Święty Oburz jest z nas dumny

Edyta Drozdowska
(fot. Sławek (Topa Bartosz Uploaded by Dudek1337) [CC BY-SA 2.0] / EU2016 NL from The Netherlands (Pressconference Ploumen and Malmstrom) [CC BY 2.0] via Wikimedia Commons // wich.)

"Naćpany. Nie radzi sobie po rozstaniu" - dowiedział się o sobie Bartłomiej Topa po tym, jak wziął udział w kampanii społecznej związanej z autyzmem. "Zdradza Kościół", "dał order za aborcję", "dobrze, że nie był papieżem za czasów Hitlera" - na szczęście Franciszek nie czyta komentarzy w polskim Internecie. Zbyt łatwo dajemy się nabrać.

 

"Z oburzenia przybywa wzrostu. Oburzenie to nasze czarne złoto. Oburzenie poprawia krążenie. Zorganizujcie mistrzostwa świata w oburzeniu (ciekawe, kto wygra). Oburzajcie się!" - czytam na jednej ze stron kalendarza ze świętym Oburzem w rolach głównych, autorstwa Marcina Wichy.

 

Oburz puszcza do nas oko i z pobłażaniem uśmiecha się do internetowych wojenek na słowa, bo choć jest wymyślony, to ostatnio ożywa w nas.

 

Pijany albo naćpany

 

Warszawskie metro, a w nim Bartłomiej Topa, znany z filmów "Dom zły" i "Drogówka", zachowuje się co najmniej dziwnie. Macha rękami, ma błędny wzrok i wygląda na zdezorientowanego. W końcu wybiega na peron i siada na ławce. Jedni udają, że nie widzą, inni włączają opcję nagrywania w swoich smartfonach, jeszcze inni ukradkiem obserwują aktora.

 

"Pijany albo naćpany", "kiedyś to unikał skandali", "jego związek się rozpadł, a on sobie nie radzi" - komentują anonimowi internauci, kiedy w sieci pojawia się niby amatorskie nagranie tej sytuacji.

 

 

Okazuje się, że film to element kampanii społecznej o życiu osób z autyzmem. Wyjaśnia to wideo z udziałem aktora, które publikuje Fundacja Synapsis.

 

 

Franciszek chwali aborcjonistkę?

 

Lilianne Ploumen, kiedyś minister ds. handlu zagranicznego i współpracy na rzecz rozwoju w holenderskim rządzie, znana z zaangażowania w działalność aborcyjną, otrzymuje papieski Order Świętego Grzegorza. Dostaje go przesyłką pocztową w związku z obyczajem dyplomatycznym wymiany odznaczeń między delegacjami z okazji oficjalnych spotkań głów państw i rządów z papieżem.

 

Zanim rzeczniczka Watykanu przedstawia oficjalne stanowisko w tej sprawie, katolickie media piszą o "niebywałym wprost zgorszeniu", a pan Tomasz Terlikowski pogłębia oburzenie i publikuje artykuł o tytule: "Kobieta przekazuje setki milionów dolarów na zabijanie dzieci i promuje homoseksualizm, a papież Franciszek odznaczył ją orderem za zasługi dla Kościoła!".

 

"Promotorka cywilizacji śmierci", "aborcjonistka otrzymała papieski order", "dobrze, że Franciszek nie był papieżem za czasów Hitlera" - oceniają internauci. Wprowadzeni w błąd przez media nie wiedzą, że taki gest jest standardową procedurą, papież nie podjął decyzji w sprawie tego medalu, a stanowisko Franciszka i Kościoła ws. aborcji nie uległo nagłej zmianie.

 

Świat nie jest biało-czarny

 

Choć rozumiem poruszenie wywołane orderem dla pani Ploumen i opinie o absurdzie sytuacji, myślę, że umyka nam coś ważnego. Tutaj napisałam, gdzie konkretnie jako chrześcijanie powinniśmy skierować nasz strumień światła.

 

Kampania z udziałem Bartłomieja Topy i zamieszanie związane z odznaczeniem dla minister Holandii to dwie różne sprawy. Łączy je to, że wywołały skrajne emocje, a afektywne reakcje mówią nam coś ważnego o nas - użytkownikach Internetu.

 

"Każdy ma prawo do własnej opinii, ale nie do własnych faktów" - takie słowa przypisuje się Danielowi Moynihanowi, senatorowi Partii Demokratycznej USA. Tutaj nikt na fakty nie czeka, bo wnioski są gotowe natychmiast, a bezlitosne oceny nie dają prawa ciągom dalszym. Wygrywa wizja czarno-białego świata, w którym najfajniej jest mieć rację.

 

Emocje jak GPS

 

"Emocje to posłaniec, nie mieszkaniec. Daj im odejść. Są zaprojektowane na 90 sekund. Ich zadanie to przyjść, poinformować i pójść" - pisze na swoim blogu Joanna Chmura, psycholog, która zawodowo zajmuje się pracą ze wstydem, odwagą i poczuciem własnej wartości. Dodaje, że jeśli zbyt długo zatrzymujemy je w sobie, robią się coraz większe, ze smutku rosną w rozpacz, ze złości w agresję.

 

Emocje są jak GPS zainstalowany w nas. Daniel Goleman, autor "Inteligencji emocjonalnej", mówi, że nieustannie możemy mieć świadomość, co dzieje się w naszym wnętrzu, określa to słowem "uważność" (mind-fulness). Dzięki niej mamy szansę na autorefleksję. Wcale nie musimy błyskawicznie reagować kąśliwym komentarzem albo klikaniem "udostępnij" na newsa (być może fake-newsa), który sekundę wcześniej wytrąca nas z równowagi.

 

Impulsywne ocenianie i krytykowanie to wybieranie łatwizny, a próba zrozumienia innej niż nasza perspektywy jest aktem odwagi. Wymaga empatii i rozważenia poglądów, którymi bywamy zniesmaczeni. Pozwala wznieść się ponad punkt widzenia zawężony emocjonalnymi przywiązaniami. Rozszerza nie tylko ograniczoną percepcję, ale też serce.

 

Ludzie robią najlepiej, jak potrafią

 

Za każdym razem, kiedy wręczam sobie medal z napisem "masz rację", a drugą osobę myślami albo słowami oceniam surowiej niż kiedykolwiek siebie, czuję, jak św. Paweł subtelnie przypomina mi: pamiętaj o zwierciadle.

 

Podpowiada, że widzimy fragmenty rzeczywistości, nierzadko zniekształcone, jak w popękanym lustrze. Zbyt często wydaje nam się, że WIEMY. "Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany" (1 Kor 13,12).

 

Duchowy świat jest niewidzialny i nie mamy pojęcia, co się w nim dzieje. Dlatego zanim się mocniej podekscytujemy albo totalnie wkurzymy kolejną internetową bądź fejkową rewelacją, warto wziąć kilka głębokich wdechów i powstrzymać się od dołączania do grona hejterów i sędziów w nie swojej sprawie.

 

"Ludzie robią najlepiej, jak potrafią". Takie założenie podpowiada Brene Brown, której badania są podstawą rewolucji w myśleniu o tym, co pomaga nam być odważnymi, kreatywnymi, wrażliwymi i czego potrzebujemy, żeby budować trwałe i szczęśliwe relacje. Nigdy nie wiemy, czy proponowana przez nią teza okaże się prawdziwa, ale może warto zaryzykować? Bo nawet jeśli nie zmieni myślenia i życia drugiej osoby, to ma szansę zmienić nasze.

 

Edyta Drozdowska - redaktorka DEON.pl, prowadzi dział Inteligentne Życie.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

9

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych