Kiedy miłość zaczyna się psuć

Czas ran nie goi, tylko nas do nich przyzwyczaja (fot. shutterstock.com)

Niektóre pary utrzymują, że ich związek trwa bez wstrząsów i wewnętrznych tarć, w doskonałej i niezmiennej harmonii. Takie zadziwiające zjawisko może być wynikiem jakiejś nadzwyczajnej łaski albo... niezbyt wielkich oczekiwań wobec tego związku, w którym obowiązywałaby zasada pokojowego współżycia, z dużą domieszką przyzwyczajenia czy też rezygnacji jednego z małżonków z osobistego rozwoju, w imię dobra współżycia i spokoju w rodzinie.

 

Zazwyczaj sprawy przybierają inny obrót. Kiedy dwie, osoby pragną utworzyć związek zakorzeniony bardzo głęboko obejmujący wszystko i wyrażający się w wielkiej szczerości i prawdzie - wtedy normalną jest rzeczą, że pojawiają się trudności, będące skutkiem zahamowań uczuciowych, nieporozumień, różnych agresji i lęków, które pokonać można jedynie ogromną cierpliwością, prawdą i zrozumieniem. Zjawiskiem normalnym w życiu każdej pary jest to, że wzajemne związki dojrzewają właśnie poprzez kryzysy i trudności.

Kryzys małżeństwa nie oznacza początku jego rozpadu. Jest po prostu wezwaniem do wkroczenia w nowy etap związku, bodźcem przyśpieszającym dojrzewanie partnerów jako osób, zaangażowanych wzajemnie. Spędzając razem długie lata, małżonkowie odkrywają w sobie również niemiłe strony. Olśnienie pierwszych dni zaciera prawdziwe rysy ich charakterów. Teraz zaś wyraźnie ukazują się wszelkie braki i wady: egoizm, niechęć do współpracy, odmienne spojrzenie na rzeczy, wątpliwa szczerość... Te smutne odkrycia są przyczyną rozczarowania, złości, cierpienia udręki, poczucia osamotnienia - i oto znajdujemy się w samym sercu kryzysu.

 

Przyczyny kryzysu

 

Trudności, na jakie natrafia związek, nie muszą wynikać z ułomności tworzących go osób. Dwoje ludzi, nawet posiadających mnóstwo wad, jeśli się wzajemnie poznało i zaakceptowało takimi, jakimi są, może doskonale ze sobą współżyć. I odwrotnie: bywa, że rozpada się para wcielonych niemal ideałów, gdy rozluźnią się więzy.

W znacznej części przypadków przyczyna małżeńskich problemów leży w dążeniu jednego z partnerów do panowania nad drugim. Tymczasem warunkiem dobrego wzajemnego stosunku jest miłość, ale bez uzależnienia. Mam związać się z partnerem jak najściślej, lecz nie wolno mi przestać być sobą. Przez bycie z nim mogę stać się sobą jeszcze bardziej, gdyż w odniesieniu do niego, lepiej poznaję siebie. Z kolei ja poznając i akceptując jego, pomagam mu znaleźć swe potwierdzenie jako osoby. Rozwój związku dwóch osób nigdy nie może się odbywać ze szkodą dla rozwoju jednej z nich. Każda czuje się bardziej sobą dzięki swej zdolności kochania i wiązania się z drugim.


Kiedy miłość zaczyna się psuć, zagraża to nie tylko samemu związkowi, ale też każdemu z partnerów z osobna. Do przesilenia w małżeństwie mogą również prowadzić zmiany, jakie zachodzą w człowieku z wiekiem. Podlega im zarówno charakter, jak i - w rezultacie życiowych doświadczeń - sposób widzenia spraw i rzeczy, a także uczucia żywione dla partnera.

Zmiany te, choć zachodzą u obojga, nie są u obojga równoczesne, każdy bowiem ma swój własny rytm dojrzewania, który trzeba uszanować. Szczególnie zmienne są uczucia, i dlatego nie można na nich jedynie budować trwałego programu życia. To, co dzisiaj czujemy do jakiejś osoby, jutro zacznie przybierać inny kształt. Trzeba być przygotowanym na te niespodzianki. Musimy pogodzić się z tym, że najbliższe nam osoby, z którymi żyjemy, nie zawsze znajdują się na tej samej uczuciowej fali, na której chcielibyśmy je widzieć. Trzeba mężnie przyjąć fakt, często bolesny, że w jakiejś chwili pojawia się coś, co oddala nas od najdroższej osoby; ale też nie wolno utracić nadziei, że to, co dla prawdziwej miłości jest zasadnicze, wciąż w nas żyje i będzie żyło, choćby przysypane popiołem rozczarowań i niezrozumienia.

Z powyższym wiąże się kolejny element kryzysu, jakim jest nieufność, pieniąca się w sercu jak chwast, gdy wobec zmian zachodzących w uczuciach własnych czy partnera nie wiadomo, czego się trzymać. Brak zaufania utrudnia porozumienie. Rozmawia się wtedy o wszystkim i o niczym, byle uniknąć grząskiego terenu, jakim jest to, co się dzieje w naszych sercach. Boimy się, że nie zostaniemy zrozumiani albo zrozumiani opacznie, że zmuszeni do obrony - zranimy albo nas zranią jakimś ostrzejszym słowem lub, co jeszcze gorsze, obojętnością. Uciekamy więc w milczenie, w półprawdy, w maleńkie kłamstewka, otwierając otchłanie podejrzliwości, w których wyobraźnia znajduje aż nadto miejsca dla wszelkich bezsensownych i ponurych domysłów.

Podejrzliwość sprawia, że czujemy się niepewnie wobec partnera. Już sama jego obecność odbiera nam jasność myśli i widzenia rzeczy, popadamy w jakiś zamęt, w którym trudno o rozsądne reakcje, i tak brniemy dalej, otępiali i zniechęceni. Wszystkie te złe odczucia towarzyszące kryzysowi są przyczyną ogromnych rozczarowań. Ukochane osoby spadają ze swych piedestałów, gdyż oczekiwaliśmy od nich czegoś zupełnie innego. Prawdopodobnie to, jak sobie je wyobrażaliśmy, nie miało nic wspólnego z rzeczywistością, a my wciąż szukamy nie istniejących bohaterów z bajki przez nas samych wymyślonej. Wtedy potrzebny jest jakiś wielki wstrząs psychiczne, uczuciowe trzęsienie ziemi, w którym poodpadają te wszystkie wyczarowane przez naszą fantazje fałszywe gzymsy i stiuki, abyśmy mogli, tym razem z użyciem mocnych, trwałych materiałów, odnowić nasz związek z tą drugą, rzeczywistą, z krwi i kości istotą, jaką jest współmałżonek, tak mało nam dotąd znany.

 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.55

Liczba głosów:

44

 

 

Komentarze użytkowników (29)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

carolinawilliam97 18:00:52 | 2018-09-01
Jestem panią Carolina. William ze Stanów Zjednoczonych, chcę podzielić się świadectwem mojego życia z każdym z nich. Byłem żonaty z moim mężem Williamem, kocham go tak bardzo, że jesteśmy małżeństwem od 7 lat z dwójką dzieci. Kiedy wyjechał na wakacje do Francji, odniósł się do kobiety imieniem Ashley i powiedział mi, że nie jest już zainteresowany naszym małżeństwem. Byłem tak zdezorientowany i szukałem pomocy, nie wiem co robić, dopóki nie spotkałem mojej przyjaciółki Marii i powiedziałem jej o moim problemie. Powiedziała mi, że ja też bym się nie martwił, gdybym miał podobny problem wcześniej i zostałem przedstawiony osobie o imieniu Prorok TAKUTA, który rzucił zaklęcie na jego byłego chłopaka i sprowadził go z powrotem po 3 dniach. Maryja prosi mnie, abym się komunikował z Prorokiem TAKUTA. Skontaktowałem się z nim, aby pomóc mi odzyskać męża i prosi mnie, bym się nie martwił, że bogowie jego przodków będą walczyć o mnie. Powiedział mi, że po trzech dniach dołącza do mnie i mojego męża. Po trzech dniach mój mąż zadzwonił do mnie i powiedział mi, że znowu szuka rzeczy ze mną, co mnie zaskoczyło, gdy zobaczyłem go i zaczęło wołać o przebaczenie. W tej chwili jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi za to, co ten wielki prorok zrobił dla mnie i mojego męża, możesz skontaktować się ze swoim e-mailem: ([email protected]) .lub whatsApp .. go w tym numerze. (+2348165186811)
(1) Jeśli chcesz by twój ex powrócił
(2) jeśli zawsze masz złe sny.
(3) Chcesz awansować w swoim biurze.
(4) Jeśli chcesz mieć dziecko.
(5) Ziołowa pielęgnacja
(6) Chcesz być bogaty.
(7) Chce związać swojego męża / żonę, aby był jego na zawsze.
(8) Jeśli potrzebujesz pomocy finansowej.
(9) Niech ludzie słuchają jego słów i wyrażają jego życzenie
(10) Rozwiązanie sprawy ETC
Skontaktuj się z nim ponownie na ([email protected]) lub whatsApp .. go w tym numerze. (+2348165186811) i bądź błogosławiony

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Anuszka A 11:12:09 | 2016-01-15
Czy to jest miłość, czy kochanie ?

Rozpoczyna się walka o prawdziwą miłość. Miłość to ciężka praca. Praca nad partnerstwem, nad nami samymi. Nie bójmy się ciężkiej pracy, ona Nas wynagrodzi. Pamiętajmy czym prędzej rozpoczniemy pracę, tym szybciej odniesiemy sukces.

Nie szukajmy wyjścia awaryjnego, Wasz związek jest tego wart.

Kluczem do zmian jest ciężka praca. Rozpocznij walkę o Was już dziś !
Serdecznie pozdrawiam. Psychology of Life http://www.psychologiazycia.com/#!zakatek-pozytywnych-mysli/c1srz

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Milosc 12:29:09 | 2015-01-27
Sekretem udanych związków nie jest  zaspokajanie oczekiwań, a wzmaganie tych wszystkich aspektów dobra, która druga osoba niewątpliwie posiada, choć może sama bez naszej pomocy ich nie dostrzega.

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~andrzej 03:29:59 | 2015-01-27
Obejrzcie najpierw film p.t. "Fireproof". Oceńcie sami bohaterów, a dopiero potem zastanówcie się nad swoim związkiem.
Film obejrzały miliony ludzi borykających się z problemami swojego malżeństwa i większości właśnie ten film pomógł zrozumieć, czym ich małżeństwo powinno być, a czym ono jest i jak naprawić to co nienaprawialne.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~plum 17:05:12 | 2014-08-18
Zaczełam czytać i pojawiło mi się zaraz pytanie - a co jest złego w harmonijnym związku? Czemu autor zakłada że takie nie istnieją? Co jest złago w braku wielkich oczekiwań i życiu w spokoju? Może dla niektórych spokój jest nudny i szukają problemów. Nie zakładałabym że każdy związek musi mieć kryzysy.

Oceń 8 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zoltan 18:52:32 | 2014-08-17
Nie masz żadnych zobowiązań do pozostania w małżeństwie, nawet sakramentalnym, jezeli to niszczy twój duchowy rozwój, nie rozwija twojej łączności z Bogiem a wręcz ja psuje, robi z ciebie agresywna osobę, prowadzi do depresji, znieczulenia itd. Twoim pierwszym obowiązkiem jest twoja dusza i jej rozwój. Jezeli to możliwe odrzuc wszystko to co stoi na drodze do jej rozwoju, co rujnuje pokój twojej duszy. Gdy twoja dusza będzie rosła wszystko dookoła tez będzie się powoli naprawiać. Pozdrawiam.

Oceń 7 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zona jeszcze 14:38:26 | 2014-05-05
Co z bzdury- wiecej sexu  bez uczuc, szacunku dla indywidualnych potrzeb!  Gratulacje!!    To sobie idz do agencji!   Myslałam,że mowa jest o uczuciach, wzajemnym zrozumieniu i wspolpracy... Tak durnie myslałam przez 28 lat malzenstwa i byłam zawsze gotowa na sex, gary na błysk, dzieci wzorowe, ja jak modelka, a Panisko ciągle w dąsach. Teraz widze, ze to moj zyciowy blad- trzeba się bylo cenic- isc do agencj, odlozylabym przynajmniej na emeryture.  Serdeczny dzieki za pomoc w podjeciu trudnej decyzji- szczesciem,dzis 50-tki tez maja wziecie.

Oceń 11 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~borat 18:48:07 | 2014-05-04
wiecej SEXU ,  I NIC SIE NIE ZEPSUJE

Oceń 6 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zaufałam 14:57:44 | 2014-03-26
rozumiem jak ciężko jest odbudować coś co przez  żyćie  w biegu  zostało utracone,albo zapomniane przez pyche samolubstwo ,brak uczuć ...ale siebie nie potrafie zrozumieć .Po 11 latach małozenstwa i roku byćia razem widze swój start życiowy  za nie przemyślany a nawet pochopny w czynach...Meża kochałam 11 lat temu inaczej dziś całkowićie kocham go jakby taką dojrzała miłośćią...wiem ze to co było dane trzeba było umiejętnie wziąść i zyć....teraz rozumiem...

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~m 09:18:37 | 2014-03-26
Co zrobić, gdy mąż nie chce naprawiać relacji, walczyć o związek i rodzinę? Zadowala się kolejnymi "przyjaciółkami", tak jest przecież łatwiej i przyjemniej.

Oceń 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook