Czym ty, dziecko, mi się odpłacisz?

(fot. fikirbaz / flickr.com)

"Wiecie, że nie ma nic lepszego, silniejszego, zdrowszego i pożyteczniejszego dla życia, nad jakieś dobre wspomnienia, zwłaszcza wyniesione z dzieciństwa, z domu rodzinnego. Dużo się wam prawi o waszym wychowaniu, a przecież piękne, święte wspomnienie zachowane z dzieciństwa jest zarazem najlepszym wychowaniem. Jeżeli wiele się nazbiera takich wspomnień, to człowiek jest zbawiony na całe życie. Jeśli bodaj jedno dobre wspomnienie zostanie w naszym sercu, to i ono może przyczynić się do waszego zbawienia".


Są to słowa, które wypowiada Alosza Karamazow w powieści Fiodora Dostojewskiego Bracia Karamazow do grupy chłopców obecnych na pogrzebie swojego kolegi Iljuszy. Powinniśmy się bardzo starać, aby dzieci wyniosły z domu najlepsze wspomnienia. One zbawią nasze dzieci. "Może staniemy się złymi ludźmi - mówi dalej Alosza. - Może nawet nie będziemy mogli oprzeć się złym pokusom, co nie daj Boże. Skoro jednak przypomnimy sobie, jak odprowadzaliśmy Iljuszę, jak go kochaliśmy w ostatnich dniach i jak potem rozmawialiśmy ze sobą tak zgodnie, tak przyjaźnie, to największy spośród nas okrutnik i szyderca, jeśli nawet któryś z nas takim się stanie, nie odważy się przecież drwić z tego, że był dobry i zacny w tej chwili. Co więcej - może to właśnie wspomnienie uchroni go od złego czynu, może się opamięta, może powie: «Taki byłem wtedy dobry, odważny, uczciwym Mówię to na wszelki wypadek, jeżeli staniemy się złymi ludźmi - ciągnął dalej Alosza. - Ale dlaczego mielibyśmy się stać złymi ludźmi? Panowie, bądźmy po pierwsze przede wszystkim dobrzy, uczciwi, a wreszcie nie zapomnijmy się wzajemnie, nie zapomnijmy o sobie". Matka i ojciec wychowując dzieci powinni wszystko robić, aby dzieci wyniosły z dzieciństwa dobre wspomnienia; by rodzinny dom był tym rajem, za którym będą tęsknić przez całe życie.

 

Miłość rodzicielska winna być bezinteresowna. Rodzice tym lepiej wychowają dzieci, im mniej będą od nich oczekiwać. Wdzięczność dzieci, ich uczucie i przywiązanie, spontanicznie udzielana im pomoc - choć wszystkie te dary są ważne w relacji dzieci - rodzice, nie mogą być jednak żądane i zbytnio oczekiwane. Kiedy rodzice sterują uczuciami przywiązania i wdzięczności swoich dzieci, one łatwo czują się manipulowane. W takim wypadku przyjmują wprawdzie postawy oczekiwane przez rodziców, ale ich zachowanie bywa czasami nieszczere.


Dziś niestety wszystko przelicza się na pieniądze. Nie tylko w świecie polityki, ale także w świecie sztuki, nauki a nawet religii. W czasie podróży papieskich, które mają zwykle skromny budżet, pierwszym i najważniejszym pytaniem medialnym są właśnie koszty. Dziennikarze nie pytają natomiast o korzyści moralne i duchowe, ponieważ ich często nie doceniają.

Ta właśnie mentalność handlowa przenosi się również na relacje międzyludzkie. Kochające się małżeństwo, które pragnie mieć dzieci, liczy przede wszystkim pieniądze. Jest rzeczą znamienną, że w najbogatszych krajach świata przeciętne małżeństwo, nawet gdy oboje pracują, uważa, że z przyczyn finansowych nie może sobie pozwolić na trzecie czy tym bardziej czwarte dziecko, podczas gdy w krajach ubogich pary małżeńskie posiadają zwykle po kilkoro dzieci. Ponieważ nasza cywilizacja ma taki właśnie interesowny rys, rodzice winni wychowywać swoje dzieci w całkowitej bezinteresowności. Tylko w klimacie ojcowskiej i macierzyńskiej bezinteresownej miłości będą mogli im przekazać to, co dla nich najważniejsze.


Rozmawiałem kiedyś z dziewczyną, której matka zadała pytanie: "Czym ty, córeczko, mi się odpłacisz, że cię tak dobrze wychowałam?" Córka była zaskoczona. Nic nie powiedziała. "Co powinnam jej była odpowiedzieć?" - zapytała. Podpowiedziałem jej: "Mamo, odpłacę ci się w ten sposób, że sama wychowam moje dzieci, ja ty mnie wychowałaś". Nagrodą za dobre wychowanie dzieci, jest dobre wychowanie potomstwa w kolejnym pokoleniu. Tak odpłacają się dzieci swoim rodzicom. Nie ma innego sposobu, ponieważ miłości nie da się zatrzymać. Ona nie wraca do tego, kto ją raz ofiaruje. Ona kroczy dalej, w przyszłość.
 

 

Więcej w książce: Spragnieni miłości - Józef Augustyn SJ

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.94

Liczba głosów:

17

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Fasolenka 22:01:07 | 2013-02-21
Mam 3 dzieci 14, 9 i 4 lata i dokładnie tak zawsze żartuję, żeby kochały swoje dzieci a jeśli uważają, że popełniam błędy w ich wychowaniu i nie zawsze dostatecznie ich rozumiem to niech to zapamiętają aby nie popełniali tych błędów kiedy będą wychowywać Moje wnuki ;-)
Ja nie palę choć moi rodzice są nałogowymi palaczami, mam 3 dzieci choć zawsze mi powtarzano że 2 to maksimum dla osoby wykształconej a studia ukończyłam i kształcę się nadal. (Kochać, Szanować, Rozmawiać)

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~malgorzata 21:09:14 | 2013-02-20
na to liczę, bo jeśli przestanę w to wierzyć to musiałabym spisać swoje dzieci na straty.

Oceń 2 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?