Chciałabym ponownie wyjść za mąż

Jestem wdową i chciałabym ponownie wyjść za mąż, ale moje dzieci są temu przeciwne. Proszę wybaczyć poufałość, droga teściowo, ale chcę zwrócić się bezpośrednio do pani. Życie dało pani wiele i wiele także zabrało. Nie stało się tak z woli człowieka, tego typu decyzje podejmuje Ktoś Wyższy. Jego decyzje z pewnością mają na celu nasze dobro, choć czasem trudno nam to dostrzec.

 

Pani natomiast zrozumiała, że owe decyzje są zawsze podyktowane miłością. Z tego powodu nie zamknęła pani swego serca na miłość i pokochała raz jeszcze. Zakochać się wolno w każdym wieku, nie jest to tylko przywilej młodości - ci, którzy tak twierdzą, muszą jeszcze przejść długą drogę i wiele zrozumieć. Nie jest to także kaprys naszego umysłu czy naszego serca. Zakochać się jest naszym obowiązkiem, połączonym bezpośrednio z odpowiedzialnością, która spoczywa na nas z racji tego, że jesteśmy ludźmi. To najpiękniejsza rzecz, jaka może się nam przydarzyć. To jedyny sposób, aby pozostać w łączności z rzeczywistością.

Być może nie chodzi pani o miłość, ale o pragnienie czyjegoś towarzystwa, obecności, dialogu. Chce pani w uczciwy sposób wypełnić pustkę po zmarłym mężu.

A dzieci są przeciwne. Z jakich powodów? Z powodu wieku, konwenansów, niechęci do uznawania życia uczuciowego i seksualnego rodziców, zazdrości w stosunku do obcej osoby, która nagle ma wejść do nie swojej rodziny, chęci udowodnienia, że potrafią z powodzeniem zastąpić ojca. To nie są poważne powody.

Dzieci nie chcą nawet spojrzeć na sprawę z punktu widzenia praw matki, prawa do ułożenia sobie życia na nowo. Jest ono niezbywalne, i nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości. Dzieci mogą twierdzić, że nie odmawiają matce (lub teściowej) tego prawa, ale nie rozumieją, dlaczego kobieta w jej wieku wplątuje się w nową historię miłosną. Po co? Żeby trafić na jednego z tych wdowców, którzy oszukują starsze panie, omamiają je, poślubiają na krótko dla ich pieniędzy, nie dla ich towarzystwa. Sąsiedzi przy okazji dobrze się bawią, widząc pannę młodą w takim wieku. Defetyzm na wielką skalę. Tak, jakby wszystkich tych zastrzeżeń nie można było równie dobrze odnieść do historii miłosnych pani dzieci.

Ja natomiast twierdzę, że ma pani wystarczająco dużo doświadczenia, aby podjąć dobrą decyzję, i wystarczająco dużo siły, aby zmierzyć się z ryzykiem, które trzeba podjąć. Jednym słowem - ma pani serce i rozsądek potrzebne do stworzenia nowego związku.
A zatem? Decyzję musi pani podjąć samodzielnie. Proszę nie pytać dzieci o zgodę (czy one panią prosiły o pozwolenie na ślub?) i nie skazywać siebie na życie w potajemnym związku, poświęcając cały czas na wymyślanie sztuczek, dzięki którym dzieci  nie dowiedzą się o całej sprawie. Niech pani miłość, przyjaźń, związek (jakkolwiek bądź pani to nazwie) rozwija się na oczach wszystkich.

Zazwyczaj dzieci, zięciowie i synowe, którzy nie wstydzą się ludzkich odruchów, nie mają nic przeciwko powtórnym związkom rodziców.
Mogą sobie pozwolić na jakąś dowcipną uwagę, ale uszanują ich decyzję. Gdyby jednak okazali się w tej sprawie stanowczy i nieustępliwi, proszę nie zwracać na to uwagi. Pani życie nie zależy od nich i nie ma pani wobec nich żadnego długu do spłacenia. To jeszcze nie koniec.

Decydując się na ponowne małżeństwo, nie wyrządza pani nikomu krzywdy. Przeciwnie - wzbogaca pani rodzinę o kogoś, kto wniesie do niej miłość, serdeczność, chęć życia. Dzieci powinny być za to wdzięczne, podziękować i trzymać za was kciuki. Więc proszę nie dać się zastraszyć szantażami typu: "Nawet nie myśl o wpuszczeniu do domu tego typa, nie wymagaj, abym traktował go jak ojca, mamy tyle problemów, a ty bawisz się w drugie małżeństwo z pierwszym lepszym, dla jednego byłaś już służącą, teraz chcesz dla innego, masz tyle lat, a zachowujesz się jak nastolatka, szybko się pocieszyłaś po stracie ojca".

Istnieją dzieci okrutne i głupie, która uważają, że życie ich rodziców zależy od nich. W ten sposób wszystko zostaje postawione na głowie: rodzice dali im życie, a one korzystają z niego, ze świata, z obecności rodziców, widząc we wszystkim swoją prywatną własność, nad którą mają władzę życia i śmierci. Kiedy takie dzieci zakładają własne rodziny, nie rezygnują z tej wymuszonej własności, lecz myślą, jak wzmocnić swoją władzę nad nią: teraz, gdy same mają rodziny, próbują jednocześnie decydować o losach rodziny, z której wyszły. Wydaje im się, że awansowały na obrońców swoich rodziców, przede wszystkim gdy chodzi o wdowę lub wdowca. Odtąd to one, dzieci, będą decydować za innych.

Droga teściowo, proszę zostawić ich w spokoju z ich mrzonkami i iść własną drogą. Proszę się pozbyć fałszywego wstydu: jakość pani uczuć nie zależy od pani wieku, ale od uczciwości pani życia. Żyjemy w społeczeństwie, które boi się serca. Oby jak najwięcej było takich, którzy w nie wierzą, jak pani.

 

Więcej w książce: Zawód - teściowie - Redigolo Giampaolo

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.69

Liczba głosów:

26

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Petrus 13:08:15 | 2014-01-09
Sytaucja wdowców wychodzących za mąż po raz drugi nie jest moim zdaniem taka prosta. Nie można jak autor tego artykułu traktować sprawę czarno-biało tzn. egoistyczne dzieci, które nie chcą szczęścia mamusi lub tatusia, którzy przecież mają prawdo do miłości.
Mam tutaj doświadczenie bo moja Mama zmarła 11 lat temu, gdy mój ojciec miał 63 lata. Generalnie ich małżeństwo było okropne, szczególnie pod koniec. Tata wieczorami oglądał erotykę w TV, nachalnie gapił się na dziewczyny wokół siebie - czy to w sklepie czy na ulicy. Miał ogromne libido i niespełnione frustracje seksualne. Mama za życia udawała, że tego nie widzi, bagatelizowała to. Ale była filarem rodziny i oparciem także dla Taty. Gdy umarła ten nie potrafił odnaleźć sobie miejsca, rozpaczał i zaczął wchodzić z zachowania destrukcyjne - wizyty w burdelach, alkohol, trwonienie majątku. Roztrwonił wszystkie pieniądze, które w pocie czoła razem z Mamą wypracowali. Czy w tej sytuacji powinien drugi raz żenić się? Oczywiście, że NIE! Miał takie plany, ale na szczęście nie wyszły - zrażał do siebie kobiety wykorzystuąc je instrumentalnie bo chciał mieć kogoś w zastępstwie Mamy do prania, gotowania i sprzątania.
Jak więc widać, wdowiec może stracić rozum i potrzebuje wsparcia i kierownictwa dzieci inaczej może popełnić ogromne błędy. Przez zachowania mojego taty, teraz ja nie mam praktycznie żadnego spadku po Mamie, co więcej muszę spłacać Taty długi. Słusznie więc Św. Paweł pisze, że "nie powinni drugi raz się żenić lub za mąż wychodzić".

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 13:54:02 | 2012-06-26
 Miłość to potrzeba poznania drugiego człowieka, przebywania z nim przeżywania radości i trosk- ŻYCIA. To pragnienie czynienia mu dobra. Nie ma zatem miłości do kogoś, kto umarł. Są wspomnienia, ,pamięć, współny dorobek. Niewiernością byłoby sprzeniewierzyć się temu, zapomnieć. Ale niowa miłość nie może być przyjmowana z niechęcią . Czy te dzieci naprawdę kochają matkę? Jeśli tak dlaczego nie chcą jej szczęścia? 

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Petra 12:53:39 | 2012-06-26
Ciekawe jak to jest, bo kiedy w przypadku dzieci jest taka sytuacja to rodzice często wtrącają się w to kto ma być przyszłym mężem, żoną ich opinia jest nieodłącznym elementem budowania życia z drugą osobą czy tego chcemy czy nie. Tu sytuacja jest jakby odwrotna i w każdej sytuacji jakby trochę hmmm... niepoprawna? A zakładanie rodziny czy wchodzenie w małżeństwo wydawałoby się czymś fantastycznym, a mimo to dużo sceptyzmu w około... szkoda, bo sama przez to przechodzę tylko ze strony córki.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook