Czy duchowość męska jest w Kościele potrzebna?

(fot. Exe Lobaiza/cathopic.com)

Mężczyzna musi nawiązać osobistą relację z Bogiem, z Jezusem, który przecież był mężczyzną. Ta relacja przekładać się będzie na życie codzienne, na postawy i zachowanie wobec innych.

 

"Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1, 27). Bóg stworzył i mężczyznę i kobietę. Razem, ale osobno. Osobno kobietę, osobno mężczyznę, ale razem człowieka. Nie uczynił tego byśmy teraz mieli te różnice zacierać, albo tym bardziej znaczenie którejś ze stron umniejszać. Te różnice - nie tylko fizyczne, najbardziej widoczne - mają się uzupełniać. Po to właśnie istnieją. Mamy przez to różne potrzeby. I tak jak istnieje męska moda, literatura, wrażliwość, tak też potrzebna jest męska duchowość. Na czym polega męskość? Najkrócej można napisać, że męskość zasadza się m.in. na budowaniu, odpowiedzialności, sile, odwadze, wspieraniu, gotowości do ofiary za bliskich. Jedynie taka postawa daje mężczyźnie pełną i nieprzemijającą satysfakcję i poczucie spełnienia swojej misji. 
 
A jednak bywa inaczej. Mężczyzna nade wszystko pragnie jednego: świętego spokoju. I wcale nie chodzi o lenistwo i kompletny brak aktywności. Chodzi o to, by wszystko szło gładko, toczyło się ustalonymi torami i układało się po mojej myśli. A tu ciągle ktoś czegoś chce, coś się psuje. Tymczasem mężczyzna realizuje się w działaniu, w przezwyciężaniu trudności, w budowaniu. Strasznie mnie denerwowało, że moja żona nie ustaje w wynajdywaniu czegoś do zrobienia. "Córka potrzebuje nowych butów", "Może przestawimy tę komodę", "Oprawiłbyś zdjęcia z wakacji", "Posadźmy tutaj róże". Dlaczego ja muszę to robić? Czy nie mogę mieć trochę spokoju? Odpowiedź brzmi: nie. Naszego Zbawiciela spotkało coś podobnego. Podczas wesela w Kanie Galilejskiej Jezus usłyszał od Maryi: "Nie mają już wina", na co odrzekł "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?" (J 2, 3-4). Zaraz jednak zrobił co trzeba, i to w jakim stylu!
 
Jak zauważyliśmy, mężczyzna realizuje się w działaniu. Jeżeli kobieta popycha mężczyznę do działania, to znaczy, że pozwala mu być mężczyzną, pokłada w nim swoje nadzieje (zarówno w ważnych, jak i w drobnych sprawach). Ona przecież mogłaby sobie sama poradzić, albo - o zgrozo! - poprosić o pomoc sąsiada. Tylko jak to świadczyłoby o mnie? Teraz wiem, że żona się mnie nie "czepia". Dzięki niej mogę być mężczyzną, nie wolno mi tych nadziei zawieść. 
 
Zrozumiałem to dzięki Bractwu Świętego Pawła. Jest to działająca na terenie archidiecezji gdańskiej męska formacja katolicka. Bractwo Świętego Pawła powstało po to, by pomóc facetom osiągnąć pełnię dojrzałości męskiej, która uwidoczni się w postawie oddawania życia za bliskich, ojczyznę. Nie chodzi tylko o śmierć w walce, ale o gotowość, prawdziwą służbę na co dzień. Mężczyzna ma wiele ról do odegrania. Syn, brat, mąż, ojciec, dziadek - to nasze, mężczyzn, zadania, które musimy wypełniać najlepiej jak potrafimy. Temu służy autorska formacja założyciela Bractwa, ks. Krzysztofa Ławrukajtisa: Syn - Brat - Ojciec. 
Nieprzypadkowo patronem Bractwa został św. Paweł. Łączy on w sobie dojrzałą świadomość religijną, mądrość, odwagę, temperament i siłę. Jest symbolem radykalnej przemiany, której każdy z nas, facetów, potrzebuje. W słynnym Hymnie o miłości z Pierwszego Listu do Koryntian, Apostoł pisze: "Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce" (1 Kor 13, 11). Taka przemiana jest dla mężczyzny niezbędna. 
 
Niestety nie jest to łatwe. Odwaga, odpowiedzialność, siła, ofiarność to cechy które trzeba w sobie odnaleźć, o które trzeba walczyć. A, jak wiadomo, najtrudniejsza jest walka z samym sobą. "Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali". Słowa te św. Jan Paweł II skierował do młodzieży zgromadzonej na Jasnej Górze w 1983 roku oraz na Westerplatte w roku 1987. Są one w dalszym ciągu aktualne, zwłaszcza w odniesieniu do mężczyzn. Czy wymagamy od siebie? Czy przekraczamy samych siebie? Czy pokładamy ufność w Bogu? Bez zaufania Słowu Bożemu i bez wyjścia z naszych codziennych ograniczeń nie ma prawdziwej wiary. To my musimy otworzyć serca, zacząć działać i zaprosić Boga do działania.
 
Mężczyzna musi nawiązać osobistą relację z Bogiem, z Jezusem, który przecież był mężczyzną. Ta relacja przekładać się będzie na życie codzienne, na postawy i zachowanie wobec innych. Pochodzę z rozbitej rodziny, przez co brakowało mi właściwego męskiego wzorca. Dzięki męskiej wspólnocie wiem jak stawać się lepszym ojcem i mężem, pracownikiem i w ogóle chrześcijaninem. Przede mną jeszcze ciężka praca nad tym, by stawać się lepszym synem. Właśnie tak: stawać się, bo nad sobą trzeba pracować nieustannie, walczyć bez wytchnienia. 
 
Na koniec warto podkreślić zagadnienie, które jest szczególnie istotne dla mężczyzn: przekazywanie wiary dzieciom i wnukom. Mężczyzna musi brać czynny udział w opiece, wychowaniu i edukacji - w tym religijnej - dzieci. To część odpowiedzialności za rodzinę. I nie wystarczą puste słowa, nie mające poparcia w czynach. Dziecko ma pełny obraz duchowości, jeżeli widzi oboje rodziców na modlitwie. Matka i ojciec również w tej kwestii muszą się uzupełniać, zostali przecież stworzeni "na obraz Boży". Męska duchowość jest więc nie tylko potrzebna, ale wręcz konieczna. 
 

 

Lech Łopuski - historyk sztuki, kustosz w Pracowni Mebli Muzeum Narodowego w Gdańsku, lider oddziału Gdańsk-Przymorze Bractwa Świętego Pawła, mąż, ojciec dwóch córek

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

CZYTAJ ARTYKUŁY Z NUMERU (8/2019) "JAK BYĆ MĘŻCZYZNĄ W KOŚCIELE?"