Człowiek jest kruchy jak szkło

Tygodnik Powszechny
Człowiek także bywa kruchy jak kryształ z Murano. Słabość jest częścią naszej natury (fot. mattjolsen)

Vittorino Andreoli: Po 45 latach pracy z chorymi ludźmi zacząłem zadawać sobie fundamentalne pytanie: czy cierpienie faktycznie jest kluczem do zrozumienia naszej egzystencji?

 


Marcin Wilk: W swojej książce napisał Pan, że jest "Don Kichotem cierpienia". Co to właściwie znaczy?

Vittorino Andreoli: Odnosi się to do mojej profesji. Jako psychiatra znam cierpienie z bezpośredniego doświadczenia - od ludzi, których leczę. Czasem jest to walka z wiatrakami. Dlatego Don Kichot. Staram się jednak na to cierpienie spojrzeć w szerszym kontekście. W swojej książce rozważam na przykład "maski cierpienia". Jestem bowiem przekonany, że cierpienie może być specyficznym przejawem kondycji ludzkiej.

 

Kondycji ludzkiej?! Dość przykra musi być ta kondycja...

Bywa przykra. Zwłaszcza w momencie, w którym odmawiamy sobie życia. To bardzo szczególna chwila. Dam panu przykład. Schizofrenik podziela przekonanie, że świat jest mu obcy. Nie rozumie go, a więc go odrzuca. Co więcej, jest przekonany, że w tym świecie bardzo trudno nawiązać z kimkolwiek relacje. Węszy wszędzie wrogów. W rezultacie zamyka się w sobie. Jest to zatem rodzaj egzystencji, w której nie ma nikogo. To również życie, jakby świat na zewnątrz w ogóle nie istniał. Straszne, prawda? Ale tacy ludzie istnieją. I ta schizofrenia stanowi o smaku ich życia. W tym sensie jest to kondycja ludzka...

 

...a raczej gorzki smak cierpienia, chciał Pan powiedzieć.

To oczywiście bardzo ekstremalna sytuacja. Inny przykład, kiedy psychiczne cierpienie staje się przejawem kondycji ludzkiej, to depresja. Ktoś będąc w depresji, czuje, że nie jest w stanie zrobić niczego pożytecznego. Jest przekonany zwłaszcza o tym, że cokolwiek robi dla świata, w którym żyją ludzie, których kocha, jest to zawsze coś złego. Wtedy pojawia się poczucie winy. Chore poczucie winy (o pozytywnym powiem później).
Zdrowi ludzie tego nie rozumieją i być może sobie nawet takiej sytuacji nie wyobrażają. Życie w takim stanie jest potwornie trudne. Dlatego ludzie prawdziwie cierpiący na depresję szczerze marzą o tym, by umrzeć. Często też podejmują samobójcze próby...

 

To faktycznie ekstremalne przypadki. Pana punkt widzenia na cierpienie jednak jest nieco inny. Jaki?

Zanim odpowiem na to pytanie, wspomnę, że z przejawami tej przykrej, wyżej wymienionej odmiany cierpienia miałem do czynienia przez prawie 45 lat pracy z chorymi ludźmi. To na podstawie ich doświadczenia zacząłem zadawać sobie fundamentalne pytanie: czy cierpienie faktycznie jest kluczem do zrozumienia naszej egzystencji?

 

Pan twierdzi, że cierpienie można rozumieć na dwa sposoby...

Tak. Nazywam to cierpieniem właściwym i bólem egzystencjalnym. To pierwsze cierpienie wiąże się z faktycznym bólem fizycznym. Jest ono nieuniknione i jednocześnie niedostępne dla ludzi z zewnątrz. Nie ma nic wspólnego z relacjami. Dotyczy jednostek, które są nim dotknięte. Tym się nie zajmuję w mojej książce.

Interesuje mnie natomiast egzystencjalny ból jako coś zadawane przez człowieka człowiekowi. Jestem bowiem pewien, że choroby psychiczne wielu ludzi to rezultat cierpienia, które ujawnia się w interakcjach. Ból jest w tym sensie czymś, co jest związane z ludzką egzystencją. Zdajemy sobie z tego najmocniej sprawę, gdy spotka nas czyjaś śmierć.

 

Śmierć kogoś bliskiego?

Tak. Śmierć, czyli strata. Takie doświadczenie jest bardzo ważne, bo dotykamy - i to w ekstremalny sposób - istnienia drugiej osoby. Nasze prawdziwe doświadczenie śmierci ziści się zresztą wtedy, kiedy sami umrzemy. Strata jest czymś potwornym. Na ogół przecież musimy się pożegnać z kimś, kto jest z nami bardzo blisko związany. Musisz nagle zgodzić się na to, że tego kogoś nie ma.
Pamiętam jak umierał mój ojciec. On był moim bohaterem. To było coś potwornego. Dzięki temu mogę powiedzieć, że dotknąłem śmierci poprzez realne doświadczenie kogoś dla mnie bardzo bliskiego.

 

Strata może także być czymś, co pozwala nam docenić nasze życie, prawda?

Moim zdaniem cierpienie, którego nie jesteśmy w stanie doświadczyć bezpośrednio, ale które dotykamy przez bliskość, jest czymś, co w pewien sposób może pomóc nam żyć. To specyficzny rodzaj cierpienia. Jeszcze zupełnie czymś innym jest cierpienie, którego doświadczamy od innych, celowo. Naszym zadaniem jest niedopuszczenie do jego produkcji. Mam tu na myśli na przykład akty przemocy podczas wojny. To cierpienie nie wzmacnia nas, nie pomaga.
Co ciekawe, ten rodzaj bólu - zadawany innym - wiąże się z mocą. Dosłownie. Mówimy "ja mogę", a ponieważ "ja mogę, to ja robię". W tym sensie "moc" to nie rzeczownik, a czasownik. Moc w tym kontekście jest czymś, co może być przyznawane sobie przez ludzi i co porządkuje społeczeństwa. Moc to także władza nad innymi. "Ty jesteś pode mną, jesteś mi podwładny, a w związku z tym jestem w stanie cię kontrolować". Bardzo niebezpieczna sprawa.

 

Pan wyraźnie ma złe skojarzenia z mocą. W swojej książce wielokrotnie zwraca Pan uwagę, że świat współczesny odrzuca słabość, bo jest ona przejawem niewystarczalności nas samych.

Faktycznie, wiele w swojej książce mówię o roli słabości w naszym życiu. Mój pogląd na słabość jest bardzo istotny dla zrozumienia całości. Nie uważam bowiem, że słabość jest czymś mniej ważnym od mocy. Proszę mnie zrozumieć: dla mnie słabość czy wrażliwość to jeszcze inny przejaw kondycji ludzkiej. To jest tak jak ze szkłem z Murano. Chropowate w dotyku, mętne w kolorze, na ogół maleńkie, ma bardzo delikatną strukturę. Wystarczy jeden niewłaściwy ruch i rozbija się ono na tysiące maleńkich fragmencików. Okropność. Trzeba być niebywale wrażliwym. Ale czy to znaczy, że mamy się do tego szkła zupełnie nie zbliżać? Właśnie nie!

 

Chce Pan powiedzieć, że człowiek dotknięty egzystencjalnym bólem jest utkany ze słabości na wzór delikatnego szkła?

Tak! Człowiek także bywa kruchy jak kryształ z Murano. Słabość jest częścią naszej natury. Najważniejsze, byśmy otworzyli się na wrażliwość naszą i innych. Istotne jest też to, byśmy nie postrzegali naszych ograniczeń jako czegoś nas osłabiającego czy odbierającego nam siłę. Słabość jest przecież wezwaniem do zwrócenia się ku komuś innemu. Przejawia się w niej ból egzystencjalny, którego można uniknąć.
Przekonana o swej samowystarczalności siła nie potrzebuje partnera. Takiemu człowiekowi wydaje się, że jest supermanem i kimś potwornie wytrzymałym. Tak twierdził Nietzsche, mówiąc, że ta pycha o nadludzkiej mocy kształtuje moralność nowoczesnego człowieka. Ja bym się pod tym nie podpisał.

 

Dlatego też, jak rozumiem, negatywnie pisze Pan o heroizmie... Czy Pan w ogóle wierzy, że jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób uwolnić się od bólu?

Nie jestem pewien, czy ból można usunąć całkowicie. Co więcej, nie jestem pewien, czy należy go usuwać. Powtarzam: potraktujmy go jako część ludzkiej kondycji. Wtedy łatwiej będzie się nam z nim zmierzyć. Jeśli go przyjmiemy, jeśli się zgodzimy, że należy do nas, łatwiej wtedy możemy sobie poradzić z cierpieniem.

 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.95

Liczba głosów:

20

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~abc 20:59:10 | 2013-09-11
Ktoś będąc w depresji, czuje, że nie jest w stanie zrobić niczego pożytecznego. ......
Życie w takim stanie jest potwornie trudne. Dlatego ludzie prawdziwie cierpiący na depresję szczerze marzą o tym, by umrzeć. Często też podejmują samobójcze próby...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~anna 17:07:31 | 2010-04-23
"...ludzie, z daleka od nas!!! Łatwo się skaleczyć kazdym z nas, jak kawałkiem stłuczonego lustra!  A lustro było piękne... było diamentowe... było czyste, wielkie i dobre..." a  i diamentowego serca nie zadrasnęłaby żadna rysa, gdyby zaufało Bogu..."
a przecież - miarą kultury społeczeństwa jest stosunek do ludzi słabszych psychicznie i fizycznie, do ludzi chorych...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ima 17:51:06 | 2010-04-22
- człowiek dotknięty egzystencjalnym bólem jest utkany ze słabości na wzór delikatnego szkła - pięknie powiedziane...

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook