Dlaczego celebryci się rozwodzą?

(fot. lil'_wiz / flickr.com / CC BY)

Małgorzata Rozenek, Hubert Urbański, Halinka Mlynkova, Edyta Górniak, Michał Wójcik, Robert Korzeniowski, Magdalena Różczka, Wojciech Jagielski, Piotr Adamczyk… - lista świeżo rozwiedzionych lub właśnie rozwodzących się celebrytów wciąż rośnie.


Czytelnicy tabloidów regularnie karmieni są doniesieniami o nowych rozstaniach gwiazd i gwiazdeczek, relacjonuje się im newsy dotyczące modnego stroju na sali rozpraw, a na deser rozkłada się przed nimi celebrycką emocjonalną papkę rozwodową na czynniki pierwsze. Ale nawet ci, którzy stronią od "pudelka" i "kozaczka", słyszą coraz więcej o rozpadzie małżeństw celebrytów. Media zarabiają gruby szmal na trąbieniu o tym - o rozwodach sławnych ludzi słychać po prostu wszędzie. Taki stan rzeczy generuje dwa zasadnicze pytania. Po pierwsze, dlaczego celebryci tak nagminnie się rozwodzą. Po drugie, dlaczego ludzie interesują się porażkami miłosnymi gwiazd tak intensywnie.

 

Brak (poczucia) czasu
 

Celebryci to ludzie żyjący w nieustannym pędzie. Pędzą na zdjęcia do filmów, na treningi sportowe, na castingi i festiwale. Wszystko, co robią, muszą robić najlepiej, jak potrafią, bo cały czas są na świeczniku. Jeśli za coś biorą się, nie mogą odpuścić. Perfekcjonizm i szereg czasochłonnych obowiązków ograniczają sławnym ludziom czas, który mogliby spędzić ze swoimi drugimi połówkami.

 

Badania psychologii społecznej wykazały, że ludzie zakochują się w osobach o podobnym sobie poziomie atrakcyjności. Dlatego partnerem celebryty jest często inny celebryta. Atrakcyjność każdego z nich jest budowana przez zaangażowanie w inne fantastyczne przedsięwzięcia, projekty, produkcje czy treningi. Z upływem czasu, doświadczają oni dwóch paradoksów. Po pierwsze, to, co buduje atrakcyjność partnera, zamienia się potem w przyczynę izolacji. Po drugie, czynności zawodowe celebryty są na tyle fascynujące, że potrafią zaangażować go bez reszty. Jego współmałżonek może za nim tęsknić, lub… w tym samym czasie oddawać się równie bez reszty swoim wysoko energetyzującym zajęciom. Jest prawdopodobne, że celebryci udzielają sobie wzajemnie społecznego dowodu słuszności, że ich tryb życia jest rzeczywiście czymś ekstra. Dwie zakochane osoby nakręcają się wzajemnie, dodają sobie skrzydeł motywacji do osiągania rzeczy dotychczas niemożliwych. Każdy odnosi sukcesy, wszystko jest pięknie - do momentu, kiedy dwie super zrealizowane jednostki odkryją, że… każdy z nich jest spełniony, ale między nimi jest pustka.

 

Wiele gwiazd należy do wyjątkowo uprzywilejowanej grupy ludzi, która w trakcie pracy przez większość czasu doświadcza stanu flow. Mihály Csíkszentmihályi, który wprowadził termin flow do psychologii motywacji, określił go jako stan między satysfakcją a euforią, wywołany całkowitym oddaniem się jakiejś czynności. W trakcie flow aktywność przez nas wykonywana sprawia nam czystą przyjemność. Nie kontrolujemy czasu, czujemy się "niesieni falą". Flow charakteryzuje się brakiem samoświadomości i całkowitą wolnością od strachu i lęku. Zaliczane jest do emocji pozytywnych, wzbudzanych przez teraźniejszość. Artyści i sportowcy to mistrzowie flow; jest wielce prawdopodobne, że angażując się w pracę, zupełnie tracą poczucie upływających godzin. Zapominają się w grze na instrumentach lub na boisku - a małżonek czeka…

Różne wizje małżeństwa 

 

Celebryci żyją szybko - zwykle też szybo decydują się na ślub. Decyzja o ślubie jest wynikiem zalewu pozytywnych emocji i podniecenia. Emocje jednak są ulotne; szybko rosną, szybko opadają. To, czy para przetrwa, czy nie, zależy nie tyle od emocji, co od treści zinternalizowanych przez każdego o wiele głębiej: od wartości.

 

Jeśli celebryta żeni się z intencją posiadania dzieci, a jego małżonka uważa, że na ten moment ważniejsza jest kariera, będą miały miejsce poważne obustronne rozczarowania. Podobnie jeśli żona chce ciągle bywać w wielkim świecie, a męża nadmuchane towarzystwo gwiazd nudzi i najchętniej spacerowałby po domu w dresie i kapciach… Niestety, ludzie (bez wyjątku, zarówno celebryci, jak i zwykli śmiertelnicy) mają tendencję do brania wielu rzeczy za pewnik. Jeśli czegoś nie wiemy, zupełnie nieświadomie zakładamy odgórnie, że inni są tacy jak my. Uzupełniamy luki wiedzy o drugiej osobie tym, co wiemy o sobie samych. Ignorujemy fakt, że jeden egzemplarz z każdego rodzaju wystarczy… Podobnie jak brak poważnej rozmowy o wizji małżeństwa, tak i posługiwanie się słowami, które mogą dla różnych osób mieć różne definicje, może skończyć się smutno.

 

Rozmawiając o małżeńskich oczekiwaniach, ludzie często mówią o wzajemnym szacunku, wspieraniu się i poczuciu bezpieczeństwa. Jakże odmienne treści mogą oznaczać te słowa! Dla jednego szacunek oznacza wyjmowanie rąk z kieszeni podczas rozmowy, a dla drugiego respektowanie wolności osobistej. Poczucie bezpieczeństwa to dla jednego pewność finansowa, a dla drugiego świadomość, że partner będzie zawsze blisko. Wsparcie może oznaczać odciążenie z obowiązków, albo częste słowne dodawanie otuchy i wiary.  Celebryta nie zniesie bycia zepchniętym na drugi plan - a tak będzie czuł się, gdy współmałżonek potraktuje go niezgodnie z jego  własnym rozumieniem rzeczywistości. 

Wymiana na lepszy model

 

Żyjemy w świecie wyrobów instant. Możemy natychmiast zjeść zupę, wypić kawę 3w1, kupić samochód bez płacenia, schudnąć bez wysiłku. Otaczają nas produkty łatwo dostępne i krótkotrwałe, których głównym przesłaniem jest zaspokoić natychmiast nasze żądze. Filozofia szukania szybkiej gratyfikacji przestała obowiązywać tylko w świecie konsumpcji. Ci, którzy żyją w pędzie, poszukują również i związków typu  instant. Szybko, przyjemnie, bez trudu, na chwilę. Trudno dziwić się, że w tej grupie są celebryci - w końcu to właśnie oni reklamują w radiu, telewizji i na billboardach szybko zużywalne dobra. Zgodnie z zasadą dysonansu poznawczego - jeśli coś powtarzają, to zaczynają w to wierzyć i tym żyć, w innym razie musieliby sami siebie uważać za idiotów (ludzkie ego nie zniosłoby tego).

 

W świecie konsumpcji lepsze jest wrogiem dobrego i zawsze trzeba być trendy. Toteż po wykorzystaniu jednego produktu, kupuje się kolejny, a gdy coś się psuje, wymienia się to na nowe. Celebryci promują ten model, napędzając nam gospodarkę. A jako efekt uboczny -  ich związki padają.

 

Hamulec
 

No ale co nas tak obchodzą celebryci? Prawda jest przykra. Wolimy czytać i gadać o innych, niż zastanowić się nad sobą samym. Ludzie często wolą żyć czyimś życiem, niż własnym - w ten sposób niczego nie ryzykują. Niestety, rozwodów jest w Polsce coraz więcej, nie tylko wśród celebrytów. Przyjęło się, że o gwiazdach można po prostu rozmawiać otwarcie. O sobie gorzej. A przyczyny rozwodów celebrytów i zwykłych ludzi są przecież identyczne… Brak czasu, brak zrozumienia, wykorzystanie…

 

W Polsce 80% par, które chciało rozwieść się, a nie zrobiło tego, powstrzymało się ze względów ekonomicznych. Rozwód kosztuje - może więc lepiej będzie się dogadać. Celebryci mają kasę, zatem w ich przypadku ten hamulec nie działa.

 

Lecz co robić, by nie rozwodzić się (nawet, jeśli ma się na to pieniądze)? Krótko mówiąc, nie naśladuj ślepo celebrytów, lecz celebruj miłość ze swoim współmałżonkiem. Oto krótka recepta:

  • Jasno komunikuj, co jest dla ciebie ważne w życiu. Zacznij to robić na długo przed ślubem.
  • Znajdź czas na świętowanie bliskości.
  • Wyrażaj miłość - słowem, czynem, gestem i otwórz się na sposoby, w jakie partner okazuje ci miłość.
  • Mów małżonkowi, za co go cenisz i podziwiasz - wzmacniaj jego pozytywne cechy.
  • Zamiast krytykować, komunikuj swoje potrzeby - nie bądź bierny, lecz miej wpływ na kreowanie małżeńskiej rzeczywistości. Do tego samego zachęcaj małżonka.
  • Bawcie się i odpoczywajcie razem.
  • Wszelkie nieporozumienia wyjaśniaj i rozwiązuj przed zanim położycie się do łóżka.
  • Ufaj. Daj małżonkowi przestrzeń na jego pasje i przyjaźnie, nawet, jeśli ich nie podzielasz.
  • Bądź zaciekawiony małżonkiem.
  • Przebaczaj.
  • Żyj teraźniejszością twojego związku. Czas to jedyna rzecz, która jest limitowania, nie da się jej odzyskać, ani dokupić.

Powodzenia!

 

 

Magda Moll-Musiał - kobieta niecierpliwa, roztrzepana i choleryczna (choć o dobrym sercu). Psycholożka, trener biznesu, właścicielka firmy Cztery Strony Zmian. Obdarzona intuicją i zorientowana na poszukiwanie prawdy. Pasjonatka podróży; odwiedziła ponad 50 krajów, ale zwiedzania świata ciągle jej mało i... tak chyba pozostanie. Tańczy bachatę, uwielbia lody orzechowe, a jak jest poza krajem, tęskni za Tatrami. Żona swojego męża Marcina, którego kocha od pierwszego wejrzenia. Pragnie motywować innych do rozwoju i inspirować do spełniania marzeń.

 

 

Magda Moll-Musiał wraz z mężem są także autorami książki "Tańce wśród piratów".

 

Ta książka opowiada o marzeniach, które stały się rzeczywistością. O ludziach poznanych w drodze. O licznych niesamowitych przygodach, które mogły przytrafić się każdemu. Te historie wydarzyły się naprawdę. Mało tego, one przydarzyły się nam. Wszystkie… Chcę przeczytać tę książkę >>

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.51

Liczba głosów:

37

 

 

Komentarze użytkowników (27)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~leszek 18:19:25 | 2014-03-16
Celebryci są odbiciem dążeń i pragnień swoich oglądaczy, ucieleśnieniem bajkowego świata. Tak jak kiedyś był świat królewiczów, królewien i smoków, tak dzisiaj mamy świat celebrytów. Wszyscy chcą być piękni, młodzi, sławni i bogaci, a ponieważ nie wszystkim jest to dane, to szukają namiastki w świecie celebrytów. Stąd też owe burzliwe "romanse", "śluby" i "rozwody", konsumenci "celebrity culture" po prostu takich treści oczekują, bo inaczej nie będą oglądać. Więc krytykując czy wydziwiając nad celebrytami, to można tylko powtórzyć za klasykiem "z samych siebie się śmiejecie", "samych siebie krytykujecie". 

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Marek 09:01:36 | 2014-03-16
Mówią o nim: celebryta - a to tylko zwykła pycha. Wszystkie rozwody swój początek mają w pysze, bo nie ma czegoś takiego jak niezgodność charakterów, ale dwie walczące ze sobą pychy, dwa egoizmy, które nie umieją przebaczać, bo każdy, każda szuka swego "ja". Dlaczego ktoś szuka kolejnego męża kolejnej żony, bo w swoim ego szuka szczęścia dla siebie. Po jakimś czasie przekonuje się, że tego szczęścia nie znalazł, bo druga strona też tego szuka i każdy w swoim egoizmie  rozaczrowuje się, myśląc, że ten trzeci, czwarta to szczęście mu da. A tak naprawdę najpierw trzeba odnaleźć Boga i w NIM umieścić całe serce, dopiero wtedy będzie się umiało kochać człowieka rezygnując z własnej pychy .

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 15:04:28 | 2014-03-15
Istotą "celebryctwa" jest pustota, blichtr, hałas. To są ludzie znani z tego, że są znani. Jeśli artysta zaczyna być celebrytą, to jego sztuka  zmierza ku schyłkowi.  Jak człowiek pusty może pracować na sobą i kochaną osobą, jak może dotrzymywać słowa, zdobyć się na miłość (tę wg. Św. Pawła). Być cfelebrytą i być choć trochę poważnym? Równie dobrze moglibyśmy oczekiwać tego od dwunastolatka.
Poza wszystkim ci ludzie robią krzywdę sami sobie, bo ta maszynka do mięsa zawsze ich wypluje. 

Oceń 3 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~moje zdanie 13:34:19 | 2014-03-15
a co mnie obchodzi kto się rozwodzi i z jakiego powodu????? To są informacje dla ludzi, którzy lubią "żyć" problemami innych ludzi, a nie swoimi. Media w ogóle nie powinny podawać informacji, kto z tzw, znanych ludzi się rozwodzi. Kogo to obchodzi?????? Pokazywanie całemu światu nieudanego życia małżeńskiego - wg mnie tego należy się wstydzić, a nie obnosić się z porażką!!!!!!! tak z porażką !!!!!! po wszystkich mediach. Niektórzy zwykli ludzie niestety wzorują się na takich beznadziejnych "przypadkach". Pokazywać w mediach powinno się małżeństwa, które potrafią żyć zgodnie całe życie, pomimo licznych trudności życiowych. No tak, tylko kto "to kupi"???? To przecież nie jest "medialny" news. Łatwiej "sprzedaje" się patologia.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Piotr_Jerzy 12:48:49 | 2014-03-15
Samo określenie "celebryci" wywołuje uśmiech, ci ludzie nie są żadnym autorytetem, często nic soba nie prezentują więc co się dziwić że kieruja się tylko instynktem. 

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~szok 21:57:41 | 2013-10-19
Myślę, że każdy odpowiedzialny człowiek wiążąc się z inną osobą i mając z nią dzieci zakłada, ze będą razem do śmierci.  Małżeństwo jest z założenia związkiem na zawsze chyba we wszystkich kulturach i religiach, a nie tylko dla katolików. Jest coś takiego jak wewnętrzne prawo moralne człowieka, coś jak sumienie, które wzdraga się przed porzuceniem męża/żony, z którym dzieli się 10 i więcej lat życia i ma się z nim dzieci.
A jeśli człowiek nie słucha głosu sumienia i jest zdolny porzucić cywilną żonę, (cywilnego męża) i zostawić dzieci, to - moim zdaniem - nie powinien mieć moralnego prawa do ślubu w Kościele Katolickim z kolejnym partnerem. Owszem, formalne prawo ma. Ale Jezus walczył przecież z faryzeuszami, którzy dbali tylko o zewnętrzną czystość, a wewnątrz byli obłudnikami

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 19:46:06 | 2013-10-19
@Szok
O ile mi wiadomo, konkubinat, małżeństwa "cywilne" nie są związkami nierozerwalnymi, stad każdy dorosły człowiek sam decydując się żyć w takim związku powinien mieć świadomość, iż może taki związek przestać istnieć. I nawet nie bardzo można mieć pretensje do partnera czy też cywilnego małżonka o rozstanie.

Zobowiązania rodziców wobec dzieci są zupełnie innymi zobowiązaniami, niż małżeństwo i oczywiście ani rozstanie sie konkubentów, ani tez rozwód cywilny nie znoszą tych zobowiązań.
Piszesz o faryzeizmie, ale zobacz, czy to nie jest tak, iż wyłącznie formalne, małżeństwo cywilne nie jest właśnie przykładem wiary w moc prawa.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~szok 17:03:06 | 2013-10-19
do TomaszL;
Nawet jeśli poprzednie związki były tylko cywilne, to jednak z nich są dzieci i zobowiązania względem dzieci i poprzednich partnerów. Nie można tego wszystkiego ot tak przekreślić i ich porzucić i teraz zawrzeć święty sakramentalny związek małżeński. Nie widzisz w tym fałszu? Cywilne związki są co prawda nieuznawane przez Kościół, ale jeśli trwały kilkanaście lat to czy można je zerwać bez żadnych moralnych konsekwencji?.
Toż to faryzeizm w czystej postaci, bo nie zważa się na naturalne ludzkie zobowiązania, ale wykorzystuje formalne przepisy prawa kanonicznego, które zezwalają na slub kościelny w takim przypadku.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 18:56:39 | 2013-10-18

Celebryci się rozwodzą bo ... mogą po rozwodzie cywilnym wziąć ślub kościelny! A nawet po dwóch małzeństwach cywilnych i posiadając z nich dzieci Kosciół pozwala im stanąć na ślubnym kobiercu!
Nigdy tego nie zrozumiem, bo to czysta hipokryzja, ale tak się dzieje i to niedawno, bo we wrzesniu odbył się ślub w kościele pana Roberta Janowskiego ("jaka to melodia'') z kobietą, która również jest dwukrotną, cywilną rozwódką.
Pan "młody" po 50-tce, pani młoda "po przejściach", ale w białej sukni - szok.

...
Jaki szok? Małżeństwo cywilne nie jest (a właściwie można powiedzieć, że nie było) uznawana przez Kościół za małżeństwo, tylko uchodzi(ło) za konkubinat.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 20:01:00 | 2013-10-18
@Danka - za czasów PRL też było kilka znanych "gwiazd" z bujnym życiem romasowo-małżeńskim.
Tylko wtedy głównym źródłem informacji dla gawiedzi nie byłą TV, ale plotka.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook