Grupy pseudoterapeutyczne to pułapka

Coraz aktywniejsze są też grupy pseudoterapeutyczne o zapleczu parareligijnym (fot. morganamor / flickr.com)

Liczba sekt o charakterze orientalnym jest w naszym kraju stabilna, przybywa natomiast grup, które odwołują się do korzeni chrześcijańskich, ale przy werbowaniu członków posługują się technikami psychomanipulacji.

 

Coraz aktywniejsze są też grupy pseudoterapeutyczne o zapleczu parareligijnym - mówi w rozmowie z KAI o. Tomasz Franc, koordynator Dominikańskich Ośrodków Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach. Ubolewa też, że w Polsce nie jest prowadzony prawdziwy monitoring sekt, a problem ten jest zaniedbywany zarówno na poziomie legislacyjnym, jak i urzędowym.


KAI: Co roku słyszy się o nowych zjawiskach związanych z działaniem sekt w naszym kraju. Kilka lat temu głośno było o ofensywie scjentologicznej, niedawno o wzroście zainteresowania kultami apokaliptycznymi. Czy w tym roku skala zagrożeń jest mniejsza czy większa?

 

O. Tomasz Franc: Z roku na rok liczba osób korzystających z pomocy Dominikańskich Ośrodków Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. Zmienia się natomiast jakościowo rodzaj problemów, z którymi zgłaszają się osoby poszukujące pomocy. O ile można powiedzieć o ustabilizowaniu się ilości orientalnych (niechrześcijańskich) związków wyznaniowych obecnych w naszym kraju, także tych o charakterze sektowym, o tyle zwiększa się liczba grup odwołujących się w swoim pochodzeniu do korzeni chrześcijańskich, ale w swojej działalności posługujących się w pozyskiwaniu nowych członków, czy też utrzymaniu ich w swoich strukturach mechanizmami wpływu społecznego, czy wprost psychomanipulacji.

 

Dodatkowo bardzo aktywne w ostatnim czasie są grupy o charakterze terapeutycznym, i nie chodzi tu tylko o wpisane już bardzo mocno w naszą rzeczywistość "usługi uzdrowicielskie", co organizacje, bądź pojedyncze osoby aktywne na polu psychologicznym. To nowe stosunkowo zjawisko, gdzie osobom poszukującym pomocy psychologicznej, przeżywającym różnego rodzaju kryzysy emocjonalne, tożsamościowe czy interpersonalne, oferuje się pomoc przy użyciu metod bardzo wątpliwych, nieterapeutycznych, nie związanych z głównymi nurtami psychoterapii, ale często z parapsychologicznymi pseudotechnikami powiązanymi z zapleczem parareligijnym. Ostatnio także pojawiają się zgłoszenia dotyczące różnego rodzaju firm ekonomicznych oferujących łatwy zarobek, a w rzeczywistości będących piramidami finansowymi.

 

Czy monitorujące działalność sekt ośrodki dominikańskie odnotowały jakieś nowe zjawiska, sposoby werbunku, negatywne efekty oddziaływania sekt/nowych kultów parareligijnych?

 

W zasadzie metody manipulacji psychicznej są w pewien sposób takie same, zmienna jest jedynie treść, za pomocą której manipulacja się dokonuje i grono odbiorców, do których jest skierowana. Raczej nie możemy wyróżnić nowych, zaskakujących nas metod.

 

Kto, nie tylko w okresie wakacyjnym, jest podatny na działanie sekt? Czy profil osoby trafiającej do takich grup zmienia się?

 

- Trudno wyróżnić jeden profil osoby podatnej, dlatego, że w każdym przypadku musimy rozważyć sytuację życiową potencjalnego adepta, przeżywane przez niego aktualne kryzysy, nie tylko wiary, ale przede wszystkim emocjonalne, dotyczące relacji międzyludzkich. Często są to osoby, które szybko pragną doświadczyć religijnej odnowy, bądź samorozwoju, niestety nie za pomocą wytrwałej, długotrwałej pracy, ale prostych trików oferowanych przez pseudomistrzów duchowych.

 

Istnieją sekty o profilu krajowym lub międzynarodowym, które należałoby obecnie uznać za szczególnie niebezpieczne?

 

Tradycyjnie unikamy odpowiedzi mających na celu wyróżnienie jednej czy drugiej sekty, unikamy etykietkowania grup, dlatego, że tworzenie zbioru, leksykonu takich zagrożeń zwalnia z krytycznego myślenia o swoim rozwoju duchowym, czy zaangażowaniu religijnym. Staramy się wszystkim zainteresowanym poprzez informację, czy pracę profilaktyczną dać niejako narzędzie do samodzielnej oceny zjawiska, z którym mają do czynienia, by mogli odpowiedzialnie podjąć decyzję co do swojego zaangażowania.

 

Jakie instytucje są powołane do monitorowania ich działalności i obecności w naszym kraju? Czy ów monitoring jest skuteczny, pozwala w miarę szybko przeciwdziałać niebezpiecznym sytuacjom?

 

Z ubolewaniem trzeba powiedzieć, że nie ma takich działań od lat. Niezależnie od tego, jaka strona polityczna jest przy władzy, temat ten na poziomie zarówno legislacyjnym, jak i urzędowym jest stale zaniedbywany.

 

W ten sposób w Polsce nie ma monitoringu sekt. Przeciwnicy tego pomysłu mówią o wolności religijnej, jednakże nie dostrzegają tego, że jakaś grupa religijna nie staje się sektą ze względu na jej doktrynę, co na używane przez nią mechanizmy manipulacji psychicznej.

 

Jak się zachować, gdy dowiemy się o wstąpieniu bliskiej nam osoby w kontakt z sektą? Jak można pomóc, krótko - i długofalowo?

 

Pomoc osobie będącej w sekcie zaczyna się zazwyczaj od pomocy jej rodzinie. To proces długotrwały, wymagający zaangażowania członków rodziny w przeformułowanie sposobów komunikacji między sobą tak, aby ofiara sekty mogła na nowo odnaleźć więź i zaufanie w rodzinie. Ważne, aby pomoc ta była oferowana przez wyszkoloną kadrę. Jest to pomoc przede wszystkim psychologiczna, a następnie, bądź wtórnie, teologicznej. Bezpośrednią reakcją na wiadomość, że ktoś bliski jest w sekcie, nie może być agresja i odrzucenie, ale próba zrozumienia i podtrzymanie więzi emocjonalnej, w dalszej kolejności skontaktowanie się jak najszybciej ze specjalistami.

 

Gdzie należy się zwracać po pomoc w takim przypadku?

 

W Polsce są różnego rodzaju organizacje zajmujące się pomocom ofiarom sekt. W mojej ocenie, warto podjąć współpracę z tymi, którzy oferują oprócz pomocy duchownego także pomoc psychologa zaznajomionego z tą tematyką. Nie warto podejmować współpracy z osobami, które w ramach pomocy zachęcają tylko do dialogu doktrynalnego z ofiarą sekty, który często zamienia się w jałową walkę na argumenty. Oczywiście, zapraszamy także do kontaktu z naszymi Ośrodkami.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.38

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (13)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~~~~Były wyznawca~~ 17:58:26 | 2014-01-02
 Co do sycharu zgadzam się z Weroniką. Olbrzymia manipulacja, posługiwanie się bezmyślnymi sloganami, wymaganie od innych a nie od siebie. Zwłaszcza upokarzające traktowanie ludzi na tzw. 12 krokach, grzebanie w ich psychice zmuszanie do uzewnętrznienia bez żadnych szans na pomoc jedynie jest zaserwowany slogan "pogody ducha" tylko pytanie jakiego? Był nawet przypadek, że kapłan chciał założyć ognisko w swojej parafi to od liderki jednej ze wspólnot oberwał po uszach, że nie może pchać się przed szereg, ani admin ani moderatorzy nie dostrzegli w tym nic niewłaściwego, a nawet pochwalili za taką postawę. W tej wspólnocie nie liczy się człowiek ani nawet Pan Bóg ale tylko i wyłącznie charyzmat jaki jest zatwierdzony nie wiadomo przez kogo. Nwet administrator posługuje się tam zakłamaniem a mianowicie pomimo zakazu urzywanie podwujnych kont od samego początku praktykował taki proceder dopiero nie dawno zmienił zapisy w regulaminie iż nie dotyczy to jego osoby. Sprzeciwienie się moderatorowi skutkuje jedynie wyzwiskami na forum ogólnym i za takie czyny nic nie jest robine z takim moderatorem. Niby zobowiązują się pomóc osobie potrzebującej pomocy ale jak przychodzi do konkretnej pomocy to wypinają sie na takiego człowieka twierdząc, że nie pomagają lecz wspierają. Sychar jest to jedna wielka obłuda i zakłamanie.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~RP 12:52:10 | 2013-10-18
Zgadzam sie z przedmowcami. Nie ma uniwersalnej recepty na szczesliwe zycie. Ja staram sie przestrzegac 10 przykazan, sluchac serca, modlic sie, i myslec. Z doswiadczenia wiem, ze trzeba byc uwaznym i nie ufac slepo tzw. autorytetom (nawet Kosciolowi i rodzicom). Czlowiek jest czlowiekiem, czyli moze sie mylic. Oprocz tego kazdy jest inny i musi znalezc swoj sposob na zaspokojenie swoich potrzeb. Trzeba docenic role MYSLENIA i intuicji.

A tak swoja droga, to dlaczego nie nazywa sie watpliwych grup po imieniu? Przeciez to by zaoszczedzilo duzo problemow wielu ludziom, szczegolnie mlodym i poszukujacym!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Riddick 10:06:39 | 2013-10-18
Ciekawe dlaczego terapia analityczna i psychoanaliza ze swoimi nie popartymi naukowo przekonaniami nie jest w zainteresowaniu dominikanów. Może dlatego że funkcjonuje od lat i można znaleźć chrześcijańskich terapeutów wierzących w istnienie podświadomości z lękiem kastracyjnym tak jak w świętych obcowanie.

...
No właśnie! Podam pierwszy z brzegu przykład psychologicznego bełkotu sprzedawanego z błogosławieństwem Kościoła: Spotkania Małżeńskie. Ilość nagromadzonych tam półprawd, uproszczeń, przeinaczeń podlany pseudonaukowym żargonem ma pomóc w uzdrowieniu relacji małżeńskich. Kpina! I nikt nawet się nie zająknie, że coś tu nie gra! Stowarzyszenie ma statut zatwierdzony przez Stolicę Apostolską, ma struktury i program akceptowane przez lokalne władze Kościelne (teoretycznie, bo jakoś wątpię, by ktokolwiek przekopał się przez rzeczywisty przekaz tego stowarzyszenia zawarty w jego programach/konspektach jak i w praktyce). Nikogo nie rusza to, że cały przekaz bazuje na kompletnie obcej chrześcijaństwu antropologii i pseudonauce.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~De Pot 22:12:41 | 2013-10-16
Ciekawe dlaczego terapia analityczna i psychoanaliza ze swoimi nie popartymi naukowo przekonaniami nie jest w zainteresowaniu dominikanów. Może dlatego że funkcjonuje od lat i można znaleźć chrześcijańskich terapeutów wierzących w istnienie podświadomości z lękiem kastracyjnym tak jak w świętych obcowanie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mhpaw 10:31:32 | 2013-08-12
Napiszę tak: Nie rozumiem Twojego cierpienia bo nie jestem Tobą. Zasugerowałem jedynie co można zrobić, u mnie to skutkowało. Nie znam Ciebie twoich przeżyć i nawet nie silę się by być tu ekspertem. Wiem, że można isć do terapeuty, znależć madrego spowiednika i poczuć ulgę. Wiem też że są osoby "cierpiące". Zarzucają swoim cierpieniem cały boży swiat i wcale nie chcą by im się polepszyło. Nie sugeruję, że jesteś taką osobą. Jeśli potrzebujesz pomocy to zgłoś się do specjalisty. Na tym forum raczej jej nie dostaniesz. Pozdrawiam ciepło!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sara 09:41:22 | 2013-08-12
Ja miłość znalazłem gdy zacząłem pomagać innym. Zacząłem mniej zrzędzić, być nieprzyjemnym, egocentrycznym, zafiksowanym na jednym punkcie. I zacząłem się modlić. O dziwo, to nie ja zmieniłem innych tylko sam przeszedłem przemianę. I życie stało się lepsze.

Oczywiście nie było tak, że stało się to własnymi siłami. Korzystałem z terapii, brałem środki farmakologiczne, jeżdziłem na rekolekcje i potrzebowałem zaufać Bogu. wArto szukać :)

...pomaganie innym to druga skrajność tego co człowiek przeżywa....naprawdę rekolekcje tego nie załatwią ..... mhpaw.... piszesz coś o czym nie masz pojęcia.....nie rozumiesz tego cierpienia o którym pisałam wcześniej....a które przezywa mnóstwo ludzi...jak dobrze, ze Bóg je rozumie,czuje i widzi.....

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 15:15:25 | 2013-08-11
Ja miłość znalazłem gdy zacząłem pomagać innym. Zacząłem mniej zrzędzić, być nieprzyjemnym, egocentrycznym, zafiksowanym na jednym punkcie. I zacząłem się modlić. O dziwo, to nie ja zmieniłem innych tylko sam przeszedłem przemianę. I życie stało się lepsze.

Oczywiście nie było tak, że stało się to własnymi siłami. Korzystałem z terapii, brałem środki farmakologiczne, jeżdziłem na rekolekcje i potrzebowałem zaufać Bogu. wArto szukać :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sara 16:11:25 | 2013-08-10
można być po kilku rozwodach i też żyć w przyjaźni z Jezusem........gdzie szukać Boga jak nie w Kościele? To gdzie Go szukać jeśli każdy ma rozum i powinien się nim kierowac? Zanim rozum się odzyska po trudnym dzieciństwie  trzeba komuś zaufać...jeśli nie w Kościele tego zaufnia szukać to po co jest Kościół........życie nie jest standartem , nie mozna go w ramki włozyć i przestrzegać praw....życie jest po to by kochać gdzie mamy sie tego kochana uczy jeśli rodziny są poranione i często nie ma przykładu? W Kościele który bez miłości wykłada naukę Jezusa? Dzisiaj wiem gdzie Go szukac we własnym sercu...ale trwało to ponad 30 lat......

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 14:17:10 | 2013-08-10
Można być singlem i można żyć w przyjaźni z Panem Jezusem. Co do psychomanipulacji w Kościele to każdy ma rozum i powinien nim się kierować. Widzisz coś złego? Zwróć uwagę, porozmawiaj z proboszczem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kkk 13:38:00 | 2013-08-10
ZGadzam się z komentarzem poniżej!

Ilez my mamy w samych kosciele manipulacji psychicznej! Ilez tego we wspolnotach,w Neokatechumenacie, jakie tam jest pranie mozgu, w tzw.Odnowach Charyzmatycznych,czesto o podlozu sekciarskim!!! Dzisiaj bylam na Eucharystii u dominikanow w Krakowie,zreszta darze ich sympatia ale dzisiejsze kazanie,wrecz odrazajace! Surowe,oceniajace,siedzialam i tak sobie myslalam,nie dziwie sie ze ludzie nie moga sie odnalezc w takim kosciele,mialam ochote wyjsc! To spojrzenie na zycie czlowieka takie czarno-biale ,wszechwiedzace! Ludie w kosciele sa bardzo zaniedbni,zwlaszcza osoby samotne,po rozwodach,jakas skostaniala aawspolnota Sychar,ktora utwierdza ludzi w chorych postawach i wmawia klamstwa. Czy tak zwani single,jak oni pozostaja samotni,duzo mam do czynienia z takimi ludzmi,a w osciele co???? Moralizowanie ,ciagle pouczanie,wymagania nieraz bardzo okrutne. i pozostawianie ludzi samych z ich problemami,bo przeciez Pan Jezus uleczy! Szkoda,ze zapomina sie,ze Jezus leczy przez ludzi.

...

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook