Da się wybaczyć zdradę? [WYWIAD]

(fot. shuuterstock.com)

Udany związek wymaga pracy i częstych randek. Zwykle zdradzamy z osobą, która zaspokoi nasze potrzeby emocjonalne. Ale czy o niewierności można zapomnieć i naprawić relację?

 

Aleksandra Lągawa: Im starszy i dojrzalszy jest człowiek, tym większe są szanse, że dochowa wierności?

 

Ewa Lisowska-Kania: To nie ma znaczenia. Zawsze szukamy tego, czego potrzebujemy. W wieku 17 czy 18 lat związki nie zawsze są stabilne. W tym wieku trudno mówić o zdradzie, raczej o testowaniu się i szukaniu.

 

Dlaczego ludzie zdradzają?

 

Mają niezaspokojone potrzeby emocjonalne, psychiczne i seksualne lub robią to wtedy, kiedy mają okazję. Zdradzanie jest w ludzkiej naturze, tak samo jak korzystanie ze sposobności wtedy, kiedy mamy niezaspokojone pewne potrzeby. To tak jakbyśmy byli nie do końca napełnionym naczyniem - kiedy znajdziemy się w pobliżu wodopoju, potrzeba uzupełnienia braków jest silniejsza niż konsekwencje wynikające ze zrealizowania potrzeby. W tym przypadku celowo porównałam człowieka do naczynia, gdyż zdradzając, nie myślimy racjonalnie.

 

Kierujemy się popędem?

 

Niekoniecznie zdrada jest związana z realizacją potrzeby seksualnej. Bardzo często dotyczy natury emocjonalnej, psychicznej. Chcemy posiąść coś, czego po prostu nie mamy. Zdarza się również, że zdrada służy poprawieniu męskiego czy żeńskiego ego poprzez "zaliczenie" określonej liczby partnerów. Wiąże się również z potrzebą dowartościowania. Ludzie chodzą także z kimś do łóżka, żeby sprawdzić się w roli kochanka. W takim przypadku zdrada jest bardziej świadoma.

 

Wierność jest nudna? >>

 

Dawniej sądzono, że kobiety szukają kochanków amantów, a mężczyźni kobiet sprawnych seksualnie. Takich, które zaspokoją ich potrzeby. W tym momencie to się zatarło, często dawne role się odwracają. Zdarza się też tak, że kobiety szukają zrozumienia i spełnienia fantazji seksualnych, a mężczyźni zaniedbywani emocjonalnie kogoś, kto ich pochwali, zauważy, doceni.

 

William Nicholson, brytyjski pisarz i scenarzysta, podkreślał, że nie ma absolutnie żadnego mężczyzny, który odmówiłby pięknej kobiecie, jeśli miałby pewność, że jego zdrada nie wyjdzie na światło dzienne. Gdyby nie lęk przed opinią innych, więcej osób dopuszczałoby się zdrady?

 

Wynikałoby z tego, że jeśli mąż czy żona nie dowie się o zdradzie, to jej nie ma. Tak to nie działa. Jeśli dwie osoby świadomie zdecydowały się na życie w związku i zachowują się zgodnie z przyjętymi zasadami, tego samego oczekują od drugiej osoby. Jest to poniekąd myślenie magiczne zakładające, że jeśli ja jestem fair, druga osoba też tak będzie postępować wobec mnie.

 

Tym, co sprawia, że nie zdradzamy, jest życie zgodne z własnymi zasadami oraz tymi, których zdecydowaliśmy się przestrzegać w małżeństwie.

 

Mimo przyjętych zasad zdrady się zdarzają. Według badań Centrum Profilaktyki Społecznej z 2016 roku 39 procent Polaków przyznaje się do niewierności. W 2014 roku co trzeci badany małżonek przyznawał się do zdrady, w 2011 roku - co piąty. Musi im się więc to opłacać.

 

Opłaca się, bo jest fajnie i przyjemnie, ale do czasu, kiedy koszty nie zaczną przeważać. Konsekwencje zależą od tego, ile zainwestowaliśmy w związek, w którym dopuściliśmy się zdrady. Jeśli dużo, wiele możemy stracić.

 

Z drugiej strony zdrada może również wzmocnić związek.

 

Przede wszystkim, nie dzieje się tak w każdej parze. Wymaga to dojrzałości partnerów, którzy pracują nad powodem zdrady. Wszystko zależy od jego mocy i tego, jak bardzo obie osoby są zaangażowane w relację. Jeśli zależy im na sobie, wówczas mogą pracować nad tym, żeby ta sytuacja paradoksalnie wzmocniła związek i więcej się nie powtórzyła.

 

Z badań prof. Zbigniewa Izdebskiego wynika, że zdradza 17 proc. kobiet i 28 proc. mężczyzn. Z kolei według brytyjskich naukowców, im wyższe stanowisko w pracy, tym częściej dochodzi do niewierności.

 

Władza i pozycja wiążą się z okazjami do zdrady. Aktywność zawodowa zazwyczaj oznacza sporą liczbę wyjazdów służbowych czy integracyjnych, które mogą być pożywką do wikłania się w różnego typu relacje. Jeśli ktoś siedzi w domu i nie pracuje, trudno, żeby miał władzę czy odbywał liczne spotkania związane z wykonywanym zawodem. Aczkolwiek wszyscy znamy żarty o listonoszach. Z mojego doświadczenia terapeutycznego również wynika, że to mężczyźni częściej zdradzają.

 

Michalina Wisłocka, autorka słynnej "Sztuki kochania", radziła, "by z powodu urażonej ambicji nie wystawiać walizek partnera za drzwi". Jak najlepiej zachować się, kiedy dowiadujemy się o zdradzie?

 

W przypadku osoby zdradzonej nie istnieje coś takiego jak dobre rozwiązanie. Zdrada przynosi dużo negatywnych i sprzecznych emocji. Potem dochodzi do nich chęć zemsty. Na końcu najlepszym rozwiązaniem byłaby akceptacja dla pozostania razem lub zniszczenia tego, co do tej pory para budowała.

 

Jeśli zdradzona osoba zdecyduje się na ratowanie związku, ważne, by nazywała rzeczy po imieniu, poznała przyczynę zdrady. Istotne jest również to, by nie stawiać się w roli ofiary. Jeżeli wystawimy walizki za drzwi, nie dajemy sobie szansy na zastanowienie się, gdzie któraś ze stron popełniła błąd. Zamiast roli ofiary zdecydowanie lepsze będzie przyjęcie postawy partnera w rozwiązaniu problemu. Wystawienie walizek całkowicie odbiera szanse na to, żeby coś naprawić i przy okazji dowiedzieć się więcej o sobie. W przypadku zdrady mamy do czynienia z dużym poczuciem oszukania i w głowie pojawia się pytanie, dlaczego ktoś wolał spędzać czas z inną osobą. Zadręczamy siebie, zastanawiając się, dlaczego ktoś korzystał z pomocy emocjonalnej innej osoby. Oprócz tego wstydzimy się - co się stanie, kiedy o sytuacji dowiedzą się znajomi?

 

Osoba zdradzona ma duże poczucie niesprawiedliwości - zainwestowała w związek i poświęciła na niego sporo czasu, a ktoś zachował się nie w porządku, dlatego czasem w tym miejscu pojawia się chęć odwetu i ukarania partnera za zdradę.

 

Szybkie zerwanie relacji z partnerem i zamknięcie za nim drzwi powoduje, że osoba zdradzona będzie może żyć ze stygmatem ofiary. Próba rozwiązania niekomfortowej sytuacji jest trudniejsza, ale ma o wiele lepsze następstwa. Staje się motorem zmian na lepsze w parze lub indywidualnie.

 

Wierność jest najważniejszym atrybutem męskości >>

 

W jaki sposób można naprawić związek, w którym doszło do zdrady?

 

Zdradę można porównać do żałoby. Nagle okazuje się, że obecny związek jest iluzją. Człowiek, który był nam bliski, staje się obcym człowiekiem. Trzeba pogodzić się ze śmiercią tego, co do tej pory budowaliśmy. Żeby stworzyć nowy związek, trzeba pogrzebać ten wcześniejszy. Nowa relacja będzie opierała się na innych zasadach. Z drugiej strony, jeśli ktoś trzyma się twardych reguł i nie wybacza, nie możemy mówić, że źle czyni. Ma do tego prawo. Zdrada jest rozwiązaniem, które prowadzi donikąd.

 

Warto mówić o niewierności czy lepiej zachować ten fakt dla siebie?

 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Zależy to od dojrzałości człowieka i stabilności związku. Trudna informacja wiąże się z kwestią dźwigania pewnego ciężaru, na co nie każdy jest gotowy. Niektórzy wolą żyć w nieświadomości, jeśli niczego to nie zmienia w ich sytuacji. Z drugiej strony, jeśli związek jest kruchy, taka informacja wypłynie. Kiedy to się stanie, będzie jeszcze gorzej. Jeśli związek jest stabilny, zdrada może okazać się rysą, która wzmocni całą relację.


Można zauważyć pewną analogię u par, które przychodzą do mnie z problemami dotyczącymi niewierności. Jeśli doszło do zdrady, miało na to wpływ wiele czynników. Przede wszystkim problemy z komunikacją i różne temperamenty seksualne, u podstawy których były różne osobowości i potrzeby partnerów. Są pary, którym udaje się przepracować zdradę, żyją z jej świadomością i traktują ją jak słabość.

 

Są też takie, które sobie nie wybaczają, a mimo to żyją ze sobą, bo trzyma ich dom, kredyt, dzieci. Czasami przychodzą do mnie ludzie z olbrzymimi wyrzutami sumienia i nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Podczas rozmów dowiaduję się, że nie chcą wyjawić drugiej osobie informacji o zdradzie, ale naprawiają ją drobnymi gestami. Niektórzy uważają, że związek nie ma szans na przetrwanie, i decydują się na jego zakończenie.

 

W jaki sposób pracuje Pani z osobami, które chcą naprawić relacje w związku?

 

Proponuję tzw. pogadanki małżeńskie. Przechodzimy przez wszystkie etapy zawiązku, potrzeby emocjonalne, psychiczne, seksualne, problemy i pomysły na naprawę związku. Terapia jest procesem, w trakcie którego ważne jest rozwiązanie konfliktów po to, aby na nowo uczyć się ze sobą dogadywać. Dzięki temu pary zaczynają sobie coraz bardziej ufać. Jeżeli jednak widzę, że przynajmniej jedna osoba, która do mnie przychodzi, chce jedynie swoją obecnością zadowolić partnera, widzę małe szanse na przetrwanie tego związku. Wówczas motywacja do naprawy relacji nie jest prawdziwa, ktoś przychodzi na terapię tylko dla świętego spokoju. Naprawienie relacji zależy w dużej mierze od tego, jak długo para utrzyma porozumienie. Zdarza się, że problem jest głębszy niż ten deklarowany wcześniej.

 

Da się całkiem wybaczyć zdradę? Zapomnieć będzie trudno.

 

Wybaczenie służy temu, by pozbyć się bólu, nienawiści, negatywnych emocji. Nie oznacza to zapominania, ale nauczenie się życia bez lęku, że zdrada może się znowu powtórzyć. Wybaczenie to proces odbudowy zaufania, co zależy od dwóch stron. Polega też na umiejętności rozmawiania o problemie i pracy nad sobą. Potrzebne jest po to, by nie zostać ofiarą, nie piętnować siebie i unikać obwiniania.

 

W przypadku, kiedy nie wybaczymy, doprowadzimy do zerwania relacji, to potem może nie być nam łatwo zawrzeć nowego związku. Żałoba też potrzebuje pewnego czasu, żeby przetrawić się. Tak samo jest po zdradzie. Nawet jeśli patrzymy na tego samego człowieka, mamy świadomość, że się zmienił.

 

Jakie są wobec tego rady, których mogłaby Pani udzielić, żeby nie doszło do zdrady?

 

Kiedy tylko pojawiają się problemy, rozmawiajmy. Nazywajmy rzeczy po imieniu, nie odbierajmy krytyki osobiście, wyciągajmy z niej wnioski, które pomogą w naprawie związku. Jeśli zauważymy u siebie jakieś braki, nie mówmy o nich po to, żeby wytykać, ale naprawiać. Żeby związek był udany, trzeba się sporo napracować, często chodzić na randki. Wiele osób ma złudne myślenie, że jeśli są już małżeństwem, będą razem do końca życia i ta miłość będzie tak samo gorąca jak na początku.

 

Wszystko jednak słabnie i gaśnie, jeśli o to nie dbamy. Kiedy nie czujemy się z kimś dobrze, zdradzamy go z kimś, kto zaspokoi nasze potrzeby emocjonalne. Takie osoby często wyłapują się intuicyjnie w tłumie.

 

*

Ewa Lisowska-Kania - psycholog i seksuolog. Na co dzień zajmuje się konsultacją, diagnozą, terapią i edukacją. Posiada doświadczenie w pracy z osobami z zaburzeniami nastroju, osobowości oraz osobami z zaburzeniami seksualnymi. Była ekspertem w "Rozmowach w toku" w TVN oraz współprowadziła program "Przed północą" w telewizji TTV. 

 

Aleksandra Lągawa - w pracy zajmuje się promocją i marketingiem, po pracy opisuje i fotografuje świat.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.31

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook