Wierność jest nudna?

TakRodzinie
(fot. shutterstock.com)

Serce Kasi waliło jak młotem, gdy czytała maile, które jej mąż wymieniał z koleżanką z pracy. Nie dotyczyły spraw biznesowych. Mąż stwierdził: "przecież to nic takiego".

 

"Słyszałem, że nigdy nie zdradziłeś swojej żony. Ja bym chyba umarł, przecież to nuda, jakbyś jadał ciągle to samo ciasto. Można dostać mdłości. Moje ciasto już dawno straciło smak". "Mdłości można dostać od przejedzenia i mieszania ze sobą różnych ciast. Domowy wypiek dobrze smakuje za każdym razem. Pamiętaj, to, jak smakuje ciasto, zależy w dużej mierze od tego, kto je wyrabia. No cóż, marny z ciebie piekarz…".

 

Serce Kasi waliło jak młotem, gdy czytała maile, które jej mąż wymieniał z koleżanką z pracy. Nie była to korespondencja biznesowa. A przecież w treści niby nic: kilka słów wzajemnej troski, tęsknoty, dzielenie się przeżyciami, wymiana myśli, trochę kokieterii. Mimo to serce Kasi krwawiło. Zapytany mąż stwierdził, że to nic takiego.

 

A jednak tak troskliwych słów, jakie mogła przeczytać koleżanka, Kasia nie słyszała z jego ust już od dawna, a o czułości i wsparciu z jego strony mogła tylko pomarzyć. "Byłem ci wierny - zapewniał mąż. - To tylko parę maili, rozmów telefonicznych, wspólnych wyjazdów w delegację". Ale czy na pewno? "Zdrada może mieć różne oblicza - twierdzi Kasia. - Można okazać niewierność nie tylko cieleśnie".

 

"Przecież to przesada! - buntujemy się. - Czy naprawdę już nic nam nie wolno?". Czym jest wierność ślubowana - nieraz z wielkim strachem - przed ołtarzem? Czy chodzi tylko o fizyczność? Yves Semen w książce "Duchowość małżeńska według Jana Pawła II" nie ma wątpliwości: "W małżeństwie oddajemy drugiemu na wyłączność nie tylko dar swojego ciała, ale także dar serca". Bo wyłączność kontaktu ciał to tylko jeden z wymiarów małżeńskiej przysięgi wierności, pozostałe to jedność serc i dusz. "Zatem pozostawanie w głębokim uczuciowym związku z osobą, z którą nie pozostaje się w małżeńskim przymierzu, jak najbardziej nosi znamiona cudzołóstwa".

 

Niewierności


Co ciekawe, Semen niewiernością nazywa także: zbyt ścisłe relacje współmałżonków z rodzicami, przesadne zainteresowanie dzieckiem, osobiste przyjaźnie męża lub żony, zbyt inwazyjnie zawłaszczające przestrzeń małżeńskiego pożycia, czy sytuacje, gdy w duchowość jednego z małżonków zbytnio ingeruje kierownik duchowy.

 

Niejedna żona lub mąż ma w opisanych powyżej sytuacjach niemałe wątpliwości. Niewierność uczuciowa to przecież temat raczej śliski, a zazdrości, zwłaszcza chorobliwej, nie znajdziemy na liście uczuć chwalebnych. Zresztą w związku nie chodzi o to, by się nawzajem zniewalać czy kontrolować. "Miłość bez wolności nie istnieje" - mówią psychologowie.

 

Jan Paweł II podkreślał jednakże, że prawdziwie wolny jest ten, kto potrafi… stawiać sobie ograniczenia. Bo "założenie blokady" na zbyt bliskie kontakty z płcią przeciwną nie ma być sztuką dla sztuki, ale stworzyć okazję do zainwestowania większości naszych sił w rozwój tej jednej, najważniejszej, ślubowanej relacji. Bo zdradą może być nie tylko zainteresowanie kimś innym, ale zaniedbywanie własnego współmałżonka.

 

Czy jednak postawa towarzyskiej rezerwy nie izoluje nas od ludzi, czy nie stajemy się dzikusami, którzy każdego traktują jak potencjalne zagrożenie? Czy tak rozumiana wierność nie zacznie nas z czasem uwierać i dusić niczym zbyt ciasna obroża? Po co nakładać sobie takie pęta? Ze względu na znajomość słabej ludzkiej natury - przestrzegają doświadczeni małżonkowie w podręczniku do życia w rodzinie "Zanim wybierzesz": "Nie pozwalajcie sobie na bliskie kontakty z osobami płci przeciwnej. Jako ludzie jesteśmy słabi i wiele małżeństw rozpadło się, dlatego że jedno z małżonków chciało pomóc osobie płci przeciwnej w jej kłopotach. Wysłuchiwało zwierzeń, udzielało porad, niosło pomoc. To, co wyglądało niewinnie, zakończyło się tragicznie".

 

Granice flirtu


Jednak my nie chcemy uznać naszej słabości. Ile związków przepadło przez naiwne zarozumialstwo w stylu: "Mnie to nie grozi - jestem wierzący, praktykujący, we wspólnocie. To ja - beton, ja - skała, na mnie można budować bez lęku". A tymczasem, używając języka Wisławy Szymborskiej, tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Nie znamy siebie. Buta i wybujałe przekonanie o własnych cnotach zawiodły na manowce niejednego. Nie chcemy widzieć ewentualnych następstw naszych ryzykownych towarzysko zachowań, bagatelizujemy je. Oszukujemy się, że będziemy umieli zatrzymać się w porę. Nieostrożnie wchodzimy w grę dwuznaczności i "niewinnych" flirtów.

 

Granica przesuwa się niedostrzegalnie i w pewnym momencie okazuje się, że tkwimy już po szyję w błocie. Dlatego konieczne są ostrożność, roztropność i pokora, gdy oceniamy własne siły. Czasem otrzeźwić mogą nas inni - jak Anię, nota bene szczęśliwą mężatkę, którą w galopie osadziło dopiero oskarżenie koleżanki z pracy o rozkochiwanie w sobie nowego kolegi, gdy poprzez swawolne żarty dała mu przestrzeń do większego zaangażowania emocjonalnego. Niektórzy orientują się sami - jak Ola, która porzuciła śpiewanie w kościelnym chórze, gdy zdała sobie sprawę, że kierownik chóru zaczął pojawiać się w jej myślach częściej niż własny mąż.

 

Nie daj się uwieść


Odejście od wierności to nie jedna chwila, ale proces. Dlatego należy być czujnym. Aktor Michał Żurawski, pytany o wierność, mówi bez ogródek, że wierność jest trudna: "Dlatego unikam dwuznacznych sytuacji. Nie daję się uwieść. Trzymam się tego, co mam, co jest dla mnie najważniejsze".


Okazuje się bowiem, że kiedy czujemy pociąg do jakiejś osoby, mamy zaskakującą skłonność do bagatelizowania znaczenia swoich czynów. Odpowiedzialność za własne działania, za innych schodzi na plan dalszy. Władzę nad nami obejmuje nasze wewnętrzne dziecko, nie umiemy albo nie chcemy zobaczyć konsekwencji własnych poczynań. Zaniedbujemy obowiązki, działamy bez wyobraźni, ślepo podążamy za naszym pragnieniem.

 

A gdy ktoś próbuje wzbudzić w nas opamiętanie, wołamy jak jedno z moich dzieci, gdy próbuję mu czegoś zabronić: "Ale ja bardzo chcę!". Przemożne pragnienie staje się wystarczającym uzasadnieniem. Jak w przypadku Tomka, który był w stanie zostawić w domu bez opieki śpiące dziecko z gorączką, by wziąć udział w kolejnej przedłużającej się późno w noc próbie amatorskiego przedstawienia z cyklu "Rodzice dzieciom". Bo spotkania były dla niego fajną odskocznią od szarej codzienności w zabawowym towarzystwie. A przecież nie ma wolności bez odpowiedzialności, jak mówił Jan Paweł II.

 

A lubiana "pogodynka" Tomasz Zubilewicz radzi, by właśnie ze względu na wierność małżeńską zachować umiar w podejmowaniu zewnętrznych zaangażowań, nawet jeśli przyświeca im zbożny cel: "Bardzo duża liczba obowiązków staje się pewnym zagrożeniem dla naszej relacji małżeńskiej. Bywam zapraszany przez księży na spotkania z młodzieżą oraz inne wydarzenia chrześcijańskie. I niestety, bardzo często muszę odmawiać, mówiąc: Przykro mi, ale chciałbym, żeby słowa zawarte w przysiędze małżeńskiej były realizowane. Mam też pewne obowiązki wobec rodziny. A nawet najbardziej szlachetna działalność nie może odbywać się kosztem rodziny". Bo kiedy damy sobie czas, by regularnie i starannie wyrabiać ciasto relacji z osobą, której ślubowaliśmy, to nasza miłość - wyrosła na drożdżach wierności - będzie nam dostarczać coraz to nowych doznań smakowych. Bo jak twierdzi satyryk Szymon Majewski, świętujący właśnie z żoną 23 rocznicę ślubu: "wierność to najlepszy afrodyzjak".

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.93

Liczba głosów:

27

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook