Rodzice idealni nie istnieją, dzieci zresztą też

(fot. Tyson Call / flickr.com)

Gdy przychodzimy na świat, otrzymujemy ciało - musimy jednak zdobyć osobowość. Nikt z nas, pozostawiony samemu sobie, nie jest w stanie odnaleźć istoty rzeczy - rdzenia stanowiącego punkt odniesienia dla naszych zachowań i życiowych doświadczeń.

 

Dziecko nie jest w stanie pojąć tego, co przeżywa: gromadzi tylko fakty, przechowując je w pamięci - będzie je w stanie zrozumieć dopiero w wieku dorastania, o ile ktoś wcześniej je tego nauczy. Teraz wszystko to, czego przypadkowo doświadcza, staje się owym rdzeniem - punktem odniesienia. Nie towarzyszy temu jednak żadna refleksja: dziecko nie potrafi jeszcze opisać i przeanalizować tego, co mu się przydarza.
Rodzic trwa u jego boku, aby je wspomóc w rozumieniu i nazywaniu świata.

 

Czyni to na cztery sposoby:

  • poprzez słowo: dziecko przyjmuje to, co mówią rodzice, o ile są to słowa niepodlegające dyskusji;
  • poprzez przykład: zachowania rodziców są bacznie obserwowane, kontrolowane i zapamiętywane przez dzieci;
  • poprzez nastawienie: sposób pojmowania życia, który pozostaje ukryty w sercach rodziców - nigdy nie zostaje wypowiedziany, lecz przekazywany jest całą ich osobą... Dziecko w sposób doskonały wyczuwa, czy jest akceptowane, odrzucane, wykorzystywane...;
  • poprzez wyznawane wartości: wcześniej czy później rodzice muszą dać świadectwo o nadziei, która uzdolniła ich do przekazania daru życia.


...i natychmiast pojawiają się wątpliwości...


Bez fałszywych alarmów. Rodzic idealny nie istnieje - myli się, błądzi, gubi. I tak ma być: nie należy wychowywać dzieci "w sposób idealny". Wystarczy być szczerym.

 

Dzieci także nie są idealne: rodzice chcieliby żyć w przekonaniu, że wydali na świat chodzący cud i przeżywają ogromne rozczarowanie, gdy wychodzi na jaw, że ich dziecko jest tylko zwykłym dzieckiem. Są również rodzice uważający się za panów losu własnego dziecka - obwiniają się za każdy błąd, jak gdyby od tego właśnie zależało życie i śmierć ich potomstwa. Istnieją również tacy, którzy dziecko odrzucają: wysiłek, który trzeba włożyć w jego wychowanie jest tak ogromny, że w pewnym momencie mają dość. Są nim w jakimś sensie przesyceni, więc je odpychają. Ono od nas ucieka? To my tak naprawdę, w sposób nieświadomy, odrzucamy je jako pierwsi!


Jeśli czujesz, że to, co zostało tu napisane, dotyczy także ciebie, nie bój się - nie odbiegasz od normy. Tak samo jest nawet w chrześcijaństwie: pojęcie grzechu pierworodnego zakłada, że w tym, czym rodzice obdarzają swe dziecko, nieodwołalnie zawiera się także grzech pierworodny.


Ciągłe poczucie winy potęguje nasz niepokój, za który przychodzi później płacić naszemu dziecku.

 

Więcej w książce: My i nasze dzieci. Wskazania dla rodziców dzieci do lat 10 - Alessandro Manenti

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.69

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook