Trudne uczucie przygnębienia i głęboki smutek. Jak sobie poradzić?

(fot. shutterstock.com)

Czasami jesteśmy pogrążeni w smutku i nie wiemy, skąd pochodzi. Czujemy wewnętrzny ból, którego przyczyny nie znamy. Jak sobie poradzić z trudnym uczuciem przygnębienia? 


Fantazje mogą być ucieczką i pomocą

Ludzie przygnębieni mają skłonność do tego, by uciekać w (auto)agresywne fantazje, w obrazy manii wielkości czy złości, samotności, braku wyjścia czy śmierci. Pomyśl o często wywoływanym dramatycznym obrazie grobu, przy którym stoją krewni, zapłakani i pełni poczucia winy, podczas gdy "nieboszczyk" przygląda im się ze złośliwą satysfakcją.

Fantazje tego rodzaju jeszcze bardziej usuwają człowiekowi cierpiącemu grunt spod nóg. Czynią go wewnętrznie pustym. Nie pozwalają zająć stanowiska wobec tego, o co tu i teraz chodzi. Poszerzają rów między rzeczywistością a światem życzeniowym. Pogłębiają jego wewnętrzne napięcia. Natomiast fantazje innego rodzaju - takie mianowicie, które zapowiadają realne możliwości, mogą być pomocne.

Istnieje dobry smutek


Czasami jesteśmy pogrążeni w smutku, o którym nie potrafimy powiedzieć, skąd pochodzi. Niekiedy czujemy wewnętrzny ból, o którym nie potrafimy powiedzieć, co jest jego przyczyną. Nie czujemy się zbyt słabi. Nie jesteśmy też zrozpaczeni. Po prostu jesteśmy tylko smutni. Wiele rzeczy nas boli. Chcielibyśmy się wypłakać.

Może być tak, że smutek pragnie nieco roztopić nasze wewnętrzne "zlodowacenie". Być może smucimy się z powodu tego, czegośmy dotąd nie chcieli dostrzegać - na przykład z powodu dawnych, stale jeszcze nie zapomnianych zranień, z powodu długo żywionych, nigdy nie spełnionych nadziei, z powodu rozczarowań, z powodu tego, że czujemy na sobie zbyt wiele krępujących nas więzów. Nad tym i nad innymi przyczynami trzeba się też zastanowić.

Ból, który pochodzi z duszy, rzadko jest naszym wrogiem - częściej przyjacielem. Jego szlak prowadzi z tego "miejsca" duszy, gdzie jest ona zaciemniona, zraniona, skrępowana, do jasnego światła świadomości, by nas obudzić, by nami potrząsnąć i zwrócić naszą uwagę na to, czego jeszcze nie przyjmujemy do wiadomości, nie dostrzegamy, nie mogliśmy albo nie chcieli dostrzec. Ból duszy jest podobny do gorączki ciała. Obu nie lubimy, a przecież chcą one tylko jednego: napomnieć nas, ostrzec i przywrócić do zdrowia, póki jest jeszcze czas.

 

Miała depresję. Chciała "ogarnąć się" sama >>

Gniew odświeża

Doskonałym sposobem uwolnienia się od stanów "depresyjnych" jest gniew.

Gniew jest nagromadzoną siłą. Sprawia, że człowiek przestaje krążyć wokół własnej słabości. Przepędza w jednej chwili mrok duszy i napełnia ją jednym uczuciem. I jeśli znajdzie sobie ujście, upłynie dłuższy czas, zanim smutek czy ból znowu będzie mógł zawładnąć duszą.

Każdy człowiek przygnębiony odczuwa agresję. Często jej sobie wprawdzie nie uświadamia, ale ona w nim jest, podobnie jak jego (nieświadome) pragnienia. I podobnie jak pragnienia, również gniew (który niekiedy jest nawet "święty") chce być poszukiwany.

Powiadasz, że boisz się go wyrazić? Nie mówię przecież o ślepej złości - mówię o twoim uprawnionym gniewie.

Akceptować granice

Kiedy jesteś przygnębiony, zadaj sobie pytanie, czy to, czego od dawna pragniesz i czego stale jeszcze nie osiągnąłeś, nie jest może dla ciebie utopią.

Może powinieneś zrozumieć, że to, czego chcesz albo czego od siebie wymagasz, po prostu jest niemożliwe. Robiłeś, co mogłeś. Spoglądałeś w głąb swojej duszy. Złościłeś się na siebie, zrozpaczony z powodu tej granicy. Wszystko jednak daremnie. Granica trwa. Nie możesz się jej pozbyć. Pozostaje ci wierna.

Zostałbyś uwolniony od wielkiej presji, byłbyś w mniejszym stopniu uwięziony w sobie, poczułbyś pierwotną wolność, gdybyś pogodził się z naciskiem ze strony granicy, która widocznie jest z tobą związana.

Na co patrzę?

Kto jednostronnie patrzy na ciemne strony, temu zacieśnia się spojrzenie na to, co warto przeżywać. Kto nie dostrzega dostatecznie wartości, ten coraz mniej widzi sens życia. Jest rzeczą ważną znać ten związek. Jeszcze ważniejszą - wyciągać stąd wnioski. Jakie?

Możesz znane ci już pytanie: Na co patrzę - czy tylko na to, co przygnębia, czy także na to, co wyzwala?, uczynić pytaniem przewodnim. Wartość tego pytania nauczy się oceniać ten, kto codziennie będzie je sobie powtarzał.

Nie skarżyć się nadmiernie

Ten, kto czuje się przygnębiony, ma skłonność do tego, by zbyt często i zbyt dobitnie wyrażać swój stan - słowami, spojrzeniami czy gestami. Zachowaniem takim zakłóca relacje z innymi ludźmi, a także pogłębia własne niedobre samopoczucie. Dlatego, jeśli ma bliskie kontakty z innymi osobami, mógłby próbować - być może z ich pomocą - wyrażać swoje skargi tylko w pewnym określonym czasie.

Tajemnica tego na pozór dziwnego wskazania polega na wezwaniu tego, kto nie czuje się dobrze, aby utrzymywał swój stan w granicach swoich możliwości. Inni podziękują mu za to swoim szacunkiem. Szacunek jest pozytywną oceną, a właśnie takiej potrzebuje on bardziej niż czegokolwiek innego.

 

Jak walczyć ze strasznymi myślami? >>

Pomóc mogą proste środki

Pewne drobne przyzwyczajenia, które sprawiają nam przyjemność w chwilach pogodnych, jak na przykład pienista kąpiel, kieliszek dobrego wina czy kupno nieprzyzwoicie drogiej bluzki, oddziałują niekiedy dobroczynnie na naszą duszę również w dniach ponurych.

Nie usuwają one przygnębienia, ale pomagają czasem uzyskać pewien dystans względem monotonii mrocznego poczucia. Przede wszystkim zaś: wszystko, co przynosi zadowolenie, wzmacnia energię ciała i duszy.

Czy wiesz, co poprawiłoby ci nastrój? Nie masz nawet chęci o to zapytać? Gdybyś tak powiedział, byłoby to zastanawiające. Nie wszyscy, którzy cierpią, chcą zostać uwolnieni od swego cierpienia. Nie wszyscy, którzy czują się przygnębieni, tęsknią do pogodnego życia. Ludzie mogą być tak osobliwi.

Na koniec: Nikt z nas nie ominie tego jednego pytania: czy chce żyć, czy nie. Jeśli odpowiedź brzmi "tak", wtedy doświadczamy tego, że życie się przed nami otwiera. Wtedy ta afirmacja życia przeradza się w miłość do życia. Wtedy ukazują nam się wartości, których być może już od dawna nie dostrzegaliśmy.

Jeśli odpowiedź brzmi "nie", następuje proces odwrotny. Wtedy życie przed nami się zamyka. Wtedy sens się od nas odwraca. "Tylko twoje iluzje", powiedział mądry Anthony de Mello, "nie pozwalają ci poznać, że jesteś wolny - i zawsze nim byłeś".

Więcej w książce: CO JEST WAŻNE? - Uwe Böschemey

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook