Nie martw się, nie jesteś skazany na samotność

(fot. shutterstock.com)

Lęk przed życiem, przed przyjęciem miłości i obawa przed zaangażowaniem się daje nam poczucie osamotnienia. Dzisiejszy świat obfituje w wiele form doświadczenia, które potocznie nazywamy samotnością.

 

Najczęściej widziana jest ona jako "samotność zła", czyli "pozostawienie w bolesnym stanie samemu sobie". Czasami mówi się o tym "osamotnienie", ale wydaje się, że ono jest tylko odmianą "złej samotności", np. osamotnienie z powodu braku bliskich jest czymś mniej przykrym niż "bolesny stan pozostawienia samemu sobie". Samotność wiąże się z przeżyciem rozpadu więzi: z sobą, z Bogiem, z drugim człowiekiem. Jest to często doświadczenie niepotrzebności mojej pracy, marności wszelkich wysiłków.

 

Samotność objawia się na różne sposoby. Doświadczamy jej kiedy odczuwamy, iż samotnie musimy stawiać czoło nieprzewidzianym i trudnym sytuacjom. Przeżywamy swoje życie i wydarzenia z nim związane w coraz większym oddaleniu od ludzi. Nawet najbliżsi coraz mniej o nas wiedzą i coraz mniej się też nami interesują. Właśnie te coraz bardziej zanikające więzi międzyludzkie, społeczne, poczucie braku zainteresowania innymi są przejawem coraz powszechniejszego poczucia samotności.

 

Samotność w życiu człowieka przejawia się także w próbach zatuszowania jej, uciekania od niej. Środki ucieczki są bardzo różne. Praca może stać się takim elementem życia, poprzez który próbujemy "zabić" widmo samotności. Obowiązki, nawet czasami "działania pozorne" mają nam dać poczucie zapełnienia czasu, mają doprowadzić do zmęczenia, a w konsekwencji do zapomnienia o sobie i swoich problemach. Człowiek dysponuje bogatym arsenałem takich "środków zaradczych", od najbardziej prostych, materialnych, jak różnego rodzaju środki odurzające, po bardzo zindywidualizowane psychiczne mechanizmy obronne.

 

Oznaką samotności jest skoncentrowanie się człowieka na wąskim kręgu własnych spraw, poczucie pustki wewnętrznej, która sprawia, że nie nawiązujemy kontaktów z innymi, bo nie mamy wspólnego gruntu, na którym by można stanąć. Skoncentrowani na sobie, nie umiemy zainteresować się innymi w taki sposób, by to nas rozwijało, pogłębiało więź. Jedyne, co pobudza, co jakoś «elektryzuje», to raczej plotki, ale one na dłuższą metę niszczą więź i powiększają poczucie samotności.

 

Przejawem samotności jest też bezradność człowieka wobec swojego czasu i nuda, której doświadcza. Nuda jest wynikiem pustki i braku pomysłu na swoje życie. Może być jakoś oszukiwana, poprzez dostarczenie sobie różnego rodzaju bodźców, ale tego typu działanie też nie przynosi rezultatu na dłuższą metę.

 

Różne "odcienie" samotności

 

Doświadczenie samotności jest szczególnym przeżyciem człowieka. Każdy z nas w jakiś sposób ją przeżywa. Doświadczyć jej może bowiem już dziecko pozostawione samemu sobie, pozbawione dobrych odniesień, pozbawione dobrego myślenia o sobie, broniące się przed tym uczuciem zamknięciem wewnętrznym, tworzeniem własnego świata. Jest to często samotność ludzi bezsilnych, bezsilnych wobec otoczenia, które jest nieprzyjazne, zamknięte, albo wobec przyszłości, która jest niepewna i dlatego wzbudza lęk. Lęk jest naturalną reakcją, która pojawia się w sytuacjach wielkich zmian czy przeczucia ich. Dotyczy to szczególnie okresów przełomu - przejście z przedszkola do szkoły, do szkoły średniej, przejście na studia, małżeństwo. Czasami ten lęk może paraliżować. To doświadczenie samotności jest naznaczone bezsilnością.


Inna natomiast jest samotność młodego człowieka czującego jakiś rozziew między jego stylem myślenia, bycia a stylem bycia grupy rówieśników. Inna też jest samotność człowieka, który został pozostawiony, odrzucony, niezrozumiany, któremu podcięto podstawy dobrego myślenia o sobie, którego zraniono. Te doświadczenia są naznaczone konkretnymi wydarzeniami, doświadczeniem porażki, zdrady, grzechu, niewykorzystanej szansy czy zawiedzionej nadziei. Ta samotność jest naznaczona niepowodzeniem, które wzmaga poczucie bycia w "bolesnym stanie pozostawienia samemu sobie".

 

Czymś innym jest w końcu samotność osób starszych, steranych życiem, po stracie bliskich, żyjących w poczuciu niepotrzebności, bycia ciężarem. Ta forma samotności często związana jest z dramatycznymi przeżyciami, odejściem bliskich, poczuciem , że ja sam podlegam procesowi starzenia się, utraty zdolności do pracy, do kontaktów z innymi. Jest to często samotność rozliczeń, podsumowań, samotność "ostatniej prostej".

 

Odpowiedzialność za samotność

 

Czy można wyróżnić jakieś konkretne przyczyny, które powodują osamotnienie? Nie ma chyba jakichś ogólnej odpowiedzi, odnoszącej się do wszystkich. Wiele zależy od osobistej historii poszczególnych ludzi. Dzisiejszy świat sprzyja indywidualizacji życia, ucieczce w prywatność. Nawet odruchy solidarnościowe mają charakter akcji. Postawa taka jest często początkiem "chorej samotności", zamykającej się w anonimowości swoich mieszkań. Inną przyczyną będzie grzech, słabość, niezdolność do odpowiedzi na zasadnicze pytania.

 

Można by zapytać na ile sam człowiek jest winny swojego stanu osamotnienia, na ile ono zależy od niego. Ludzie jednak chyba nie są winni swojej samotności, choć są za nią odpowiedzialni. Dzieje się to np. poprzez tworzenie takich schematów zachowań, że odpycha się innych. Czymś takim może być życie w poczuciu krzywdy od innych, z którego człowiek nie jest w stanie wyjść, ani nic zmienić. Częstą przyczyną samotności jest lęk przed tworzeniem związku. Może on być spowodowany negatywnymi doświadczeniami, wyniesionymi z młodości, z życia rodzinnego czy najbliższego otoczenia; czy też życie w pewnych schematach jak np. samotnicy, stary kawaler, czy stara panna, którzy żyją w świecie swoich uporządkowanych idei i nie mogą zdecydować się na to, co zburzyłoby ten "porządek".

 

Odpowiedzialność za samotność wskazuje także na to, że w mojej mocy jest możliwość kształtowania zdrowej i pozytywnej relacji z innymi. Nie jesteśmy skazani na samotność.

 

Wiecej w książce: Obudzić serce - Paweł Kosiński SJ

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.58

Liczba głosów:

97

 

 

Komentarze użytkowników (94)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

omilosci 15:29:08 | 2014-12-18
"(...) świat sprzyja indywidualizacji życia, ucieczce w prywatność."

Z jednej strony oczywiście, tak -- z drugiej jednak nie sposób uciec od kontaktów z innymi, nawet jeżeli ich zakres i forma są nie takie, jak byśmy sobie życzyli. Choć 'samotność' zna każdy.

Oceń 10 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kamil na-kawe.net 04:38:48 | 2014-07-22
Z samotnością można walczyć na różne sposoby. Jednym z nich jest nawiązywanie nowych kontaktów oraz aktywizację w społeczeństwie, co łatwo można uczynić poprzez serwis http://www.na-kawe.net Tu można się umawiać na wspólne spędzanie czasu oraz rozwijanie swoich zainteresowań. Nie warto być samotym, jeżeli dookoła jest tyle interesujących osób :)

Oceń 1 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dido 19:29:18 | 2014-07-20
Samotność to mistrzyni mędrców? Być może tak, ale nie zwyczajnych ludzi. Nie chciałabym być samotna, obawiam się również - bazując tak na obserwacji ludzi, jak na własnym otoczeniu, że hartowanie ducha często kończy się zanikiem empatii, regresem w sferze umiejętności nawiązania bliskich relacji z drugą osobą - a człowiek, to również jego relacje z otoczeniem. Kto nie potrafi kochać, nie jest człowiekiem pełnowartościowym, nie zna siebie. I nie jest tu mowa o miłości abstrakcyjnej, do Boga, jakiejś idei, czy obiektu, do którego przywiązanie nie wiąże się dla nas z żadnym ryzykiem. Miłość, zaufanie drugiemu człowiekowi jest ryzykiem. Piękne w człowieku jest to, że godzi się na to ryzyko, wychodząc po za siebie ku czemuś nieznanemu. Tak to postrzegam. Prośba o miłość, przyznanie się do poczucia samotności - jest, może być - aktem odwagi. Dokładnie takim samym, jakim jest podjęcie decyzji o samotnym życiu. 
Pozdrawiam

zgadzam się,ja natomiast nie mam nawet koleżanek czy kolegów a mowa facet,tak na prawdę chciałabym z kimś pogadać,jednak to środowisko mi nie służy.

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~budrine 11:32:53 | 2014-04-26
czuję się samotna bo inni omijają mnie jak powietrze, nie rozumieją, a mi zanika umiejętność komunikowania się z innymi z tego powodu że nie mam z kim porozmawiać i taka jest kurna moja samotność aż życia się odechciewa. tylko że jak człowiek jest już na tyle słaby że myśli o odebraniu sobie życia jest za słaby na to aby się zabić

Oceń 8 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Johnny 12:27:55 | 2014-01-11
Temat strasznie oklepany, a przez to wielce nudny. Samotność to mędrców mistrzyni jak napisał pewien Pan Poeta. Poza tym samotność jest znakomitą okazją, aby hartować ducha. Jak jesteś sam to wszystkie ciosy jakie Ci życie zadaje musisz przyjmować ,,bez znieczulenia''. Nie ma tak, że ktoś cię poklepie, wytrzy łezkę i nosek. Bierzesz ,,na klatę'' i jakoś idzie. Nie twierdzę, że bycie w pojedynkę jest łatwe. Nie jest. Jest nawet trudne, a często upierdliwe. Ale z czasem jak już się to zaakceptuje to jakoś idzie. Niestety życie kopie. Trzeba mieć świadomość, że nie wszystkie gry życiowe mają sumę niezerową. Wiekszość ma sumę zerową. Ot, taki żywot. Jednemu wypadnie, a drugiemu nie. Pozdrawiam wszystkich samotników. Jak to się mówi: głowa do góry, najgorsze dopiero przed nami. Z Panem Bogiem. Pozdro 600.

Oceń 14 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MICHAL CHOJNACKI 12:01:39 | 2014-01-11
KURWISKA PIEPRZONEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

Oceń 7 30 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~UA 16:32:10 | 2013-12-10
SZUKAM ZIEMSKIEGO ANIOŁA –JASNOWŁOSEGO, UDUCHOWIONEGO 

Jeśli uznajesz się za poszukiwanego- określ, jak rozumiesz termin „uduchowienie” i co mówi on o TOBIE. Mile widziana (a wręcz oczekiwana) cecha dodatkowa-  współczesna ewenementalność objęta tabu (jak to rozumiesz- napisz mi w wiadomości). Casting otwarty- zawsze aktualny. Zgłoszenia- na priv. Nie ukrywam, że przyda mi się informacja o miejscach Twej egzystencji czy przebywania. KONTAKT: [email protected]

(NIE WCHODZE PONOWNIE NA FORUM)

Oceń 1 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~amelia 14:54:53 | 2013-12-10
Witam

też jestem singielką, cóz ja już przestałam wierzyć w jakąkolwiek milość....cóż jestem skazana na samotnośc...nie mam celu w życiu....czasami chyba lepiej bybyło gdybym wogóle sie nie urodziła.

Oceń 22 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mario 10:54:17 | 2013-12-05
Cześć  ja jestem sam dlatego że chce chcę być sam, nie mam nic do zaoferowania drugiej osobie moje życie jakoś tak się ułożyło ze niczego specjalnego do tej pory w swoim życiu nie osiągnąłem ale trochę jest w tym mojej winy. Czy z takim nieudacznikiem jak ja bo za takiego się uważam może ktoś być ???. Raczej nie. A po drugie jestem chory od 13 roku życia  a w pracy  przed wakacjami jeszcze nabawiłem się problemów z kręgosłupem i za kilka miesięcy będę  miał operacje. Czasem jak widzę spacerujących ludzi to trochę mi smutno , bo oni we dwoje a ja sam jak obok mnie przechodzi jakaś dziewczyna to spuszczam głowę w dół albo patrzę w drugą stronę. Nawet na spotkania i na dyskoteki nie chodzę ze znajomymi bo muszę brać ze sobą leki a konkretnie 5 zastrzyków dziennie i tak już 15 lat to trwa i będzie trwać do końca życia ,nie chcę sprawiać im problemów i czuje się inny niż oni bo oni są zdrowi a ja chory. Unikam kontaktów z ludzmi ze względu na to jaki jestem , i czuję się dziwnie w towarzystwie innych osób. 28 L

Oceń 8 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mała Mi 20:25:27 | 2013-11-23
najgorzej jest jak czytam poradniki ... które... radzą jak żyć.. jak się ubierać by być zauważoną... co robić by zainteresować kogoś samą soba... ale w życiu jest tak że cały ambarans polega na tym żeby dwoje chciało naraz... straciłam już siły... nie mam motywacji .. starałam się a i tak " ludzi potraciłam" wybaczałam a oni ... i tak przychodzili i odchodzili... za śianą jakaś impreza a ja siedzę w mojej małęj mieścinie przed tv tak już od miesiąca... wcześniej praca była ale jak wracałam z niej to też do pustych ścian... pisze tu bo ... nawet nie mam się do kogo odezwac... mam 33 lata i już chyba mi się pokończyły marzenia ... przykre naprawde przykrę ...

Oceń 17 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook