To nie moja sprawa…!

"Trzeba mieć w sobie wiele miłości, żeby uwaga zwrócona drugiej osobie wyszła jej na dobre", napisał Mikołaj Gogol. Często brakuje nam tej miłości, kiedy kogoś upominamy. Jednak dużo częstszym grzechem w naszych czasach jest zupełny brak upomnienia.


Łatwo zadowolić się stwierdzeniem, że ja sam przecież nic złego nie robię - mogę się nawet uznać za lepszego w porównaniu z innymi. Jestem zdecydowanie lepszy od kolegów z pracy, którzy okradają firmę. Jestem dużo lepsza od znajomych, które bez przerwy obmawiają wszystkich dookoła. Nie ma nawet porównania z sąsiadem, który po pijanemu pobił swoją żonę. A tamta znajoma para: on zostawił żonę z dziećmi, ona - męża, i teraz "budują życie na nowo"… Tak… Ja nie mam na sumieniu tego rodzaju grzechów. Porządny, bezkonfliktowy - nikomu w drogę nie wchodzę… A na tle sąsiadów i znajomych wypadam naprawdę świetnie!


Z takiego dobrego samopoczucia chce nas wyrwać Bóg poprzez Swoje Słowo. Zwraca się do nas bardzo mocno i dosadnie: Jeśli powiem bezbożnemu: "Z pewnością umrzesz", a ty go nie upomnisz, aby go odwieść od jego bezbożnej drogi i ocalić mu życie, to bezbożny ów umrze z powodu swego grzechu, natomiast Ja ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew. Ale jeślibyś upomniał bezbożnego, a on by nie odwrócił się od swej bezbożności i od swej bezbożnej drogi, to chociaż on umrze z powodu swojego grzechu, ty jednak ocalisz samego siebie. (Ez 3, 18-19)


Nie są to słowa, które mogłyby się nam podobać. Obowiązujące podejście to "żyj i pozwól żyć innym". Nie wtrącaj się do cudzego życia, to nikt nie będzie się wtrącał do twojego. Owszem, nie jest dobrze, że ktoś kradnie, a ktoś inny obmawia, ale co można zrobić? Żal mi żony pijącego sąsiada; żal też dzieci znajomego, który porzucił swoją rodzinę. Ale przecież w gruncie rzeczy to nie moja sprawa. Jakie ja mam prawo oceniać innych?


Jesteśmy rozproszeni, odizolowani od siebie nawzajem, każdy z nas - w swoim własnym świecie. Umyka nam to, że Bóg chce nas prowadzić jako wspólnotę, jako ludzi, którzy są odpowiedzialni za siebie nawzajem. Nie dziwi nas, że istnieje przepis nakazujący pomóc ofierze wypadku drogowego, którego jesteśmy świadkami - chociaż chodzi o obcą nam osobę. Tymczasem uciekamy od odpowiedzialności za tych, którzy stają się ofiarami "wypadku życiowego", spowodowanego przez własny grzech. Jedni i drudzy, jeśli pozostawimy ich samych sobie, mogą umrzeć. W tym drugim przypadku nie chodzi już tylko o śmierć fizyczną. Bóg przypomina nam, że to jest nasza - moja i twoja - sprawa.

 

 

O. Mirosław Bożek, jezuita. Obecnie pracuje duszpastersko wśród Polonii w Chicago - w Jezuickim Ośrodku Milenijnym. Pisze m.in. dla "Katolika", polskojęzycznego miesięcznika archidiecezji Chicago. Więcej o nim można znaleźć na stronie: http://www.jezuici.org/bozek

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.89

Liczba głosów:

55

 

 

Komentarze użytkowników (17)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Andrzej 14:29:48 | 2014-03-18
Trzeba czasami czasu zeby się odezwac z Miłośćią czas czasowi to jest dobre lekarstwo
pozdrawia cieplutko

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anonim 11:31:46 | 2013-09-24
@~brat
Każda przypowieść koncentruje się na jednym elemencie nauczania.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~brat 11:22:20 | 2013-09-24
A co z przypowieścią o Synu Marnotrawnym ??
Kochający ojciec z przypowieści nie zatrzymuje syna
gdy ten chce odejść i roztrwonić połowę majątku.
Powinien przecież zareagować inaczej wg tekstu powyżej,
a jednak jego postawa pewnego rodzaju wzorem w tej przypowieści. 

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Inceptive 00:18:02 | 2013-09-15
Ale jak ma wyglądać zastosowanie tego w codzienności? Jak upominać? Przydałby się filmik instruktażowy. Nie żartuję... nieraz słuchamy pięknych słów takich, jak te, a później nic a nic się nie zmienia - wszystko po staremu.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

sajTempler 17:25:29 | 2012-03-05
 czyli Ewangelizacja ;D
albo suptelna zmiana toru kogoś.. kto pędzi w stronę przepaści ;]

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maria 23:11:34 | 2012-02-07
 W upominaniu najważniejszą rzeczą jest zwracanie uwagi na to co ktoś robi ,a unikanie mówienia jaki ktoś jest, ocenianie ,mówienie jesteś taki a taki. Mówienie ,że ktoś zrobił, albo i robi coś złego, nie poniża, nie narusza godności. To skutkuje. A jak nie skutkuje, no cóz, " nie jesteś strózem swego brata". To do Słabej.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~klara 15:51:14 | 2012-01-31
klara
to uwierz w co innego ;)
Może i nie jestem leszkiem, ale mam nadzieję że odniosłam sie do Ciebie z miłością.
(ale żeby nie było za słodko, to jeszcze dopiszę- głupoty czasem wypisujesz, i zastanawiam się, czy tak na prawdę myślisz ;)

Zawsze piszę to co myślę i będę wdzięczna za podanie paru przykładów moich głupot. Sądzę, że przy nich pozostanę, ale ty "ocalisz samą siebie".

A o. Miirosławowi dziękuję za artykuł. Właściwie już chciałam odpuścić sobie zaglądanie na Deon, ale skoro zdarzają się tu i sensowne rzeczy, to jeszcze trochę zostanę:)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 09:58:07 | 2012-01-31
@Słaba
Jak się odnosić? Z miłością, więc bynajmniej nie z pogardą. A jak się odnosić z miłością? Ano tak jak odnosisz się do osób które kochasz? Nie wiesz jak odnosisz się do osób które kochasz?
Właśnie dlatego pytam, że nie wiem - w jaki sposób odnosić się z miłością do osoby, która czyni zło.

Kiedyś z podobnym pytaniem zwróciła sie do nas (juz nieżle dorosłych) nasza była nauczycielka z liceum... Chyba bylismy już bardzo dorosli bo odpowiedź brzmiała: Zrób to co uważasz za stosowne w takim wypadku.

Czasem trzeba wyrzucic z domu mówiąc dlaczego, pozbawić utrzymania, czekać na powrót gdy uzna swój grzech i modlić się
a czasem trzeba się tylko modlić tak żeby widział, że modlimy się w jego intencji.
A pomiędzy? Pomiędzy jest całe morze mozliwych odcieni miłości...

PS. Ja wiem jak odnosze się do ludzi, których kocham. Ale czasem wiem też, że nie jest to sposób właściwy...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~j 09:55:22 | 2012-01-31
klara
to uwierz w co innego ;)
Może i nie jestem leszkiem, ale mam nadzieję że odniosłam sie do Ciebie z miłością.
(ale żeby nie było za słodko, to jeszcze dopiszę- głupoty czasem wypisujesz, i zastanawiam się, czy tak na prawdę myślisz ;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~klara 09:19:54 | 2012-01-31
@Xleszek
Najwyraźniej nie zrozumiałaś mnie. Nie wiesz co to znaczy kochać? Nie wiesz co to znaczy odnosić się z miłością?

Zaczynam wierzyć, że w tym roku będzie koniec świata:)

PS. Ale na wszelki wypadek zmykam z tego wątku, żeby leszek nie zdążył się do mnie "odnieść z miłością".

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook