O dojrzałości człowieka

Wychowawca

Uczuciowość dziecięca, infantylna, jest egocentryczna, dopiero stopniowo rozwija się w kierunku Ty. Niekiedy spotyka się jednak dorosłych ludzi, u których emocjonalność pozostała na poziomie infantylnym. Poddają się oni w swym życiu wszelkim zachciankom, często dla przeżycia przyjemności, nie licząc się z przyjętymi na siebie obowiązkami oraz z potrzebami duchowymi, a nawet z dobrem i godnością innych ludzi. Chcą być kochani, ale nie umieją kochać, co świadczy o ich niedojrzałości.


Aby można było mówić o człowieku dojrzałym, siły uczuciowe muszą podporządkować się całej osobowości i zespolić się harmonijnie z rozumem. W ten sposób rozum korzysta z pokładów energii i radości, których źródło stanowi uczuciowość. Jest to ważne w każdym stanie życia, także w rodzinie. Wyobraźmy sobie, że w kimś, kto żyje w małżeństwie, powstaje uczucie do osoby trzeciej. Poddanie się temu uczuciu doprowadzi na pewno do tragedii życiowej. Natomiast człowiek odpowiedzialny potrafi sobie wytłumaczyć, że uczucie to nie powinno być przez niego akceptowane, potrafi je opanować i stłumić dla dobra własnej rodziny i raz obranej drogi życia. W rezultacie przyniesie mu to głębokie wewnętrzne zadowolenie i wpłynie na umocnienie więzi małżeńskiej.


W ścisłym powiązaniu z uczuciowością pozostaje sfera płciowości. Chodzi tu o podporządkowanie porywów zmysłowych prawdziwej miłości, tak, aby nie powodowały szkody innym i sobie. U człowieka dojrzałego potrzeby drugiej osoby stają się równie ważne, a nieraz nawet ważniejsze, niż własne. Dawanie sprawia mu więcej radości, niż branie. Kochać – staje się wprost ważniejszym, niż być kochanym. O bardzo dojrzałej miłości do człowieka opowiada Viktor Hugo w książce Nędznicy: Galernik Jan Valjeau po latach więzienia wyszedł na wolność, lecz wszędzie odpędzano go od drzwi i nie chciano nawet sprzedać kawałka chleba. Pewien biskup przyjął go na nocleg i ugościł. W nocy galernik ukradł mu srebrne naczynia i uciekł. Rano żandarmi przyprowadzili go do biskupa ze znalezionymi przy nim naczyniami. Jak zareagował biskup? „Przyjacielu – powiedział – zapomniałeś wziąć lichtarzy, które ci również podarowałem”. Słowa te wywołały wstrząs psychiczny, który zmienił radykalnie osobowość galernika i skierował go ku dobru.


Nie jesteśmy odpowiedzialni za samo pojawienie się jakiegoś uczucia, ale jesteśmy w pełni odpowiedzialni za to, co dalej z nim zrobimy, czy je uznamy i zaakceptujemy, czy nie.


Psychologowie utrzymują, że niedojrzałość emocjonalna jest większym zagrożeniem niż niedorozwój umysłowy, gdyż nieopanowanie emocji może zakłócać życie nie tylko danej osoby, ale także jej rodziny, otoczenia, a nawet całej ludzkości.


Dojrzałość duchowa


Dojrzałość człowieka można też rozpatrywać w dziedzinie duchowej, która polega przede wszystkim na szukaniu prawdy i konsekwentnym dążeniu do niej. Człowiek jest istotą zależną i nie jest samowystarczalny, toteż rozwija się najlepiej i najpełniej, kiedy jego największą wartością jest Pan Bóg. Bowiem człowiek stworzony został przez Boga z miłości i „niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu” (św. Augustyn). Bóg jest naszym początkiem i naszym celem. Stworzył nas w taki sposób, że jest w nas zdolność do udziału w Jego życiu. Do tego potrzebna jest pomoc łaski, która wzmacnia i uzdrawia naszą naturę. Św. Tomasz z Akwinu pisze: „Łaska buduje na naturze”, tzn. nie sprzeciwia się naszej naturze i posiadanym zdolnościom, ale im sprzyja.


Jednak nie ten człowiek osiąga dojrzałość duchową, który bezpośrednio jej szuka i dla którego jest ona bezpośrednim celem. Duchowa dojrzałość jest jakby ubocznym efektem, który powstaje, gdy człowiek idzie drogą miłości, zgodnie ze słowami Pisma świętego: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego” (Mt 22, 37-39). Dlatego dojrzałość duchową można rozumieć jako staranie, aby żyć pełnią miłości, a to jest przecież droga świętości. Jan Paweł II powiedział: „Świętość polega na miłości... Świętość jest szczególnym podobieństwem do Chrystusa, podobieństwem przez miłość”.


Świętość to po prostu spełnienie tego, co się spełnić powinno − jak mówiła Matka Teresa z Kalkuty. Mamy wskazanie drogi, która do tego prowadzi: „Zamysł Boży – wypatrzyć umysłem, przyjąć sercem, uczynić miarą życia” (Jan Paweł II).


Wielkość człowieka polega m.in. na tym, że wezwany jest do współpracy ze swym Stwórcą w dziele stwarzania siebie i w dziele stwarzania cywilizacji miłości.


dr Elżbieta Wójcik – pediatra, autorka wielu publikacji nt. małżeństwa i rodziny

 

  1 2
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.06

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~kkk 11:59:04 | 2010-08-02
....ale to chyba w tym kontekście, prawda?
cytat:
Wyobraźmy sobie, że w kimś, kto żyje w małżeństwie, powstaje uczucie do osoby trzeciej. Poddanie się temu uczuciu doprowadzi na pewno do tragedii życiowej. Natomiast człowiek odpowiedzialny potrafi sobie wytłumaczyć, że uczucie to nie powinno być przez niego akceptowane, potrafi je opanować i stłumić dla dobra własnej rodziny i raz obranej drogi życia. W rezultacie przyniesie mu to głębokie wewnętrzne zadowolenie i wpłynie na umocnienie więzi małżeńskiej.



tak chodziło mi o ten kontekst, a tekst zrozumiałam. A poza tym Autorka jest pediatrą, a nie psychologiem, więc pisze o dojrzałości ze swojego punktu widzenia i być moze włąsnycgh doświadczeń.

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Inna 07:33:16 | 2010-08-02
Błękitne Niebo,
wydaje się,że ~kkk nie do końca zrozumiał/a o co chodzi w artukule, jakby lliznął/-ęła go przez szybę lub  nieprzejrzyści (mało spójnie)...

Jasne, chodzi o  świadome rozpoznawanie , pracę nad  emocjami w wolności, a nie jako niewolnik, który im daję się zawłaszczyć i pozwala, żeby nim coraz większym stopniu rządziły krok po kroku. 
Bez walki i pracy harmonia sama z siebie nie przyjdzie!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kkk 21:25:23 | 2010-08-01
nie zgodzę się z Autorką, że emocje należy tłumić. Uważam, że w naszym wnętrzu pojawiają się różne emocje, dlatego należy je akceptować. Tłumienie może powodować, że niechciane emocje będą wbrwe naszej woli narastały. I wtedy rozum nie pomoże. Dlatego człowiek dojrzały żyje w harmonii ze swoimi emocjami, ale rozum nie może nimi sterować  jak maszyna.

Oceń 4 6 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?