Po co nam Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych?

Po co nam Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych?
Czerwiec 1947. Żołnierze Wyklęci antykomunistycznego podziemia. Od lewej: Henryk Wybranowski "Tarzan" (+ XI 1948), Edward Taraszkiewicz "Żelazny" (+ X 1951), Mieczysław Małecki "Sokół" (+ XI 1947), Stanisław Pakuła "Krzewina". (fot. Domena publiczna / Wikimedia Commons / pk)
Logo źródła: Akademia Ignatianum Filip Musiał / pk

Od pięciu lat, 1 marca, obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Stał się on prawdziwym fenomenem, a - zwłaszcza lokalne - uroczystości przyciągają tłumy. Co ciekawe przede wszystkim ludzi młodych.

Po co nam jednak takie święto? A po co nam w ogóle święta narodowe? Takie pytania można czasem usłyszeć.

Znaczenie symbolu

Każda wspólnota stara się budować symbolikę będącą dla niej punktami odniesienia. Elementami, które przypominają jej o wspólnej tradycji, o wspólnych doświadczeniach, które mają ją spajać, mają być jej zwornikiem. Mogą to być doświadczenia pozytywne - które zdają się mówić - potrafimy dokonać czegoś wyjątkowego, jesteśmy w czymś dobrzy. Mogą to być także wydarzenia tragiczne - które z kolei przypominają o ofiarach poniesionych przez wspólnotę. Wreszcie mogą odwoływać się do postaw - przede wszystkim tych, które uważamy za pożądane. Symbolika państwowa, czy narodowa ma być bowiem zestawem drogowskazów, ma mówić skąd przyszliśmy, czego dokonaliśmy, i jacy powinniśmy być. W tym sensie te święta - które, co ciekawe nie są formalnie zdefiniowane w polskim prawie - wpisują się w politykę historyczną. Z jednej strony poszerzając świadomość historyczną Polaków, z drugiej zaś strony będąc sygnałem dla aktorów sceny międzynarodowej o tym, co dla nas ważne.

DEON.PL POLECA

Historia Polski XX w. była szczególnie dramatyczna, nie może więc dziwić, że w katalogu obowiązujących dziś świąt państwowych i narodowych przeważają te, które odnoszą się do najnowszej historii. Najpowszechniej znanymi są święto niepodległości z 11 listopada - odwołujące się do odzyskania niepodległości w 1918 r. po 123 latach zaborów, 3 maja - odwołujące się do uchwalonej w 1791 r. konstytucji (przypomnijmy drugiej na świecie i pierwszej w Europie), czy tak zwane Święto Pracy - 1 Maja.

Przeciw historycznej schizofrenii

Polska - podobnie jak inne kraje byłego bloku sowieckiego - znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji. Bowiem pamięć historyczna naszej wspólnoty została zaburzona przez półwiecze oddziaływania totalitarnej propagandy. Każde społeczeństwo wychodzące z systemu totalitarnego musi zmierzyć się z trudnym, czasem bardzo bolesnym, procesem odzyskiwania pamięci historycznej i oddzielania historycznej prawdy od propagandowych naleciałości. Społeczne wyobrażenia o własnej przeszłości ulegają wówczas przewartościowaniu, a nie wszyscy są skłonni uwierzyć, że to co dotąd uważali za historię prawdziwą jest w istocie projekcją - w naszym wypadku komunistycznej - propagandy. Sytuację komplikuje jeszcze faktyczne rozłupanie społeczeństwa na kilka grup, przede wszystkim: ofiary systemu, biernych mieszkańców totalitarnego kraju oraz beneficjentów reżimu. Każda z nich inaczej zapamiętała i inaczej interpretuje przeszłość Polski i swoją. Replikowanie się poglądów rodziców w młodszym pokoleniu, które samodzielnie nie doświadczyło rzeczywistości systemu totalitarnego spowalnia i utrudnia proces odzyskiwania historycznej pamięci.

Polacy dzisiaj znajdują się na drodze odchodzenia od totalitarnej spuścizny i odzyskiwania pamięci historycznej. Proces trwa, wydaje się, że jego najgwałtowniejszy etap mamy już za sobą, ale czy tak jest rzeczywiście pokaże przyszłość. Bowiem wydarzenia takie, jak choćby tzw. "szafa Kiszczaka" podnoszą temperaturę sporu, zbliżając ją do wrzenia.

Nowa symbolika

Niepodległa Polska musiała odrzucić sztafaż Polski "ludowej" i budować nową symbolikę. Święta komunistyczne zniknęły z kalendarza. Święta przywrócone - jak ustanowione jeszcze przed wojną, a w PRL zakazane - 11 listopada i 3 maja, a także nowe - jak 1 sierpnia Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego czy 31 sierpnia - Dzień Solidarności i Wolności, ale także właśnie 1 marca - Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych miały przypominać o heroicznej postawie Polaków z czasów wojny i lat powojennych, a jednocześnie o niezłomnym dążeniu do odzyskania przez Polskę niepodległości, do wyrwania jej z sowieckiego imperium.

Dlatego święto 1 marca ma olbrzymie znaczenie dla wyrywania Polaków z historycznej schizofrenii. Bowiem przez 25 lat od 1989 r. część intelektualnej i politycznej elity zrobiła sporo, byśmy uwierzyli, że PRL nie była państwem idealnym, ale jednak była "nasza". Tymczasem Polska "ludowa" nie jest elementem narodowej tradycji Polskiej, ale emanacją sowieckich dążeń imperialnych. Potrzeba więc niezwykle mocnego akcentowania, że Wolna Polska docenia tych, którzy się systemowi komunistycznemu sprzeciwiali, w nich widzi depozytariuszy idei niepodległości, działających w interesie narodowym. Reprezentantów władz PRL uważa natomiast za namiestników obcego imperium działających w interesie sowieckim. W związku z trwającymi niemal pół wieku zabiegami, które historycy nazywają "kryminalizacją podziemia", czyli budowaniem jego propagandowej czarnej legendy odkłamanie jego dziejów miało olbrzymie znaczenie. Ważnym elementem tego procesu stało się budowanie pozytywnego obrazu podziemia zbrojnego na poziomie symbolicznym. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest wyraźnym sygnałem, że Rzeczpospolita pamięta o ludziach, którzy za nią ponieśli ofiarę - także tę najwyższą.

Filip Musiał - historyk, politolog, profesor nadzwyczajny w Instytucie Politologii Akademii Ignatianum w Krakowie, pracownik Oddziału IPN w Krakowie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Po co nam Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.