Jak to jest mieć brata księdza?

Karol Kleczka
(fot. aj)

Gdy ludzie słyszą, że mam brata księdza, to ich reakcje dzielą się zasadniczo na dwa typy.

 

Albo to swego rodzaju niezręczne zadziwienie, albo żywe zainteresowanie jak kimś z trochę innej planety. Najczęściej obu tym postawom towarzyszy wysokie oczekiwanie etyczne, bo przecież brat księdza "nie może się źle prowadzić". Jasne, obok tych reakcji jest też zupełnie zdrowa obojętność, bo co w tym dziwnego? Gdybym miał brata policjanta albo lekarza, to te oczekiwania moralne czy duchowościowe w stosunku do mnie też by się pojawiły?

 

Wychowałem się wśród księży, bo księżmi byli i są kumple ze studiów mojego brata, którzy odwiedzali go na wakacjach. Bo jego przełożeni też do nas wpadali. Bo zaprzyjaźniony ksiądz z parafii regularnie przychodził na obiad. Jako dla brata księdza - księża to dla mnie codzienność i stały element świata, w którym byłem i jestem.

 

Nie wiem, czy prowadzono na ten temat badania, dlatego trudno mi powiedzieć, jaka jest średnia statystyczna "księdza na rodzinę" w Polsce, ale chyba się za bardzo nie pomylę, jeśli strzelę, że w co drugiej rodzinie jest jakiś wujek czy brat ksiądz. Być może dziś z uwagi na kryzys powołań jest inaczej, ale jeszcze do niedawna właściwie zawsze można było tego księdza znaleźć, a jeśli nie, to przecież z księdzem się żyło jako z tym, kto pozostawał pewnym liderem lokalnej społeczności, kimś nieobojętnym dla wspólnoty. Tym bardziej - przy tej całej swojskości - dziwi mnie to, że do księży podchodzimy jak pies do jeża.

 

Podobno Polacy kochają księży, bo jeszcze do niedawna liczba młodych chłopaków, która szła do seminariów, czyniła z księdza naczelny towar eksportowy na liczne misje we wszystkie krańce świata. Kochają, ale traktują jak obcego - tego, kto opuszcza na zawsze ojca i matkę i wchodzi w świat, w którym reszta ludzi się nigdy nie znajdzie. Ksiądz to święty za życia, ktoś jak anioł, tylko bez skrzydeł. Trudno powiedzieć, kto może bardziej znajdować się na celowniku pytań i podejrzeń moralnych. Może tylko księdza rodzina.

 

Podobno Polacy mają w sobie wpisany antyklerykalizm, bo wszyscy pochodzimy z chłopstwa, a kapłaństwo stanowiło i bywa, że nadal stanowi drogę do szybkiego awansu społecznego, który wyrywał z kontekstu ludowego. Ksiądz trzymał z panem, a nie z nizinami i ten nawis nieufności odbija się cały czas, choćby w tych wszystkich milczących założeniach o bogactwie Kościoła, które bywa, że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, albo choćby w kasowym sukcesie antyklerykalnego "Kleru".

 

Obie powyższe postawy są podzielane przez ludzi i obie wyrażają coś bardzo zbliżonego - w obu przypadkach to nieufność, która będzie księży zawsze od nas odsuwać i czynić tylko większymi dziwakami niż są w rzeczywistości. Mamy na to cały słownik, jak choćby wtedy, gdy unika się mówienia o ich pracy, że jest pracą, a zmieniamy to na jakieś służby, powołania i inne konstrukty. Gdy mówimy o świętości dłoni księdza. A przecież to ludzie tacy jak my.

 

Jeden kończy seminarium z doskonałym świadectwem, drugi ledwie prześlizgnie się przez zaliczenia, bo "pobożny". Jeden trafi do bogatej roboty, drugi będzie klepał biedę. Jeden umie mówić do ludzi, drugi lepiej odnajduje się z nosem w książkach. Jeden będzie żył porządnie, drugi zaglądał do flaszki i chodził na prostytutki. Jeden będzie naprawdę święty, drugi będzie naprawdę grzeszny. Wszystkie te zdania można łatwo sparafrazować na sytuację świeckiego wiernego, ale my skutecznie daliśmy sobie wbić do głowy, że księża tak bardzo się od nas różnią, że przestaliśmy o nich myśleć jako o zwykłych ludziach. To prawdopodobnie najgorsza rzecz w Kościele, którą mogliśmy sobie i im zaserwować, w czym zresztą elitaryzm posługi kapłańskiej przeobrażony w szkodliwy klerykalizm skutecznie nam pomógł.

 

Nie chodzi o to, by wybielać grzechy i mówić, że ich nie ma tam, gdzie są. Nie można tego robić nigdy - niezależnie od tego, czy dotyczą księży, czy świeckich, bo zło jest złem. Nie chodzi też o to, by bagatelizować sakrament kapłaństwa. Chodzi o coś znacznie prostszego - o zobaczenie w księżach ludzi z problemami i wyzwaniami, radościami i smutkami. Z wszystkim, co złe, z wszystkim, co dobre. Niezależnie od tego, jaki kolor sutanny mają, albo czy na ich głowie leży piuska - to zawsze czyiś synowie, czyiś bracia.

 

To im oddaliśmy kolejny numer "Czytaj Dalej". Chcemy zobaczyć jak wygląda ich codzienność i prawdziwe problemy, dlatego Julia Płaneta i Szymon Żyśko porozmawiali z psychoterapeutką księży, Marią Marquardt o tym jak wygląda jej praktyka. Ta rozmowa bardzo dobrze pokazuje człowieczeństwo księży. Księża także się boją, a sutanna nie chroni przed depresją. Potrzebują prawdziwego towarzyszenia i wsparcia, zwłaszcza jeśli dzielą z nami potrzeby, których nie mogą spełnić.

 

Ksiądz Grzegorz Strzelczyk w rozmowie z Michałem Lewandowskim rozlicza księży z ich błędów w stosunku do świeckich, ale i o odpowiedzialności świeckich za księdza. Księżą nie nadążają za zmianą świata, ale my też mamy się za co winić. Choćby za to jak poddawaliśmy się księżocentryzmowi. Nasz wzajemny stosunek do siebie po prostu musi ulec zmianie.

 

"O! Nowe buty, ojcze. Zamszowe?" "Nie. Za swoje". Karol Wilczyński w reportażu poświęconym zarobkom księży konfrontuje panujące na ten temat mity z rzeczywistością. Jaka jest pensja kapelana, czy w parafiach wiszą cenniki i co to są te "zesłania" i "Kuwejty".

 

Z artykułu Edyty Drozdowskiej dowiecie się, jak to jest być legalną żoną księdza, na czym polega "casting na proboszcza", dlaczego pastor zamiast przybijać tezy do drzwi katolickiego kościoła, zachęca do korzystania z sakramentów, a w opolskim pokoju nauczycielskim unosi się prawdziwie ekumeniczny duch.

 

Jak w każdym wydaniu proponujemy Wam także lekturę tekstów dodatkowych. W tym miesiącu przypominamy rozmowę z prymasem Wojciechem Polakiem o największych wyzwaniach Kościoła w Polsce; wywiad ze scenarzystą "Kleru" Wojciechem Rzehakiem o intencjach, które mu towarzyszyły, gdy pracował nad filmem. Przypominamy również komentarz Szymona Żyśki na temat źródeł polskiego antyklerykalizmu i tekst Maríi Luisy Aspe Armelli poświęcony miejscu kobiet w Kościele. Wracamy do rozmowy z Janiną Ochojską o stosunku Polaków do uchodźców oraz wywiadu z Tomaszem Gałuszką OP o pasjonującej teorii charyzmatów autorstwa jego współbrata (i współimiennika!) Tomasza z Akwinu.

 

Brat nie jest kimś obcym - jest bliski, choć różny ode mnie. Spróbujmy w księżach wreszcie zobaczyć braci.

 

Karol Kleczka - redaktor DEON.pl, doktorant filozofii na UJ, współpracuje z Magazynem Kontakt. Prowadzi bloga Notes publiczny.

 
* * *
 
Wszystkie teksty z październikowego magazynu "Czytaj Dalej" znajdziesz tutaj >>>
 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

7

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych