Dlaczego się uzależniamy?

(fot. shutterstock.com)

"Fast food", "fast sex", "fast car" wyznaczają nam często drogę "na skróty", pokazując, że czekanie na spełnienie pragnień jest stratą czasu. Trzeba być ciągle w ruchu, żeby "coś się działo". A gdy tak nie jest, rozwiązaniem jest tabletka o piorunującym działaniu lub inny środek przywracający nam stan bycia na haju.

 

Historia naszej cywilizacji to nieustanna walka między znaczeniem wartości duchowych i cielesnych w życiu człowieka. Bywały okresy lub też teorie, które wskazywały na prymat jednej z nich (Platon: dusza jest "istotą" człowieka versus kult ciała w kulturze zachodniej).

 

We współczesnej psychologii zamiast pojęcia "dusza" używa się sformułowania "psychika" i mówi się o tym, aby te dwa komponenty: psychiczny i fizyczny wzajemnie się uzupełniały. Pomimo posiadanej wiedzy, nie zawsze udaje nam się żyć zgodnie z tym przesłaniem. Wpływ na to mają oprócz wychowania również czynniki społeczno-kulturowe, a więc czasy w których żyjemy.

 

Jak pisze S. Hall "w przeszłości życie człowieka wyznaczone było przez kategorię ból/przyjemność - najpierw ciężka praca, a potem przyjemność (etyka protestancka). Współcześnie mamy do czynienia z niekończącą się przyjemnością. Przyjemność na początku, w środku, na końcu. Nic innego tylko przyjemność" (S. Hall, 1991, s.31, za Melosik). Ten przymus przyjemności niejednokrotnie utrudnia nam rozpoznanie naszych własnych indywidualnych potrzeb, ponieważ ze wszystkich stron jesteśmy bombardowani przedmiotami i produktami, bez których podobno nie możemy się obyć i tej przyjemności osiągnąć.

 

Pęd do posiadania

 

Inni wiedzą od nas lepiej, co jest dla nas dobre, czego potrzebujemy, co pozwoli nam poczuć się wyjątkowym i co da nam szczęście. Mając tak proste przepisy na życie, nie musimy już sami myśleć i zastanawiać się; wystarczy tylko kupić te przedmioty. Zbieramy, gromadzimy, poszukujemy produktów, dzięki którym, zgodnie z obietnicą, spełnimy nasze pragnienia. Nawet jeśli wcześniej ich nie potrzebowaliśmy, to tylko dlatego, że nie byliśmy świadomi, że są nam tak niezbędne. Nie musimy już uczyć się naszych potrzeb - inni robią to za nas. Natomiast, aby być szczęśliwymi, musimy posiadać określone przedmioty codziennego użytku, ubrania, samochody, musimy kupować. Najlepiej szybko i coś nowego, bo w kulturze konsumpcji trudno dorównać kroku rynkowym trendom (nowe modele stają się za kilka dni starymi, nowości, za którymi gonimy, szybko odchodzą do lamusa).

 

"Schizofreniczność kultury konsumpcji polega przy tym na zwiększaniu szybkości całego cyklu 'nowość - przestarzałość'. Człowiek wchodzi w spiralę, z której nie ma wyjścia. Poszukuje ciągle nowych - związanych z konsumpcją - wrażeń - które pozwalają mu wierzyć, że jest "na czasie", że on sam nie jest przestarzały i zużyty… Człowiek żyje w ciągłym konsumpcyjnym niepokoju…" (Melosik, 2001, s.14).

 

Te mechanizmy mogą nas niestety popychać w kierunku nadużywania tych produktów i aktywności, dzięki którym możemy na chwilę poczuć się wyjątkowo. Po osiągnięciu krótkotrwałego stanu euforii, następuje spadek zadowolenia, który w myśl presji przyjemności, powinien być natychmiast zastąpiony kolejnym uczuciem satysfakcji. Stąd już prosta droga do ucieczki w różnorodne aktywności i reakcje, które mogą prowadzić do mechanizmu uzależnienia. "Czasami odnosi się wrażenie, że w XXI wiek ludzkość wkracza z ogromnym "bagażem uzależnień", które najpierw pozwalają jej znosić trud istnienia, a potem stają się źródłem nowego cierpienia.

 

Trud i cierpienie wynikające z konieczności osiągania tych wszystkich wygórowanych i narcystycznych standardów i oczekiwań społecznych, które stanowią o możliwości doświadczania przez osobę poczucia godności i szacunku dla samego siebie i wobec innych ludzi (Cierpiałkowska, 2006, s. 21).

 

Życie pod presją

 

W kulturę konsumpcji wpisany jest kult sukcesu: władzy, pieniędzy (posiadania), sławy. Wartość osoby mierzona jest liczbą zer na koncie, ilością posiadanych samochodów (najlepszych marek) i/lub rozpoznawalnością w mediach (bycie gwiazdą) lub przynajmniej popularnością na portalach społecznościowych (przymus bycia na facebooku. "Nie ma Cię na facebooku? - nie istniejesz"). "Sukces musi być zatwierdzony przez rozgłos. Ludzie pragną być nie tyle szanowani, co podziwiani. Tęsknią za "świetnością, ekscytacją i sławą" (Lasch, za Melosik, 2001).

 

W ten sukces wpisuje się również kult ciała i młodości. Aby być sławnym, trzeba przynajmniej wyglądać młodo i pięknie (szczupło). Bordo pisze, że "ludzie z anoreksją nie tyle źle postrzegają swoje ciało, co zbyt dobrze uczą się dominujących standardów kulturowych odnośnie tego, jak je postrzegać (Bordo, 1993).

 

Jedzenie jest jednym z wielu obszarów w społeczeństwie konsumpcji, co do którego istnieją sprzeczne przekazy. Z jednej strony mamy kult wiotkiej sylwetki, a więc "nie jedz", a z drugiej przekaz "pozwól sobie na przyjemność - jedz i rozkoszuj się". Czekolada, lody, batoniki, napoje wysokokaloryczne przedstawiane są jako atrybuty osoby niezależnej, pełnej wiary w siebie, czerpiącej z życia to, co najlepsze. Jak zatem z tego wybrnąć?

 

Jak jeść i nie tyć? Z pomocą idą nam środki przeczyszczające, odchudzające, które znowu szybko i łatwo pozwolą osiągnąć wymarzoną figurę. Jeśli to nie pomoże, spełnieniem potrzeb może być usługa chirurgiczna, dzięki której, jak w sklepie, można sobie wymienić części ciała na mniejsze, większe, ładniejsze.

 

Sukces mierzony jest również atrakcyjnością życia, ekstremalnością przeżyć, maksymalizacją wrażeń. "Kto nie ryzykuje, ten nie żyje" - tak brzmi jedno z haseł powtarzanych przez młodzież. Viagra, Red Bull, ekstaza w tabletce, wszystko to poszerzy Twoje doznania, "doda Ci skrzydeł".

 

Ta natychmiastowość przejawia się w całym naszym życiu. "Fast food", "fast sex", "fast car" wyznaczają nam często drogę "na skróty", pokazując, że czekanie na spełnienie pragnień jest stratą czasu. Trzeba być ciągle w ruchu, żeby "coś się działo", bo jeśli "ktoś nie biegnie do przodu, to się cofa". Dlatego też część ludzi boi się weekendów, wolnych dni, momentów, kiedy może ich dopaść smutek lub strach. Wtedy rozwiązaniem jest niezwłoczne sięgnięcie po tabletkę o piorunującym działaniu lub inny środek przywracający nam stan bycia na haju.

 

Na chwilę zapomnieć

 

Współcześnie, w literaturze z zakresu patologii społecznej wyróżnia się dwie grupy zaburzeń, odnoszące się do zjawiska uzależnień: substancjalne - czyli od środków psychoaktywnych (pobudzających, nasennych, euforyzujących i halucynogennych) i niesubstancjalne (np.: od jedzenia, pracy, gier hazardowych, internetu, ćwiczeń fizycznych, seksu).


Dzięki substancjom uzależniającym, możemy poczuć się na krótko szczęśliwymi, uciec od problemów, pozornie zaspokoić w szybkim tempie głód miłości, uwagi i szybciej poprawić sobie nastrój. Im bardziej w codziennym życiu czujemy się nieszczęśliwi i nie możemy sprostać społecznym wymaganiom, tym bardziej poszukujemy pocieszenia za pomocą chemicznych stymulatorów.

 

Ucieczki można szukać również w pracy, seksie, hazardzie, podnoszącej adrenalinę aktywności, a także przy komputerze. Carnes (2001,s.40) pisze: "wiemy dziś, że obsesja może pojawiać się wszędzie, gdzie wywołuje odczuwalną zmianę nastroju, czy będzie to dogadzanie sobie jedzeniem, czy emocje hazardu, czy też kompulsywne zakupy, uwodzenie, zauroczenie i fantazje". Po pewnym czasie człowiek nie umie żyć już bez dawek adrenaliny, podniesionego poziomu fenyloetyloaminy (PEA - peptyd, podobny w swej budowie do amfetamin) ponieważ mózg przyzwyczaja się do nowego stanu "chemicznej nierównowagi".

 

Koniec XX i początek XXI wieku możemy nazwać również "czasem paradoksów". Z jednej strony mamy do czynienia z różnorodnymi możliwościami technicznymi, ułatwiającymi ludziom kontaktowanie się ze sobą w każdej chwili i w prawie każdym miejscu na ziemi, a z drugiej zaobserwować możemy coraz większe trudności w porozumiewaniu się, otwartości na innych, utrzymaniu związków. Coraz szybsze środki transportu (samoloty, samochody…) umożliwiają pokonywanie wielu tysięcy kilometrów w krótkim czasie, (co byłoby spełnieniem marzeń dla wielu zakochanych par żyjących około 100 lat temu z dala od siebie), różnorodne komunikatory pozwalają przesłać informacje do odbiorcy w parę sekund; dzięki telefonii cyfrowej możemy zadzwonić o każdej porze dnia i nocy do bliskiej nam osoby, a jednak ludzie czują się często samotni i zagubieni.

 

Rozwój, technologia, cywilizacja oferują nam możliwości, o których naszym przodkom się nie śniło, ale niestety wcale nie przekłada się to automatycznie na zwiększenie poziomu szczęścia wśród, można nawet zaryzykować hipotezę, że w pewnym sensie je utrudnia. Czyżby człowiek w pogoni za szybszym i łatwiejszym życiem zagubił samego siebie? Tempo życia powoduje, że przeskakujemy nad kolejnymi dniami, bez zastanowienia, w biegu mijamy innych i to, co za oknem. Nasze kontakty z ludźmi stają się powierzchowne. Mamy złudzenie uczestniczenia w życiu innych poprzez uczestnictwo w portalach społecznościowych, lecz po jakimś czasie okazuje się, że jest to jedyna forma kontaktów (przestajemy się spotykać, bo przecież widzimy, co się u nich dzieje). Pomimo setek znajomych, nadal możemy być samotni (w tłumie). Potęguje to tym bardziej chęć ucieczki do świata pozbawionego bólu, smutku, w którym jest głównie zabawa i przyjemność (uczucie, że się żyje).

 

To niebezpieczeństwo zauważył już Andrzej Bobkowski, który w swoich "Szkicach piórkiem" (8 sierpnia 1943) pisał: "Dostrzegam najwyraźniej paradoks naszych czasów; czym bardziej technika ułatwia ludziom kontakty, zbliża kontynenty, zbliża człowieka do człowieka, dając mu coraz to lepsze środki porozumiewania się na odległość, tym to porozumienie słabnie, tym bardziej ludzie stają się sobie obcy. Znika z życia kontakt osobisty - jedyny, wzbogacający i zapładniający. Dziś na każdym kroku między człowiekiem a człowiekiem wciska się Rzecz, przedmiot".

 

W pogoni za posiadaniem, sukcesem, przyjemnością zapominamy o tym, co jest ważne, co pomaga nam sobie radzić i przetrwać kryzysy w relacji z drugim człowiekiem. W związku z tym, iż budowanie bliskości jest długotrwałym i czasochłonnym, jak również wymagającym wiele wysiłku, procesem, wolimy zadowolić się szybszymi i mniej pochłaniającymi czynnościami, by uporać się z niechcianymi emocjami, problemami za pomocą różnych "poprawiaczy nastroju".

 

Lekarstwo

 

Gdzie zatem leży rozwiązanie problemu? Jak żyć w świecie, w którym panują takie zasady? Jedną z możliwości jest świadome kształtowanie swojego rozwoju: zarówno psychicznego jak i fizycznego. Bez tzw "bycia w kontakcie z samym sobą" (rozpoznawania swoich potrzeb, emocji, zastanawiania się nad swoimi motywami, zatrzymania w biegu), nie będziemy w stanie dokonywać odpowiedzialnych wyborów, mądrze kierować swoim życiem. Nie chodzi o to, by unikać życia i rezygnować z różnych aktywności (wpisać alkohol, seks, zakupy na tzw. czarną listę), lecz korzystać z nich z umiarem, ze świadomością i odpowiedzialnością.

 

Dlatego warto co jakiś czas po prostu zatrzymać się, zobaczyć, czy to, co robimy, daje nam rzeczywiście szczęście i zadowolenie, czy mamy czas na to, co jest dla nas ważne i wartościowe. Bo gdy idziemy wolniej, widzimy więcej, bardziej czujemy i mamy szansę odkrywania rzeczy, których w pogoni za sukcesem moglibyśmy nie zauważyć.


Pamiętajmy również, że droga, na której jesteśmy, może być łatwiejsza do pokonania, gdy nie jesteśmy na niej sami, gdy mamy kogoś, kto w trudnej dla nas chwili poda nam rękę.

 

 

Katarzyna Waszyńska - psycholog, seksuolog kliniczny, adiunkt w Zakładzie Promocji Zdrowia i Psychoterapii WSE UAM. Prowadzi działalność kliniczną terapeutyczną w Poznaniu od 1996

 

Literatura:

 

Carnes, P. (2001). Od nałogu do miłości. Jak wyzwolić się z uzależnienia od seksu i odnaleźć prawdziwe uczucie. Media Rodzina. Poznań
Cierpiałkowska, L. (2006). Oblicza współczesnych uzależnień. UAM. Poznań
Melosik, Z. (2001). Młodzież. Styl życia i zdrowie. Konteksty i kontrowersje. AM. Poznań

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.98

Liczba głosów:

43

 

 

Komentarze użytkowników (20)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

omilosci 21:44:09 | 2016-08-24
Oczywiście, że świadomość i zdolność podejmowania decyzji są - też wokół uzależnień - niezmiernie ważne. Znaczenie ma również, między czym a czem w istocie zapada decyzja. Wiele doświadczeń związanych z tendencjami do uzależnień (jeszcze niezrealizowanymi uzależnieniami) uwidocznionych jest w tym badaniu.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jacek 14:45:51 | 2012-05-23
Przestań biadolić, weź się do roboty, albo przynajmniej nie zatruwaj innym życia.

Oceń 1 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Bezradna 13:08:57 | 2012-05-23
Jest mi źle, ogarnia mnie zniechęcenie. Nic mi się nie chcę. Nie chcę mi się walczyć, zmieniać siebie, dociekać co jest przyczyną moich złych nastrojów, odgadywać co w danym momencie czuje i skąd się to bierze. Nie mam woli walki. Nie chce mi się już myśleć, pracować nad sobą i poznawać siebie. Nie wiem czy jestem w nawrocie, depresyjność wraca. Złość i poczucie bezsensu. Nie wiem czy to wynik tego, że nie jestem taka jakbym chciała, staram się staram i dalej widzę u siebie tyle tych wad. Trudno mi się oprzeć pokusom. Uciekam w różne inne mechanizmy żeby tylko polepszyć sobie nastrój. Jestem uzależniona od tak wielu rzeczy. Nie radze sobie ze sobą. Chciałabym żeby było inaczej, prościej, łatwiej, milej, sympatyczniej. Nie wiem może stawiam sobie za wysoką poprzeczkę, nie wiem. Trudno mi zaakceptować siebie taka jaka jestem. Wiem że Bóg taką mnie kocha, ale ja nie potrafię. Oddaję mu wszystko, nie wiem czy do końca. Może chciałabym od razu wielkich efektów, a tu raz jest trochę lepiej, potem upadek i od nowa .
Jest mi źle, jestem zła. Sama nie wiem czego chcę.
Nie chce mi się już walczyć, a z drugiej strony wiem ze nie mogę się poddać.
Chciałabym nic nie robić i żeby mnie nie było, uciec przed sobą,- tylko dokąd?

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mendoza2 09:52:20 | 2012-02-24
https://www.deon.pl/spolecznosc/artykuly-uzytkownikow/modlitwa-i-duchowosc/art,62,odnalazlem-droge.html

to tak odnośnie ,,wgryzania się w konkrety".

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 14:19:15 | 2012-02-23
Tekst jest bardzo dobry, a zresztą stanowi wstęp do cyklu. Dzisiaj już jest na DEONie pierwsza część, więc spokojnie można zacząć wgryzać się w konkrety.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~<jerzy> 13:56:15 | 2012-02-23
@ ona
teksty pisane tutaj są dobre ale byłyby chętniej czytane gdyby były pisane bardziej przystępnym językiem dla szarego człowieka i krócej a zwiężlej. taka moja sugestia.
pozdrawiam


Jeżeli można Ci coś poradzić. Hmm... Rada której chciałbym Ci udzielić tkwi/jest już na początku artykułu, gdzie mowa - o (niepotrzebnym/niekoniecznym) pośpiechu. 
Przeczytaj artykuł (przynajmniej) jeszcze raz, tym razem wolniej i z uwagą/ze zrozumieniem, a dalej się samo rozjaśni - stanie się proste i zrozumiałe nawet "dla szarego człowieka".

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Adrian P. 07:19:13 | 2012-02-23
Tempo mojego życia jest szybkie dlatego muszę czasami się zatrzymać. Inaczej nie wiem co by się ze mną stało. Chyba bym już padł na zawał serca. Dla mnie okres Wielkiego Postu jest jak dar z niebios. Zawsze wtedy sprzątam ogródek mojego życia, likwiduje chwasty, nadaje priorytet temu co naprawdę ważne.

Wartościowy tekst. Dzięki.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~OK 21:49:43 | 2012-02-22
Artykuł znakomicie przedstawia aktualne trendy czy wręcz - dla niektórych lub wielu - aktualny stan uzależnień i zniewolenia. To dobry punkt wyjścia.
Tuż przed ostatnim śródtytułem Lekarstwo zadałem sobie pytanie właśnie o to. Jest trochę podpowiedzi. Wiadomo, tyle na początek. Praca duchowa jest przed nami - na DEONie... Jednak może warto, w oparciu o obserwacje i doświadczenie, już powiedzieć, jak bezcenne jest wyłączenie się na 5 czy 8 dni rekolekcji (np. ignacjańskich): by zwolnić rytm życia, uciszyć serce, wsłuchać się w Słowo Boga; zacząć z Nim rozmawiać, polegać na Nim; zacząć doświadczać "zwycięskiego rozkoszowania się Bogiem", jak powiedział(by)  św. Augustyn. Przyjemność (zmysłową) pokonuje się tylko przyjemnością - wyższego rzędu - duchową. Właśnie w taki sposób, a nie np. (samym) obowiązkiem, perswazją. Choć to też jest potrzebne...  

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~teolog 20:03:24 | 2012-02-22
Do onej,

a gdzie Pani ma tutaj filozofię, poza początkiem o Platonie? Właśnie na tym to polega, że my wszyscy żyjemy jakąś filozofią, konsumpcjonizm, użyteczność, altruizm, poświęcenie, liberalizm - często nawet o tym nie wiemy.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ulkas73 18:48:23 | 2012-02-22
"Pamiętajmy również, że droga, na której jesteśmy, może być łatwiejsza do pokonania, gdy nie jesteśmy na niej sami, gdy mamy kogoś, kto w trudnej dla nas chwili poda nam rękę."
Tyle że, biorąc pod uwagę powyższy artykuł(z którym się zgadzam)odnalezienie takiej osoby, która byłaby w realu, nie pędziła i nie "ślizgała się" po rzeczywistości, jest nieco trudne (czasem wręcz nierealne).

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook