Co kryje się za lękiem?

(fot. falk1984 / sxc.hu / CC)

Lęk jest uczuciem elementarnym, znanym człowiekowi od początku jego istnienia. Można by więc pomyśleć, że ma on jakiś sens bądź określony cel. Spróbujmy się nad tym zastanowić.


Wyobraźmy sobie człowieka prehistorycznego, stającego nagle twarzą w twarz z dzikim zwierzęciem. Ma on dwie możliwości: ucieknie albo podejmie walkę. W obydwu przypadkach potrzebuje jednej rzeczy: energii. Musi jednak błyskawicznie móc nią dysponować, bo inaczej sprawa może przybrać bardzo niekorzystny dla niego obrót.


W jaki sposób można zdobyć natychmiastowy dostęp do tej energii? Ciało ludzkie posiada taką możliwość: to lęk! Ten lęk jest konieczny. Gdyby go nie było, nasz prehistoryczny człowiek, prawdopodobnie reagując zbyt wolno, padłby ofiarą drapieżnika.


Wszyscy znamy "młodszą siostrę strachu": tremę. W tym przypadku doskonale uwidacznia się pierwotny sposób działania lęku. Wyobraźcie sobie, że skrzypek, który ma zagrać w trakcie koncertu partie solowe, jest odprężony i w świetnym humorze. W tymże nastroju wychodzi przed publiczność i zaczyna grać koncert skrzypcowy Beethovena. Ciekawe, co byśmy usłyszeli?


A teraz wyobraźcie sobie tego samego solistę, który ma "właściwą" tremę ("właściwy" lęk!). Jest on zmotywowany i napięty oraz skoncentrowany "aż po czubki palców". Z najwyższą uwagą czeka na swoje wejście i zaczyna grać. Jaką muzykę usłyszymy teraz? Które z obu wykonań będzie bardziej przypominało Beethovena?


Widzimy więc, że lęk dostarcza energii niezbędnej do naszych osiągnięć, również w niewielkiej skali zwykłej tremy. Historia z muzykiem odnosi się również do innych zawodów - np. mówców, aktorów - a także do każdego z nas w sytuacjach, w których musimy się czymś wykazać i na czymś skoncentrować. Na przykład podczas prowadzenia samochodu.


Lęk dostarcza nam energii. Lęk umożliwia nam zmierzenie się z różnymi życiowymi zadaniami, np. skuteczne rozprawienie się z grożącym niebezpieczeństwem, osiągnięcie wyższego stopnia koncentracji i uzyskanie lepszych wyników.


Ale nie koniec na tym. Każdy z nas ma swoje wewnętrzne wzorce myślenia i zachowania, które często działają jak hamulec i utrudniają nam życie. Do naszych zadań życiowych należy rozpoznanie tych wewnętrznych blokad i rozprawienie się z nimi. Łatwo to powiedzieć. Już samo ich odnalezienie to bardzo trudne zadanie. Trzeba ich bowiem szukać w podświadomości.


I znowu z pomocą przyjdzie nam lęk. Lęk może pomóc nam rozpoznać własne wewnętrzne wzorce, co z kolei stanowi warunek rozpoczęcia procesu ich likwidacji.


Lęk może być Waszym przyjacielem - pomoże Wam dotrzeć do własnych, głęboko ukrytych zahamowań i wzorców zachowań.


To lęk nakierowuje Was na zadania życiowe i jeśli sobie z nimi poradzicie, będziecie mogli żyć pełniej i radośniej. Mogę więc zmienić znane już Wam zdanie: "Cierpienie jest jak pragnienie; a ono prowadzi do wody", w zdanie: Lęk jest jak pragnienie. Tylko wtedy, gdy pragniesz, szukasz wody.

 

Dlaczego macie się bać czegoś, co prowadzi was w dobrym kierunku?


Posłużę się krótkim przykładem. Był człowiek, który bał się dnia dzisiejszego i jutra. Podczas rozmów terapeutycznych wyszło na jaw, co kryje się za tymi lękami. Był to lęk, że nie sprosta oczekiwaniom innych ludzi, a ci się od niego odwrócą. To zaś oznaczałoby dla niego kompletną katastrofę. Zdawał sobie sprawę, że żyje jakby na gałęzi drzewa, którą inni ludzie podtrzymują, i kiedy tylko wyobrażał sobie, że mógłby utracić tę podstawę swojego życia, wpadał w prawdziwe przerażenie. Jego lęk wskazał mu jednocześnie zadanie i drogę: zaczął pracować nad uniezależnieniem się od innych i zbudowaniem sobie własnej gałęzi, która stanie się jego podstawą życiową. Zaczął podejmować własne decyzje i wyzwalać się z zależności. Powoli doprowadziło to do znacznej poprawy nastroju. To lęk pokazał mu właściwą drogę.


Mógłbym przytaczać wiele takich przykładów. Spróbujcie zastanowić się nad tym, co chce wam powiedzieć Wasz własny lęk. Pamiętajcie o słowach:
Otwórz drzwi, których najbardziej się obawiasz - za nimi czeka koniec twojego lęku.


Na początku nie będzie to z pewnością takie proste i trzeba będzie poświęcić temu sporo czasu i wysiłku. Jednak lęk zadba o konieczną presję wewnętrzną i niezbędną energię (stąd też wzięło się pojęcie: akt desperacji).
W jaki sposób dochodzi do przygotowania tej energii? Dbają o to dwa systemy. Najłatwiej widać to na najprostszym z możliwych przykładów: lęku przed zagrożeniem zewnętrznym.

Pierwszy z tych systemów to wegetatywny układ nerwowy, działający podświadomie. Nie możemy oddziaływać na niego bezpośrednio. Układ ten jest odpowiedzialny za takie procesy fizjologiczne, jak ciśnienie krwi, tętno, ukrwienie, przewód pokarmowy etc. Lęk uruchamia tylko odpowiednie impulsy - to za jego sprawą ciśnienie nagle rośnie, a tętno przyspiesza, powodując lepsze dotlenienie całego organizmu. Wtedy też mięśnie mogą lepiej pracować.


Drugi z układów to układ hormonalny. Lęk powoduje natychmiastowe uwolnienie określonych hormonów, przechowywanych przez organizm na taką właśnie okazję. Najbardziej znanym z tych hormonów jest adrenalina, dostarczająca organizmowi więcej energii.


Istnieje zatem dużo odczuwalnych (np. przyspieszenie tętna) bądź też nieodczuwalnych (np. podniesienie poziomu cukru w organizmie) procesów uruchamianych przez lęk i niezbędnych do tego, aby organizm mógł się uporać z czekającym go zadaniem.


Tak naprawdę lęk jest reakcją niezbędną do życia, reakcją, na którą jesteśmy skazani i która spełnia wobec nas funkcję ochronną. Trzeba to sobie tylko uświadomić! Lęk jest zatem, od momentu swego zaistnienia, czymś naturalnym i normalnym. Patrząc z tej perspektywy, nie ma się więc czego bać.


Lęk jest naturalną i konieczną reakcją organizmu, która pozwala nam wytworzyć energię niezbędną w sytuacjach zagrożenia.


Nasuwa się jednak pytanie: jeśli lęk jest czymś tak normalnym i ważnym, dlaczego wielu ludzi tak bardzo cierpi z jego powodu i nie jest w stanie normalnie żyć? Dlaczego przeważnie mamy do czynienia z czymś zupełnie odwrotnym, tzn. dlaczego lęk zdaje się nas blokować i wręcz uniemożliwiać sensowne postępowanie w trudnych sytuacjach? Dlaczego ludzie ponoszą często ogromne konsekwencje swego lęku wraz ze wszelkimi niepożądanymi symptomami?


Najwyraźniej dochodzi tu do znacznego podwyższenia poziomu lęku "naturalnego", przybierającego łatwo rozpoznawalną postać. Powstaje wrażenie lęku "chorobliwego" lub "wyolbrzymionego", a osoba tym dotknięta nie widzi w nim już żadnej pomocy, tylko zagrożenie. Reakcją na to zagrożenie są kolejne lęki. W ten sposób powstaje "lęk przed lękiem".

 

Więcej w książce: Nie bój się jutra - Jens Baum

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.88

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (7)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~xxx 00:07:28 | 2012-11-01
 w wielu miejscach tego artykułu powinno być użyte słowo "strach" a nie "lęk", to są dwa różne słowa/definicje chcąc być precyzyjnym

prehistoryczny człowiek w spotkaniu ze zwierzęciem odczuwa strach wyzwalający reakcję - walkę lub ucieczkę

lęk w psychologii to jednak strach bez przyczyny, a w artykule wg mnie bardziej na miejscu jest słowo strach

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zbysz 10:29:31 | 2012-10-31
~Paweł , 
~e ,
~bart

- juz trzy razy "komentowałeś", daj sobie juz spokój. Jak chcesz pogłebionych studiów na temat lęku, to odsyłam cię do podreczników akademickich i studiów klinicznych. Akurat taka skrótowa forma jaka przedstawił autor jest potrzebna, bo wskazuje potrzebujacym drogę dio rozwiązania ich problemów. I motywuje do działań. Za to dziekuję.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paweł 08:37:57 | 2012-10-31
Płytkie i pobieżne - szkoda czasu!
okropnie biologiczne i w ogóle nieistotne


Ktoś kto taki BIOLOGICZNY lęk przeżywał dobrze wie o co chodzi autorowi. Bardzo podoba mi się nakierowanie na wykorzystanie swoich lęków do identyfikacji wewnętrznych barier. Tylko tak można się ich pozbywać

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~teresa 07:35:42 | 2012-10-31
Idź przecz szatanie, a ten się uśmiecha...,nie odejdę wcale...Straszna perspektywa.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~e 00:00:42 | 2012-10-31
Płytkie i pobieżne - szkoda czasu!
okropnie biologiczne i w ogóle nieistotne

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~yg 23:51:04 | 2012-10-30
NIgdy nie wiadomo kto jakich aktualnie słow potrzebuje.
Dla jednego płytkie,dla innego głębokie trafiające w sedno i otwierające oczy.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~bart 19:27:45 | 2012-10-30
 Płytkie i pobieżne - szkoda czasu!

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook