Ból skupia na sobie całą naszą uwagę

Dla większości ludzi, którzy cierpią, rzeczywistość zamyka się w jednym zdaniu: "Ja cierpię". Dopiero gdy uda nam się ukoić nasze cierpienie, będziemy zdolni na nowo kochać siebie i innych. A nuż to pomoże: nadanie imienia demonowi bywa dobrym początkiem rozprawy z tym demonem.

 

Pamiętam młodą kobietę, która przyszła kiedyś do mnie: zastanawiała się nad aborcją. Była w trzecim miesiącu ciąży. Pamiętam, jak opisywałem jej sytuację jej nie narodzonego dziecka. Opowiadałem o jego odczuciach i biciu serca. Trzymiesięczny płód ma rozwinięte wszystkie fizyczne funkcje organizmu. Obiecałem jej wszelką pomoc, jeśli tylko "da swemu dziecku szansę życia". Pamiętam dokładnie jej błagalne spojrzenie. Zadała mi pytanie, które musiało paść:
- Wiem, że kocha ojciec moje dziecko. Ale czy ojciec kocha także mnie?
To podziałało na mnie piorunująco. Nie potrafiła okazać miłości swojemu nie narodzonemu dziecku, bo ktoś nie pokochał jej samej i nie zatroszczył się o nią. Jej cierpienie pozbawiło ją zdolności kochania innych.

 

Kiedy myślę o niej, przypomina mi się rozmowa, którą niegdyś odbyłem ze znajomym psychiatrą. Zapytałem go, dlaczego miłość jest tak trudna dla wielu z nas. Uśmiechnął się do mnie tym specjalnym uśmiechem, który psychiatrzy zazwyczaj rezerwują dla osób żyjących w celibacie. Zgodził się ze mną, iż wszyscy jesteśmy stworzeni do miłości, tak samo jak jesteśmy stworzeni do fizycznego rozwoju.


I podobnie jak pewne choroby mogą zakłócić prawidłowy rozwój fizyczny, tak też istnieje określona przeszkoda w rozwoju miłości. Ten dobry lekarz zapytał mnie:
- Czy bolał cię kiedyś ząb? Odpowiedziałem, że tak.
- O kim wtedy myślałeś? - pytał dalej.
- Tylko o sobie - odrzekłem.
- Oto odpowiedź na twoje pytanie - oświadczył. - Ból skupia na sobie, na nas samych, całą naszą uwagę. Cierpienie fizyczne, zmartwienie, niepowodzenie, smutek lub wyrzuty sumienia - wszystko to są bolesne doświadczenia, i jako takie odzierają nas ze zdolności kochania. Kiedy cierpienie staje się treścią czyjegoś życia, osoba taka skupia się zazwyczaj na sobie.


Kiedy cierpimy, jest nam bardzo trudno uczynić życie aktem miłości. Ból skupia na sobie całą naszą uwagę, absorbuje wszystkie nasze siły. Na miłość nie ma już miejsca. Źródło wysycha. Dla większości ludzi, którzy cierpią, rzeczywistość zamyka się w jednym zdaniu: "Ja cierpię". Dopiero gdy uda nam się ukoić nasze cierpienie, będziemy zdolni na nowo kochać siebie i innych. A nuż to pomoże: nadanie imienia demonowi bywa dobrym początkiem rozprawy z tym demonem.

 

Stałe bycie nieszczęśliwym jest oznaką niepowodzenia w miłości.


Najczęstszym źródłem stałego bycia nieszczęśliwym jest niepowodzenie w miłości. Przyznawali to wszyscy wielcy psychiatrzy: Freud, Adler, Jung, Franki. Nie oznacza to jednak, że niepowodzenie takie jest czymś, za co można kogoś winić czy oskarżać. Być może wczesne "zaprogramowanie" i doświadczenie nie dało mi powodów do miłości samego siebie, bliźniego i Boga. Mogę przeżyć sporą część życia płacąc wysoką cenę za tę niezdolność do miłości. Może jednak być i tak, że odgrywam tylko sceny, jakich nauczyłem się w procesie wczesnego "zaprogramowania" i w wyniku pierwszych życiowych doświadczeń. Być może nie jestem zdolny kochać, ponieważ taki przekaz otrzymałem od innych we wczesnym okresie mojego życia. Nie możemy oczywiście osądzać ludzkiej odpowiedzialności. Możemy jednak stwierdzić na pewno, że jeśli ktoś nie kocha samego siebie, wpędza się w same nieszczęścia. Może się też zdarzyć, że - ze względu na wczesne "zaprogramowanie" w atmosferze braku zaufania - ten ktoś nie potrafi naprawdę pokochać innych. Dopóki ten stan będzie istniał, osoba taka nie ma szans na prawdziwe szczęście. Taki człowiek żyje w smutnym, zamkniętym świecie, którego jest jedynym mieszkańcem. Trzeba też dodać, że duchowi ludzkiemu bardzo brakuje opartego na miłości związku z kochającym Bogiem.

Francuski pisarz Leon Bloy napisał kiedyś, że "tylko święci są naprawdę szczęśliwi".

 

Więcej w książce: Twoje szczęście jest w tobie - John Powell SJ

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~hmmmm, ? 20:06:43 | 2013-03-08
Najczęstszym źródłem stałego bycia nieszczęśliwym jest niepowodzenie w miłości.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook