Jak nie zwariować przed własnym ślubem?

(fot. Pimthida / flickr.com)

Okres narzeczeństwa, bez względu na czas jego trwania, będzie wypełniony różnymi sprawami, większymi i mniejszymi. Tak wiele jest rzeczy, które trzeba zrobić i którymi człowiek się martwi, że niejednokrotnie wydaje się, iż nie ma dosyć czasu i energii na to, aby odpowiednio przygotować się do ślubu i małżeństwa.

 

Istnieje jednak wiele takich aspektów wspólnych przygotowań do tego najważniejszego dnia w twoim życiu, które okazują się dobrym treningiem przed maratonem "Nie opuszczę cię aż do śmierci".

 

Ustalanie priorytetów


Wraz z pogłębianiem się waszej miłości i osiągnięciem punktu, w którym postanowicie zawrzeć związek małżeński, zaczniecie kolekcjonować wykazy rad. To nieuniknione. Będą one pochodziły ze źródeł przyprawiających swoją różnorodnością o zawrót głowy: z czasopism o ślubach, poradników etykiety ślubnej, z kościoła, od matki, przyszłego współmałżonka, matki przyszłego współmałżonka, współmałżonka twojej matki, fotografa, współmałżonka fotografa, kuzynki Izy i kuzyna Bartka, którzy przez rok uczęszczali do katolickiej szkoły i sami mogliby napisać tę książkę, i tak dalej, i tak dalej.


Wszystkie te wykazy będą zawierały rzeczy, które powinny lub muszą być. Wynika to z faktu, że autor danej rady jest przekonany o tym, że to, co on sugeruje, jest ważniejsze od czegokolwiek innego zasugerowanego przez kogokolwiek innego.


Pojedyncza osoba ma spore problemy z taką niekończącą się listą rzeczy "do wykonania". Działając samotnie, możesz swobodnie z czymś się zgadzać lub nie i przyjmujesz na siebie konsekwencje takiego czy innego wyboru. Będąc połową pary małżeńskiej, musisz przy podejmowaniu decyzji, które będą miały wpływ na was oboje, koniecznie rozważyć potrzeby, siły i środki oraz rozkład obowiązków drugiej strony.

Nowożeńcy są łatwym celem dla przebiegłych sprzedawców, którzy opierają się na tym, że żadne z was nie jest pewne tego, jaki jest stosunek drugiej strony do kwestii konieczności zakupienia jakiegoś produktu. Nagle oboje podpisujecie umowę na drogi produkt, którego żadne z was nie chciało. Jako osoby samotne natychmiast powiedzielibyście sprzedawcy, co ma zrobić z dwudziestodwutomową Encyklopedią kubańskiego baseballu. Po kilku latach małżeństwa będziecie wiedzieli, czy współmałżonek uznałby taki zakup za wartościową inwestycję. Na obecnym etapie stanowi to jednak problem. W okresie narzeczeństwa macie pod dostatkiem okazji do tego, aby ćwiczyć umiejętności podejmowania wspólnych decyzji we wszelkiego rodzaju sprawach, od najlepszego miejsca na spędzenie miodowego miesiąca po wielkość i lokalizację mieszkania.

 

Będziecie się uczyć tego, które decyzje wymagają wzajemnej konsultacji, a które nie. Pan młody może nie przywiązywać wagi do czcionki, jaka zostanie użyta na zaproszeniach. Jeśli jednak pan młody jest drukarzem lub zawodowo zajmuje się sztuką użytkową, roztropna panna młoda zauważy, że takie sprawy mogą być dla niego istotne. Jeśli pan młody otrzymuje przesyłki reklamowe ze wszystkich miejscowości wypoczynkowych na północnej półkuli, powinien zapytać pannę młodą, czy nie chciałaby ich przejrzeć, zanim trafią na makulaturę. W okresie swojego narzeczeństwa będziecie otrzymywać zaproszenia od miejscowych firm, organizacji samorządowych oraz znajomych waszych rodziców. Zaproszeń tych nie należy ani odrzucać, ani przyjmować bez wcześniejszej wzajemnej konsultacji.


Przygotowania do ślubu to dobry czas na rozmowy koncentrujące się na kwestiach typu: "To jest dla mnie ważne, a to nie. A teraz, co jest ważne dla nas?".

Podział pracy


Gość z Marsa przyglądający się temu, co się dzieje podczas planowania współczesnego ślubu, logicznie rozumując, mógłby stwierdzić, że dwie kobiety z tej samej rodziny biorą ślub - matka i córka.
W wielu przypadkach mężczyznom udaje się swój udział w przygotowaniach ograniczyć do "Powiedz mi tylko, gdzie i kiedy chcesz, abym przyszedł, a ja przyjdę".


Panny młode, które są skłonne odciążyć pana młodego od wszystkich tych drobiazgowych wyborów związanych ze szczegółami ślubu, mogą na zawsze wytworzyć w sobie poczucie odpowiedzialności za decyzje podejmowane w kwestii wszystkich świąt, chrztów, uroczystości związanych z ukończeniem szkoły, urodzin, parapetówek oraz finałów rozgrywek piłkarskich.


Od panien młodych, które ochoczo wypisują wszystkie podziękowania do obu stron rodziny, oczekiwać się będzie w przyszłości równie radosnego wypisywania życzeń bożonarodzeniowych. Pan młody, który sam załatwia wszelkie formalności związane z wyborem ubezpieczeń lub uzyskaniem kredytu, nie uczy swojej partnerki niczego poza tym, gdzie należy szukać wykropkowanego miejsca na podpis.


Możliwe, że lubisz rozmawiać z fotografem, kwiaciarką lub pracownikami firmy cateringowej, a twój przyszły współmałżonek nie. Być może lubisz rozliczenia z urzędem skarbowym, a twój wybranek lub wybranka nie. Jeśli wydaje się, że samodzielne przygotowanie czegoś przez jedno z was będzie bardziej efektywne, możliwe, że tak jest. Jeśli jednak zauważysz, że zaczynasz mruczeć pod nosem: "Mógłby mi ktoś w tym pomóc", natychmiast przestań mamrotać i zacznij się komunikować z przyszłym współmałżonkiem. Jeśli w trakcie pracy nad czymś, któreś z was wyrazi prośbę o pomoc, będziecie mogli wspólnie cieszyć się z jej owoców.

 

Kompromis


Narzeczeni szybko zauważają, że kompromis jest słowem, którego małżonkowie używają, gdy mają tak naprawdę na myśli poddanie się. Kompromis jest fundamentem tych wyimaginowanych małżeństw coś za coś. Czy ktoś zna związek oparty na zasadzie coś za coś, który przetrwał dłużej niż dwadzieścia minut? Relacja coś za coś to taka, jaką mamy z taksówkarzem - zgadzamy się zapłacić określoną kwotę w zamian za dowiezienie nas do celu.


Kompromis przypomina dwóch przedszkolaków handlujących ze sobą lizakami. Dam ci cytrusowego i jeżynowego za trzy wiśniowe. W rzeczywistości kompromis bardziej przypomina przyjęcie urodzinowe. Ofiaruję ci to, czego potrzebujesz i pragniesz, bez względu na to, czy dostanę coś od ciebie, czy nie. Wyraża to przysięga małżeńska. Każde z was ślubuje, że będzie wierne na dobre i na złe i że będzie kochać i szanować drugiego do końca życia. Nigdzie w przysiędze nie pojawia się słowo jeśli.

Istnieje wiele sytuacji, w których kompromis jest po prostu niemożliwy. Kiedy pan młody chce, aby na weselu zagrała orkiestra dęta, a panna młoda chciałaby, aby zagrał kwartet smyczkowy, nie ma możliwości wyboru pośredniego, który zadowoliłby obie strony. Następnie, jeśli ona chce zamieszkać w mieszkaniu własnościowym w wielkim mieście, a on w dwupiętrowym domu na przedmieściach innego dużego miasta, zamieszkanie w parterowym domu na prowincji nie będzie w tej sytuacji kompromisem.


Narzeczeni wkrótce uświadamiają sobie fakt, że kompromis tak naprawdę oznacza naprzemienne ustępowanie drugiej stronie z radością i wdziękiem. Wyzwaniem jest tu dokonywanie pewnych korekt w sytuacji, gdy okazuje się, że jedno z małżonków częściej rezygnuje ze swoich koncepcji niż drugie. I kiedy znajdziecie się w sytuacji, w której będziecie spierać się o to, czy ślub ma się odbyć o godzinie jedenastej czy jedenastej trzydzieści, nie kończcie, mówiąc: "Nie kłóćmy się o to". Najpierw pospierajcie się o to. To będzie dobre ćwiczenie na później, kiedy jedno z was będzie obstawało przy tym, że Boże Narodzenie nie będzie prawdziwym Bożym Narodzeniem bez żywej choinki, a drugie będzie się upierać przy tym, że sztuczna choinka jest tańsza i bardziej praktyczna. Albo też jedno z was uzna, że dzieci mają chodzić na lekcje gry na pianinie, kiedy drugie zawsze nie znosiło takich zajęć. A może jedno będzie chciało wykorzystać zwrot podatku dochodowego na zakup zestawu kina domowego, a drugie będzie chciało wyremontować łazienkę. Decyzje związane ze zmianami zawodowymi i planami rodzinnymi bledną w porównaniu z intensywnością i częstotliwością tego typu domowych dyskusji.

 

Więcej w książce: Ślub po katolicku - William C. Graham, Molly K. Hans

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.41

Liczba głosów:

17

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~baasia 03:04:48 | 2014-01-04
dziękuję za ten praktyczny tekst :) dał mi do myślenia nad tym czym rzeczywiście w związku jest kompromis i jak nad nim pracować

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~imka 11:30:53 | 2013-08-27
Szkoda czasu na czytanie. Szkoda czasu na komentarz.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~aga 10:29:53 | 2013-08-27
Słaby tekst, mało wnosi do tematu

Oceń 3 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?