Spróbuj nie być pesymistą

(fot. ryan polei ryanpolei.com / flickr.com)

W podtytule opublikowanego kilka lat temu artykułu opisującego badania podsumowano dylemat w formie pytania: "Ważniejsze jest, żeby być optymistą, czy żeby nie być pesymistą?".


Badaniem objęto grupę opiekunów osób z chorobą Alzheimera. Wiele osób z chorobą Alzheimera trafia ostatecznie do domów opieki, gdy ich stan ulegnie pogorszeniu, jednak w czasie trwania choroby chorzy doświadczają dużo opieki od członków rodzin i innych nieprofesjonalnych opiekunów. Opiekunowie ci pozwalają zaoszczędzić systemowi opieki zdrowotnej dziesiątki milionów dolarów, ale ponoszą koszty osobiste.


Stres związany z opieką nad osobą z postępującą demencją, zwłaszcza jeżeli podopieczny ma problemy z zachowaniem takim, jak oddalanie czy gubienie się, lub gdy łatwo się denerwuje bądź zachowuje wrogo, może prowadzić do poważnych problemów opiekuna, takich jak depresja. W przywoływanym badaniu opiekunowie, którzy charakteryzowali się brakiem pesymizmu, doświadczali najmniej lęku, stresu i depresji. Wysoki poziom optymizmu nie pomagał, chyba że w połączeniu z brakiem pesymizmu, chociaż nie zawsze tak bywa. Lepiej było być osobą umiarkowaną niż osobą typu "wygram na loterii i przejedzie mnie ciężarówka".


Wydaje się, że w przypadku opiekunów wynik ten jest oczywisty. Przecież postępujący charakter choroby ich bliskich oznacza, że należy spodziewać się przykrych rzeczy, takich jak rozwój choroby. Szansa na pozytywny efekt jakim jest wyzdrowienie nie jest ważna, ponieważ choroba Alzheimera postępuje - stan chorego z czasem pogarsza się. Leczenie może jedynie spowolnić proces postępowania choroby. Z drugiej jednak strony autorzy badali innych ludzi, którzy nie zajmowali się osobami chorymi na Alzheimera i prawdopodobnie nie mieli perspektywy nieuniknionego pogarszania się stanu zdrowia swoich bliskich. Wyniki były podobne: występowanie pesymizmu pozwalało przewidywać wyższy poziom lęku, depresji i stresu u osób niebędących opiekunami. Wyższy poziom optymizmu nie miał znaczenia, chyba że towarzyszył mu niższy poziom pesymizmu.


Jaki jest więc sens zadawania pytania pierwszego? Dlaczego mówimy o optymizmie? Dlaczego nie zadać po prostu pytania drugiego, nazwać to pesymizmem i mieć spokój?


Lęk, stres i depresja to tylko jedna strona życia emocjonalnego. Podobnie jak optymizm i pesymizm, pozytywne i negatywne nastroje mogą być od siebie niezależne. To, ile radości, zadowolenia i uniesienia przeżyjesz w ciągu tygodnia nie musi być związane z tym, ile w tym czasie przeżyjesz przygnębienia, lęku i złości.

 

Pomimo iż wydaje się, że radosny tydzień powinien być jednocześnie tygodniem bez lęku, w rzeczywistości może być tak, że tydzień pełen radości może być jednocześnie tygodniem bez lęku lub tygodniem z lękiem, ponieważ przyczyny lęku i radości są różne. Pozytywne osiągnięcia i niespodzianki (np. kupno zwycięskiego losu na loterii) powodują radość, ale nie muszą one być związane ze zmartwieniami i zagrożeniami (np. prawdopodobieństwo przejechania przez ciężarówkę), które powodują lęk i stres. Złożone emocje pojawiające się w ciągu tygodnia wynikają ze złożonych wydarzeń i sytuacji, w których uczestniczymy.

Jeżeli nawet cierpisz na depresję, ponieważ twój ojciec zmaga się z chorobą Alzheimera, możesz odczuwać radość, satysfakcję i zadowolenie, gdy rodzina zbierze się razem przy obiedzie, lub gdy zostaniesz pochwalony w pracy za projekt, którym się zajmujesz.


Nie możemy oceniać zalet optymizmu, biorąc pod uwagę jedynie lęk, depresję i stres, ponieważ w ten sposób tworzymy niepełny obraz życia emocjonalnego.

 

Negatywne nastroje tego typu ujawniają jedynie oddziaływanie pesymizmu i innych negatywnych cech osobowości, takich jak najbliższy pesymizmowi neurotyzm.

 

Osoby o wysokim poziomie neurotyzmu czują, że łatwo ich zranić, mają niską tolerancję na frustrację i czują się niezdolne do radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

 

Biorąc pod uwagę ich podatność na zranienia, nie dziwi to, że osoby te doświadczają dużo więcej negatywnych uczuć, w tym lęku, depresji i wrogości. Jeżeli znasz kogoś, kto wydaje się tak kruchy, że nie cierpisz przekazywać mu złych wiadomości, osoba ta ma na pewno wysoki poziom neurotyzmu. Predyspozycja do doświadczania negatywnych emocji jest tak charakterystyczna dla neurotyzmu, że można go z powodzeniem określić mianem "nieszczęśliwej osobowości". Pesymizm i neurotyzm żyją blisko siebie, ponieważ mają wspólnego przyjaciela, jakim jest zły nastrój.

 

Pesymizm powinien pozwolić lepiej przewidywać wystąpienie negatywnych emocji, takich jak depresja i lęk, ponieważ pesymizm oznacza spodziewanie się negatywnych wydarzeń, które są powiązane ze złym nastrojem, charakterystycznym dla osób neurotycznych.


Jeżeli chcesz poznać czyjąś podatność na lęk, depresję i stres, to znajomość poziomu pesymizmu i neurotyzmu tej osoby powinna ci wiele powiedzieć. Jeżeli chcesz wiedzieć, z jakim prawdopodobieństwem ktoś doświadcza drugiej strony życia emocjonalnego - radości, satysfakcji i zadowolenia - powinieneś dowiedzieć się o poziomie optymizmu tej osoby. Optymizm zamieszkuje inne obszary niż pesymizm i neurotyzm i sąsiaduje z inną zmienną osobowości - ekstrawersją.

 

Osoby ekstrawertywne są ciepłe, emocjonalne, energiczne, towarzyskie, zwykle mają dobry nastrój, są pogodne i na dodatek są optymistami. Osoba, którą znasz, która zawsze się śmieje i jest gotowa miło spędzić czas ze znajomymi, jest naładowana ekstrawersją. Jeżeli neurotyzm można określić mianem "nieszczęśliwej osobowości", ekstrawersja jest "szczęśliwą osobowością". Optymiści spodziewają się pozytywnych wydarzeń, które są związane z pozytywnymi emocjami, a te są charakterystyczne dla osób ekstrawertywnych.


Jeżeli poziom optymizmu pozwala nam przewidzieć radosną połowę naszego życia emocjonalnego, dlaczego badania wydają się wskazywać, że pesymizm jest ważniejszy od optymizmu, jeżeli chodzi o nasze zdrowie emocjonalne?

Być może tylko dlatego, że psychologia uznała negatywne emocje za ważniejsze niż pozytywne. Ponieważ psychologia zaczęła się specjalizować w reakcjach na traumatyczne przeżycia podczas wojen światowych, cała uwaga skupiła się na dysfunkcjach, cierpieniu i chorobie. Pozytywne aspekty życia, takie jak zadowolenie, były nieco zaniedbane, chociaż ostatnio powracają do łask. Jeżeli skupić się wyłącznie na zagrożeniach dla zdrowia psychicznego, takich jak na przykład lęk i stres, wydaje się, że pesymizm jest ważniejszy od optymizmu. Pozytywne aspekty dobro-stanu nie zostały włączone do opisanego wyżej badania i nie są brane pod uwagę w większości badań psychologicznych, w których celem jest odkrycie, dlaczego ludzie czują się tak źle, jak się czują. Jednak "optymizm pozwoliłby na trafne przewidywanie dobrostanu", spekulują autorzy badania opiekunów osób z Alzheimerem, jeżeli wzięlibyśmy w badaniu pod uwagę pozytywne efekty.


Jeżeli przeżywanie pozytywnych emocji, takich jak radość, satysfakcja i ekscytacja, jest równie ważne jak unikanie negatywnych emocji, takich jak depresja, lęk i wrogość, to optymizm jest tak samo ważny jak pesymizm, a odpowiedzi na pytanie pierwsze i drugie są jednakowo ważne dla życia emocjonalnego. Wyższy poziom optymizmu powinien wiązać się przede wszystkim z pozytywnymi emocjami, takimi jak zadowolenie, a niższy poziom pesymizmu powinien wiązać się przede wszystkim z unikaniem negatywnych emocji, takich jak lęk. Badanie rekrutów marynarki wojennej ukazało dokładnie taką zależność. Jeżeli młody rekrut spodziewał się, że w przyszłości spotkają go dobre rzeczy, miał dobry nastrój, kiedy jednak spodziewał się przykrych rzeczy, był w gorszym nastroju.

 

Chociaż czasem może się wydawać, że korzystniej być osobą niezaangażowaną, ponieważ pozwala to uniknąć lęku związanego z pesymizmem, jednocześnie traci się zysk, jakim jest zadowolenie przeżywane przez osoby typu "wygram na loterii, przejedzie mnie ciężarówka". Jeżeli spodziewasz się, że twoje dzieci uzyskają dyplom z wyróżnieniem, zwiększy się natężenie przeżywanych przez ciebie pozytywnych uczuć (np. nadzieja, duma), natomiast gdy spodziewasz się, że rozbiją samochód, zwiększy się natężenie uczuć negatywnych (np. strach, złość). Jedne nie równoważą drugich - wywierają znaczący wpływ na twoje emocje.

 

Więcej w książce: Jak przełamać prawo Murphy'ego - Suzanne C. Segerstrom

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

chcacy 20:22:17 | 2014-06-07
Spróbuj nie zarzucać innym pesymizmu... Spróbuj dostrzec, że do radości nie potrzeba iśćza światem, to, co wydaje Ci sięsmutne kogośmozęgłęboko radować.Spróbuj  tą radość dostrzec! W zwykłych sprawwach:
https://www.facebook.com/pages/Zwyczajny-katolik/480194412014682?fref=nf

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~To nie jest rada, tylko przykła 19:27:48 | 2014-06-07
To nie do końca jest tak, że jest introwersja-ekstrawersja, smutny-wesoły, i tego typu kontrasty. Optymizmu można się nauczyć, kosztuje to trochę pracy, ale WARTO. Jestem przykładem: jako introwertyk odzyskuję energię w spokoju i w samotności (ekstrawertyk ładuje akumulatory wśród ludzi), a mimo to wiele osób lubi mnie własnie za wesołość i radość. Od urodzenia przez wiele lat towarzyszyło mi niejasne poczucie smutku, pustki, bezsensu i przeczucie, że "sprawy idą w złym kierunku" - coś w rodzaju dyskomfortu, który niby umożliwia normalne funkcjonowanie, ale na głębszym poziomie właściwie zatruwa KAŻDĄ chwilę i nie pozwala jakby "wyjść z wewnętrznego smutnego więzienia", żeby dowiadczyć tego, czego akurat doświadcza otoczenie (np. jakaś fajna zabawa). Potem poszły za tym złe wybory życiowe, niezgodne z pragnieniamii, ale zgodne z przeczuciem, że nie może być dobrze, i że to jest taka norma - czyli że zawsze powinien być jakiś cierń, który będzie ranił. Kulminacja i myśli samobójcze pojawiają się po 24. urodzinach, trwa to przez wiele miesięcy. Potem nagle ma miejsce wydarzenie, które nazywam swoim nawróceniem - niezwykłe przeżycie, którego nie można wyjaśnić racjonalnie, i po którym odchodzą złe myśli. Wtedy też spotykam ludzi, którzy uświadamiają mi, że normą jest... bycie szczęśliwym, co jakiś czas można mieć najwyżej "dołek", z którego się wychodzi. Podejmuję pracę nad sobą, z trudem realizuję różne rzeczy, moje życie zewnętrze stopniowo ulega uporządkowaniu. W tym okresie moim mentorem i mistrzem jest osoba będąca również urodzonym "czarnowidzem" z charakteru, w dodatku bardzo skrzywdzonym przez życie, i która też z tego "wyszła" i "nauczyła" mnie, jak się cieszyć i doświadczać prawdziwej radości.

Oceń 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Meszu 11:21:04 | 2014-06-07
Optymizm jest znacznie bardziej niebezpieczną wadą niż pesymizm.

Oceń 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook