Kryzys w Kościele to nie temat tabu

Karol Wilczyński
(fot. Anna Jędrusiak)

Kryzysy takie jak ten ostatni powinny dziać się jesienią, ewentualnie zimą. Szare chmury i zimno bardziej pasują do atmosfery, która aktualnie panuje w Kościele katolickim niż piękne letnie słońce i wakacyjne upały.

 

Trudno jest przyjąć spadające jak gromy złe wiadomości dochodzące z różnych części świata. Setki księży w Irlandii i stanie Pensylwania w USA. Tysiące w Niemczech. Holandia, Chile, Australia - setki i tysiące duchownych, które molestowały i gwałciły nieletnich. A w Polsce trwały wakacje.

 

Od kilku tygodni chodzę do kościoła rzadziej. Coraz częściej widok koloratki kojarzy mi się ze stockowym zdjęciem księdza, które większość portali wykorzystuje przy materiałach dotyczących pedofilii w Kościele.

 

Niektórzy powiedzą, że moja wiara jest słaba, że to czas próby, który powinienem przejść. Że krzyżują właśnie Pana Jezusa, a ja uciekam spod krzyża.

 

Takie porównania jednak nie są mi bliskie. Nikt nie ma prawa oceniać czyjejś wiary. Nikt też, jak mawiała moja śp. babcia, "łopatą wiary do głowy nie nasypie". Wiara to łaska. I choć proszę o tę łaskę, to mimo pięknego lata dookoła, wiary jest coraz mniej. I we mnie i wokół mnie.

 

Złu tak potężnemu nic się nie oprze?

 

Nie polecam nikomu czytać raportów śledczych stanu Pensylwania. Żadne letnie słońce, piękna adoracja w starym, krakowskim kościele, ani przyjemny wieczór ze swoją połówką nie sprawią, że zapomnisz o tych obrazach, tak plastycznie opisanych w spisanych zeznaniach. Ogrom i skala przewinień wcale nie wpływają na to, że historie poszczególnych ofiar zacierają się, stając się bezosobową statystyką. Tutaj ma znaczenie fakt, że to było 301 duchownych i kleryków, a nie - jak często podawały media - "około 300". Lektura o trzysta pierwszej historii z Pensylwanii uderza tak samo mocno jak poprzednie.

 

Zło, krzyk ofiar, jest bardzo głośny. Tak bardzo, że słyszał go każdy. Że większość ludzi widząc księdza na przełomie sierpnia i września, nie mogła pewnie nie myśleć o pedofilii. Że Kościół katolicki kojarzy się niekatolikom przede wszystkim z systemowym tuszowaniem i przyzwalaniem na zbrodnie. Trzeba słuchać tego krzyku. Być świadomym i nie zaprzeczać faktom. 


Słuchajmy papieża

 

Papież Franciszek nie ucieka od pytań. Kilka dni po publikacji głośnego raportu z Pensylwanii, napisał równie głośny list "Do ludu Bożego". Jedną z przyczyn pedofilii i nadużyć seksualnych w Kościele określił po prostu jako "nasz styl życia". Style życia Kościoła, który "lekceważy" i "opuszcza maluczkich"; który nie jest tam, "gdzie trzeba".

 

W tym numerze Magazynu "Czytaj Dalej" staramy się wskazać te przestrzenie w naszym stylu życia, które prowadzą do różnego rodzaju nadużyć. Zło obecne w Kościele to nie tylko pedofilia.

 

"Seminarium nie przygotowało go do życia w pojedynkę. Przez 6 lat mieszkał we wspólnocie ludzi podobnie myślących, prowadził schematyczne i uporządkowane życie. Nie powiedziano mu, że kapłaństwo diecezjalne w praktyce bywa bardzo samotne. Na prowincjach i w miastach jest wielu zranionych tym księży" - o kryzysie powołań oraz różnych problemach związanych z formacją seminaryjną w Polsce pisze Szymon Żyśko, wskazując również na działania, które należy podjąć, by te problemy rozwiązać.

 

Julia Płaneta kontynuuje temat księży, wchodząc w temat "tabu" - ich seksualności. "Jeżeli rozmawiamy o seksualności księży, to tylko w dwóch aspektach: celibatu albo ostatnich skandali seksualnych. Tymczasem okazuje się, że temat jest o wiele bardziej rozbudowany i szeroki. Oddaję głos kilku księżom i jednej kobiecie, tak aby pokazać, że "to nie jest takie proste" - pisze autorka.

 

W numerze poruszamy jednak również temat świeckich i ich roli w Kościele. "Kościół powinien się stale nawracać, a nawracając siebie - nawracać innych. Kościół w Polsce musi wyjść na peryferia, bo te nie są gdzieś hen daleko, ale zaraz obok. Tuż za drzwiami świątyni" - pisze Karol Kleczka, wskazując na przyczyny oraz możliwe rozwiązania sytuacji, w której coraz więcej osób przestaje praktykować religię katolicką lub zaczyna mieć ona charakter "fasadowy".

 

Michał Lewandowski w rozmowie z Zuzanną Radzik pokazuje sytuację kobiet i świeckich w Kościele w Polsce: "To był koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy wszystko się zmieniało, więc naiwnie sądziłam, że skoro mamy mieć drogi i sklepy jak na Zachodzie, to i Kościół wkrótce będzie jak na Zachodzie: włączający świeckich. Dziś jestem szczęśliwa w mojej świeckiej pracy i współczuję znajomym, którzy są mobingowani w kościelnych instytucjach przez księży dyrektorów, albo którym nie płaci się za pracę. Łatwiej mi też prawdę mówiąc komentować życie Kościoła, nie mając w nim żadnej zależności służbowej" - mówi Zuzanna Radzik.

 

Na koniec polecam tekst Jacka Siepsiaka SJ, jedynego księdza wśród autorów. Ojciec Jacek wskazuje, że jednym z błędów katolików (świeckich i duchownych) jest traktowanie Kościoła i sakramentów jako formy nagrody, "ceny", którą należy "zapłacić", by uzyskać szczęście i zbawienie. Co jest celem życia w Kościele? "Różni to różnie nazywają: uczciwe życie, prawdziwe szczęście, podążanie za dobrem, za głosem sumienia, kierowanie się wartościami, życie według Ewangelii… Kościół ma w tym jedynie pomagać. A co, jeśli nie pomaga? Kiedy tak się dzieje? Gdy liturgia, sakramenty, modlitwa zamiast wyrażać nawrócenie, zamiast do niego skłaniać, próbują je zastąpić. Inaczej mówiąc, gdy ludzie sądzą, że "będą zbawieni" w zamian za uczestnictwo, za przynależność".

 

TU ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE TEKSTY Z NAJNOWSZEGO NUMERU MAGAZYNU "CZYTAJ DALEJ" >>

 

Karol Wilczyński - redaktor prowadzący siódmego numeru magazynu "Czytaj Dalej". Dziennikarz DEON.pl, współtwórca islamistablog.pl

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.27

Liczba głosów:

121

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MR 19:56:32 | 2018-10-27
Pani radzik miała nadzieję, ż nasz Kościół będzie taki jak na Zachodzie. Czy dziś nadal ma tę nadzieję?

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mzbuj72 07:57:50 | 2018-10-02
"Gdy więc ujrzycie ohydę spustoszenia, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte - kto czyta, niech rozumie..."

Oceń 1 odpowiedz