kataklizm: potop, uderzenie asteroidu czy wybuch bomby, spowoduje masakrę, wywoła totalną grozę. Będzie to oznaczało koniec wszelkich dotychczasowych relacji i zagładę ludzkości.

 

To negatywne wyobrażenie końca świata. A czy istnieje jakaś pozytywna wizja?


Wiara w zaplanowany koniec świata - opisany choćby w Apokalipsie - pociąga za sobą jednocześnie pocieszające przekonanie, że istnieje ktoś, kto panuje nad tym wszystkim, co się na tym świecie dzieje. Nie jesteśmy sami, opuszczeni, istnieje bowiem Boża Opatrzność. Bóg ma pewien plan, nazywany często historią zbawienia. Zegar tyka, a różne znaki pozwalają nam się domyślać, jak długo to jeszcze potrwa… Jest tak jak na mityngach lekkoatletycznych: w czasie biegu długodystansowego wyświetlana jest informacja ile okrążeń pozostało do końca, a w pewnym momencie słychać kołatanie dzwonka, ogłaszające, że to ostatnie okrążenie. Gdy zawodnik usłyszy, wie, że do końca pozostało jeszcze tylko 400 m. Wyobrażenie, o którym mówimy, zakłada, że jest ktoś, kto dzwoni tym dzwonkiem.

 

W taki sposób koniec świata przedstawiały np. objawienia w Fatimie. One również przedstawiają straszliwe wydarzenia i próby, przez które jedni przejdą pomyślnie, a inni nie. Potem jednak przyjdzie Chrystus, skończy się ten świat i będzie nowa ziemia i nowe niebo.

 

Pierwsi chrześcijanie myśleli, że to zdarzy się za ich życia, już, teraz.

 

Byli bardzo entuzjastyczni i zakochani, bo mocno wierzyli, że spotkali samego Boga. Znaleźli perłę i gotowi byli oddać wszystko, co mają, żeby ją posiąść. Wierzyli, że Pan Bóg przyjdzie już na drugi dzień i zabierze ich do siebie. Nie będą musieli się męczyć z uczonymi w Piśmie, rzymską okupacją i innymi rzeczami tego świata. Czekali, czekali i nic. Zapewne zastanawiali się, dlaczego Jezus nie przychodzi? Czy oni coś źle robią, czy coś jest nie tak?

 

No właśnie, dlaczego?

 

Doszli do wniosku, że zanim nastąpi koniec, musi się jeszcze wypełnić pewien plan. Dobrą Nowinę trzeba ogłosić całemu światu, „do-zbawić" innych. Święty Paweł zaszczepił w chrześcijanach bardziej uniwersalistyczne myślenie: wszyscy muszą poznać Ewangelię, Żydzi, Grecy, Rzymianie...

 

Pierwsi chrześcijanie patrzyli na koniec świata pozytywnie. Czekali na przyjście Chrystusa w Światłości. W Apokalipsie nacisk położony jest na to, jaka będzie Nowa Jerozolima: cała ze złota i drogocennych kamieni, położona nad morzem, „jakby ze szkła", Pan będzie świecił zamiast słońca, wszelka łza zostanie otarta.

 

Bardzo lubię proroctwo Izajasza, bo można w nim odnaleźć ciekawą intuicję: dziecię włoży rękę do nory kobry, krowa będzie żyła obok niedźwiedzicy, wilk obok baranka (por. Iz 11, 6-8). To znaczy, że nastąpi koniec relacji opartych na strachu, przemocy, wyzysku, asymetryczności, nieszczęściu itd. To wizja końca świata nie jako globalnej katastrofy, ale jako Paruzji - przyjścia Chrystusa; wizja czegoś doskonałego. Powiedziałbym, że w tym rozumieniu Boży plan jest „spiskiem na naszą korzyść".

 

Te dwie wizje końca świata zawsze współistniały?

 

Ludzkość od zarania dziejów tworzyła apokaliptyczne wizje, zarówno w wymiarze religijnym, jak i czysto fizykalnym. Ludzie mają skłonność do postrzegania groźnych wydarzeń w kontekście religijnym. Epidemie, trzęsienia ziemi czy huragany były w przeszłości często odczytywane jako gniew bogów czy kara za grzechy.


„Końce świata" wymyślano jednak nie tylko odwołując się do instynktu religijnego, ale również do obserwacji pewnych cykli natury…

 

Jak Majowie?

 

Wbrew obiegowym opiniom, oni nie mówili o końcu świata. Majowie w tzw. okresie
klasycznym (V-VIII w. n.e.) mieli obsesję na punkcie kalendarzy i liczb. Stworzyli Tzolkin, czyli kalendarz, który nam przypomina licznik kilometrów w samochodzie.

 

Najdłuższy przewidziany w tym kalendarzu okres, tzw. bactun, trwa ok. 5125 lat. Dzieli się na okresy 52-letnie, w cyklu 7 dobrych (tzw. nieba) i 13 złych (piekła). Majowie uważali, że obecny bactun zaczął się ok. 3113 r. p.n.e. a skończy się w 2012 r. n.e. My żyjemy w cyklu 13 piekieł, obecnie jest ostatnie i według Majów najgorsze. Właściwie, trudno się z tym nie zgodzić, kiedy obserwuje się to, co się dzieje na świecie. Kiedy zaczęło się piekło? W 1619 r., w czasach Kartezjusza i mechanicyzmu.

 

Majowie nie twierdzili jednak, że po tych 5125 latach nastąpi koniec świata. Uważali, że kiedy skończy się bactun, wszystko zyska inny wymiar, a bogowie - widzialną postać. Stanie się to 21 grudnia 2012 r. Trzeba jednak zauważyć, że swoich tez nie opierali na apokaliptycznych spostrzeżeniach, ale na astronomicznych obliczeniach. Majowie byli świetnymi matematykami i obliczyli, że w 2012 r. powtórzy się taki sam układ planet, jaki zdarzył się w 3113 r. p.n.e. Nie jestem pewny, czy Majowie myśleli naszymi kategoriami albo wierzyli w plan istoty wyższej, czy oczekiwali nagrody i kary…

 

Niektórzy „pseudonaukowcy", jak np. Däni-ken, twierdzą, że Majowie byli kosmitami i w pewnym momencie odlecieli z Ziemi. W ramach swej misji odwiedzają teraz inne planety i dla każdej napotkanej cywilizacji tworzą taki kalendarz.

 

Później też nie brakowało „naukowców", którzy wyliczali, kiedy nastąpi świata.

 

Takich dat było wiele, szczególną popularnością cieszyły się te okrągłe: 2000, 1900, 1800. Wtedy pomysły na koniec świata się mnożyły. Dlaczego? Wbrew swej łacińskiej nazwie (homo sapiens) ludzie nie są przesadnie racjonalni i często myślą magicznie: 2000 lat minęło, coś zatem musi się zdarzyć. Może się jednak okazać, że najważniejsze nastąpi w 2011 r. albo w 2023 r. Poza tym istnieją różne kalendarze, według niektórych jest teraz 5432 r.

 

W drugiej połowie XX w. wielu ludzi dało się zwieść obietnicą końca świata. Powstawały sekty - zwłaszcza w USA - których członkowie wychodzili na wzgórza i czekali na apokalipsę. Co gorsza, często popełniali zbiorowe samobójstwa. Świadkowie Jehowy podali już kilka dat końca świata... Woody Allen, stary żydowski ironista, w jednym z filmów pięknie to podsumował: „Ktoś ogłasza koniec świata, który ma przypaść w niedzielę, ale potem i tak zawsze w poniedziałek trzeba iść do pracy".

 

W Biblii w kontekście końca świata pojawia się Antychryst…

 

Obrazy Antychrysta czy Wielkiej Nierządnicy miały sprawić, że ludzie zaczną dokonywać właściwych wyborów, nawrócą się i będą żyć Ewangelią.

 

XVII-wieczna zakonnica, Maria z Agredy (zmarła w 1665 r.), w książce „Mistyczne Miasto Boże", przedstawia fascynującą teologiczną wizję: oto przed stworzeniem świata Pan Bóg wzywa aniołów przed swe Oblicze i ujawnia im, jak będzie wyglądała przyszłość. W pewnym momencie okazuje się, że celem i koroną stworzenia jest mężczyzna i kobieta, a wszyscy powinni oddać im pokłon. Wtedy Lucyfer się buntuje: „O nie, ja takim dwóm słabym i nędznym istotom pokłonu nie złożę". Zbiera swoją kompanię i odchodzi. Maria z Agredy rozwija tę wizję. Stwierdza, że grzech pierworodny wynikał z pomyłki Lucyfera. Myślał, że ta kobieta i ten mężczyzna to Adam i Ewa - dlaich kusił. Natychmiast „rzucił się na nich", żeby zniszczyć plan Boga. To była jego wielka pomyłka; nie zrozumiał, że chodziło o Chrystusa i Maryję. Swój błąd pojął dopiero wtedy, kiedy Chrystus umarł na krzyżu. Po drodze oczywiście ciągle coś psuł, mieszał w historii. Jezusa również kusił, ale wtedy jeszcze nie wiedział, z kim ma do czynienia. Po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa zdał sobie sprawę, że przegrał. Odtąd atakuje ze zdwojoną siłą. Dlaczego jest taki wściekły? Dlatego, że człowiek dostał to, co miało należeć do niego. Raj był przeznaczony dla Lucyfera, miał go otrzymać na własność, ale to człowiek zajął jego miejsce w sercu Boga.

 

Czy Lucyfer ze wspomnianej wizji to Antychryst, który narodzi się na końcu czasów?

 

Wszystko jest kwestią opisu historii świata, Boga i szatana. Człowiek ma ewolucyjnie zakorzenioną skłonność do symetrii, „zasady wzajemności": mężczyźnie odpowiada kobieta, za dobry czyn musi być nagroda, za zły -kara („oko za oko, ząb za ząb"). Skoro więc Syn Boga rodzi się z człowieka, to szatan też powinien zrodzić swego syna z człowieka...

 

Są to wyobrażenia mniej lub bardziej prywatne, ale kiedy się czyta objawienia z różnych czasów, św. Faustyny czy św. Katarzyny ze Sieny, można zauważyć, że wątek ten się powtarza. Lucyfer jawi się jako ktoś, kto nie chciał złożyć pokłonu człowiekowi, a tym człowiekiem okazał się nie Adam, ale Chrystus. Pierwszym modelem nieposłuszeństwa jest więc Antychryst, Lucyfer, Upadły Anioł…

 

O tym pisał św. Jan?

 

W pewnym sensie tak. Wtedy nie było mp3, iPhone'ów, samochodów, kina. Ludzie funkcjonowali w określonym świecie, mieli pewne wyobrażenia, które staramy się zrozumieć, jakoś przełożyć na nasz język.

 

Moim zdaniem, Apokalipsa jest opowieścią o tym, co potencjalnie może rozegrać się w człowieku. Kiedy mają miejsce rzeczy ważne czy ostateczne, człowiek stoi w obliczu konfliktu między dwoma przeciwstawnymi potężnymi siłami. Najbliżsi są mi mistycy i psycholodzy, którzy twierdzą, że to, co opisuje religia, jest pewną historią, którą każdy, kto jest religijny, musi umieć implantować do swojego życia.

 

To znaczy?

 

To znaczy odnieść religijne opowieści do siebie. W moim mniemaniu -teraz mówię, troę w stylu XIV-wiecznego dominikanina Mistrza Eckharta - Jezus Chrystus, Bóg Ojciec, Lucyfer, Maria i Marta, Apostołowie, Abraham, Hiob, Izaak i Jan, to wszystko postaci, które zamieszkują moją duszę, a więc personifikacje mojego życia wewnętrznego, jego bohaterowie i moi potencjalni nauczyciele. Człowiek zaś ma za zadanie rozpoznać te postaci i odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką rolę pełnią w jego życiu. Kiedy znajduję się w sytuacji, w której Chrystus wypędza kupców ze Świątyni? A np. wtedy, kiedy spotykam kogoś kto mówi, że Bóg uczynił w jego życiu cud - a ja zastanawiam się jak zrobić z tego film i dobrze go sprzedać. Wtedy napomina mnie głos wewnętrznego Chrystusa, który mówi: „Nie widzisz, że stało się coś bardzo ważnego? Nie wolno na tym zarabiać pieniędzy!".

 

Kiedy pojawia się Antychryst?

 

Psychologicznie rzecz biorąc, „Antychryst" to taka siła w człowieku, która interpretuje wszystko na jego niekorzyść. Pojawia się kiedy myślimy, że nasze życie nie ma sensu, że zmierzamy donikąd, że nikt nas naprawdę nie kocha, a wszystko, co robimy, jest nieważne. Przecież jedno z imion szatana to Oskarżyciel. A więc ktoś, kto przychodzi i bez litości mówi ci, co jest w tobie złe. Wypunktowuje, że chodzi ci tylko o siłę, władzę, pieniądze, seks. „A to wszystko i tak nie ma sensu - jeśli szukasz w tym czegoś głębszego, nie znajdziesz. Jesteś małym, nędznym człowieczkiem, który próbuje sobie ugrać różne rzeczy. Udajesz przed sobą, że jesteś dobry, że coś jest dla ciebie ważne, a tak naprawdę myślisz tylko o sobie i do niczego się nie nadajesz. Przekonujesz sam siebie, że jest jakiś Bóg, który cię kocha, który umarł za ciebie".

 

Po jakimś czasie zaczynasz wierzyć temu głosowi. Myślisz: „Po co ja się tak wysilam?co się staram? Ci, którzy mówią, że mnie kochają, tak naprawdę czegoś ode mnie chcą. Jeśli ja komuś mówię, że go kocham, to tylko dlatego, że bardzo się boję samotności". Antychryst jest jak rak, który wszystko niszczy. Dlaczego? Mistycy odpowiadali, że powodem jest zraniony egoizm. John Milton wyobrażał sobie szatana jako kogoś przewrażliwionego, komu się wydawało, że coś mu się należy... Trochę tak jak w przypowieści o synu marnotrawnym. Lucyfer to jakby dobry syn, który zbuntował się, bo ten „gorszy" otrzymał to, co miał dostać on.

 

Jakie jest zatem przesłanie Apokalipsy?

 

Apokalipsa może być wskazówką do indywidualnego życia. Według mistycznych koncepcji człowiek jest dokładnym odpowiednikiem Kosmosu. Jeśli więc ja jestem stworzony przez Boga jako pewien kosmos - odwzorowanie wszechświata - to cała historia zbawienia rozgrywa się również we mnie. Muszę mieć w sobie Chrystusa, ale też mam w sobie Antychrysta, szatana, mroczne siły, które się ze sobą ścierają. Przekładanie tych obrazów na historyczne postacie, wydarzenia i daty to literalizacja, która szkodzi religii. Tak działają świadkowie Jehowy czy inni wyznaczający kolejne daty końca świata.

 

Słowa św. Jana odczytałbym też na innym poziomie - jako zapewnienie: „Nie bój się, istnieje ktoś, kto jest silniejszy od tego, co jest na tym świecie. Antychryst będzie panował w swoich królestwach, znajdą się władcy, którzy będą mu służyć, ludzie będą naznaczani jego piętnem, ale nawet kiedy będziesz miał wrażenie, że siły zła są niezwyciężone, pamiętaj, że istnieje inny wymiar, nietykalny świat wartości - on nie przegra i ciemność go nie ogarnie".

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.53

Liczba głosów:

30

 

 

Komentarze użytkowników (19)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~ciekawa książka 18:44:54 | 2011-02-08
Charles Arminijon - "Koniec świata doczesnego...
Jest to wznowienie książki francuskiego ojca kaznodziei z 1881 roku. 
W pierwszej części umieszczone zostały trzy tak zwane konferencje - "O końcu świata", "O prześladowaniu Antychrysta", "O zmartwychwstaniu ciał i Sądzie Ostatecznym".  Nie podaje konkretnej daty końca świata, ale zwraca uwagę na znaki i zapowiedzi, jakie będą temu towarzyszyć. Uzasadnia swoje przypuszczenia. 
Pamiętając o tym wszystkim, po książkę warto sięgnąć i mieć w pamięci to, co w niej zapisano, albowiem (za św. Klemensem) "któż mógłby zgrzeszyć, jeśli zawsze przed oczyma mieć będzie Sąd Boży. Przyjdzie on niechybnie i dokona się na końcu wieków."
I "Księgi się otworzą karty,
Gdzie spis grzechów jest zawarty,
Za co świat karania warty".

Trzeba jednak pamiętać, że Księga ta pisze się, póki żyjemy i działamy i uciekać się do Pana Jezusa, bo nie ma potępienia dla tych, którzy są w Nim. Przy całej trwodze, jaka książka może wywołać (co się przyda) jest i nadzieja, o której nie można zapomnieć.

 
 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 16:19:45 | 2011-02-08
Doktora!


~R, doktora musisz poszukać gdzie indziej, na forum nikt Ci pomocy lekarskiej nie udzieli. Prowadzisz na forum DEONu ciekawą działalność. Przeszkadza Ci z grubsza wszystko, poczynając od przepisów na zupę fasolową Siostry Anastazji - bo pewnie karmi plebana a nie ubogich - po cytaty z objawień Matki Bożej. Chyba rzeczywiście doktora, bo to jakiś masochizm, tak się katować. Oczywiście, zawsze możesz jeszcze wystąpić pod innym tymczasowym nickiem, zamiast zalogować się na stałe. No bo na takim betonokatolowym portalu ?? Można tylko powrzucać innym i jeszcze napisać, że - rzekomo-  pomaga się ubogim, co Cię - rzekomo - usprawiedliwia.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maryja kocha i ostrzega swój lu 23:54:11 | 2011-02-07
Objawienie Maryi ma na celu obudzić wiernych, zburzyć obojętność, pewność siebie i doprowadzić do oparcia życia na Jezusie Chrystusie. Słowa Orędzia obnażają nieposłuszeństwo wobec Boga, lekceważenie Kościoła i sakramentów, zapraszają do odnowy modlitwy i świadectwa wobec innych ludzi.

Biada żeby taki zepsuty świat zastał jego Koniec.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kto czyta nie bładzi 23:43:39 | 2011-02-07
potem światowe wojny, rewolucja bolszewicka i zbrodnie komunizmu, faszyzm i straszne zbrodnie, aborcja, eutanazja, liberalizm - zacięte walki z Bogiem, Krzyżem, Ewangelia trwają...
Matka Boża ostrzegała w La Salette, w Lourdes, w Fatimie,
a masoneria zaciekle walczyła z dziećmi, które objawienia otrzymywały, było objawienie w Medjugorie ostrzeżenie przed ludobójstwem w byłej Jugosławii,
było objawienie w Kibeho w Rwandzie 10 lat przed ludobójstwem jakby ostrzezenie,
nie wszyscy ludzie nie słuchali,
Rozalia Celakówna otrzymała ostrzeżenia, jak ciężko wierzyć, także ostrzeżenia były przekazane w Objawieniach na Siekierkach w Warszawie i wiele przykładów nie posłuchania, brak wiary i sceptyzm zatwardziały, a kazdy normalny człowiek pragnie pokoju.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kto czyta nie bładzi 23:26:59 | 2011-02-07
W roku 1864 Lucyfer, a z nim wielka liczba demonów, zostanie wypuszczony z piekła. Krok po kroku obalą oni wiarę nawet u osób poświęconych Bogu i tak je zaślepią, że wyjąwszy przypadki szczególniejszej łaski, te osoby przejmą się duchem złych aniołów; wiele domów zakonnych całkowicie straci wiarę i doprowadzi do zguby wiele dusz. z Orędzia M.B. w La Salette
   i 30 lat później:
Modlitwa-egzorcyzm papieża Leona XIII
„Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną! Oby go Bóg pogromić raczył – pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”.
W 1894r papież Leon XIII podczas Mszy Świętej zamarł w ekstazie. Miał widzenie, w którym szatan spierał się z Jezusem, że może zniszczyć Kościół. Potrzebował do tego dodatkowej władzy nad światem i czasu. Wtedy to Leon XIII po zakończonej Mszy Świętej udał się natychmiast do swojego gabinetu i tam ułożył powyższy tekst.
Jest to prywatny egzorcyzm, co znaczy, że może być odmawiany przez każdego wiernego. Za każdorazowe odmówienie tej modlitwy możemy uzyskać odpust cząstkowy(częściowe uwolnienie od kary doczesnej należnej za grzechy) dla siebie lub zmarłych.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~musi być oczyszczenie 23:12:08 | 2011-02-07
Biada tym książętom Kościoła, którzy będą zajęci jedynie gromadzeniem bogactw, dbałością o swój autorytet i pyszną dominacją.

Namiestnik mego Syna będzie musiał wiele wycierpieć, ponieważ na jakiś czas Kościół zostanie poddany wielkim prześladowaniom; będzie to czas ciemności. Kościół będzie przechodził straszliwy kryzys.

Gdy święta wiara Boża zostanie zapomniana, każdy będzie chciał kierować się własnym widzimisię i być wyższym od podobnych sobie. Będzie się lekceważyć władze cywilne i kościelne. Porządek i wszelka sprawiedliwość zostaną podeptane.

Będzie się widziało tylko zabójstwa, nienawiść, zawiść, kłamstwo i niezgodę, bez miłości ojczyzny i bez miłości rodziny.

Ojciec święty wiele ucierpi. Ja będę z nim aż do końca, aby przyjąć jego ofiarę. Źli będą po wielekroć godzić na jego życie, lecz nie zdołają mu zaszkodzić. Ale ani on, ani jego następca nie ujrzą triumfu Kościoła Bożego.

Wszystkie władze świeckie będą miały ten sam zamysł - a mianowicie obalenia i unicestwienia wszelkiego pierwiastka religijnego, aby zrobić miejsce dla materializmu, ateizmu, spirytyzmu i wszelkiego rodzaju występków.
z Oredzia M.B. z La Salette

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Re,doktor nie pomoze 23:08:15 | 2011-02-07
Re, Doktora!  Kto czyta nie bładzi! Tego pod dywan nie zamiecie!
SEKRET Z LA SALETTE
ORĘDZIE MATKI BOŻEJ,
LA SALETTE, r. 1864
zwane także
SEKRETEM Z LA SALETTE
(Jest to tłumaczenie tekstu sekretu powierzonego przez Najświętszą Dziewicę Melanii Calvat 19 września 1846 r., który został opublikowany 15 listopada 1879 r. z "Imprimatur" biskupa diecezji Lecce /Włochy)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~katolik 22:39:42 | 2011-02-07
Nasz Pan Jezus Chrystus nakazał nawracać wszystkie narody pod groźbą potępienia:

"Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, kto zaś nie uwierzy, będzie potępiony." (Mk 16: 16.).
Dlaczego posoborowy Kościół nie jest posłuszny Panu Jezusowi???
To sa znaki końca świata.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~R 20:35:48 | 2011-02-07
Fałszywy pokój
Nasza Pani objawiła płacząc w 1846 roku w La Salette:
„Prekursor antychrysta, ze swymi oddziałami z kilku narodów, będzie walczył przeciwko prawdziwemu Chrystusowi, jedynemu Zbawcy świata; przeleje wiele krwi i będzie chciał zniszczyć kult Boga, aby siebie kazać uważać za Boga.
Ziemię uderzą wszelkie rodzaje plag ; będą wojny aż do ostatniej wojny, która będzie prowadzona przez dziesięciu królów antychrysta, którzy to królowie będą mieli ten sam zamysł i będą jedynymi, którzy będą rządzić światem.
Zanim to nastąpi, będzie pewnego rodzaju fałszywy pokój na świecie; nie będzie się myślało o niczym innym niż o rozrywce; źli oddadzą się wszelkiego rodzaju grzechom;”


Doktora!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~R 20:34:32 | 2011-02-07
Fałszywy pokój
Nasza Pani objawiła płacząc w 1846 roku w La Salette:
„Prekursor antychrysta, ze swymi oddziałami z kilku narodów, będzie walczył przeciwko prawdziwemu Chrystusowi, jedynemu Zbawcy świata; przeleje wiele krwi i będzie chciał zniszczyć kult Boga, aby siebie kazać uważać za Boga.
Ziemię uderzą wszelkie rodzaje plag ; będą wojny aż do ostatniej wojny, która będzie prowadzona przez dziesięciu królów antychrysta, którzy to królowie będą mieli ten sam zamysł i będą jedynymi, którzy będą rządzić światem.
Zanim to nastąpi, będzie pewnego rodzaju fałszywy pokój na świecie; nie będzie się myślało o niczym innym niż o rozrywce; źli oddadzą się wszelkiego rodzaju grzechom;”

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?