Einstein wyleciałby z dzisiejszego uniwersytetu?

(fot. Wikimedia Commons / CC)

Twórca ogólnej teorii względności Albert Einstein, gdyby pracował dziś na którymś z brytyjskich uniwersytetów, to byłby zagrożony zwolnieniem, ponieważ jego teoretyczne dociekania nie miałyby przełożenia na granty - twierdzi oksfordzki profesor Fergus Millar.

 

"Nie mówię tego żartem, ale Einstein, wykładowca fizyki teoretycznej, który tylko myślał o wszechświecie byłby narażony na zwolnienie, ponieważ jego dociekania nie przysporzyłyby jego uniwersytetowi żadnych grantów" - napisał profesor Millar w liście do dziennika "The Times".

 

"Na współczesnym brytyjskim uniwersytecie nie zabiega się o fundusze z myślą o sfinansowaniu badań, lecz odwrotnie - projekty badawcze są formułowane pod kątem zdobycia funduszy" - zaznaczył.

 

Według niego, największą zmianą na brytyjskich uniwersytetach w ostatnich 30. latach był rosnący nacisk na badania kosztem nauczania, a także zmiana modelu finansowania szkół wyższych - odejścia od finansowania bezpośredniego na rzecz finansowania konkretnych projektów badawczych.

 

W zestawieniu z tym, iż kadra profesorska straciła bezpieczeństwo pracy, a dużą część funduszy na badania stanowią fundusze rządowe oznacza to, że naukowcy, jeśli chcą się utrzymać na uniwersytecie, muszą wpisywać się w aktualne, polityczne oczekiwania wobec nich.

 

"Granty na badania pokrywają ogólne koszty uniwersytetów i są niezbędne dla finansowania poszczególnych wydziałów i całych uniwersytetów" - wyjaśnił.

 

Millar podaje przykład uniwersytetu, który ogłosił zamiar zamknięcia wydziału muzyki, ponieważ jego przychody z badań były niewystarczające. Inne placówki urlopują pracowników na cały semestr, by przygotowali wniosek o granty. Jest to ze szkodą dla nauczania i ogólnej kultury życia uniwersyteckiego.

 

Za jeszcze gorsze uznaje to, że uniwersytety rozliczane są z grantów w bardzo krótkim cyklu.

 

"Uniemożliwia to poważne, długofalowe prace badawcze, których wynik z założenia jest niemożliwy do przewidzenia. Jeśli nie można z ufnością przewidzieć ich rezultatu w horyzoncie pięciu lat (a obecnie wymagana jest także prognoza ich oddziaływania i wpływu), to nie są uznawane za prace badawcze" - tłumaczy Millar.

 

"Wykładowcom spełniającym się zawodowo w nauczaniu, trosce o studentów, kierowaniu wydziałem, bądź egzaminowaniu, w najlepszym razie grozi publiczne upokorzenie jako badawczo nieaktywnych, a w najgorszym razie zwolnienie z pracy" - dodaje.

 

"Obecny system (finansowania uniwersytetów - PAP) jest głęboko szkodliwy nie tylko dla nauczania, ale także dla samych badań" - stwierdził w konkluzji.

 

77-letni prof. Fergus Millar związany był z University College w Londynie, a następnie uniwersytetem oksfordzkim, skąd odszedł na emeryturę w 2002 r. Uchodzi za jednego z największych znawców historii starożytnej Grecji i Rzymu i za jednego z najbardziej wpływowych historyków XX wieku.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.6

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Dawid 07:04:45 | 2013-10-28
No ale czym się tu dziwić? Przecież... żeby prowadzić badania i życie naukowe potrzeba pieniędzy. Nauka kończy się tam gdzie kończą pieniądze. Nie da się tego przeskoczyć. Nawet jeak mówi się o "darmowej nauce" to jest to bzdura, bo nie ma nic za darmo - z czegoś trzeba utryzmać uniwersytet, pracowników, wykładowców, budynki, sprzęt... NIE MA DARMOWEJ NAUKI. Nie ma też nauki ponad pieniądze. Jak komuś się to nie podoba to pretensje do Boga.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nk 06:20:25 | 2013-10-28
http://wiadomosci.dziennik.pl/nauka/artykuly/368369,polski-naukowiec-zauwazyl-blad-w-teorii-wzglednosci.html

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook