Okradziono cię z pragnienia wielkiej miłości?

Przewodnik Katolicki

O wielkiej miłości marzyli kiedyś wszyscy. Potem jedni z marzeń zrezygnowali, inni uznali, że sięgają one za wysoko, jeszcze inni doświadczyli rozczarowań, kiedy życie okazało się trudniejsze. Wielka miłość istnieje, ale szukając jej, łatwo wpaść w pułapki.

 
Styl życia człowieka wyznaczają jego pragnienia. Ludzie wprawdzie wierzą w miłość, ale już nie wszyscy potrafią podać przykłady miłości, która z biegiem lat nie maleje, ale zmienia się i staje coraz większa. A jeśli nie widzą przykładów - szybko tracą marzenia o takiej miłości. Bo jak mają marzyć i pragnąć czegoś, czego nigdy nie widzieli?

 

Pierwsza pułapka: brak marzeń

 
Życie ograbia człowieka z pragnienia wielkiej miłości. Ograbieni ludzie żyją w przekonaniu, że wielka miłość jest dla innych, ale nie dla nich samych. Boją się wielkich pragnień i próbują nasycić serce realizacją małych. Tymczasem najdoskonalsza nawet realizacja małych pragnień nie zdoła nasycić człowieka i nie uczyni go szczęśliwym. Trzeba, żeby przyszedł do nich ktoś, kto ich zafascynuje wizją miłości, kto pokaże im, że można i trzeba pragnąć więcej. Ktoś, kto pokaże, że interesować ich powinna tylko wielka i prawdziwa miłość, a nie jej namiastki. Ktoś, kto odda im skradzione przez świat pragnienia i nadzieje. Najlepiej, jeśli dzieje się to na drodze nawrócenia - droga do Boga jest drogą ku miłości, a człowiek szczerym sercem wołający do Boga nigdy się nie zawiedzie. Ale czasem potrzebna jest tu również pomoc i wsparcie wspólnoty, czasem praca z psychologiem, który pozwoli człowiekowi odważnie przyjmować doświadczenie miłości.
 

Druga pułapka: ciało, ciało, ciało

 
Człowiek składa się z czterech ważnych sfer: cielesnej, uczuciowej, rozumowej i duchowej. W sferze cielesnej mieszczą się zmysły, troska o zdrowie, o wygląd. Wszystkie te sfery są człowiekowi niezbędne do wchodzenia w relacje ze światem i drugim człowiekiem. Również wielka miłość wymaga zaangażowania wszystkich tych sfer. Niebezpieczeństwo pojawia się, gdy w miłości to ciało wysuwa się na pierwszy plan. Do młodych ludzi trafia medialny przekaz o tym, że miłość to spotkanie pięknych ciał i fizyczne przeżycie, że wystarczy dbać o ciało, by kochać i być kochanym; że wystarczy dbać o fizyczną stronę spotkania, by być szczęśliwym w miłości. 
 
Skutkiem takiego powszechnego dziś obrazu miłości jest seksualizacja kobiety, czyli sprowadzenie jej do roli obiektu wywołującego pożądanie. Młode dziewczyny zaczynają budować swoją tożsamość wokół ciała i tracą instynkt samozachowawczy, który broniłby je przed zgodą na traktowanie jako obiekt seksualny.
 

Trzecia pułapka: najważniejsze jest uczucie

 
Zakochanie to rodzaj miłości, nazywany miłością upodobania. To fascynacja, zaangażowanie uczuć, to stan, w którym człowiek nie może myśleć o niczym innym, tylko o drugiej osobie. Zakochanie jest dobre i piękne, ale zbyt małe i nie wystarczające, by móc na nim oprzeć wielką miłość.
 
Tymczasem jeśli spojrzeć na świat ukazywany w kulturze masowej, to właśnie taka miłość - spotkanie uczuć i ciał - uznawane jest za szczyt prawdziwej miłości. Nie ma w niej już miejsca albo zwyczajnie nie wystarcza czasu w okrojonym scenariuszu filmowym na budowanie więzi trwającej całe życie. Uczucia i seks zapewniają być może pełnię doznań, ale tylko tu i teraz. Aby jednak osiągnąć szczęście w życiu, warto ponieść tu i teraz pewne wyrzeczenia po to, by zdobyć jeszcze więcej, by przez lata budować związek, który z upływem czasu stawać się będzie coraz piękniejszy i trwalszy.
 

Czwarta pułapka: kryzys to koniec miłości

 
Miłość oblubieńcza zaczyna się, gdy przed ołtarzem stają mężczyzna i kobieta, którzy przygotowani do tego, ze szczerą intencją i w pełni świadomie, ślubują drugiej osobie, że nigdy jej nie opuszczą. W ten sposób otwiera się przed nimi trudna i piękna perspektywa życia ze sobą - na zawsze. Owo "na zawsze" oznacza również konieczność przechodzenia przez kolejne kryzysy. Często uważa się, że wypalenie się uczuć i nadchodzący w związku z tym kryzys wiąże się z zakończeniem miłości, że pociąga za sobą rozstanie lub wegetację. Kryzys jednak nie jest zakończeniem relacji, a jedynie sygnałem, że kończy się pewna forma tej relacji, że trzeba wypracować nową jej formę. To często może trwać całe lata i wcale nie przekreśla miłości. Można nawet odważyć się na postawienie tezy, że kryzys jest warunkiem wzrostu miłości, warunkiem jej rozwoju. Wtedy bowiem jest czas na naprawę błędów, naukę lepszej komunikacji, rozmawianie bez oskarżeń, słuchanie. Wtedy również, kiedy przychodzi etap bezradności, można szukać pomocy z zewnątrz - pomocy od Boga, ludzi, specjalistów. Jednym z warunków mądrego przejścia przez kryzys jest jednak dokonanie właściwego wyboru na początku małżeńskiej drogi - wyboru na współmałżonka człowieka, który gotów będzie w kryzysie szukać pomocy.

 

Piąta pułapka: czekać z seksem? Przecież się kochamy!

 
Już na początku zwracaliśmy uwagę na fakt, że człowiek nie jest ciałem. Również współżycie seksualne dwóch ciał pociąga za sobą uczucia, wyrzuty sumienia, rozumowe analizy. Maksimum doświadczenia fizjologicznego, choćby nieustannie powtarzanego, nie przyniesie człowiekowi doskonałej radości, nie nasyci go.
 
Pułapka zbyt wczesnego podejmowania współżycia seksualnego polega przede wszystkim na tym, że silne zaangażowanie ciała i uczuć zakłóca prawidłową ocenę rozumową i duchową. Seks działa automatycznie, pogłębia więź między ludźmi, również na początkowym etapie zakochania. Dopiero później, gdy uczucia przestają dominować, pojawiają się nieporozumienia, zaczynamy dostrzegać wady drugiej osoby. Wtedy jednak trudniej jest się wycofać z budowania relacji, po tym, gdy dało się z siebie zbyt wiele i zbyt wiele utraciło się z własnej wolności.
 

Nie wpaść w pułapki

 
Wybór człowieka - wielkiej miłości na życie - powinien być trzeźwy. Trzeźwość ta oznacza trzeźwość od alkoholu i narkotyków, ale również trzeźwość seksualną. Dlatego poznawanie się ludzi zaangażowanych uczuciowo musi odbywać się ze świadomym wyłączeniem sfery seksualnej. Dopiero wówczas pojawiający się kryzys trzeba przejść lub zakończyć związek: nie da się go zbagatelizować przytuleniem czy seksem. Problemem w związku na całe życie nie jest bowiem seksualne współżycie: każde ciało pasuje do każdego ciała, ale nie każde serce pasuje do każdego serca i nie wnętrze do każdego wnętrza. Dlatego nimi trzeba zająć się przede wszystkim, i o to dopasowanie zadbać na pierwszym miejscu, nie pozwalając uczuciom i ciału na zaciemnienie oceny.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.7

Liczba głosów:

61

 

 

Komentarze użytkowników (45)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~m 08:13:10 | 2014-01-15
Mój mąż poszukał pomocy w kryzysie, a nawet przed kryzysem, bo właściwie to jego postępowanie było powodem kryzysu - u innych kobiet, które bardzo chętnie mu pomagały i pomagają,

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~hej 13:33:10 | 2013-07-26
Ostatnio na  Deonie tez osoba obca mi napadla na mnie,ja jego nie znam,a on zamiast  na priv dac tekst,to dal na publiczny,wiecej nie odezwie sie do takiej osoby,ktora stosuje w portalu katolickim przemoc slowna

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~♡ 13:29:08 | 2013-07-26
ja sie czuje okradziona z prawdziwej milosci i to przez osobe,ktora jest na stanowisku,ma wladze,ma kase,zakochalam sie,ale niestety on to ma gdzies,pisze bzdury na moj temat,wyszydza mnie obmawia,ja nic zlego nie zrobilam,ale to do niego nie dociera,ze kogos rani,ze jako facet zniza sie do plotki,w ogole traktuje mnie nie jak kobiete tylko poniza nasylajac obce osoby by mi dokuczaly......a ja go kocham.....moze kiedys zrozumie swoj blad,ale bedzie za pozno.Ile jest takich ludzi,kochaja bez wzajemnosci,a ta druga osoba boi sie zaangazowac i jest niedojrzala i przy tym zlosliwa.......

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~4C7AF 14:25:15 | 2013-04-15
Życzę ci velario i tej kretynce doradzającej wszystkim terapię, żebyście wyszli ze szpitala po poważnej operacji i żeby nie miał was kto odwieźć do domu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~...Prawdaokłamstwie 22:05:06 | 2013-03-31
Proszę, Kliknijcie w Google: ....Prawda o kłamstwie

To dzieje się w Polsce, nie tylko w Ameryce!  Oficjalnie nie jest zarejestrowana w Polsce ale ma juz swoje tereny, inwestycje, ludzi na stanowiskach i mnóstwo ofiar.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 16:20:51 | 2013-03-12








...im więcej ktos ma na sumieniu, i im bardziej chce to ukryć, z tym wiekszą złością będzie napadał na drugą osobę dla jakiegoś błahego powodu albo bez powodu. Lub po to żeby poprzeć kolegę bo w kupie są silniejsi. Jak wiadomo każdemu zwierzęciu, większą przyjemnością jest zagryźć kogoś wspólnie. Taka pseudokatolicka przyjemność.

...
Przeczytaj cały wątek to zobaczysz, kto i na kogo pierwszy napadł, zupełnie zresztą bez sensu i bez powodu, i kto na każdy skierowany do siebie krytyczny tekst odwarkuje "odczep się".

BTW - ileż Ty musisz mieć na sumieniu, że tak napadasz na mnie dla jakiegoś błahego powodu?...:)  

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~niestety 02:37:53 | 2013-03-10
W takim razie musisz pozbyć sie tego uzależnienia od terapeutów i wreszcie pogodzić z twoją beznadziejnością, której już nie zwalczysz.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jak najszybciej TERAPIA! :( 02:28:47 | 2013-03-10
Doradzam terapie bo ja chodzę od lat i ciagle mi mało, nic nie pomogło, wciąż jestem do niczego ale już się przyzwyczaiłam i stało sie to moja racją bytu. Bez terapii czuję się jak bez internetu, nie da się żyć.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jak najszybciej TERAPIA! :) 20:41:14 | 2013-03-09
Wystarczy przeczytać cały wątek i mieć pewne doświadczenie, by zobaczyć, że żal, brak nadziei i rozpacz wciąż żądzą w Twojej duszy. Twoja emocjonalna i niepropocjonalna reakcja na wpisy mphaw jest tego najlepszym dowodem.
Warto poznać, dlaczego tak jest, i jak się z tego wyzwolić, na psychoterapii, zwłaszcza grupowej. Gorąco polecam. A myślenie o męzu na ten moment równie gorąco odradzam.

...

Zgadzam się z Velario!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kochana 14:06:25 | 2013-03-09
@kochana

Bardzo się cieszę, że po tak długiej i bolesnej drodze trafiłaś na właściwą osobę. Ja wielu odesłałam z kwitkiem i być może była wśród nich moja "druga połówka". Trudno w takiej krótkiej formie opisać, czym mogła być indoktrynacja w czasach, kiedy nie było internetu, wolnych mediów, nikt nie miał pojęcia o sekciarstwie i nie wydawano na ten temat prawie nic. Po prostu nie było punktu odniesienia a ktos kto powoływał sie na Boga wydawał się w pełni wiarygodny. Mam nadzieję, że tego sie już nie da powtórzyć. Pozdrawiam Cię i gratuluję.

...rozumiem cię bardzo dobrze.naprawdę.wiem o czym mówisz, spotkałam się z tym w "tych czasach" w Ruchu Rodzin Nazaretańskich. jak jesteś dobra ufna i uległa, bo np.tak cie wychowano to bardzo łatwo zwątpić w siebie...rozumiem to BARDZO dobrze...ja też wielu odesłałam z kwitkiem. a teraz poznałam kogoś kto absolutnie do mnie nie pasuje ale postanowiłam zaufaćBogu i nie odesłałam go z kwitkiem.
Jestem z Tobą :)) sercem

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?