99% randek umówionych w internecie było nieudanych. Byłam załamana [ŚWIADECTWA]

(fot. deposiphotos.com)

O tym, że jest wirtualna miłość jest możliwa, nie trzeba nikogo przekonywać. Nie zawsze jednak jest zgodna z naszymi oczekiwaniami. Poznajcie cztery różne historie, które rozpoczęły się w tym samym punkcie - na portalu randkowym.

 

Ludziom po przejściach łatwiej się otworzyć w sieci

 

"Sporo używałam portali randkowych, lata temu, 99% randek było nieudanych. Trudno ocenić czy będzie chemia, gdy tylko z kimś się pisze, dużo łatwiej w ten sposób poznać przyjaciół. Mężczyźni są często zbyt pozytywnie nastawieni i wyznają miłość już po kilku randkach, czym często odstraszają. Wydzwaniali non stop, pisali wiersze w smsach, dwa razy zmieniałam numer telefonu. Byłam zawiedziona i zrezygnowana. Męża poznałam pisząc ogłoszenie na jednym z portali powstałym w celu zamieszczania różnego rodzaju ogłoszeń. Z tego co pamiętam nie było ono jakieś typowo randkowe, ale nie pamiętam dokładnie treści, było to bardziej wyznanie opisujące mój nastrój. Wśród odpisujących mi osób był mój przyszły mąż. Jest człowiekiem, którego życie mocno doświadczyło. Bardzo często właśnie tacy ludzie korzystają z tego typu portali - gdy ktoś jest po jakichś przejściach łatwiej mu się otworzyć w sieci. Beztroscy, młodzi single używają portali głównie do przygód, bo mają inne możliwości poznawania ludzi". B.

 

ZOBACZ TEŻ: Jak umawiać się na randki przez internet? 9 zasad, których powinieneś przestrzegać >>

 

Czy nie okaże się czasem psychopatą, mordercą czy gwałcicielem? 

 

M. również poznała swojego męża w sieci, jednak nie poprzez portale randkowe, a… grając w grę internetową. Wszystko zaczęło się dwa lata temu. "Gra jak gra, absorbująca, spędza się na niej masę czasu, więc też dużo się gada z ludźmi. Zaczęłam więcej gadać z jednym z kolegów z sojuszu, bo słabo mówił po angielsku a czasem trzeba mu było coś przekazać. Zaczęliśmy rozmawiać, kolejne rozmowy były coraz dłuższe. Przenieśliśmy się na komunikatory poza grą, a w końcu na telefon. W lipcu miał podły humor więc mu wysłałam «internetowego tulasa», a on stwierdził że wolałby na żywo, i ze nawet po niego przyjedzie 400 km. Stwierdziłam, że jest lekko szalony, ale dalej dobrze nam się gadało, więc umówiliśmy się na randkę w moim mieście. Randka się udała, a dwa tygodnie później byliśmy już parą. W kwietniu poprosił mnie o rękę, ślub planujemy na przyszły rok".

 

"Przed pierwszym spotkaniem oboje bardzo się stresowaliśmy. Jak przystało na odpowiedzialnych ludzi, wybraliśmy miejsce publiczne, ale co dalej. Jak będzie, gdy się faktycznie spotkamy? Czy nie okaże się czasem psychopatą, mordercą czy gwałcicielem?"

 

Z każdą kolejną rozmową poznawali się bardziej. "Mój chłopak jest bardzo skryty i bardzo zamknięty, więc o wiele rzeczy muszę pytać wprost i dawać mu przestrzeń na udzielenie odpowiedzi". Dla tych, którzy również szukają miłości w sieci ma kilka cennych rad:

  1. Bezpieczeństwo, zwłaszcza przy pierwszym spotkaniu.
  2. Takie relacje są trudne, dlatego wydaje mi się, że to tylko dla osób dojrzałych.
  3. Trzeba dużo rozmawiać i pytać: "dlaczego tak myślisz?", "jak uważasz, jakbyś zrobił w jakiejś konkretnej sytuacji?"
  4. Szczerość od początku zarówno w zakresie tego kim jesteś jak i czego oczekujesz od życia i od partnera. Trzeba tez stawiać konkretne wymagania.
  5. Zastanów się, dlaczego ten człowiek jest nadal sam, i czy jesteś w stanie go kochać z tą przyczyną. Często jak się poznajemy, to zwracamy uwagę na pozytywne cechy partnera. Zapominamy o wadach, w przypadku związku na odległość jeszcze łatwiej jest ich nie widzieć.
  6. Warto modlić się o przyszły związek i o to, by Bóg pomógł wam przekonać się, czy do siebie pasujecie.

 

On był rozwodnikiem, ja osobą wierzącą

 

"Generalnie dużo pracowałam i nie miałam czasu na wyjścia, a poza tym byłam skromną nieśmiałą dziewczyną, a zegar biologiczny tykał, więc spróbowałam. Dwie pierwsze znajomości - pudło. Pierwszy był rozwodnikiem, a ja jestem osobą wierzącą. I nawet przez parę miesięcy się spotykaliśmy, ale moja wiara jest dla mnie ważniejsza, więc się rozstaliśmy. Drugi po prostu przyszedł na kacu i rozmowa się nie kleiła. Jednocześnie brak manier i jakieś głupie gadki" - tak wyglądały u A. pierwsze próby spotkania z kimś z portalu randkowego. 

 

"Ale gdy poznałam przyszłego męża to po kilku spotkaniach wiedziałam, że to jest to. Po 6 miesiącach wzięliśmy ślub". Niestety szczęście nie trwało długo, bo zmąciła je rodzina męża A. oraz on sam przekładając pracę ponad obowiązki rodzinne. Sytuacja była do tego stopnia kryzysowa, że kobieta postanowiła wyprowadzić się z domu. "Ja wiem, popełniłam błędy, ale się do nich przyznaję. Próbowałam ratować to małżeństwo, ale ciężko skleić coś, czego druga strona nie chce, gdyż uważa że niczego złego nie zrobiła. Mnie to bardzo dużo kosztowało".

 

A. mimo niepowodzenia w miłości nie traci nadziei. "Życie jest trudne ale z Panem Bogiem poradzę sobie". I dodaje: "Moja opinia jest taka, że można znaleźć miłość, tylko trzeba o nią dbać i mieć priorytety właściwe dla rodziny" - dodaje.

 

"Coś mi mówiło, że jest nie tak, żebym zerwała tą znajomość"

 

"Założyłam konto bo chciałam kogoś poznać, może niekoniecznie męża, ale po prostu nowych znajomych. Często trafiałam na osoby, które miały ogromną presję na wiązanie się. Nie znając drugiej osoby snuły plany i wielkie nadzieje. Dla mnie to było za szybko. Po jakimś czasie trafiłam na D. (...) Dobrze się dogadywaliśmy, w sumie obydwoje mieliśmy dystans. Po kilku miesiącach pisania w końcu się spotkaliśmy. Coś mi mówiło, że jest nie tak, żebym zerwała tą znajomość. Ale tłumaczyłam to po prostu lękiem. Od początku oboje wiedzieliśmy, czego od siebie oczekujemy, on nie chciał się wiązać" - pisze J.


"Spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu, polubiliśmy się. Wiedziałam, że nie będziemy razem, miałam złe przeczucia, ale kontynuowałam znajomość. Był niewierzący. Znaczy niby wierzył, że Bóg istnieje, ale Kościół to nie jego bajka. Często zaznaczał że szanuje moją wiarę".


I choć J. udało namówić się D. do wspólnego uczęszczania na msze, to ich relacja zmierzała w złym kierunku, "w końcu zaczęliśmy uprawiać seks" - wyznaje J. Było jej z tym źle, czuła, że robi coś wbrew sobie. "Oświadczyłam mu to, przytaknął, że OK. Powiedział, że jeśli nie chcę, to nie musimy tego robić. Ale nic się nie zmieniło". D. nieustannie ją męczył, namawiał, był nieustępliwy. "Zaczęłam zamykać się w sobie. Oddalaliśmy się od siebie". Pewnego dnia oznajmił, że urywa kontakt, okazało się, że poznał inną dziewczynę. Odezwał się ponownie do J., gdy tamten związek się nie udał.


"Konto na portalu dalej mam, ale w tym momencie już nawet nie mam ochoty z nikim pisać. Boję się już zaufać". J. bardzo trudno jest wyjść z toksycznej relacji i choć nie tworzy już pary z D., nie zerwała z nim całkowicie kontaktu. On czasami jeszcze się odzywa. "Wiem, że Bóg dopuszcza czasem jakiś grzech, aby z tego wyszło coś dobrego. Cały czas się tym kierowałam. Miałam nadzieję, że z tego wyjdzie coś dobrego (...) Nie chce robić nic pochopnie, dlatego oddałam sprawę Bogu i powiedziałam, że ma być tak, jak On chce".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

haniaskoczna888 16:38:26 | 2019-07-26
To nie chodzi o to,że Bóg dopuszcza grzech,tylko Dał nam wolna wolę i sami wpędzamy się w kłopoty.Ale Bóg- wezwany na pomoc w kłopotach,zawsze Pomaga.Szczególnie,gdy człowiek chce zmienić i naprawić swoje zycie!

Oceń 10 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?