Adopcja - szansa na rodzicielstwo

(fot. shutterstock.com)

W dobie licznych debat na temat in vitro, chwilę po przyjęciu ustawy, kilka słów na temat alternatywnej szansy na spełnienie marzeń o rodzicielstwie - w telegraficznym skrócie o adopcji. Bo mimo tego, że decyzja o adopcji jest szalenie trudna, a procedury czasochłonne, to może się okazać dużo mniej bolesna i łatwiejsza do zniesienia niż medyczne potyczki o posiadanie biologicznego potomstwa.

 

Często można usłyszeć głosy poddające w wątpliwość szczerość uczuć wobec adoptowanego dziecka, jakość relacji czy motywów, dla których kandydaci na rodziców adopcyjnych podejmują się procedur przysposobienia.

 

Tyle się słyszy o zaniedbaniach ze strony opiekunów zastępczych, o niedopatrzeniach ze strony opieki społecznej, co powoduje, że ludzie z dystansem podchodzą do instytucji zajmujących się problemami opiekuńczo-wychowawczymi. Ale jeden czy dwa przypadki stanowiące wyjątek, nie mogą przesłonić nam ciężkiej pracy, jaką wykonują pracownicy ośrodków adopcyjnych oraz ogromu miłości, jaką przyszli rodzice pragną objąć swoje przyszłe dzieci i jaką darzą swoje dzieci ci, którzy już adoptowali. Wychodząc z założenia, że nie ten rodzicem, kto dał życie, ale ten, kto pokochał i wychował. Pamiętajmy, że do adopcji trafiają dzieci, których rodzice biologiczni zrzekli się praw rodzicielskich bądź z powodu zaniedbań lub przemocy zostali tych praw pozbawieni. Przypadki rozwiązania przysposobienia (ponieważ jest to możliwe) lub rażących zaniedbań ze strony nowych opiekunów prawnych są na tym tle tak rzadkie, że stanowią jakiś marginalny odsetek. Jeśli mamy odnieść się do liczb, prawdopodobieństwa i średnich, to statystycznie rodzice biologiczni częściej krzywdzą swoje dzieci niż rodzice zastępczy lub adopcyjni.

 

Nie jest moim celem przekonywanie, że adopcja to jedyny słuszny wybór. Wiele osób nie jest gotowych na przyjęcie niespokrewnionego dziecka, wiele kobiet chce po prostu przeżyć ten czas, który nazywamy błogosławionym - oczekiwania na narodziny dziecka, czując jego ruchy pod własnym sercem. I z tym nie dyskutuję. Wprowadzając w problematykę adopcji, chce jedynie wyjaśnić działanie procedur i zachęcić tych, którzy zastanawiają się nad adopcją, by uciszyli swoje obawy i lęki, nie czekali i umówili się na spotkanie w najbliższym ośrodku adopcyjnym. To nic nie kosztuje, pierwsza rozmowa do niczego nie zobowiązuje, a może naprawdę zaowocować.

 

Co to jest adopcja?

 

Termin adopcja pochodzi od łacińskiego słowa adoptio, to znaczy usynowienie. W polskim prawie powstanie stosunku prawnego pomiędzy rodzicami adopcyjnymi a dzieckiem adopcyjnym, czyli takiego, jaki występuje między rodzicami biologicznymi a biologicznym dzieckiem, nazywamy przysposobieniem. Adopcja jest więc związkiem prawnym pomiędzy rodzicami a dzieckiem, którzy wcześniej nie mieli więzów biologicznych. Nadrzędnym kryterium dopuszczalności przysposobienia jest dobro dziecka. Oznacza to, że motywem adopcji zawsze powinno być dobro małoletniego, a nie prywatny interes przysposabiających, czyli przyszłych rodziców.

 

Adopcja może być dokonana jedynie na mocy orzeczenia Sądu Rodzinnego, na wniosek przysposabiających. Sąd orzeka zaistnienie więzi między dzieckiem a dorosłymi. By powstała rodzina w pełnym tego słowa znaczeniu, potrzebna jest rzeczywista i mocna więź uczuciowa, która nie przychodzi sama przez się. Często wymaga długiej pracy nie tylko rodziców i dziecka, ale także najbliższej rodziny. Dlatego w wywiadzie kandydaci są pytani o to, czy najbliżsi wiedzą o ich zamiarach adopcji oraz jaki mają do tego stosunek. To wsparcie jest ważne nie tylko ze względu na jakość więzi, między dzieckiem a przysposabiającymi, ale jest także nieodzowną pomocą w trakcie całego procesu adopcyjnego: przygotowania, szkolenia, oczekiwania.

Według obecnie obowiązującego prawa, istnie ją trzy formy przysposobienia:

  1. Przysposobienie pełne - między rodzicami a dzieckiem powstaje taki sam stosunek, jak w rodzinach biologicznych, tzn., że dziecko wchodzi całkowicie do rodziny.
  2. Przysposobienie niepełne - w tym przypadku dziecko nie wchodzi całkowicie do rodziny, ponieważ zostaje utrzymana więź z rodziną naturalną, a więc następuje utrzymanie dotychczasowych więzów pokrewieństwa.
  3. Przysposobienie całkowite - zwane także "anonimowym", kiedy rodzice wyrażają zgodę na przysposobienie przed Sądem Rodzinnym, w terminie 6 tygodni od dnia urodzenia dziecka i nie wskazują przy tym osoby przysposabiającej. Po tym czasie tracą prawa nieodwracalnie.

Kto może adoptować dziecko?

 

Właściwie każdy, kto zechce zostać rodzicem. Prawo nie podaje sztywnych reguł określających stan cywilny lub sytuację rodzinną przysposabiającego. W praktyce najczęściej kandydatami na rodziców adopcyjnych są bezdzietni małżonkowie, jak również osoby stanu wolnego, najczęściej są to kobiety. Ważna rzecz: jeśli chodzi o adopcję wspólną, nie może adoptować dziecka para pozostająca w związku partnerskim, tzn. bez ślubu.

 

Kandydaci na rodziców adopcyjnych powinni spełniać następujące warunki:

 

  • pełna zdolność do czynienia czynności prawnych,
  • odpowiedni stan zdrowia fizycznego i psychicznego,
  • odpowiedni wiek (różnica między rodzicami i dzieckiem nie powinna przekraczać 40 lat
  • sytuacja zawodowa zapewniająca odpowiednie warunki materialne,
  • odpowiednie warunki mieszkaniowe,
  • niekaralność,
  • osobiste kwalifikacje kandydatów (poznawane podczas spotkań, badań, wywiadów i obserwacji).

 

Przeprowdzane wywiady, spotkania i rozmowy mają na celu ustalenie:

 

  • motywów skłaniających do przysposobienia dziecka,
  • oczekiwań wobec dziecka (wiek, płeć, stan zdrowia),
  • stopnia tolerancji wobec pochodzenia dziecka oraz ewentualnych trudności w zakresie rozwoju i stanu zdrowia,
  • stosunek do jawności adopcji,
  • znajomość potrzeb dziecka osieroconego,
  • postaw wychowawczych (zgodność lub niezgodność małżonków),
  • relacje między małżonkami,
  • wzorców funkcjonowania w rodzinach pochodzenia, tradycje i rytuały, wychowanie, wzajemne relacje w rodzinach, wsparcie ze strony najbliższych,
  • warunki mieszkaniowe, środowisko,
  • pozycja dziecka w domu.

 

Oczywiście do ośrodków zgłaszają się nie tylko bezdzietni małżonkowie, ale również tacy, którzy mają biologiczne potomstwo. Ponadto jedna adopcja nie zamyka możliwości kolejnego przysposobienia. Wówczas znowu kandydaci muszą przejść przez procedury. Dlaczego? Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że sytuacja rodziny na przestrzeni 2 czy 3 lat, które minęły od adopcji, może ulec zmianie (pogorszenie stanu zdrowia, konflikt z prawem, strata pracy, przeprowadzka itp.), należy zatem ponownie dokonać wglądu w sytuację materialno-bytową, a także poddać małżonków badaniom psychologicznym.

 

W sytuacji, gdy okaże się, że małżonkowie w tym czasie spodziewają się dziecka, procedura zostaje czasowo wstrzymana. Priorytetem jest wówczas stan zdrowia przyszłej mamy, czas oczekiwania na dziecko biologiczne, szczęśliwy poród i przyjęcie nowego członka rodziny. Po odpowiednim czasie po porodzie, małżonkowie mogą powrócić do ubiegania się o możliwość przysposobienia. Indywidualnie rozpatrywane są sytuacje, gdy w niedługim czasie przed podjęciem decyzji o adopcji i zgłoszeniem się do ośrodka, małżonkowie w wyniku poronienia doświadczyli starty dziecka. Niekiedy niedokończony proces żałoby po stracie odracza w czasie przyjęcie małżonków, ale nie uniemożliwia podjęcia działań zmierzających do przysposobienia.  

 

Jak to się odbywa?

 

Kandydaci, którzy trafiająco ośrodka, zwykle pierwszą rozmowę odbywają z dyrektorem placówki, który zbiera podstawowe dane , wyjaśnia procedury i uprzedza, że czas i cierpliwość to dwa podstawowe wyznaczniki działań, których właśnie zamierzają się podjąć.

 

Następnie w ośrodku przeprowadzany jest wywiad, w którym podczas swobodnej rozmowy, kandydaci opowiadają o sobie, swojej pracy, rytuałach, czasie wolnym, rodzinach pochodzenia, oczekiwaniach i obawach wobec procesu adopcji dziecka, na które czekają.

 

Kolejnym etapem są badania psychologiczne. Ich celem jest poznanie sposobu funkcjonowania małżonków, profilu osobowości, motywacji do przysposobienia czy postaw wobec wychowania. Po zebraniu wszystkich danych, kolejnym wywiadzie, tym razem w miejscu zamieszkania kandydatów, kwalifikuje się kandydatów na szkolenie, które ma na celu przygotowanie ich do podjęcia ról rodzicielskich. Po ukończeniu szkolenia i dokonaniu oceny, sporządza się całościową opinię psychologiczną. Jeśli jest pozytywna, komisja kwalifikacyjna wydaje opinię kwalifikacyjną i poświadcza to odpowiednim dokumentem, stwierdzającym, że rodzina jest gotowa na przysposobienie dziecka.

 

Po dokonaniu doboru, przedstawieniu kandydatom dziecka, następuje praca z przyszłymi rodzicami podczas spotkań z dzieckiem. Celem spotkań jest nawiązanie więzi emocjonalnej. Tej oczywiście nie da się stworzyć podczas 1 czy 2 spotkań, ale tym pierwszym spotkaniom towarzyszą często takie emocje, które same są wystarczającym dowodem na to, że między rodzicami a dzieckiem, nazwijmy to: "iskrzy". Po nawiązaniu pozytywnych relacji osobowych i emocjonalnych (często też pyta się starsze dzieci czy chcą być w tej rodzinie, czy chcą zostać adoptowane przez tych rodziców), następuje złożenie stosownych dokumentów wraz z wnioskiem o przysposobienie do Wydziały Rodzinnego Sądu Rejonowego. Na wniosek rodziców, Sąd może wydać postanowienie o tymczasowym powierzeniu - oznacza to, że dziecko jeszcze przed prawomocnym wyrokiem, zawiązującym przysposobienie, może zostać zabrane przez rodziców do domu. 21 dni po wydaniu orzeczenia o przysposobieniu, wyrok staje się prawomocny i w USC miejsca urodzenia dziecka, rodzice otrzymują nowy odpis aktu urodzenia.

 

Kilka słów komentarza

 

Procedury trwają długo, bo około roku od pierwszej rozmowy w ośrodku do wydania zaświadczenia kwalifikacyjnego. Potem znowu oczekiwanie na dziecko. Ale proszę sobie uświadomić ile trwa oczekiwanie na dziecko biologiczne? Czasem kilka miesięcy starań, by w ogóle kobieta mogła zajść w ciążę. Potem 9 miesięcy oczekiwania i przygotowywania się na przyjęcie nowego członka rodziny. Podobnie jest z procedurami adopcyjnymi. Od momentu powzięcia decyzji, że to jest ten moment i ten czas, by powiększyć rodzinę, do chwili przysposobienia i przywiezienia dziecka do domu, również mija kilkanaście miesięcy.

 

Oczekiwanie na dziecko trwa długo również z innych powodów - formalnych. Większość par zgłaszających się do ośrodków czeka na dziecko bardzo małe: noworodka, niemowlę. Sytuacja jest zrozumiała, bo większość z nich chce przeżyć ten czas pierwszych uśmiechów, pierwszych słów, pierwszych kroków. Jednak bardzo często sytuacja takich dzieci jest nieuregulowana prawnie, co powoduje, że nie mogą one zostać zakwalifikowane do adopcji. Czas, który jest potrzebny na uregulowanie sytuacji prawnej, wynika wielokrotnie wcale nie z opieszałości sądów, a zmagań z rodzicami biologicznymi. Ci, często niewiadomo z jakich powodów, bo raczej nie rodzicielskiej troski, wnoszą protesty i odwołania, odwiedzając przy tym dziecko raz lub dwa razy w roku, zapominając o urodzinach, świętach, weekendach. To wszystko powoduje, że możliwość ostatecznego zamknięcia sprawy i wydania orzeczenia o pozbawieniu praw rodzicielskich rozciąga się w czasie, zajmuje niekiedy rok lub dwa, a dziecko rośnie… Tymczasem kandydaci dalej czekają na niemowlę…  

 

Szkolenie, które bardzo często budzi tyle sprzeciwów i dyskusji dotyczących jego celowości i konieczności, jest obowiązkowym elementem procedur we wszystkich ośrodkach w Polsce, niezależnie od tego w jakim rytmie one przebiegają. Wynika to z ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej, która wyraźnie mówi, że zadaniem ośrodka adopcyjnego jest organizowanie i prowadzenie szkoleń dla kandydatów do przysposobienia. Poza tym nikt z nas nie rodzi się z umiejętnościami wychowawczymi. Zostanie rodzicem samo z siebie nie nadaje nam określonych kompetencji. Te powinny być nabywane i rozwijane, nie tylko osobistym doświadczeniem, ale także czerpaniem z wiedzy innych. Przyjęcie dziecka biologicznego nie jest proste, więc proszę sobie wyobrazić jakiej rewolucji dokonuje pojawienie się dziecka niespokrewnionego, obciążonego często poważnym bagażem życiowych doświadczeń, mimo zaledwie 3 lat życia. Na to trzeba być gotowym.  

 

Wbrew obiegowej opinii nie trzeba zarabiać po 20 tysięcy zł, żeby móc adoptować dziecko. Warunki finansowe muszą być po prostu odpowiednie do zaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka. Oczywiście możemy tu dyskutować, co do nich zaliczyć, ale nie mówimy tu o corocznych zagranicznych wakacjach, nowoczesnym sprzęcie elektronicznym i dodatkowych lekcjach tenisa. Warunki mieszkaniowe również powinny spełniać możliwości optymalnego rozwoju dziecka.

 

Mając na względzie dobro dziecka, należy pamiętać, że zawsze dokonuje się doboru rodziny do dziecka, a nie dziecka do rodziny. Mając w ręku kartę konkretnego dziecka, znając jego potrzeby, trudności, stan zdrowia, szukamy spośród kandydatów takich rodziców, którzy będą w stanie te potrzeby zaspokoić, mają możliwości finansowe, by podjąć się opieki medycznej lub terapeutycznej, są gotowi, by zmierzyć się z problemami, jakie w konsekwencji mogą wystąpić w przyszłości.

 

W tym miejscu na uwagę zasługuje pewna kwestia - wyobrażenia kandydatów o dzieciach zakwalifikowanych do adopcji. To nie są biedne sierotki z dobrych domów, które w wypadku straciły rodziców. Takie dzieci, jeśli nawet dochodzi o tego typu sytuacji, mają najczęściej bliskich krewnych, którzy są w stanie podjąć się opieki. Tymczasem do ośrodków pieczy zastępczej trafiają dzieci, którymi nie ma się kto zająć. Bo najczęściej przyszło im powitać ten świat w rodzinie z problemami alkoholowymi, z przemocą, z brakiem rodzicielskich uczuć, empatii i chęci podjęcia rodzicielskich ról. W rezultacie może to skutkować trudnościami w zachowaniu, zaburzeniami emocjonalnymi, problemami z nawiązaniem więzi i zaufaniem do dorosłych, kłopotami w szkole, gorszymi ocenami. Ale zawsze wiąże się z ogromnym pragnieniem domu, spokoju, miłości, troski, uwagi, bycia ważnym dla kogoś, bycia kochanym. 

 

W naszym ośrodku wszystkie badania dokonywane są w bezpośrednim kontakcie z kandydatami. Sam test da nam jedynie wyniki, to zadaniem specjalistów jest je zinterpretować, postawić diagnozę i wydać opinię. Również w oparciu o luźne rozmowy i obserwację. Stawiamy na kontakt personalny, na jakość relacji, a nie ilość i statystyki. Daje nam to możliwość podmiotowego podejścia i stworzenia warunków, w których kandydaci czują się swobodnie i bezpiecznie. My nie jesteśmy tam po to, by doszukiwać się problemów i dyskwalifikować. Naszym zadaniem jest czuwać nad prawidłowym przebiegiem przygotowania do ról rodzicielskich i procedury adopcyjnej, ale przede wszystkim pomoc tym, którzy pragną zostać rodzicami i ofiarować dom osieroconym dzieciom.

 

Temat długi i trudny. To, co w artykule, jest jedynie namiastką informacji. Adopcja nie jest metodą leczenia niepłodności, nie jest metodą na zaleczenie rany, w jej wyniku powstałej. Ale jest szansą na spełnienie w macierzyństwie i ojcostwie. A ośrodki adopcyjne są po to, by pomóc nie tylko w trakcie adopcji, ale także po jej zawiązaniu. Nasza rola nie kończy się z chwilą orzeczenia sądu. Jesteśmy również po to, by wspierać we wszelkich wątpliwościach, obawach, lękach i trudnościach. My jesteśmy otwarci, ale to do Was, drodzy przyszli Rodzice, należy decyzja.

 

 

  

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

11

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook