Jak oswoić dzieci z literkami?

(fot. shutterstock.com)

Jeśli chcecie wychować geniusza lub zmaksymalizować szanse na najlepsze studia dla waszego trzylatka, nie czytajcie tego artykułu. Co innego, Jeśli szukacie metody, jak zafascynować malucha światem literek, a przy okazji uprzyjemnić długą jazdę samochodem lub oczekiwanie w przychodni lekarskiej. W takim wypadku zapraszamy do zabawy!

 

Jak wygląda literka każdy dobrze wie. Nawet trzy - czterolatek pisze na kartce stosując przy tym czcionkę z szyfratorem godnym twórców Enigmy. To dobry moment, by powoli zacząć wdrażać go w alfabet typowy dla kultury łacińskiej. W tym celu zabawmy się razem w poznawanie pojedynczych znaków graficznych. Zacznijmy przy tym od podstaw - literki rozpoczynającej imię naszego dziecka. Potem, dla kompletu, rozszerzajmy światopogląd o kolejne ważne znaki - M jak Mama i T jak Tata. Dalej przyjdzie czas na B jak Babcia, Basia lub Bartek (jeśli takie właśnie rodzeństwo mamy na stanie), albo K jak Kot dla fanów zwierzaka domowego. I tak dalej, aż dojdziemy do Robotów i Łuków.

Aby maluch skojarzył sobie charakterystyczny kształt litery i związany z nią dźwięk (głoskę), postarajmy się powiązać je z konkretnym wyrazem. U nas dobrze sprawdziło się obrysowywanie pisakami ogromnych, wydrukowanych liter. A zmieniliśmy na Auto dorysowując mu kółka na końcu każdej nóżki i doprawiając w odpowiednich miejscach reflektory, drzwi i zderzaki. B stało się ludzikiem z brzuszkami, C nadgryzionym ciasteczkiem i tak dalej. Po pewnym czasie z literek można tworzyć całe rysunki - na schematycznej twarzy pojawiają się O- czy, U-sta, N-os i W-łosy, a po ulicy wśród D-omów i A-utek spaceruje K-ot i P-ies.  

Jeśli chcemy naprawdę wciągnąć malucha (i on także tego chce), możemy postawić na długotrwały projekt: Wystawę Śmiesznych Literek. Pomyślmy, jak - przy okazji innych prac i zabaw -zaprezentować je w ciekawy sposób.  Jeśli malujemy farbami, stwórzmy też obrazek przedstawiający wielkie F. Przy gotowaniu makaronu wyklejmy na tekturce M (oczywiście wersją produktu przed wrzuceniem do wrzątku). D możemy na przykład wydziurkować na tekturce, a G ułożyć z guzików. Uzyskane tą metodą arcydzieła odpowiednio wyeksponujmy - przyklejmy je do drzwi pokoju dziecięcego bądź zawieśmy na rozpiętych między meblami sznurkach. Po jakimś czasie zbierze się nam pokaźna kolekcja sztuki współczesnej inspirowanej podstawami literatury.

Poznaną literkę zaprośmy do zabaw i zajęć z dnia codziennego. Szczerze polecam te polegające na ich tropieniu podczas jakiejś długiej i monotonnej czynności. Nam umila to na przykład oczekiwanie w przychodni do kolejnego osłuchania (casting na najlepsze zapalenie oskrzeli w sezonie). Przeszukujemy, oczywiście dość dyskretnie, przyniesione książeczki oraz lokalne ulotki i plansze ogólno-oświecajace. Dla starszego rodzeństwa kaszlącego stołek obok podwyższamy poziom wyznaczając dodatkowe kryteria. Średniak ma więc misję odnalezienia O napisanego na czerwono, małego M lub L na zielonym tle. Oczywiście, przed wysłaniem detektywa na zwiady, sami sprawdzamy istniejące zasoby, tak by się on nie zniechęcił.


Podobną zabawę możemy wykorzystać również pozostając w ruchu. Snując się uliczkami podczas zimowego spaceru lub pokonując dłuższą trasę przez centrum szukamy wspólnie wybranych literek na tablicach rejestracyjnych zaparkowanych samochodów lub na witrynach sklepowych.  Dzięki temu unikamy filmowego pytania "Daleko jeszcze???", a przynajmniej obniżamy częstość jego zadawania.

Już na tym etapie edukacyjnym pokażmy dziecku, że znajomość literki ma także znaczenie utylitarne. Na przykład postawmy dziecko w sklepie przed odpowiednim regałem i poprośmy o podanie budyniu truskawkowego. Znalezienie rysunku przedstawiającego krwistoczerwonego potomka poziomki nie będzie problemem. Więcej zachodu sprawi wybór konkretnej saszetki. I tu z pomocą przyjdzie nam znajomość dwóch brzuszków. W przeciwieństwie do K-isielu i G-alaretki, nazwa B-udyń zaczyna się od litery B.  

Bardzo miłą cecha literek jest to, że mogą przydać się nam przy każdej zabawie, niezależnie od tego, czym pasjonuje się nasz potomek. Małemu kolekcjonerowi samochodzików narysujmy na szarym papierze ulice miasta z miejscami parkingowymi oznakowanymi wybranymi literkami. W ten sam sposób podpiszmy samochodziki, które będą miały w nich zaparkować. Z fanem pojazdów torowych zbudujmy kolejkę z pudełek od zapałek, do której będzie można wrzucać wydrukowane lub wycięte z gazety znaki drukarskie. Oczywiście każdy do odpowiedniego wagonika. Literkami ozdóbmy ubrania narysowanych lalek (S-ukienki, B-luzeczki, K-oraliki itd.). Zróbmy z nich puzzle i domino, kolorowanki i wyklejanki, oraz sto innych rzeczy, które przyjdą nam do głowy.

Po przyzwyczajeniu się do wyglądu jakiejś litery nasza pociecha może próbować ją samodzielnie odwzorować. My zaś możemy mu w tym pomóc lub delikatnie go do tego zachęcić. Ale uwaga - przy bardziej dobitnym zachęcaniu udaje się niekiedy wygenerować fobię szkolną. Nie róbmy więc nic na siłę, na to niestety przyjdzie pora w pierwszej klasie.
 
Początkiem samodzielnych notatek może być Pisanie "P" Palcem Po Piasku, Rysowanie R w Rozsypanym Ryżu albo Mazanie M po Mące. Nota bene rozsypane na tacce kasze lub inne drobnoziarniste produkty spożywcze są świetną tablicą samozmazywalną na wszelkie okazje. Mają tylko jeden minus - pojedyncze piksele zaczynają po jakimś czasie żyć własnym życiem, a my przez kilka dni będziemy je z radością znajdować w różnych kuchennych zakamarkach.

Pisanie na kartce wymaga od dziecka nieco więcej precyzji. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby nasz chętny czterolatek zabrał się do dzieła. W takim wypadku zostawmy jednak na boku zeszyty w linie, chyba, że potomek bardzo się o nie naprasza, obserwując starszego brata. Zaproponujmy za to wspólne, literkowe wykańczanie prac plastycznych. Narysujmy ołówkiem Okręt z dużą ilością Okrągłych Okienek, albo Słonia z trąbą i ogonem w kształcie wiadomego znaku graficznego. Malec poprawi nasze ślady ulubionymi kredkami. W ten sam sposób może też złożyć podpis na kartce, wygenerować mały dopisek na laurce ("Sto lat") lub na bilecie do krzesełkowej ciuchci ("Do Radomia").

Samo rozpoznawanie znaków drukarskich jest stosunkowo prostą sprawą. Znacznie bardziej skomplikowane jest składanie liter w wyrazy i odwrotnie - podział usłyszanego wyrazu na głoski. Kiedy jednak nasze dziecko powoli zaczyna wdrażać się w te umiejętności, otwierają się przed nami nowe, fascynujące możliwości.

Po pierwsze, możemy poszukiwać wyrazów zaczynających się na kolejne litery alfabetu. Aby trochę uatrakcyjnić lub utrudnić zadanie, możemy ograniczyć się do jakiejś kategorii np. towary przewożone statkiem, zwierzęta, imiona lub warzywa i owoce. Chcący potrenować pamięć mogą się umówić, że wyrazy tworzą listę, którą każdorazowo trzeba w całości powtórzyć. I tak po jakimś czasie dowiemy się, że: "Statek wiezie ananasy, buty, cukierki, drewniaki, ekierkę, fotel, guzik, harmonijkę i … eee… co było dalej?"

Przy tego typu wymieniankach można też skoncentrować się wyłącznie na rzeczach obecnie widzianych. Rozgrywki prowadzone w tej formie wielokrotnie uratowały atmosferę na naszych wakacyjnych trasach. Marudząco-popłakująca grupa wycieczkowa otrzymywała zadanie wyszukania w pierwszej kolejności przedmiotu na literę A. Ponieważ każdy chciał być lepszy, zaczynała się licytacja. Obok oczywistego Auta i Autobusu pojawiał się Aktor z mijanego bilboardu, Atrapa (gustowny gipsowy piesek z trawnika) oraz imiona sąsiadów z samochodowej kanapy. Problemy sprawiały nieco H i F, przy których zszedł nam niejeden kilometr. W końcu jednak z odsieczą przychodziły jakieś Haki czy Huśtawki, Flagi lub Firanki, i już można było licytować kolejną głoskę.

Do naszych ulubionych zabaw przejazdowych należy też tworzenie ciągów. W najprostszej wersji szukamy wyrazu zaczynającego się na głoskę, która kończyła poprzednie słowo. I tak po "dom", może nastąpić "mama", która wywoła pojawienie się słowa "adapter". Ponieważ dużo podróżujemy (niestety głównie do lekarzy lub do szkoły) również tutaj wprowadzamy czasami kategorie urozmaicające, takie jak rośliny czy zwierzęta. Czasami decydujemy się też na trudniejszą wersję gry - ciągi sylabowe. Po słowie kolorowan-ka, następuje tu ka-larepka, ka-napka lub ka-lafior. Ten ostatni kilka razy wywołał konsternację. Teraz już dzieci same wiedzą, co to są fiordy. W ten sposób niechcący wdrożyliśmy się w geomorfologię Norwegii i wiele innych dodatkowych zagadnień.

Aby Bajecznie Czarować Dzieci Emanujmy Fantazją, Głoskujmy z Humorem I Jak-najmocniej Kochajmy Literki. Łamigłówki Miło Nas Oczarują. Pięknie Rozproszą Smutki i Trudy. Urozmaicą Wiele Zabaw.  A to, że przy okazji ułatwią dzieciom start w szkole, to już trudno…

 


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook