Wellington: 70. rocznica przybycia polskich dzieci

(fot. Halibutt / Wikipedia Commons / CC BY-SA 3.0)

W dniu Wszystkich Świętych w stolicy Nowej Zelandii - Wellingtonie odbędą się obchody 70. rocznicy przybycia do tego kraju 733 polskich dzieci i ich 105 opiekunów, wywiezionych z ówczesnego ZSRR.

 

Głównym uroczystościom w stołecznej katedrze będzie przewodniczył metropolita stolicy abp John A. Dew, a jednym z uczestników będzie chargé d’affaires a.i. nuncjatury apostolskiej ks. prałat Roman Walczak, pochodzący z diecezji włocławskiej.

 

1 listopada 1944 do Wellingtonu, na pokładzie amerykańskiego okrętu wojennego "General Randall" przybyła grupa polskich dzieci w wieku od 4 do 15 lat (głównie sierot), które podczas II wojny światowej, w wyniku sowieckiej inwazji na Polskę, wraz z 1,7 mln obywateli polskich, zostały zesłane w głąb Związku Sowieckiego. Około miliona Polaków zginęło tam na skutek stalinowskich represji, masowych egzekucji, z głodu, chorób i przymusowej, morderczej pracy.

 

Gdy w 1941 r. powstało Wojsko Polskie na Uchodźstwie pod dowództwem generała Władysława Andersa, ok. 43 tys. polskich zesłańców (wśród których było ponad 20 tys. dzieci) ewakuowano wraz z Armią Andersa na wschód, aż do Iranu. Schorowani i niedożywieni znaleźli tu tymczasowe schronienie w obozie przejściowym. Rząd Polski w Londynie zaapelował wówczas do Ligi Narodów o pomoc w znalezieniu tymczasowego przytułku dla polskich cywilów i dzieci z Iranu. Jednym z kilku krajów, które zgłosiły wówczas gotowość pomocy, była Nowa Zelandia.

 

Przybyłe do Wellingtonu w listopadzie 1944 r. dzieci zostały entuzjastycznie przywitane przez mieszkańców stolicy i przez premiera kraju Petera Frasera. Jeszcze tego samego dnia przewieziono je do przygotowanego dla nich ośrodka w miejscowości Pahiatua. Tutaj zorganizowano dla dzieci polską szkołę i kościół. Ulice obozu nazwano imionami polskich poetów. To wszystko po to, by w tak odległym zakątku świata stworzyć dzieciom choćby namiastkę ojczyzny. W założeniach, dzieci miały pozostać w Pahiatau do zakończenia wojny, gdy jednak Polska znalazła się w bloku sowieckim, rząd nowozelandzki umożliwił im dokonanie wyboru: pozostania w Nowej Zelandii lub powrotu do ojczyzny. Z 838 przybyłych tylko 45 osób zdecydowało się na powrót do kraju.

 

Wśród przybyłych do Pahiatau był polski kapłan ks. Michał Wilniewczyc i dwie siostry urszulanki. Zorganizowali oni dzieciom kaplicę, otaczając je opieką duszpasterską. W ten sposób rozpoczęła się historia polskiego duszpasterstwa na Antypodach. Obecnie duszpasterzem Polonii w Nowej Zelandii jest ks. Tadeusz Świątkowski z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej.

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

7

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Jaccek 21:26:50 | 2014-11-01
Zdjęcie w ogóle nie pasuje do treści artykułu.
Na marginesie , na warszawskim Ursynowie Kabaty) jest ulica Frasera.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 17:17:10 | 2014-10-30
Nowa Zelandio - dziękujemy!

Oceń 4 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?