Pracoholizm. To nie takie proste

(fot. inkman / flickr.com)

Pracoholizm nie jest łatwy do zdiagnozowania. Trudno orzec, czy nadmierna koncentracja na pracy ma chorobliwe podłoże, czy może wynika z czynników obiektywnych: kryzysu, niepewności zatrudnienia, realnych potrzeb finansowych. Może to zrobić tylko sam zainteresowany, bo tylko on sam jest w stanie dotrzeć do istoty swoich intencji. Tyle że najczęściej właśnie on zainteresowany diagnozą nie jest.
 

W zetknięciu z dyrektorem wielkiego przedsiębiorstwa albo właścicielem firmy, który w pracy spędza 16 godzin dziennie, w domu jest rzadkim gościem, nie rozstaje się z trzema telefonami i notebookiem, dwa dni po pierwszym zawale obkłada szpitalne łóżko biurowymi urządzeniami i papierami, bo przecież bez niego firma upadnie, a na urlopie nie był już od kilku lat, zresztą i tak nie mógłby się odprężyć, zaniepokojony "sprawami przedsiębiorstwa", nie będziemy mieć wątpliwości, że to pracoholik. Ale o dozorczyni, która też pracuje od świtu do nocy, niemal nie widuje swoich dzieci, a o wakacjach nawet nie myśli, już tak przecież nie powiemy. Dlaczego?


Pracoholizm. Uzależnienie albo konieczność

 

Nie chodzi tylko o stereotypowe postrzeganie pewnych zjawisk, ani o to, że tzw. nowoczesne uzależnienia, do których pracoholizm się zalicza, są niełatwe do zdiagnozowania. Żeby mówić o "holizmie" w przypadku czynności tak powszechnej i podstawowej jak praca, trzeba wykluczyć cały szereg "konieczności", szczególnie czynniki ekonomicznego przymusu: muszę brać dodatkowe zlecenia, by utrzymać siebie i rodzinę na podstawowym poziomie, mam duże zobowiązania (kredyty, alimenty, dzieci); siedzę długo w pracy, bo wczesne wychodzenie jest "niemile widziane", wciąż mówi się o redukcjach zatrudnienia, po prostu jest kryzys i sytuacja na rynku pracy obiektywnie nie sprzyja odprężeniu.

 

Ale nadmierne skupienie na pracy, nawet przy bezpiecznej i satysfakcjonującej sytuacji materialnej i zawodowej, nie świadczy jeszcze o problemie. Mogę przecież "robić karierę", bo w mojej hierarchii wartości praca i pozycja zawodowa zajmują wysokie miejsca. Albo zwyczajnie się nie wyrabiam - powodów czasowego obniżenia sprawności intelektualnej jest co najmniej kilka: przemęczenie, ciąża, początki demencji czy alzheimera, kłopoty osobiste, które odciągają od pracy. Wreszcie - co często dotyka generację singli - pracę traktuję jako alternatywne spędzanie czasu: zamiast samotnie siedzieć w domu albo korzystać z być może sprzecznych z moimi wartościami lub po prostu finansowo niedostępnych rozrywek.
 

Pracuję na własny rachunek, mam wolny zawód i nienormowany czas pracy, a w dodatku nie mam stałego, pewnego dochodu, za to nie brakuje mi zobowiązań finansowych, które są i pewne, i stałe, i na dodatek długofalowe. Przy takiej specyfice pracy brak ram czasowych i "normy", czyli daleko posunięta elastyczność są łatwą pułapką. Zdarza mi się pracować w weekendy, bo tylko w niedzielę mój ważny "klient", na wywiad z którym mam zlecenie, może się ze mną spotkać. Siedzę nad tekstem do późnej nocy, bo nie wyrobiłam się rano, więc nadrabiam długo "po godzinach" (choć przecież ta kategoria już dla mnie nie istnieje), zwłaszcza, że mam stały dostęp do miejsca i narzędzi pracy (są nimi moje własne biurko i komputer).
 

Zdarza mi się tygodniami nie spotykać z przyjaciółmi lub spotykać w biegu, z poczuciem wykradania czasu pracy, nie oglądać filmów, nie czytać beletrystyki ani poezji, nie chodzić do kina, na spacery, nie brać do ręki gitary, czyli kompletnie zaniedbuję sferę wolnego czasu i zainteresowań, bo z obawy przed nieprzewidzianymi wydatkami i brakiem kolejnych zleceń nabrałam ich tyle, że ledwie nadążam. Na nic innego nie starcza czasu. Gdy dużo pracuję, czuje się zmęczona, ale spokojniejsza i bardziej wartościowa. Czy mam już problem? Czy moje powody to jeszcze sensowne, mające zaczepienie w rzeczywistości argumenty, czy już tylko wymówki? Na takie pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
 

Skąd te wahania w diagnozowaniu i brak precyzyjnych ram uzależnienia? Przede wszystkim, trudno dziś określić zdrową normę pracy. Przy kryzysie, niepewności zatrudnienia, kredytach, zmieniającej się strukturze zatrudnienia, przy samo zatrudnieniu, wolnych zawodach i nienormowanym czasie pracy, jedynym pewnym miernikiem może być stan duszy potencjalnego pracoholika - jego psychiczne samopoczucie, "wyrabianie się" w życiowych zadaniach i funkcjach oraz zgodność jego postępowania z przyjętymi wartościami. W tym wypadku o uzależnieniu nie przesądzają nawet realne konsekwencje (jak to ma miejsce przy konwencjonalnych, chemicznych uzależnieniach - alkoholizmie, narkomanii, lekomanii) w postaci uszczerbków na zdrowiu, przemęczenia czy zawalonych spraw osobistych i nadwątlonego życia rodzinnego. Pomocne mogą być pytania: dlaczego tyle pracuję? Co mi to daje? Jeśli praca przestaje służyć podstawowemu celowi, a zaczyna służyć regulowaniu uczuć - wiadomo, że pojawił się problem.

1 2 3  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.85

Liczba głosów:

20

 

 

Komentarze użytkowników (5)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

BS_LEx 19:02:24 | 2014-02-28
To pierwszy "wyważony" i solidny artykuł na ten temat który zdarzyło mi się przeczytać!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mateusz 21:57:54 | 2014-01-12
czasem ciężko odróżnić pracowitość, zaradność od pracoholizmu, ale jeżeli tracimy w życiu kogoś/coś na czym nam zależy przez to, że non stop pracujemy to to jest poważny sygnał ostrzegawczy i motywacja by coś zmienić w życiu, jestem w trakcie leczenia u http://www.horizon.info.pl/ i powoli naprawiam szkody, które poczyniłem w dotychczasowym życiu

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anowi 20:07:34 | 2013-12-11
Świetny tekst! zinha, myślę że tekst wystarczająco ukazał różnicę pomiędzy lubieniem swojej pracy a pracoholizmem, przynajmniej ja wyczułam różnicę. A jeśli ktoś nawet lubi swoją pracę, to nie wyobrażam sobie, że może woleć spędzać czas w pracy zamiast z rodziną, przyjaciółmi. Praca to coś co pozwala nam godnie żyć, a nie jest sama w sobie naszym życiem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zinha 19:36:06 | 2013-12-11
zabrakło kwestii lubienia swojej pracy. ktoś może dużo pracować, bo lubi swoją pracę i wywiązuje się ze swoich obowiązków!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Meszuge 23:06:11 | 2012-03-01
Długie, wciągające, znakomite!

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook