Nie tak wychowuje się dziecko!

(fot. Lisa Rosario Photography / flickr.com / CC BY)

Wyobraźmy sobie teściową stojącą obok córki lub synowej i obserwującą niezręczne ruchy młodej matki. Wyraz jej twarzy jest zmartwiony, to znów zagniewany. Najczęściej jednak pełen wyrozumiałości i chęci instruowania. No cóż, te młode matki uczęszczały na kurs pedologii, kurs masażu dla noworodków, kurs karmienia piersią, ale brakuje im doświadczenia, które wy macie.


Jeśli zdarzy się wam zarozumiała córka lub synowa, której wydaje się, że wie wszystko, nie udowadniajcie jej, że popełnia błędy. Przede wszystkim nie podsuwajcie innego rozwiązania niż rozwiązanie młodej mamy. Bardzo możliwe, że wasze jest lepsze, ale jest wasze. Nie poddawajcie początkujących matek ciągłej krytyce, powtarzając w kółko: "Nie tak się to robi", albo (jeszcze gorzej): "Ja robiłam to tak". Wyprowadzicie je tylko z równowagi, a wtedy stracą pewność siebie. Będą starały się przezwyciężyć niepokój, wykonując zdecydowane gesty, ale w rzeczywistości dalej nie będą wiedziały, co robić w danej sytuacji. Pomagajcie, gdy naprawdę zajdzie taka potrzeba, i bądźcie pewne, że wcześniej czy później nowicjuszki nauczą się wszystkiego, co potrzebne. Kosztem dziecka, to prawda, ale dla niego nie ma większego znaczenia to, jak zakłada mu się pieluchę.

 

Na początku może trochę protestuje, ale potem przyzwyczaja się do tego, co się z nim dzieje.


Jeśli natomiast wasza córka lub synowa będzie pełna obaw i niepokojów, nie próbujcie jej zastępować. Pomagajcie jej, wspierajcie ją, dawajcie praktyczne rady i, co najważniejsze, przekonujcie, że jest dobrą matką. "Ja też musiałam się tego nauczyć". Po kilku dniach wszystko stanie się prostsze.


Nie zapominajcie, że pediatria się rozwija, że dysponuje nowymi środkami i technikami. Nie jest powiedziane, że są one lepsze od waszych środków, ale są tymi, które się dzisiaj stosuje.


Pierwsze miesiące życia nowego członka rodziny są miesiącami strategicznymi dla nowej matki i dla nowych babć. To jednak nie daje wam prawa do przejęcia roli królowej matki. Bądźcie babciami, tak będzie lepiej.


Ponieważ wasza córka lub synowa jest zajęta 24 godziny na dobę, podtrzymywanie życia rodzinnego staje się trudniejsze. W niektórych domach narodziny dziecka wywołują chaos. Nie przyczyniajcie się do zwiększenia go przez przejęcie roli głównodowodzących i domaganie się, aby wszyscy tańczyli tak, jak wy im zagracie. Róbcie delikatnie to, co uważacie za słuszne i pożyteczne, zostawiając także miejsce dla drugiej babci (nie zapominajcie o niej!). Musicie jednak zrobić jeden wyjątek: nie pozwólcie, aby ojciec dziecka - wasz syn lub zięć - się ukrywał i wykręcał od obowiązków! Niech on także ma wkład w opiekę nad dzieckiem. Bądźcie głuche na alibi typu praca czy inne obowiązki. W przeciwnym razie w ciągu kilku lat stanie się ojcem tylko z nazwy. Nauczcie go zmieniać pieluchy, przygotowywać picie, robić pranie i zakupy, przede wszystkim wtedy, gdy przyznaje z rozbrajającą szczerością, że nie ma pojęcia, jak te czynności wykonywać.


Stwórzcie klimat serdeczności i spokoju. Zamiast tracić czas na przygotowywanie spisu umiejętności, które młodzi rodzice muszą jeszcze nabyć, pocieszajcie ich, przypominajcie im, że narodziny dziecka to nie tylko obowiązki i poświęcenia, ale również radość. Nauczcie ich cieszyć się każdą chwilą spędzaną z dzieckiem. Nie udawajcie pediatrów, bądźcie dziadkami. Bycie dziadkami oznacza wypełnianie obowiązków nie tylko wobec wnuków, także wobec własnych dzieci, synowych i zięciów.


Założę się, że nie pomyśleliście o tym. Odkąd pojawiło się ich własne dziecko, wasz syn lub córka nie potrzebują już rodziców. Potrzebują za to dziadków, którzy rozumieliby ich, wspierali, dodawali otuchy i pomagali w trudnych chwilach. W pewnych momentach wasze dziecko (już jako rodzic) będzie się czuło zagubione. Postarajcie się, aby w takich sytuacjach zwracało się do was, nie czując przy tym zażenowania. Oczywiście nie pozwólcie, aby stało się to pretekstem do obarczania was mnóstwem obowiązków, które należą do młodych. W ten sposób stalibyście się faktycznymi rodzicami nowego dziecka, a nie na tym polega wasza rola. Będzie jeszcze okazja o tym wspomnieć.


Jesteście dziadkami, w żadnym wypadku zastępczymi rodzicami, a tym bardziej komplementarnymi teściami. Nie przyjmujcie żadnych pełnomocnictw. Nie czujcie się zobowiązani do organizowania waszego życia wokół wnuka. Wasze życie ma iść normalnym trybem. W pierwszej kolejności myślcie o sobie, potem -jak być pomocnym innym. Tak właśnie wygląda prawidłowe wypełnianie roli dziadków. Polega ono na wywiązywaniu się z dwóch rodzajów obowiązków: wobec wnuka i wobec jego rodziców. Przez obowiązki rozumiem przyczynianie się do tego, aby dziecko czuło się w rodzinie szanowane, doceniane i kochane. Nie macie obowiązku zajmować się stale wnukiem. Nie ma znaczenia, czy wybór jedzenia, ustawienie łóżeczka lub kupione zabawki są zgodne z waszym gustem. Dziadkowie goszczą, słuchają, akceptują, rodzice - wychowują i troszczą się o dom.


Ważne, abyście byli obecni, kiedy to potrzebne, ale też, abyście wiedzieli, w którym momencie się wycofać. Pozwólcie młodym cieszyć się ich dzieckiem. Zostawiajcie ich z nim, dajcie im rozkoszować się tym szczęściem.

 

Dyskrecja i takt są w takich sytuacjach obowiązkowe.


Wychowywanie dziecka nie jest kwestią zastosowanych technik czy metod mniej lub bardziej skutecznych. Na całym świecie dzieci wychowywane są na różne sposoby - niektóre sposoby wydają się nam co najmniej dziwne - i akceptują je. Wszystkie rozwijają się, nawet te żyjące w najbardziej ekstremalnych warunkach, w biedzie i w chorobie*. Aby móc prawidłowo się rozwinąć, dziecko musi czuć się akceptowane, musi znaleźć swoje miejsce wśród ludzi, musi czuć się traktowane jako dar, nie tylko jako kolejny ciężar dla rodziny, który trzeba wykarmić. Dziecko ma też silną potrzebę bycia wysłuchanym. Ma wiele do powiedzenia, ale żeby się otworzyło, ktoś musi wykazać chęć słuchania.


Z tego punktu widzenia nasz system wychowawczy jest gorzej niż zły. Chcemy, żeby dzieci nauczyły się mówić, ale domagamy się, aby mówiły, używając naszych słów, aby powtarzały to, co my mówimy. W tym celu do nich mówimy, "ubieramy je w słowa", ale ich nie słuchamy, nie stwarzamy im możliwości wyrażenia tego, co czują, określenia tego, kim są. To właśnie pole dla dziadków, nierzadko to oni jako jedyni mają czas i ochotę słuchać wnuków.

 

* Jeśli się dobrze zastanowić, śmiertelność wśród dzieci, stanowiąca w niektórych krajach prawdziwy problem, jest efektem skandalicznego braku zainteresowania

 

Więcej porad w książce: ZAWÓD - TEŚCIOWIE - Giampaolo Redigolo

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

9

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?