Gdy zmarł mój mąż, czas przestał płynąć...

Strata najbliższej osoby paraliżuje nasze życie, niełatwo zacząć żyć na nowo. (fot. pensiero / flickr.com)

 

Gdy zmarł mój mąż, czas zdawał się nie płynąć. Każdy kolejny dzień przypominał dzień poprzedni. Czułam się jakby w kołowrocie zdarzeń, nie mogąc się z niego wydostać i zmierzając donikąd. Jakby bez końca. Musiałam jednak wciąż dreptać w kółko.

 

 

Być może czujesz się podobnie. Nie ma gotowej recepty, dobrej dla każdego, mówiącej jak poradzić sobie z tak dotkliwą stratą. Autorka książki Jak sobie poradzić ze śmiercią współmałżonka, opierając się na swoim doświadczeniu żałoby, dzieli się sugestiami, które mogą być pomocne dla Ciebie. Nie traktuj ich jako próbę doradztwa ale na pewno znajdziesz tu łączące Was przeżycia, te same potrzeby a może i pomoc.

 

 

Wyjdź z zamętu

 

Spraw, by zdarzyło się coś, co wprowadzi odmianę w bieg twoich dni. Zaplanuj to dzień wcześniej i napisz do siebie liścik, a następnie połóż go tam, gdzie mógłbyś zobaczyć go natychmiast po przebudzeniu.

Poniższa lista może dopomóc ci zacząć coś zmieniać.

  • Zaplanuj ubranie się jutro w coś jasnego, kolorowego lub ekstrawaganckiego.

  • Pomyśl, do kogo by zadzwonić; do kogoś, z kim od dłuższego czasu nie rozmawiałeś albo kto wyprowadził się daleko.

  • Niech jeden z twoich posiłków będzie miał miejsce w całkiem innym miejscu. Co sądzisz o wyjściu z domu albo jedzeniu w łóżku?

  • Jeśli zawsze sam przygotowujesz swoje posiłki, dla odmiany spróbuj coś kupić.

  • Jeśli udasz się na spacer, pójdź w całkiem nowym kierunku. Może zechcesz pojechać gdzieś samochodem, zaparkować go i stamtąd pójść na spacer.

  • Kup sobie prezent. Coś, czego właściwie nie potrzebujesz, lecz co chciałbyś mieć.

  • Idź do biblioteki. Przejrzyj czasopisma, których nigdy wcześniej nie czytałeś. Spróbuj obejrzeć jakiś nowy rodzaj książek.

  • Wykonaj telefon do kogoś z rodziny i wpleć w waszą rozmowę słowa "kocham cię".

  • Wpadnij do kościoła na czas krótkiej medytacji i modlitwy.

  • Udaj się na przejażdżkę w nieznanym kierunku. Odkryj coś nowego.

Podejmij na nowo kontrolę nad życiem

 

Nie miałeś możliwości wyboru, kiedy twój współmałżonek umarł. Straciłeś wtedy kontrolę nad sytuacją. Łzy napływały do oczu, nie pytając o zgodę. Ludzie wokół ciebie mogli przejąć ster, instruując cię: "Zrób to, zrób tamto". Może też nic z tego, co się działo, w ogóle cię nie zajmowało. Obecnie zaś może zaczyna nawiedzać cię poczucie utraty kontroli nad własnym życiem. Powoli jednak powinieneś znowu brać je w swoje ręce.

Zachęcam cię gorąco, abyś wszystko gdzieś sobie zapisywał. Znajdź kalendarz z dużymi polami do notatek. Kiedykolwiek zrobisz coś, za co sam jesteś odpowiedzialny, zapisuj to w kalendarzu. Żaden czyn nie jest mało ważny. Notatki mogą być choćby tak proste jak: "Przykręciłem luźną rączkę od szuflady". "Pamiętałem o urodzinach przyjaciela". "Napisałem zaległy list".

 

Zacznij używać słowa "wybieram", zanim weźmiesz się do jakiejś czynności. "Wybieram pójście na spacer". "Wybieram robienie porządku w mych rzeczach". "Wybieram zapłacenie rachunków dzisiaj rano". "Wybieram przyjemne spędzenie czasu z nową książką". "Wybieram przeglądanie zdjęć i płakanie".

 

Wybór niezrobienia czegoś także jest wyborem i świadczy o sprawowaniu kontroli. "Wybieram niejedzenie drugiego kawałka ciasta". "Wybieram niepracowanie dzisiaj nad rachunkami". "Wybieram, że nie będę czuł się smutny z powodu tego, że przyjaciel zapomniał do mnie zadzwonić".

 

Co wieczór popatrz na wszystko, co w tym dniu zrobiłeś. Powiedz sobie: "Dziś byłem zdolny do ...". Nawet jeśli udało ci się sprostać tylko jednej rzeczy, ciesz się tą jedyną rzeczą. Zacznij do siebie mówić: "Zrobię to i wtedy będę mógł napisać o tym w moim kalendarzu". Potem zrób to. Zanim przerzucisz kartkę w kalendarzu, gdy skończy się miesiąc, przeczytaj ponownie wszystko, co napisałeś. Zacznij nowy miesiąc, czując się nieco bardziej panem sytuacji.

 

Pocieszaj swe małe dzieci

 
Może wiesz to lepiej niż ja, że gdy mieszkasz w domu z dziećmi, twoja żałoba jest dwa razy bardziej dotkliwa. Dzieci bowiem będą doświadczały tych samych uczuć, co ty, ale wyrażać je będą w inny sposób w zależności od ich wieku i dojrzałości. Ważne jest zapewnić je, że nie one są winne tej śmierci. Mogą uwidaczniać swoje zagubienie i frustrację albo całkowicie zamknąć się w sobie.
 

Spraw, aby wiedziały, że jesteś dla nich dostępny, mogą do ciebie mówić i będziesz ich słuchał. Poświęć wiele czasu na (bardzo delikatne) rozpoznanie ich myśli i uczuć. Wszystkie dzieci posiadają jakieś pojęcie śmierci - w oparciu o śmierć zwierząt, śmierć w rodzinie przyjaciół, w telewizji, itd. Dopomóż im oddalić jej nieprawdziwe rozumienie. Bądź wrażliwy na ich lęk i odpowiedz na ich pytania słowami i obrazami, które mogą zrozumieć.

Nie obawiaj się, że dzieci zobaczą czasem twe łzy. Płaczcie wspólnie i stwórz dla nich okazje do zapamiętania ukochanej osoby. Przytulaj je tak często, jak ci na to pozwalają. Niech odczują tyle siły, ile tylko potrafisz w nich wzbudzić. Dzieci przejmująco potrzebują akceptacji i bezpieczeństwa. Zapewnij je, że będą miały opiekę, że rodzina nadal będzie istnieć i że są jej częścią. Powróć do normalnego rozkładu dnia, tak szybko jak to możliwe. Najważniejsze jest, abyś pozwolił im na ich uczucia i pokrzepiał je, ile tylko możesz.

 

Pamiętaj też, że nie możesz zaspokoić wszystkich potrzeb swych dzieci. Jeśli to możliwe, spraw, aby spędzały czas z innymi wrażliwymi dorosłymi, osobami, które mają podobne do twojego podejście do śmierci i żałoby. Umożliwi ci to czas na złapanie oddechu i pracę nad swą własną żałobą.

 

Dziel swą stratę z dorosłymi dziećmi

 

Twe dorosłe dzieci także cierpią żałobę i starają się zrozumieć, jak dalej żyć. Jaką rolę w rodzinie pełnił twój współmałżonek? Jaka jest twoja rola? W jakim stopniu jego śmierć wpłynęła na zmianę twej roli? Bądź dla siebie, jak i dla dzieci wyrozumiały. Potrzeba bowiem czasu, kiedy każde z was stara się jakoś funkcjonować i uzdrowić swój ból w ramach tak odmienionej struktury.

 

Najważniejsza jest dla was komunikacja. Dziel się swymi uczuciami z dziećmi. Kiedy pytają cię o samopoczucie, nie uciekaj się do automatycznych stwierdzeń: "W porządku". Niech poznają twe zmagania ze smutkiem. Otwórz się też na ich myśli i ich uczucia.

 

Niech wasza strata zbliży was do siebie. Oglądajcie zdjęcia i rozmawiajcie o doświadczeniach rodzinnych. Razem płaczcie. Zachęcajcie się do rozmowy o waszym żalu. Wspominajcie okresy szczęścia i śmiejcie się razem. Wykorzystujcie do tego wolny czas oraz zaplanowane spotkania i uroczystości.

 

Określ, co twe dzieci mogłyby dla ciebie zrobić. One chcą ci pomóc, lecz mogą nie wiedzieć, co zrobić, lub mogą zrażać cię zbyt wieloma poradami i swą opiekuńczością. Wskaż im, czego potrzebujesz, kiedy i w jaki sposób. Możesz także dać im znać, jeśli przez jakiś okres potrzeba ci konkretnego wsparcia. Nie zapominaj też okazywać im wdzięczności, wskazując konkretnie, za co.

 

Może potrzeba ci ustanowić granice co do tego, ile robisz dla swych dzieci. Mogą bowiem myśleć, że teraz jesteś "wolny" i "musisz czymś się zająć" oraz że masz nieskończone zasoby czasu i energii. Kiedy cię pytają, odpowiadaj, jakie masz zamiary. Chodzi o twoje życie, bądź za nie odpowiedzialny. Bądź stanowczy. Nie pozwalaj także, by dzieci przynaglały cię lub nakłaniały do zrobienia czegoś, na co nie jesteś gotowy.

Przede wszystkim jednak wychodź do nich z miłością. Zrozum i zaakceptuj ich ból. Pomóż im też widzieć twój własny ból i go dotknąć. Otocz ich wsparciem zarówno fizycznie, jak i w myślach.

 

Żyj chwilą obecną

 
Życie wspomnieniami, choć bardzo kuszące, nie jest w ogóle życiem. Życie przyszłością, myśląc, że będzie lepiej, także życiem nie jest. Jedynym dniem, jaki posiadasz, jest dzień dzisiejszy. W jaki sposób go wykorzystasz? Decyzja należy do ciebie. Istnieje wiele możliwości wyboru.
 

Jak możesz zapewnić sobie udany dzień wolny? (Robić zdrowe rzeczy dla ciała? Albo pewne rzeczy zdrowe dla duszy?).

Co powinieneś dziś zrobić, co wiąże się z twoją żałobą? (Zwróć uwagę na strach, żal, poczucie winy, rozczarowanie, gniew, ból, osamotnienie, przebaczenie, nadzieję. Wyraź na głos te i inne uczucia albo zapisz je na papierze, albo powiedz o nich przyjacielowi).

 

Jaki rytuał możesz wprowadzić? (Wybierz odpowiednią świecę i umieść ją obok wygodnego fotela. Zapalaj ją raz dziennie i wskrześ pamięcią, na krótką chwilę, światło ukochanego człowieka w twym życiu).

Rozejrzyj się dokoła, aż znajdziesz coś pięknego. Zatrzymaj się nad tym w zachwycie na minutę lub dwie. (Może zobaczysz ciekawy układ promieni słonecznych na podłodze; spontaniczny uśmiech dziecka; stos jabłek w sklepie warzywniczym; pąki gotowe do rozkwitu; czystą biel mleka w kolorowym szkle lub wielobarwne futerko kota).

 

Co możesz uczynić, aby twój dom wyglądał bardziej swojsko? (Może powinieneś zmienić ustawienie telewizora, aby skierować go prosto na swój fotel, wkręcić mocniejszą żarówkę w swej lampie do czytania, zrobić porządek w szafie z ubraniami lub położyć miękki chodnik w miejscu, gdzie stawiasz swe stopy, wstając z łóżka).

 

Nie zapomnij także zrobić dzisiaj czegoś dla dobra drugiego człowieka. (Ktoś ucieszyłby się może z twego uśmiechu w czasie swych trudnych dni albo z niespodzianego telefonu, albo z prostego bilecika o treści "Pamiętam o tobie"). Zanim skończy się dzisiejszy dzień, zatrzymaj się, by zliczyć otrzymane dobrodziejstwa. Dzień należy do ciebie. Przeżyj go w pełni!

 

Oceń swój postęp i osiągnięcia

 
Żałoba jest drogą do wzrostu. Możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, lecz prawdopodobnie w pozytywny sposób postąpiłeś już w rozwoju od czasu śmierci ukochanego człowieka. Nieraz nie widzimy swego wzrostu aż do chwili, gdy spoglądamy wstecz, gdy zastanawiamy się nad tym, jak czuliśmy się w przeszłości. Potrafimy wtedy dokonać oceny naszych osiągnięć.
 

Poniższe ćwiczenie może dopomóc ci w zobaczeniu postępu, jaki dokonał się w tobie.

Kiedy zatrzymujesz się nad każdym punktem, postaw (1), (2) lub (3), aby zaznaczyć wzrost. Przez (1) - wskazując mały postęp, a przez (3) - określając naprawdę znaczny wzrost.

 

Od śmierci mojego ukochanego człowieka:

  • przeżyłem żałobę po mej stracie,

  • odkryłem osoby, z którymi mogę dzielić się swym smutkiem,

  • pozwoliłem sobie na płacz,
  • pogłębiłem własną wiarę,
  • stałem się bardziej współczujący wobec innych ludzi,

  • opanowałem sprawy finansowe i poradziłem sobie w praktycznych kwestiach,

  • wracam myślą do mego ukochanego człowieka i nie odczuwam bólu,

  • staję się świadom mej własnej wewnętrznej siły,

  • dbam o swe zdrowie,
  • znajduję radość w prostych rzeczach,

  • czuję się szczęśliwy, że żyję,
  • daję sobie radę w przeżywaniu rocznic,

  • wychodzę naprzeciw potrzebom innych,

  • zacząłem spać dłużej i spokojniej,

  • odkryłem zajęcia, dające satysfakcję,

  • podjąłem odpowiednie kroki w radzeniu sobie z samot­nością,

  • zacząłem ponownie się uśmiechać i śmiać.

Przyjrzyj się na powrót wszystkim tym zagadnieniom. W miarę jak to czynisz, poświęć sporo czasu, by rozważyć dogłębnie (i sobie pogratulować z tego tytułu!) twój własny wzrost, jaki się dokonał, i trudne zadania, którym podołałeś.

 

Poszukaj pomocy

 

Możesz dojść do wniosku, że na twej drodze żałoby nie otrzymałeś pomocy, jaka była ci potrzebna. W jaki sposób możesz się przekonać, że to prawda? Zadaj sobie następujące pytania, czy:

  • trwasz w nierozwiązanych konfliktach ze zmarłym współmałżonkiem, które wciąż cię dręczą?

  • przeżywasz silne uczucia gniewu lub winy, których nie potrafisz wyrazić ani rozwiązać?

  • doświadczasz zerwania kontaktu ze światem zewnętrznym, co prowadzi cię do wycofywania się?

  • zaczynasz coraz bardziej uzależniać się od alkoholu i / lub innych specyfików?

  • cierpisz na powtarzającą się bezsenność przez więcej niż trzy miesiące?

  • tracisz na wadze, zauważając, że ubrania są o dwa rozmiary za duże lub przybierasz na wadze i widzisz, jak ubrania stają się zbyt ciasne?

  • czujesz, że nie możesz rozstać się z żadną rzeczą, która należała do drogiej ci osoby? nie posiadasz zupełnie nikogo, z kim mógłbyś podzielić się swą żałobą?

Jeśli jedno lub więcej z tych stwierdzeń jest dla ciebie prawdziwe, zadbaj o siebie i poszukaj pomocy. Zrobienie tego będzie znakiem siły, nie słabości. Adresy profesjonalnych poradni możesz odnaleźć poprzez swoją parafię lub przez lekarza. Zapytaj o kogoś przygotowanego do pracy z człowiekiem w żałobie.

 

Jeśli wiesz, że powinieneś to zrobić, nie wahaj się. Zrób to teraz.

 

***

 

Więcej w książce: Jak sobie poradzić ze śmiercią współmałżonka - Marta Felber

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.28

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MR 11:05:24 | 2014-07-11
Pamiętam z filmu "Prymas" - i nie pytam dlaczego, bo umniejszało by to moja wiarę.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~na każdego przychodzi czas 17:51:03 | 2014-07-07
Nie można rozpaczać, tylko modlić się,
tęsknota trwa długo ale żałobę łatwiej przeżyć
gdy współmałżonek pogodzi się z wolą Bożą.

Oceń 5 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Taka jedna 14:51:35 | 2014-07-06
Słabe te rady na wyjście z zamętu. Kupowanie sobie posiłków zamiast gotowania, sprawianie sobie prezentów przez kogoś kto np.nie ma pracy, oszczędza każdy grosz, jedynie wywoła wyrzuty sumienia i pogłębi frustrację. Telefon i rozmowa z kimś z rodziny kończy się bardzo szybko, bo każdy zasypany jest swoimi obowiązkami. Podróż w nieznanym kierunku jedynie pogłębi poczucie osamotnienia, bezcelowości i bezsensu... Spożywanie posiłków w odmiennym miejscu, w 35- metrowym M jest niewykonane.... Tu jest potrzebny drugi człowiek i jakiś cel, który nada nowy sens życiu...

Oceń 21 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maria 10:37:02 | 2014-07-06
Do rad wyżej podanych koniecznie dodaj:
                       *   POMÓDL SIĘ O WIARĘ W ŻYCIE WIECZNE.
                       *   PRZEBACZ SOBIE, MĘŻOWI, WSZYSTKIM BLIŹNIM I BOGU
Licząc tylko na własne siły i pomyslowość namęczysz się i dodatkowo przygnębisz.
Maria

Oceń 12 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

XsaweryRicci 22:09:36 | 2014-07-05
Cóż, śmierć jest tylko przejściem innego trwania. Cała sztuka polega na tym, żeby podczas życia ze współmałżonkiem tak żyć, aby zasłużyć na na niebo a nie na piekło. Jak wiadomo, że współmałżonek umarł w łasce uświęcającej to nie ma się czym smucić, należy z pogodą ducha przyjąć jego śmierć i dążyć do spotkania się z nim w niebie. Jak nie wiadomo czy się zbawił bo śmierć była nagła to jest powód do smutku, ale i nadziei, że jak za życia było w miarę dobrze to w chwili śmierci małżonek wybrał Boga i nie uległ rozpaczy, że dany mu był żal za grzechy nawet minutę po śmierci. Cóż, można zamówić mszę gregoriańską i w ten sposób wybawić ukochaną osobę z czyśćca jeśli tam jest. Jeśli jest w piekle to znając miłosierdzie Boga nie ma kogo żałować, raczej trzeba się zatroszczyć o własne zbawienie i życie, które jest dużo cięższe po stracie współmałżonka. Dobrze jest sobie zrobić dziewięć pierwszych piątków. Takie zabezpieczenie na wypadek śmierci.

Oceń 5 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mirka 19:52:12 | 2010-12-14
DZiękuje  że  pamiętacie o osobach  które  będą  musiały  zasiaść  do  stołu  wigilijnego  same  , bez  kochanych  osób  ,bo  ich   już  nie  ma.

Oceń 9 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?