Szczęśliwy charakter?

(fot. pink sherbet photography / flickr.com)

Psychoraport z 2012 roku, dotyczący Polski, stwierdza, że w ciągu ostatnich 20 lat zdiagnozowano o 120 proc. zaburzeń psychicznych więcej. Ponad trzykrotnie wzrósł odsetek diagnozowanych chorób psychotycznych (związanych z występowaniem omamów, halucynacji). Dwukrotnie zwiększyła się liczba osób leczonych na choroby afektywne (związane np. ze zmianami nastrojów) oraz zaburzenia organiczne (związane np. ze starzeniem się).

 

Co dziesiąty Polak choruje na depresję. Liczba osób leczonych w szpitalach psychiatrycznych wzrosła o 45 procent — dzisiaj jest to liczba sięgająca 200 tys. osób rocznie.


Zdrowie psychiczne dla wielu badaczy poziomu szczęścia społeczeństw, jest bardzo ważnym wskaźnikiem. Związane jest to z przekonaniem psychologów, że najczęściej przyczyną zaburzeń jest zagubienie sensu życia, wejście osobowości w ciemność, w której zakłócona następuje harmonia między człowiekiem a innymi. Martin Heidegger, dwudziestowieczny niemiecki filozof, twierdził, że istotny impuls nihilizmu bierze się przede wszystkim z długiej historii ludzkiej skłonności do zapominania i obojętności wobec tajemnicy bytu. Wskazuje więc na głębokie zranienie ludzkiego postrzegania sfer, o których mówi metafizyka. Spłycenie tej wizji prowadzi do zakłócenia widzenia siebie samego i życia jako całości .


Życie człowieka zależy w znaczącym stopniu od jego osobowości. O niej z kolei decydują jego dyspozycje, zarówno wrodzone, jak i nabyte, niekiedy krótkotrwałe. Osobowość jest więc wielkością dynamiczną, zmieniającą się, dającą się kształtować. Wrodzone dyspozycje, niekiedy nazywane "naturą", stanowią jakby pierwotną osobowość, niezależną od losów i z trudem poddającą się formacji (nazywana niekiedy "wewnętrznym fatum"). Bezpośrednio na szczęście człowieka mają wpływ dyspozycje, nazywane w psychologii "kierunkowymi", jako siły kierujące człowieka do uczuć, dążeń i postanowień. Z nich składa się charakter człowieka. Ma on wpływ na szczęście, niekiedy harmonizując z losem i tworząc wówczas harmonijną osobowość.

 

Różnorodność charakterów pozwala wyodrębnić: cyklotymików (otwarci na świat i ludzi, zainteresowani nim) oraz schizotymików (skryci i powściągliwi); ekstrawertyków (zainteresowanych środowiskiem, ludźmi) i introwertyków (przejmujących się własnymi reakcjami, myślami i uczuciami); posiadających podzielność umysłu (mają wiele upodobań, radość z wielu rzeczy) oraz cechujących się niepodzielnością umysłu (skupionych na jednej sprawie); przeżywających swe życie bezpośrednio oraz pośrednio, intelektualnie; żyjących popędami (robią to, co zapragną w danej chwili) lub przymusami (uwzględniają prawo, przekonania, konwenanse); mających usposobienie czynne (ruchliwe, twórcze) lub bierne (bardziej kontemplacyjne, refleksyjne).


Stosunek ludzi do szczęścia jest bardzo złożony. Polski neurolog, E. Brzezicki, wprowadził typologię zachowań, która wyróżnia: 1. "słomiany ogień" — typ o zmiennym tempie życia, wahających się nastrojach, zależny od wielu zewnętrznych czynników, który trudniej robi bilans swego życia i ocenia je pod kątem doznanego szczęścia; 2. "gra z gestem" — styl życia skłonny do gry przed widzami lub choćby przed sobą, nie cieszy się lub martwi swym losem, lecz bardziej tym, że ktoś patrzy na niego; 3. miękkość i rozklejalność w życiu normalnym i w dobrych warunkach, a wytrwałość i opór wobec nieszczęść życiowych i kataklizmów — często w złej sytuacji czuje się lepiej niż w dobrej. Dominacja jednej z postaw w grupie społecznej może stworzyć warunki lub zniszczyć okazję do tego, by większość odczuwała zadowolenie. Współcześnie podkreśla się, że w Polsce wzrasta poziom postaw autorytarnych, które sprzyjają agresji i totalitaryzmowi. Postawy autorytarne reprezentuje już 60 proc. Polaków. Stwarza to okoliczności do zaistnienia szczególnego charakteru szczęścia "pod dyktat" przełożonych i silniejszych w grupie.


Można typy ludzkie sklasyfikować także z punktu widzenia potrzeb ludzkich. Jedna z takich klasyfikacji wyróżnia 5 podstawowych potrzeb: chcę czymś być; coś mieć; coś robić; coś wiedzieć i coś odczuwać (G. Rigassi).

 

Człowiek typu ambicjonalnego chce przede wszystkim czymś być; typu posesywnego — coś posiadać; typu aktywnego — coś działać; typu kontemplacyjnego — coś poznawać; typu emocjonalnego — jak najwięcej i głęboko odczuwać. W każdym typie rządzi inna naczelna potrzeba i odpowiednio do niej inaczej układa się życie. To one istotnie sprawiają, że ktoś odsuwa jedne potrzeby na dalszy plan, a inne ustanawia naczelnymi. Coś staje się "nieważne", a coś "bardzo ważne".


Znany polski socjolog, Florian Znaniecki, wyróżniał: "ludzi dobrze wychowanych" — przeżywających swą młodość pod wpływem wychowawców oraz "ludzi zabawy" — spędzających swą młodość bez kontroli rodziców, na których wpływ mieli rówieśnicy i towarzysze zabaw. "Ludzie dobrze wychowani" wierzą w stałe i niezmienne prawdy oraz reguły. Idą drogami wypróbowanymi, nie poszukują pionierskich rozwiązań. Dobre dla nich jest to, co zgodne z regułami. Bez uznania i opieki innych wydają się nieszczęśliwi. "Ludzie zabawy" każdą działalność traktują jak zabawę, czyli uważają ją za cel sam w sobie. Nie liczą się z doskonałością tego, co robią. To ułatwia podejmowanie im każdej proponowanej pracy, każdego nowego zadania. Dbają zaś o to, by wszędzie mogli robić, co chcą i jak chcą.

Człowiek łatwiej poddaje się tym wpływom społecznym, które odpowiadają jego cechom naturalnym, wzmacniają je i uzasadniają ich korzyść społeczną. Ta prawda jest bardzo ważna w procesie wychowania do szczęścia.


Od starożytności twierdzono, że szczęście człowieka zależy od współpracy danej jednostki z wszystkimi okolicznościami życia, które zastaje. Wszelkie pojawiające się sytuacje powinien on traktować jako "zadanie". Dla niektórych jest to bardzo łatwe, by odpowiednio do warunków i okoliczności przyjąć postawę pozytywną i potraktować ją jako kolejną okazję do szczęśliwych doświadczeń. Innym przychodzi to trudniej. Ale zawsze człowiek stoi przed szansą, niekiedy bardzo blisko pojawiającą się w jego życiu. A zawsze może uczynić swe życie szczęśliwym.

 


Wiecej w książce: SZCZĘŚCIE BRUTTO - ks. Andrzej Zwoliński

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MR 11:45:02 | 2013-09-08
To jak przeżywamy chorbę (każdą) świadczy o naszym stosunku do Boga. Po pierwsze trzeba się leczyć dostępnymi środkami medycznymi, bo tego nic nie zastąpi. Ale i trzeba umieć sobie powiedzieć "Bądź wola Twoja"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Javer 03:18:17 | 2013-09-06
Oczywiście. Statystyki są w środkowej kolumnie:
http://220.194.54.108/jrsb/html/2013-09/06/node_2.htm

Dlatego tak ważne jest by wyliczać grzechy, np. ile razy w ciągu dnia przeszedłeś drogę czarnemu kotu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~do @Javer 16:23:44 | 2013-09-05
To z grzechów popełnianych przez penitentów ksieża prowadzą statystyki? Ciekawe. Możesz podać linka do tych danych?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ech:) 16:08:53 | 2013-09-05
Stosunek do Boga nie wiele ma wspólnego z depresją. Depresja to bardzo nieprzyjemna choroba. Depresja sprawia, że Bóg wydaje się bardzo daleko. Depresja to mrok, ciągły mrok. Skrada się jak złodziej i w jednej chwili zgasi twoje spojrzenie. Jak ciężko wydzierać jej nie tylko każdy dzień ale każdą chwilę wie ten kto z nią się zmaga i często ci którzy pomagają w zmaganiach, albo przynajmniej próbują zrozumieć.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 15:40:36 | 2013-09-05
Depresja to krzyż. To jak go niesiemy mówi mówi o stosunku do Boga.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Javer 15:30:44 | 2013-09-05
200 tys. ludzi to nie jest 10%. Ks. Zwoliński jest zbyt wszechstronny, pisze o wszystkim czerpiąc dane z broszurek, bo poważniejsze studium wymaga większego nakładu czasu.
Mamy raczej 10% frustratów, którzy stanowią elektorat Palikota.
I z ostatniej chwili. Wg najnowszysch danych kurii warszawskiej (dane statystyczne ze spowiedzi) odsetek kłamców wzrósł w POlsce do 45%.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Piotr G. 11:57:37 | 2013-09-05
Oczywiście, że predyspozycje wrodzone mają znaczenie. Byłem małym dzieckiem w wieku 6-7 lat i zawsze kiedy moją mamę dopadała nerwica ja to czułem. Nadwrażliwość. Dzisiaj mam 30 lat i epizody nerwicy z depresją włącznie. Mam też poczucie winy w stosunku do Boga - jak to wierzę i mam nerwicę, strach przed życiem ... Jeśli to mój krzyż to będę go niósł a jeśli to obraza Boga ??

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~my 08:40:04 | 2013-09-05
Grunt to podzielić na typy i przywalić etykietkę. Od tej chwili mamy cię gdzieś. A czego się spodziewałeś naiwniaku?

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook