Najpierw małżonkowie, później rodzice

(fot. Charlotte / flickr.com)

Relacja z dziećmi jest zdrowsza i daje lepsze rezultaty, jeżeli rodzice są małżeństwem. Para małżeńska to środowisko najbardziej sprzyjające rozwojowi dziecka! Wszystkie inne układy: począwszy od zbiorowego wychowania dzieci w kibucach, po rodziny, w których - z konieczności lub z wyboru - jest tylko jedno z rodziców, rodzą określone problemy.


Oczywiście, kiedy małżonkowie się kłócą lub w ich relacji brak miłości, również wyrządzają wiele szkód!


Mówimy jednak o sytuacji idealnej, o punkcie odniesienia, z którym należy porównywać konkretne doświadczenia. Idealnym środowiskiem do narodzin i rozwoju człowieka pozostaje para małżonków, którzy są odpowiedzialni, angażują się i w sposób przemyślany przyjmują rolę rodziców, aby ostatecznie ją przedefiniować, dostosowując do życiowej sytuacji. I którzy namiętnie się kochają oraz darzą wzajemnym szacunkiem...
A przynajmniej próbują tak postępować.


Nie wystarczy spłodzić dziecko, aby stać się rodzicem, nie wystarczy mieć dziecko, aby odkryć w sobie rodzicielski talent! W dzieciństwie mamy skłonność do idealizowania rodziców, w dorosłym życiu odkrywamy ich ograniczenia i krzywdy, jakie mogą wyrządzić, jeżeli nie są świadomi swoich wad.


Powiedzieliśmy wyżej, że w dzisiejszych czasach my, rodzice, czujemy się niekompetentni i mamy skrywane poczucie winy wywołane faktem, że poświęcamy dzieciom mało czasu i uwagi. Jednak ta słabość może stać się naszą siłą. To bolesne odkrycie może być bodźcem do stawania się rodzicami, którzy dobrym wychowaniem prowadzą swoje dzieci przez życie.

 

Wychowywać to znaczy prowadzić, wydobywać z wnętrza. Aby prowadzić, trzeba wiedzieć, dokąd się idzie. Aby wydobyć z dziecka arcydzieło, które nosi w sobie, trzeba dawać z siebie to, co najlepsze. Sam fakt, że mamy różne uczucia wobec dzieci, nie jest niczym złym. Dopiero, kiedy oceniamy je na podstawie tego kryterium, możemy wyrządzić wiele złego.

 

Nauka wychowania i podejmowania właściwych wyborów to trudne zadanie. Nie ulega wątpliwości, że warto słuchać rad ekspertów, ostatecznie jednak najważniejsze jest zaangażowanie obojga rodziców. Nie istnieje idealna matka ani idealny ojciec. Istnieję ja, konkretny człowiek, który uczy się, jak być ojcem lub matką. Znajduję się pod wpływem dobrych i złych doświadczeń z mojego życia (także z czasu, kiedy sam byłem dzieckiem), ale jestem wolny i wolny pozostanę!


Różnica zdań przeradza się czasami w nierozwiązywalny konflikt, który może nawet być przyczyną rozwodu. Dotyczy to nie tylko poglądów na wychowanie dzieci, lecz również na sam charakter związku. Rozpad związku zawsze odbija się negatywnie na dzieciach. Taką krzywdę oczywiście można i trzeba łagodzić, ale nie wolno zapominać, że ona naprawdę istnieje!


Są oczywiście sytuacje, w których rozstanie rzeczywiście jest mniejszym złem. Są to jednak rzadkie wyjątki. O wiele częściej, niestety, zdarza się, że byli partnerzy kłócą się o wszystko, nie wyłączając dzieci, które wykorzystają jako narzędzia szantażu, głęboko je raniąc. Zastanówmy się tysiąc razy, zanim postanowimy się rozejść!

 

 

Więcej w książce: MIŁOŚĆ I INNE SPORTY EKSTREMALNE - Paolo Curtaz

 

***

 

 

MIŁOŚĆ I INNE SPORTY EKSTREMALNE - Paolo Curtaz


Miłość to ogromne ryzyko i wyzwanie, dlatego wymaga odwagi, wyjątkowych zdolności i odpowiedniego przygotowania.

Wiąże się z wielkimi emocjami i osiąganiem tego, co niemożliwe.

Tak, miłość to sport ekstremalny.


 

 

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.67

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~DtN 22:54:46 | 2014-07-20
"Są oczywiście sytuacje, w których rozstanie rzeczywiście jest mniejszym złem. Są to jednak rzadkie wyjątki."

Mam 20 lat i rozwód moich rodziców, było spowodowane alkoholizmem ojca. W końcu się wyprowdziliśmy. To było coś o czym marzyliśmy z mamą od lat. Miałem 12 lat. Były osoby które były temu w pewien sposób przeciwne. Generalnie ksiądz prefekt który znał całą sytuację. Między czasie też naczytałem się o skutkach braku obecności ojca w wychowaniu młodego chłopaka. Przeprowadziliśmy sie; z mamą od początku były problemy, sam zacząłem być w trochę gorszej sytuacji jak z ojcem dawniej, tak jest do dzisiaj i jest mi bardzo ciężko, i dopiero po latach zrozumiałem że to nie tylko ojciec był taki zły, choć w istocie jest, i nic tego nie zmieni. Kiedy przeszedłem już raczej okres dojrzewania bardzo widzę przeróżne konsekwencje braku ojca w moim życiu, a nawet takiego jak mój. Psychika, charakter, podejście do życia, pewność siebie, radość a przede wszystkim radzenie sobie w życiu to rzeczy które mnie bardzo nie lubią w dorosłości jak to teraz nazwę. Patrząc z perspektywy czasu, wtedy nigdy nie zgodziłbym się zostać dalej z matką i ojcem. Teraz mam wątpliwości, i nie wiem jak by było naprawdę, choć też wcale nie było by dobrze. Może już matka by nie żyła.

Oceń 6 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook