Oto cała tajemnica szczęścia

(fot. shutterstock.com)

Zawsze się dziwię, gdy słyszę, że ktoś mówi o szczęściu. Bo szczęście, samo w sobie nie istnieje. Słowo "szczęście" działa magicznie. Przyciąga uwagę. Jest złudzeniem.


W cywilizacji takiej jak nasza, gdzie dominującą wartością jest handel, wymiana, bycie szczęśliwym staje się stanem obiektywnym, do którego się dąży, etapem, czymś, co można kupić, czy w jakiś inny sposób posiąść, mieć, czy też - zważywszy, że rywalizacja przenika wszystkie dziedziny życia - jest celem, który trzeba osiągnąć. Tak czy inaczej, jest czymś wobec nas zewnętrznym. Lecz poza nami istnieje nicość.


Współczesny człowiek może mówić o szczęściu, bo oddalił się od swego naturalnego cyklu, a zbliżył się do tego, co ja nazywam "delirium wszechmocy". Dzięki postępowi techniki, który nigdy nie był tak ogromny jak dzisiaj, człowiekowi wydaje się, że może wszystkim rozporządzać i wszystko osiągnąć. W ten sposób stworzył on produkty, marzenia, które wszyscy, a przynajmniej większość ludzi, chciałaby mieć, tak jakby raz zdobyte pozostawały one w nas. Szczęście polega dzisiaj na zabawie. Bawić się, to - kupować, konsumować, posiadać jedzenie, ubrania, domy, przedmioty, ciała, filmy, książki i tak dalej.


Bycie szczęśliwym, to dzisiaj nakaz, rozkaz ze strony mody i obowiązującego sposobu myślenia. Ode mnie, na przykład, wiele osób oczekuje wskazówek, jak nauczyć się być szczęśliwym. Ja zaś sądzę, że ci, którzy nie czekają na rady czy wskazówki, rozpoczęli już swą podróż ku szczęściu. Bo wszystko zostało już w nas wpisane. Szczęście również.


Bycie szczęśliwym to doświadczenie osobiste, wewnętrzne. To sposób bycia, nie zaś posiadania. To tło naszej egzystencji.


Jako człowiek wierzący, nigdy nie szukałem szczęścia na tej ziemi. W moim własnym słowniczku już dawno w miejsce słowa "szczęście" wpisałem "spokój duchowy", "radość płynącą z życia, z tego, że można być narzędziem służącym do realizacji projektów".


Moje szczęście polega na porozumiewaniu się z samym sobą i z drugim człowiekiem, na rozumieniu siebie i na zrozumieniu, na poznawaniu.


Wejście w głąb ludzkiej istoty, stworzenia, to wejście w głąb szczęścia. Chciałbym zatem omówić kilka warunków, które mogą okazać się pomocne, jeżeli zechcecie wejść na drogę, którą ja idę od dłuższego już czasu.


Po pierwsze: posiadanie celu.

 

Nie ujmujcie życia w kategoriach łatwe - trudne. Nic nie jest łatwe, nic nie jest trudne. To też są słowa, o których należy zapomnieć. Na zawsze. Włączcie natomiast do swojego słownika terminy: cel, zamiar, intencja. I będzie istnieć tylko droga do zrealizowania danego celu, danego zamiaru, danej intencji. Droga ta będzie się składać z chwil trudnych, z chwil odpoczynku, z chwil zmęczenia, z chwil zadowolenia, z chwil strachu, z chwil lęku, z chwil radości, z chwil spokoju ducha, lecz nigdy nie staniecie w miejscu, bo zawsze będziecie mieć przed oczyma cel. Nie wybieraj nigdy rzeczy łatwych, ani w duchu masochizmu, najtrudniejszych, ale rób plany. Trudności należą do istoty drogi.


Wszystko to sprowadza się do wiary. Wiary w nas, w nasze możliwości Bożego stworzenia, w to, że możemy uczestniczyć w planach, że wierzymy w naszą zdolność kształtowania siebie samych w oparciu o swoje osobiste doświadczenia i o zdobycze poprzednich pokoleń.


Po drugie: wolność.

 

Chodzi o wolność nie wchodzenia w struktury władzy. W naszej zepsutej cywilizacji władza przenika każdą dziedzinę życia. My, Włosi możemy coś o tym powiedzieć. Walczy się o wszystko. Nawet kultura całkowicie podporządkowała się władzy. Młodzi ludzie o wybitnej inteligencji szukają władzy.


Wszystko dzisiaj jest władzą. A przecież władza nigdy nie prowadzi do szczęścia. Nie wierzcie we władzę!


Władza wydaje się rzeczą najbardziej realną, najbardziej dostępną dla człowieka, ale historia ludzkości pokazała, że jest ona jedną z najbardziej kruchych i nietrwałych zdobyczy. Władza nie daje człowiekowi wolności: albo się władzy poddajesz, albo ją sprawujesz, a w tym drugim przypadku jest ona absolutnym panem.

 

Po trzecie: odwaga.

 

Odwaga pozostania żywym w swoim wnętrzu. Bo człowiek to istota, która jest wciąż w drodze. Bez względu na to, czy chce, czy nie chce. Niestety dzisiaj wiele osób nie jest aktywnych, nie pracuje nad swym wnętrzem. Telewizja, na przykład, przyzwyczaja nas do tego, żeby nie myśleć, żeby wszystko biernie wchłaniać. Musimy ponownie nauczyć się milczenia. Nauczyć się nie bać się samych siebie i zaakceptować stan samotności. Wyłącznie w ciszy i w samotności dochodzą do głosu najgłębsze intuicje.

 

Odwaga to także dokonywanie wyborów. W życiu zawsze się wybiera. Starajcie się zatem dokonywać wyboru w obrębie danego projektu, mając na uwadze dany cel.

 

Po czwarte: pokora.

 

Aby móc owocnie wykorzystywać własne wnętrze, trzeba nauczyć się pokory. Pokora pozwala na ciągłą, krytyczną samoocenę. Jeśli człowiek zamknie się w swoim narcyzmie i zatrzyma się w miejscu, być może poczuje się silniejszy, rozsądniejszy, a tymczasem będzie zamknięty w więzieniu o lustrzanych ścianach, gdzie zawsze i wszędzie będzie widział własne odbicie.

 

Po piąte: szczerość.

 

Żyjemy w społeczeństwie, które nie uczy nas prawdy. Niestety, uczymy się przestrzegania pewnych reguł, nie przywiązując wagi do tego, że działają one na niekorzyść życia wewnętrznego ludzkiej jednostki.

W wielu wypadkach powinniśmy mieć odwagę zdobyć się na nieposłuszeństwo.


Powinniśmy zawsze starać się być szczerzy. Czy stracimy przez to przyjaciół? Jeśli ich stracimy ze względu na szczerość, to dlatego, że nie byli naszymi przyjaciółmi.

 

Po szóste: wytrwałość.

 

Teraz wszyscy chcą mieć wszystko i natychmiast. Szczególnie ludzie żyjący u schyłku dwudziestego wieku wyrażają swą istotę poprzez pragnienie. Odnosi się wrażenie, że utraciliśmy swoją dojrzałość i cofnęliśmy się do stadium dziecięcego, gdzie istnieje tylko pragnienie i gdzie trudno jest zrozumieć dyscyplinę, trening, pracę, wytrwałość.

 

Aby móc ograniczyć nerwicę, jaka towarzyszy nam od pierwszych lat życia, trzeba się nauczyć, że nic nie dzieje się natychmiast. Wszystko, a szczególnie sukces w sferze psychicznej, jest wynikiem długotrwałego osobistego wysiłku, najczęściej cichego i na pierwszy rzut oka niezauważalnego.

 

Społeczeństwo chce zapomnieć tak rzadko już dzisiaj używane terminy, jak wytrwałość, niezmienność. Ich miejsce mają zająć: pragnienie, potrzeba, to, co znajduje się na zewnątrz nas, wygląd zewnętrzny. Ale bez wytrwałości, woli i dyscypliny, pragnienie pozostałoby samo, zgasłoby natychmiast. Wielu z nas, obecnie jest tylko rezultatem zespołu emocji, wrażeń, pragnień, które zapalają się i natychmiast gasną. Musimy odświeżyć w swoim prywatnym słowniku słowa "wola", "wytrwałość", tak, abyśmy mogli wziąć udział w twórczej wizji, a co za tym idzie, pójść drogą prowadzącą do ograniczenia nerwicy, do szczęścia.

 

Po siódme: pomyśleć czasem o śmierci.

 

Może wyda się to wam paradoksalne, moje słowa odpychające, oschłe, ale posłuchajcie mnie jeszcze przez moment! Nie twierdzę, że macie myśleć o końcu w sposób obsesyjny, maniakalny czy depresyjny, ale po prostu liczyć się z tym, o czym wiemy już od urodzenia. Uwolnijcie się od niewiedzy, od powierzchowności, od strachu.

 

Dam wam jeszcze jedną radę, która jest równocześnie życzeniem: obserwujcie uważnie otaczające was sprawy i zajmijcie się najdrobniejszymi z nich. Nie gońcie za wielkimi rzeczami, za mitami, za wielkimi słowami, za wielkimi uczuciami. One są tylko złudzeniami, bo nigdy nie umierają. Bądźcie blisko rzeczy, które umierają, nawet gdyby ich żywot trwał zaledwie jeden dzień, a będziecie mieć w ręku tajemnicę szczęścia.

 

Więcej przeczytacie w książce: Zazdrość - cecha wrodzona czy nabyta? Jak przezwyciężyć uczucie stare a wciąż nowe?, Valerio Albisetti 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.47

Liczba głosów:

62

 

 

Komentarze użytkowników (29)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~wiedzmin 00:46:36 | 2015-02-07
Warto się głęboko zastanowić nad tym tekstem, ale nie uważam, że szczęście jest iluzją. Jeśli umiemy cieszyć się z życia i samego faktu, że mamy prawo do życia, możemy doświadczyć szczęścia i wcale nie jest to żadna iluzja ;) Ważne, by nie rozmyślać nad problemami i przeszkodami, a w ciszy pomyśleć co czyni nas szczęśliwymi i za co jesteśmy Bogu wdzięczni np. rodzina, dom itp. 

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ONA 06:41:12 | 2014-02-11
niestety znam takie osoby które wlasnego zdania nie maja i same nie wiedza co robic - co chwila kontakt z ksiedzem moge czy nie moge, za pozno zrobilam to i to  i co teraz...

...Tak nas niestety Kościół wychowuje. Jednak bardziej żałośni są młodzi z łbami pełnymi siana, ale przekonani że wszystko wiedzą i pozjadali wszystkie rozumy. Jest was na pęczki. I nie piszę że zwierzałam się księdzu że zrobiłam coś za późno, naucz się czytac ze zrozumieniem idioto. 

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mlody 01:10:30 | 2014-02-11
niestety znam takie osoby które wlasnego zdania nie maja i same nie wiedza co robic - co chwila kontakt z ksiedzem moge czy nie moge, za pozno zrobilam to i to  i co teraz...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ONA 00:46:11 | 2014-02-10
"... na 100% umrzemy - więc żyjmy na to 100%!!! ..."

...z tym się akurat zgodzę, trzeba żyć zamiast pytać księży, czego jeszcze powinniśmy się wyrzec i oddać Bogu. Za późno to zrozumiałam. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~babola 16:00:28 | 2014-02-09
"... na 100% umrzemy - więc żyjmy na to 100%!!! ..."

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ulabogdal.pl 09:17:28 | 2014-02-04
Szczęście.... Jego definicja, jego znaczenie dla każdego z osobna.... A może oblicz szczęścia jest po prostu wiele? Każdy czuje je kiedy indziej? Przecież jesteśmy tak różni! Niemożliwe, żeby dla każdego szczęście było tym samym.... Ja szukam, choć ponoć nie powinno się. Ale chyba jestem już tuż tuż. Życzę wszystkim tego samego - odnajdźcie szczęście w sobie, na zewnątrz, w pracy, w rodzinie - gdziekolwiek uważacie i czujecie, że to jest TO.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~autor. 01:34:00 | 2014-02-04
Międlicie słowo szczęscie jak krowy trawę na pastwisku a szczęście to zdrowie, rodzina, brak trosk materialnych i coś wartościowego lub ciekawego do zrobienia w życiu. Albo się te rzeczy ma albo nie. Jesli nie ma nawet szans na ich zdobycie, człowiek jest nieszczęśliwy. Chyba że sobie wmawia, że uszczęśliwa go samo życie badź obecność Boża. Tak sobie można wmawiać przez jakiś czas, potem zostaje się w pustce z perspektywą samobójstwa jako jedynego wyjścia. Do tego przeważnie doprowadzają podatnego na wpływy człowieka różni katoliccy doradcy, duchowni czy też nie. Dlatego, będąc młodym, trzeba sobie układać życie, a nie dawać się wodzić za nos. Nic dobrego z tego nie wyniknie. 

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kroko 23:18:07 | 2014-02-03
A ja sie zastanawiam czy ktos z was (bo ja nie) umie byc szczesliwym tylko z tego powodu, ze zyje. Pewnie, ze jak sie ma rodzine, przyjaciol, cel w zyciu to mozna sie cieszyc, ale to sa takie wartosci dodane. Potrzebujemy czegos by byc szczesliwymi, dziekujemy za to, co mamy: jeden rodzine, inny przyjaciol, inny cel w zyciu, inny pieniadze, inny wladze. Ale wlasnie... mamy. Zeby troche sie od tego "mamy" oderwac, wyznaczamy sobie cel, zeby troche uwznioslic swoje zycie. Ale wciaz to sa wartosci dodane. Tak naprawde zycie jest strasznie trudne, jest ciagla walka. Jestesmy samotni (co najlepiej wychodzi w chorobie, bo absolutnie nikt nie umie sobie wyobrazic jak sie wtedy czujemy), nie umiemy sie porozumiec z drugim czlowiekiem (tak naprawde sa to wciaz kompromisy), jestesmy bezsilni. Pewnie, te trudnosci da sie przelknac, wlasnie dzieki tym cukiereczkom wartosci dodanych. Kiedy Sw. Pawel poszedl do Grakow mowic im o Ewangelii, to sluchali go do momentu, kiedy zaczal mowic o zmartwychwstaniu. Nie mogli sobie wyobrazic, ze Bog na koniec wroci ich do tego padolu lez i rozpaczy.
Mozna wiele powiedziec o warunkach szczescia, ale wydaje mi sie, ze jest tylko jeden. Pokochac sam fakt, ze sie zyje. Reszta to sa tylko zapychacze.

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Michaelus 23:12:44 | 2014-02-03
Cała tajemnica szczęścia, a więc wszystko co tu zawarte i jeszcze więcej zawiera się w modlitwach Św. Brygidy "Tajemnica szczęścia". Polecam z całego serca podjąć się tego wyzwania. Dodam, że przez dłuższy czas czułem się nieszczęsliwy, a tam odnalazłem  siebie i miłośc. ;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Niema 20:35:38 | 2012-12-28
UWAŻAM, ŻE... tzn nie zaprzeczam temu co teraz przeczytałam, całkowicie się z tym zgadzam. Tylko szczęście nie jest złudzeniem! Szczęście jest czymś namacalnym! Jeśli do niego dąże to widzę je, słyszę i czuje. Moim szczęściem jest rodzina, wspólnota, przyjaciele, modlitwa, Komunia Święta... i jeszcze mnóstwo maluczkich rzeczy, które zaczynam dostrzegać (dzięki pokorze, słuchaniu itd. tak jak wyżej to zostało opisane).

Oceń 2 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?