Mężczyźni nie są z Marsa, a Kobiety z Wenus

Niedziela
(fot. Vox Efx / flickr.com)

Jesteście dla siebie jedyni i niepowtarzalni. Fascynowała Was - i na pewno fascynuje nadal - inna sylwetka, piękno oczu, włosów, odmienny głos, inny sposób chodzenia, inne spojrzenie na świat, możliwość porozmawiania o tym, o czym z nikim innym dotąd się to nie udało.

 

Odkrywaliście - i odkrywacie nadal - głębię drugiej duszy, jej właściwy sposób myślenia, postrzegania rzeczywistości. Rozpoznawanie tej indywidualności, niepowtarzalności jest poznawaniem piękna człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Pana Boga. Wasz związek jest jedyny i niepowtarzalny. I takie będzie Wasze małżeństwo.

 

Ale spotyka się często w różnych wypowiedziach i publikacjach sformułowania, jakby zacierające tę niepowtarzalność i wyjątkowość: "Dla kobiet najbardziej istotna jest...". "Dla mężczyzn najważniejsze są....", Mężczyznom bardziej zależy na...", "Kobiety preferują...",


"Bo faceci tacy już są...." itd. Potem przykładamy takie obiegowe opinie i stereotypy do naszych ukochanych chłopców lub dziewczyn. I często coś nie pasuje, coś zaczyna zgrzytać. Czasem słyszymy takie opinie od nich... i czujemy się oprawieni w ramki, z przyszytą łatą. Bo wewnętrznie jesteśmy przekonani, że to, co jest najważniejsze, mój sposób przeżywania i doświadczania tego, że jestem mężczyzną czy kobietą, jest MÓJ własny, indywidualny, dany mi przez Pana Boga. Nie podpada pod żadne schematy.


Dla dziewczyny i chłopaka rzeczywiście różne rzeczy są ważne. Rzeczywiście mają inaczej zbudowany mózg. Istota różnic między mężczyzną i kobietą wynika z naturalnego, pierwotnego powołania do macierzyństwa i ojcostwa. I przede wszystkim od tej strony warto wchodzić w odmienność osoby ludzkiej. Oznacza to szacunek wobec godności człowieka. Kobiecość kojarzy się z delikatnością, umiejętnością stwarzania klimatu miłości i akceptacji. Kobiecość jest skierowana na rodzicielstwo, na przekazanie życia i troskę o nie. Męskość w swojej naturze skierowana jest do ojcostwa, świadomego i odpowiedzialnego. Jednakże schematyczne przypisywanie określonych cech charakteru mówi często o własnym braku zdolności do dialogu, usprawiedliwieniu braku relacji, niż o prawdziwych różnicach. Nie neguję tych odmienności ani tego, że statystycznie rzecz ujmując dla mężczyzn często najważniejsze są np. fakty, a dla kobiet relacje. Ale jeżeli ma zaistnieć porozumienie miedzy nimi, to mężczyzna musi uczyć się relacji, a kobieta zwracać uwagę na fakty.

 

Niech istniejące wzorce staną się drogowskazami miłości, więzi i dopełniania siebie nawzajem, a nie sztywnymi schematami, które nas od siebie odsuwają i które mogą nas poróżnić. Warto dbać o to, by istniejące stereotypy nie wpędzały nas w kompleksy, poczucie winy, że jakoby nie spełniamy się jako mężczyźni lub kobiety, jeśli do tych schematów nie zawsze pasujemy. Warto uważać, by schematy i stereotypy związane z rolami nie zamykały rozwoju naszej osobowości na niepowtarzalność i bogactwo, jakim obdarzył nas Bóg.

 

Wasze pytania


Przeczytałam książkę Johna Eldredge "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy". Ale mój chłopak nie ma takiego serca, jak opisane w tej książce. I chyba nie będzie. On jest inny. Ja go bardzo kocham. Czy on nie jest prawdziwym mężczyzną? Wydrapałabym oczy komuś, kto by tak o nim powiedział...

 

Książka "Dzikie serce" powstała na tle dość jednostronnych obserwacji i studiów jej autora. Nie uwzględnia w pełni bogactwa osoby ludzkiej i indywidualnych cech osobowości. Mimo niewątpliwych wartości, nie można zawartych w niej tez uogólniać. Znam wielu mężczyzn, którzy nie mają "dzikich serc", a nie przestają z tego powodu być mężczyznami. A byli też tacy, co na pewno nie mieli dzikich serc, a nawet zostali świętymi, np. Jan Apostoł albo Franciszek z Asyżu. A były kobiety, które miały swego rodzaju dzikie serca, choćby biblijna Judyta, w czasach nam bliższych Emilia Plater albo Joanna d’Arc. Mężczyzna jest prawdziwy" wtedy, kiedy jest sobą.

 

Oczywiście zakładając, że jest zdrowy psychicznie, nie jest uzależniony itp. Podobnie nie zalecam ulegania schematom zawartym w książkach Gray’a "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" i podobnych. Jest w nich "coś z prawdy", ale jest ona bardzo uproszczona.

 

Coś o nas


Już wtedy - blisko 40 lat temu - zetknęliśmy się z pewnymi stereotypami, jaki powinien być mężczyzna i jaka powinna być kobieta, a później jaki powinien być mąż, potem - ojciec i jaka powinna być żona, potem - matka. Nie interesowaliśmy się jednak zbytnio tymi stereotypami, chcieliśmy być przede wszystkim sobą. Rozpoznawaliśmy siebie. Intuicyjnie przeżywaliśmy naszą męskość i kobiecość jako dwa różne sposoby bycia człowiekiem, różniące się płcią i powiązane miłością. Bardzo nie chcieliśmy ulegać wzorcom kulturowym. Pomógł nam w tym dialog ze sobą i z Panem Bogiem. Tę miłość, przyjętą od Pana Boga, ofiarowaną sobie, przeżywaną w Jego obecności, w poczuciu Jego istnienia, widzieliśmy jako podstawowy cel naszego związku. Nieuleganie schematom pomogło nam rozpoznać nasze powołanie.
 

Pomyśl...


1. Jak przeżywam moją męskość?
2. Jak przeżywam moją kobiecość?
3. Jakim schematom i stereotypom męskości i kobiecości ulegam?
4. W jakich aspektach mojej męskości lub kobiecości trudno mi zaakceptować siebie?
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.65

Liczba głosów:

46

 

 

Komentarze użytkowników (23)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~wiktor 21:21:10 | 2014-03-08
Jan Apostoł to dopiero był. Syn Gromu. A św. Franciszek.. jego życie to dopiero była przygoda. To byli wojownicy. Armia Pana ;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paweł 15:41:16 | 2014-01-15
Hmmm ... a ja myślę, że to bardzo interesująca pozycja, w tym poranionym niedojrzałym ojcostwem świecie. Czytałem Eldrege'a w czasie budzenia się mojego własnego ojcostwa. Oczywiście trzeba mieć trzeźwe spojrzenie na kontekst w którym została napisana (protestanci + ameryka) - przyznam szczerze, że dla mnie osobiście była trampoliną do szukania podobnych pozycji na rodzimym rynku - i tutaj znalazłem perełkę w postaci "Ojcostwo. Aspekty pedagogiczne i duchowe" ks. Józefa Augustyna SJ. Do ktorej bardzo często wracam i polecam każdemu mężczyźnie odkrywającemu świadomie swoje własne ojcostwo. Ale żeby trampolina zadziałała trzeba się wejść na nią do końca i się odbić - dlatego jak już czytać - to do końca. No i jeszcze jedna rzecz - autorka jest kobietą - a pozycja jest przeznaczona dla mężczyzn.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Agnieszka 12:32:09 | 2014-01-15
Chyba autorka nie do końca przeczytała książkę "Dzikie serce" i chyba nie zajrzała do "Urzekającej"... Schematyczny artykuł. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~alinka 22:25:41 | 2013-10-02
Skąd wiadomo, że Jan Apostoł nie miał dzikiego serca? Albo św. Franciszek? 
...schematyczne przypisywanie określonych cech charakteru mówi często o własnym braku zdolności do dialogu, usprawiedliwieniu braku relacji, niż o prawdziwych różnicach... 
Brzmi naukowo, ale jest kompletnie bez sensu - po co pisać takie rzeczy?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zenek 23:40:09 | 2013-08-27
Rozbawił mnie ten artykuł - "Ale mój chłopak nie ma takiego serca, jak opisane w tej książce." - czy ten chłop nie ma języka? Skąd ta kobieta ma wiedzieć, czy nie uwielbiał naprawiać traktor? Kobiety się wypowiadają co nam w głowie siedzi ...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ala 13:19:38 | 2013-08-14
http://www.tvn24.pl/kolejny-general-wywoluje-skandal-porzucil-zone-dla-kobiety-w-wieku-corki,347169,s.html
Ale czego chcieć od gościa? Dzikie serce ma? Ma.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Darek 00:43:54 | 2013-08-14
Święty Franciszek nie miał takiego dzikiego męskiego serca? no co za bzdury... Jan Chrzciciel też?
nie do wiary....
W zasadzie to nie ma dyskusji bo po takich stwierdzeniach widać, że czytasz bez zrozumienia niestety...
Mężczyzna ma serce wojownika, dzikie serce ...
A takie miał i Franciszek i Jan i Chrystus...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paulina 23:52:59 | 2013-08-13
A ja go uwielbiam!!:) Bo czuje się kobietą która nie podpada ani nie chce podpadać pod wzorce. I nie zgadzam się że intencją autora było w jakimkolwiek stopniu chęć przekreślenia wizji kogokolwiek spoza świata katolickiego. Dla mnie jest on wspaniałą odskocznią od tego co niestety wiecznie słyszę jaka to kobieta ma być i co za tym idzie co robić, w ruchach katolickich- jest tam niesty często stoeretypowe podejście. Zachęcam do spoglądania od tej strony.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~marta 23:20:02 | 2013-08-13
nie zgadzam się z artykułem, owszem w książkach typu "mężczyźni są z Marsa..." jest sporo uproszczeń, ale też i sporo prawdy. co bardzo pomaga w nawiązaniu komunikacji.
inna sprawa, że wiele rzeczy można wiedzieć, a i tak to niewiele da. co z tego, że będziemy doskonale rozumieć nasze reakcje, jeśli nie postanowimy się kochać i wzajemnie sobie dawać. wzajemne poznanie siebie, to tylko jeden element udanego związku...i chyba wcale nie decydujący...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jagoda 21:16:00 | 2013-08-13
Mnie również rozzłościł ten artykuł. Mialam okazję dokładnie czytać Graya. On sam nie traktuje swoich wypowiedzi jako absolutnie wiażących, a jedynie tłumaczy mechanizmy. Wyjaśnia, że każdy jest inny i pewne zjawiska u każdego człowieka nastepuja w róznym nasileniu. Najpiękniejsze u Graya jest to, że stawia na budowanie relacji i próbuje w tym pomóc. Nie podoba mi sie u nas katolików, że często próbujemy odrzucać wszytko co nie jest pisane stricte przez katiolików. Jak mamy byc poważnie traktowani jesli w każdej takiej pozycji, nawet zgodnej z naszym światopoglądem znajdziemy jakieś ale, jesli nie będzie promowana przez sam Kościół. Zasatanówmy sie trochę i nauczmy się korzystać z mądrości, także tych, które nie są ścisle z nami zwiazani. zamykajac sie tracimy naprawdę wiele.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook