8 kroków do prostoty, która zmieni Twoje życie

(fot. shutterstock.com)

Mamy w życiu wiele bałaganu - w emocjach, myślach, relacjach, czasie i rzeczach. A gdyby tak to uporządkować? Chrześcijański psycholog podpowiada jak.

 

Jest sobota wieczór. Zmęczona po warsztatach o prostocie, na których właśnie byłam, przechodzę przez nocny krakowski Rynek. Zabawa, radość, pierwsze randki i spotkania przyjaciół, ale też chaos, hałas oraz miejskie powietrze, które uniemożliwia wzięcie głębokiego oddechu. Zastanawiam się, czy w ogóle wiem, czym jest prostota. Tak trudno odnaleźć ją w świecie i w sobie. Idę do kościoła, w którym o tej porze można spotkać Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

 

Otwieram drzwi, wchodzę. Po chwili orientuję się, że pani, która mija mnie w wyjściu, jest ostatnią osobą, która była w kościele. Wokół mnie nieskazitelna cisza, tylko Jezus i ja, w samym środku miasta, zabawy, hałasu. Biorę głęboki oddech - właśnie tu mogę. Idę do pierwszej ławki, bo tęskniłam i chcę być blisko. Klękam, spoglądam Mu w oczy i już wiem - prostota jest tu. Właśnie tu, w Nim i przed Nim.

 

Niepokoisz się o wiele, a potrzeba tylko jednego

 

Mija kilka chwil, rozmawiam z Jezusem o tym, jak trudno mi jest odpocząć. Bo pracuję, załatwiam, biegam i działam. Bo tyle ważnych spraw, tylu ludzi potrzebujących, tyle obowiązków, które przecież nie mogą czekać. On wie, jaki chaos panuje w moim życiu, jak mi się spod kontroli wymyka kalendarz, jak nie ogarniam czasu, robię wokół siebie bałagan, ze wszystkim jestem na ostatnią chwilę. On wie, że żaden ze mnie spec od zarządzania czasem - jestem tylko człowiekiem, który szuka i próbuje. No więc szukam, przepełniona po brzegi pytaniami: "Jezu, jak się uprościć? Jak zredukować do spraw najważniejszych? Co chcesz, bym uczyniła?". I czekam, czekam, aż odpowie...

 

Nagle w głowie pojawia mi się jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego..." (Łk 10, 41-42). Te słowa z mocą przeszywają moje serce, delektuję się nimi i wiem, że są odpowiedzią na wszystko. "Przestań uwijać się koło rozmaitych posług... Tak dawno ze mną po prostu nie siedziałaś..." (por. Łk 10, 40) - słyszę dalej. Nagle cały ciężar ze mnie spływa. Orientuję się, że faktycznie dawno nie siedziałam z Jezusem.

 

Tak, modliłam się, czytałam Słowo, ale w jakiejś nieobecności, niepokoju, otoczona bałaganem. A tu chodzi o to, by usiąść, odpocząć. Właśnie przy Nim można. To On jest przecież źródłem porządku i prostoty w naszym życiu. To On może trudne emocje i negatywne myśli przemienić, chaotyczny kalendarz doprowadzić do porządku, zmotywować do większej wydajności i mądrości w planowaniu, nauczyć, jak dbać o moje relacje, mój dom, moje ciało. To On jest przyczyną i źródłem wszelkiej aktywności, wszelkiego poruszenia. To On.

 

Kłamstwa w Twojej głowie

 

W naszym życiu jest wiele bałaganu. Większość z nas w którymś momencie wpada w niewolę złej organizacji życia: czasu, nawyków, przestrzeni, relacji i wielu innych spraw. Notorycznie się przepracowujemy, bierzemy na siebie nadmiar obowiązków lub zniewoleni lenistwem i brakiem umiejętności planowania zaniedbujemy pracę i realizację rzeczy ważnych. Wieczorami wracamy do domu przemęczeni i choć jesteśmy świadomi piętrzących się spraw do zrobienia, padamy ofiarą silnych i niekoniecznie dobrych nawyków - marnujemy czas na seriale, bezmyślne przeglądanie internetu, zajadanie emocji niezdrowym jedzeniem.

 

W naszym kalendarzu zazwyczaj brakuje czasu na odpoczynek, sport, rekreację czy urlop, a codzienność jest zdominowana przez stres, który rozładowujemy poprzez używki czy nawet nałogi. Negatywne emocje są na porządku dziennym, od podszewki znamy brak motywacji, smutek, lęk, złość i frustrację. Nie radzimy sobie ze strachem o przyszłości, przytłacza nas trudna przeszłość, zablokowani negatywnymi myślami tkwimy w miejscu od lat.

 

Po głowie zazwyczaj krążą różne kłamstwa na swój temat (że nie dam rady, że się nie uda, że nigdy nikogo nie spotkam albo nie będę dobrą matką, że nie znajdę dobrej pracy, że zabraknie mi pieniędzy, że zostanę sam i wszyscy o mnie zapomną...) i na temat Boga (że jest obojętny, nieskory do wsparcia, że nie odpowiada na moje prośby lub że całkiem się pomylił, gdy mnie stwarzał...).

 

Bóg w bałaganie

 

W relacjach jest nam trudno się odnaleźć - nie potrafimy mówić szczerze o sobie, poszukujemy bliskości i poczucia bezpieczeństwa, ale często bezskutecznie, nie potrafimy mądrze stawiać granic, żyjemy w toksycznych związkach lub nieprzebaczeniu. Pragniemy nawiązywać przyjaźnie i relacje damsko-męskie, ale czujemy się w tym temacie jak dzieci we mgle, nienauczone, jak kochać i być kochanym. W efekcie często się ranimy, przenosząc na nasze relacje zranienia, których sami kiedyś doświadczyliśmy.

 

Tęsknota za drugim człowiekiem czasem popycha nas w ramiona nieodpowiednich osób lub nawet w niewolę grzechu. Wierzymy, że bliskość cielesna da nam to, czego potrzebujemy, lecz po czasie boleśnie się przekonujemy, że to tylko pogarsza sprawę. Temat pasji, zainteresowań czy stawiania i realizacji celów to dla większości z nas czysta egzotyka - owszem, przy odrobinie wysiłku możemy odpamiętać, jakie mamy marzenia, ambitne plany i pomysły, pasje, które chcielibyśmy rozwinąć, ale ostatecznie pokonuje nas lęk przed wdrożeniem zmian do swojego życia, niepewność, czy damy sobie radę oraz niskie poczucie własnej wartości, które sugeruje nam, że akurat nam prawdopodobnie się nie uda.

 

Kiedy w naszym towarzystwie ktoś robi coś, co sami chcielibyśmy robić, a na co nie mamy odwagi, jest duże ryzyko, że zamiast zmotywować się do działania, skończymy płacząc nad sobą i zajadając smutek chipsami. We wszystkim tym odnosimy całkowitą lub przynajmniej sporą porażkę w relacji z Bogiem - niestety jest ona równie zabałaganiona, jak pozostałe sfery naszego życia. Dobijamy się do nieba z podobnymi od kilku lat prośbami lub po prostu zanudzamy Boga utartymi formułkami modlitewnymi.

 

Pora na zmiany?

 

Nie ma w nas ognia i pasji, dawno już zapomnieliśmy albo nigdy nie poznaliśmy, jak to jest być zakochanym w Jezusie, a w Bogu widzieć swojego ukochanego Tatę. Summa summarum wszystko to wygląda niezbyt optymistycznie i trzeba otwarcie przyznać - nie jesteśmy zadowoleni ze swojego życia, szczęścia doświadczamy sporadycznie i coraz częściej podskórnie przeczuwamy, że to chyba nie to miał na myśli Jezus, gdy obiecał nam "życie w obfitości" (J 10, 10)

 

Trwa Wielki Post - czas, który wielu z nas kojarzy się z narzucaniem sobie dużych wymagań i serwowaniem umartwień, które przerastają nasze możliwości. A gdyby tak tym razem zrobić coś innego? Gdyby posiedzieć z Jezusem, przyjrzeć się wspólnie różnym sferom naszego życia, stanąć w prawdzie i pozwolić się przemienić? Gdyby uporządkować bałagan w naszym życiu nie poprzez klasyczne postanowienia, których nie wypełniamy, lecz poprzez analizę przyczyn nieporządku, zrozumienie ich i siebie w tym wszystkim oraz próbę ich zmiany - stopniową, mądrą, wymagającą wysiłku, ale współpracującą z łaską?

 

Gdyby zrobić coś dla siebie, uczciwie, mądrze i w sposób usystematyzowany? Bóg nie chce, byśmy mechanicznie postanawiali nie oglądać seriali czy jeść mniej słodyczy. Bóg pragnie, byśmy "wyprostowali dla Niego ścieżki" (Mk 1, 3), tak, aby On mógł na stałe zamieszkać w ziemi naszego serca. A żeby to się stało, potrzebujemy stanąć w świetle prawdy o nieuporządkowaniu w swoim życiu i podjąć wysiłek zmiany.

 

Uporządkuj swoje życie, no spróbuj!

 

Chcę zachęcić Cię do wspólnej drogi w 8 krokach.  Zajmiesz się porządkiem w czasie, nawykach, emocjach, myślach, poczuciu własnej wartości, relacjach, celach, priorytetach i pragnieniach. W końcu, co najważniejsze, uporządkujesz swoją relację z Bogiem - znajdziesz przestrzeń na to, by móc "usiąść u Jego stóp" (Łk 10, 39), tak jak sam Jezus do tego zachęca. Każdy z nas nie tylko może zmienić swoje życie, ale również, jako chrześcijanin, jest do tego zobowiązany!

 

Bóg stworzył Cię pięknie, pełnym potencjału i możliwości, ale potrzebuje Ciebie, byś podjął wysiłek i zaczął z Nim współpracować. Choć to od Niego pochodzi łaska i On jest ostatecznym Panem wszystkiego, to Ty sam jesteś odpowiedzialny za konkretne działanie. Twoje życie nie tylko nie musi być szare i męczące - jesteś wybrany i przeznaczony do rzeczy większych. Niebo jest nad Tobą otwarte - czy wierzysz w to? Czy sięgniesz po to, co Bóg przygotował? Zrób to, a Twój świat odmieni się nie do poznania i nic już nie będzie takie samo. Wyprostuj ścieżki!

 

To 8 kroków do prostoty w artkułach, które Maria Krzemień napisała specjalnie dla DEON.pl:

 

1. Nie jesteś tym, co o sobie myślisz

2. Chrześcijaninie, zarządzasz sobą

3. Co sprawia, że rano chce ci się wstawać?

4. Nie bój się bliskości

5. Bądź dla siebie dobry i wystarczający

6. Przestań żyć tak, jak nie chcesz

7. Bóg mówi o tobie w superlatywach. Słyszysz?

8. To jest podstawa bliskiej relacji z Bogiem.

 

 

Maria Krzemień - psycholog chrześcijański i trener. W praktyce i codzienności jest po prostu wierzącym psychologiem, bo jakiś czas temu postanowiła połączyć nie tylko swoje życie, ale też pracę na dobre z Panem Bogiem. Prowadzi warsztaty psychologiczne w oparciu o Słowo Boże. Jej teksty można przeczytać na blogu Żyj po Bożemu >>

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook