Opowiedz mi… o mnie

Sygnały troski
(fot. Jack Fussell / flickr.com)

Nie ma opowieści bardziej dla dziecka fascynującej i bardziej ulubionej niż opowieść o nim samym. Dobrze o tym wiemy, my, dorośli, którzy wymyślamy na poczekaniu bajki w korytarzu przed drzwiami gabinetu dentysty albo intensywnie szukamy w pamięci historii z wczesnego dzieciństwa naszych pociech.

 

Jeśli chodzi o bajki, to furorę robią te z kodem: że Piotruś albo Agatka z wymyślonej opowieści to jesteś właśnie ty, drogi słuchaczu. Moment, kiedy dziecko zorientuje się, że jest bohaterem takiej bajki, zawsze wieńczy promienny uśmiech. Chyba że bajka jest dydaktyczna i ma posłużyć upomnieniu niesfornego wychowanka, więc jako bohater główny nie wypada w niej dość atrakcyjnie. Wtedy nadziejemy się na rozczarowaną, pełną przygany minę smyka i na jego zdziwione: "Nie! Ja nie chcę, żeby to było o mnie!…".

 

Niemal identycznie jest z historiami prawdziwymi: zabawne, bohaterskie albo niezwykłe wspomnienia ucieszą i wzbudzą wdzięczne zainteresowanie. Natomiast na opowiedzenie zdarzeń przykrych albo ośmieszających dziecko w jego własnej ocenie trzeba uzyskać specjalną zgodę. Zwłaszcza kiedy chce się podzielić tymi rewelacjami w szerszym gronie znajomych lub rodziny.

 

O wartości wspomnień i autentycznych opowieści z dzieciństwa naszych pociech świadczy chociażby zjawisko rywalizacji pomiędzy dziećmi w jednej rodzinie. Rywalizacji o to, które z nich ma więcej zdjęć z niemowlęctwa, które wymyśliło więcej zabawnych powiedzonek, cytowanych powszechnie przez najbliższych; które miało bardziej niezwykłe przygody i kto zebrał więcej starych rysunków, laurek, przedszkolnych dyplomików, medali i innych wyróżnień, o których się czasem opowiada gościom. Co z tego wynika? Można by spłycić sprawę i powiedzieć, że wynika z tego prosty wniosek, że mamy do czynienia z objawem naturalnej u rodzeństwa podświadomej zazdrości o uwagę rodziców. Ale temat jest znacznie głębszy. I ciekawszy.

 

Opowiedz mi… że od zawsze mnie kochasz.

 

Dzieci uwielbiają oglądać swoje zdjęcia albo słuchać tych wspomnień, z których wynika, że mama, tata albo babcia z dziadkiem kochali je kiedyś tak bardzo jak dziś. Wszystkie sfotografowane lub opowiedziane sceny z "happy endem", czyli przytuleniem przez dorosłego, całusem albo wzięciem na ręce, robią natychmiast karierę. Opowiedz mi… że od zawsze byłem dla ciebie ważny. Tu jest miejsce na opowieści lub zdjęcia, które dowodzą, że dorośli byli gotowi zostawić swoje strasznie poważne zajęcia, pracę i obowiązki i poświęcili czas dziecku. Na przykład jadąc z nim na wakacje, idąc na plac zabaw, grając w piłkę na własnej łące, czytając książki albo opowiadając bajki na dobranoc.

 

Opowiedz mi… że od zawsze byłeś ze mnie dumny.

 

Nasze dzieci mogą w nieskończoność słuchać o swoich udanych występach, o nauce chodzenia, mówienia, jazdy na rowerze, na nartach; o pierwszym koncercie w przedszkolu, o pierwszej zabawce naprawionej samodzielnie… Cieszą się wtedy nie tyle własnymi talentami, ile radość sprawia im fakt, że te wyczyny były godne zapamiętania dla dorosłych, których kochają.

 

Opowiedz mi… że od zawsze byłem wasz.

 

Zdjęcia i historie z przodkami w roli głównej. Komentarze, po kim masz włosy, po kim nos, po kim talent do malarstwa, po kim zalety i charakter. Po kim nawyk drapania się za uchem, kiedy jesteś zakłopotany… Po kim wreszcie nosisz te ulubione dżinsowe szorty i kto kupił twojej starszej siostrze tę lalkę, którą dzisiaj bawisz się ty… Wraz z tym opowieściami rodzi się u dziecka cudowne poczucie bezpieczeństwa, przynależności do "swoich", świadomość bycia chcianym i oczekiwanym. Zdjęcia rodzinne ze świąt, rocznic, spotkań najbliższych. Pomiędzy nimi - ty.


Opowiedz mi… że od zawsze we mnie wierzysz.


Pierwszy samodzielny wyjazd. Pierwsza samodzielna wyprawa do fryzjera. Wreszcie pies, bo jesteś już dość mądry, żeby się nim odpowiedzialnie zająć. Pierwsza prywatka, którą pozwoliliśmy ci zorganizować w domu, bo mieliśmy zaufanie, że i ty, i twoi goście zachowacie się nienagannie. Pierwsze kluczyki do samochodu rodziców… Zdjęcie z odebranym dowodem osobistym… Dorosłość dzieci nie umniejsza radości wspominania. Nawet jeśli niektóre historie są opowiadane w rodzinnym gronie nie po raz pierwszy, z czasem nabierają dodatkowych znaczeń, bo zmieniają się i dojrzewają w latach ci, których dotyczą.

 

Rodzinna pamięć zbiorowa to jeden z najcenniejszych skarbów wszystkich domowników. W szerszej skali to również dobrodziejstwo świadomego zakorzenienia w kulturze miejsca, kulturze narodowej i wierze ojców. To najprostsza droga do zdrowego, silnego patriotyzmu. W dobie tragicznego kryzysu rodziny warto zadbać o rodzinne archiwum. Archiwum zdjęć, filmów, opowieści. Z wdzięczności dla przodków, z miłości do współczesnych i z troski o potomnych.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.93

Liczba głosów:

28

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Iz 54,10 09:30:48 | 2014-03-15
Przemknęła mi myśl - po co taki artykuł? Oczywisty, jeśli komuś naprawdę zależy...
Ale w miarę czytania uświadamiałam sobie coraz bardziej: jak dobrze, że ktoś coś tak "oczywistego" w ogóle napisał! Genialny artykuł! 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MMM 15:19:53 | 2013-04-06
Wzruszający artykuł... szkoda, że mnie nie dotyczy :-/ Moi rodzice jak już coś wspominają, to tylko te przykre zdarzenia. W te święta tata wspominał, jak to poszli na pole zbierać buraki pastewne i zabrali mnie z sobą (bobasa w wózku). Gdy zaczęłam płakać - zignorowali to. Dopiero jak mieli dosyć mojego płaczu, ojciec krzyknął na matkę, żeby sprawdziła, czemu ja tak płaczę - okazało się, że dostałam burakiem! Burak waży ok. 2 kg. Ogólnie nic mi nie jest, ale przeraża mnie ta beztroska rodziców.

Oceń 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?