Małżeństwo na całe życie ma szansę jeśli...

(fot. flickr.com)

Niektórzy sądzą, że oczekiwanie, iż małżeństwo będzie trwać przez całe życie, jest czymś zupełnie nierealnym, gdyż żyjemy coraz dłużej. Czy małżeństwa zawierane z kolejnymi partnerami na różnych etapach życia nie są w dzisiejszych czasach bardziej realiną propozycją?


Nie, "seryjne małżeństwa" nie są bardziej realistycznym pomysłem, bez względu na to, jak przekonującym może się ten pomysł wydawać. Małżeństwo rozumiane jako umowa dwojga ludzi oznacza relację dynamiczną. W związku małżeńskim emocjonalne dorastanie ma miejsce jedynie wtedy, gdy małżonkowie się zmieniają, przystosowują zarówno do siebie nawzajem, jak i do związku, który wspólnie tworzą.

 

Ktokolwiek zakłada, że w każdej chwili - gdy tylko uzna, iż "przerósł" swego partnera - może z małżeństwa "wyskoczyć", nie wykorzystuje szansy zgłębienia samego siebie jako istoty ludzkiej w relacji do innych.


Spójrzmy na taki przykład: miasto St. Louis w USA szczyci się słynnym Gateway Arch - gigantyczną łukowatą budowlą o wysokości sześćdziesięciotrzypiętrowego wieżowca. Na jej szczyt da się wjechać, jednak nie za pomocą zwykłych wind, lecz specjalnych gondoli, dostosowujących swój kształt do łukowatego toru ruchu. Podróż zabiera nieco czasu, ale warto ją podjąć, gdyż u celu czeka podróżnych wspaniały widok na panoramę miasta.

 

W małżeństwie jest podobnie: trzeba dostosowywać się do siebie nawzajem za każdym pojawieniem się sytuacji kryzysowej lub konfliktowej. Nie jest to proces ani szybki, ani łatwy, ale wart przejścia ze względu na to, co nas czeka u jego końca.


James ożenił się, mając dwadzieścia kilka lat. Jego żona miała lat dziewiętnaście. W wieku trzydziestu kilku lat oznajmiła mężowi, iż ma zamiar go porzucić. Powiedziała, że musi poznać innego mężczyznę, póki jest jeszcze młoda, piękna i pełna życia. I chociaż kochała swego męża, myśl, iż ma spędzić resztę życia wyłącznie z nim, wydawała jej się czymś strasznym. James stwierdził krótko: Ja się nie rozwiodę!", i niezłomnie trwał w swoim przekonaniu, aż jego żona w końcu uporała się z poczuciem żalu z powodu nieuchronnego starzenia się i utraconej szansy życia z innym mężczyzną. A tak na marginesie, opłakiwanie utraconych z wiekiem szans dotyczy nas wszystkich.


Obecnie James i jego żona są osobami po pięćdziesiątce, a ich małżeństwo jest mocniejsze niż kiedykolwiek w przeszłości, żona zaś odczuwa nieustanną wdzięczność wobec męża za jego niezłomną postawę, w czasie gdy ją nachodziła pokusa zerwania związku. Wydali za mąż córkę, a teraz czekają na wnuki. Wszystko to jednak przepadłoby, gdyby James nie uparł się za wszelką cenę dotrzymać przysięgi małżeńskiej.


Powszechnie wiadomo, że ludzie rozwodzący się, a potem wstępujący w ponowne związki zazwyczaj po raz kolejny wybierają ten sam typ współmałżonka. Dlatego właśnie kobiety, które mają skłonność do mężów-alkoholików, ryzykują, że ponownie wyjdą za mąż za alkoholika, nawet jeśli z pierwszym mężem rozwiodły się z powodu jego nadmiernego picia. Taka tendencja do wybierania "wiernej kopii" współmałżonka może wyjaśniać, dlaczego wskaźnik rozwodów w drugim małżeństwie jest jeszcze większy niż w przypadku małżeństw zawieranych po raz pierwszy.


Jeżeli tylko współmałżonek nie stosuje przemocy fizycznej lub seksualnej, najlepszym rozwiązaniem jest trwanie w pierwotnym związku, na wszystkich etapach osobistego i duchowego dorastania. To właśnie podczas wyprawy na szczyt "łuku małżeńskiego" w powolnej gondoli pobiera się większość praktycznej nauki dotyczącej małżeństwa.

 

Ludzie przekonani o słuszności zawierania kolejnych związków tracą szansę przeżycia tego jakże ważnego doświadczenia życiowego.

 

 

Wiecej w książce: Małżeństwo. Problem czy szansa? - Catherine Johnston, Daniel Kendall SJ, Rebecca Nappi

 



 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.34

Liczba głosów:

59

 

 

Komentarze użytkowników (31)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

GosiaL 20:22:05 | 2016-01-17
Dla tych którzy poszukują wartościowych ludzi, z nadzieją, że wśród nich będzie ta właściwa osoba, z którą warto wejść w związek małeński polecam katolicki portal randkowy www.betania.pl

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maria 15:43:56 | 2014-06-29
Ja również "na marginesie":
nie wszystkich dotyczy opłakiwanie utraconych szans - ja jestem tego przykładem -   mając 65 lat niczego co się wydarzyło w moim życiu nie żałuję i niczego nie chciałabym przeżyć jeszcze raz. Po trzydziestce odkryłam, że moim powolaniem jest żyć dla innych - jako osoba samotna. Poczułam się szczęśliwa i tak jest do dziś. Wszystko, co czynię, daje mi radość, a zajęć mi nie brakuje. Przy czym każdy dzień rozpoczynam od udziału we Mszy świętej.
Maria

Oceń 27 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~klawa 18:16:46 | 2014-06-28
Powszechnie wiadomo, że ludzie rozwodzący się, a potem wstępujący w ponowne związki zazwyczaj po raz kolejny wybierają ten sam typ współmałżonka

Wot, dziennikarska rzetelność Deonu.
Dalej wmawiajcie ludziom, aby dokonywali wyborów życiowych na podstawie "powszechnie wiadomo".

Oceń 16 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gość 14:22:01 | 2014-06-15
Dlaczego młodym ludziom nie stworzy się możliwości uczestniczenia np. w naukach na temat: jak wybierać osobę na całe życie, jak sprawdzić słodkie deklaracje, do czego się zobowiązujemy w prawie cywilnym i kanonicznym, jakie będą dla nas konsekwencje jak się nam nie uda, dlaczego nie ma możliwości uprzedniego badania psychologicznego (czyż wstyd rozwodu nie jest większy?). Pytam DLACZEGO? Czy to brak pieniędzy (rozwód a tym bardziej unieważnienie bardzo drogo kosztuje), czy brak odpowiednich osób do prowadzenia przygotowań, czy może brak nam dobrych psychologów? To że młodzi ludzie mają „burzę hormonów”, zmienne emocje i niestałe decyzje, to normalne w ich wieku i tak było zawsze. Ale dlaczego osoby związane z tym problemem nie potrafią w mądry sposób przestrzec i przygotować aby nie dochodziło do niszczenia związków, tylko wolą później w roli specjalistów naprawiać problemy (najlepiej w swoich gabinetach, co również nie jest tanie). Pytam DLACZEGO???

Oceń 21 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Marcin 13:05:47 | 2014-06-12
Jak człowiek siebie nie kocha i nie akceptuje, to go nikt nie pokocha i nie zaakceptuje. Kiedy mamy problem z samym sobą najczęściej włącza nam się wytykanie innym tego, czego nie akceptujemy właśnie w sobie. Koło się zamyka. Nowy partner tego nie zmieni. Bycie z kimś pozwala się szybciej rozwijać, o ile człowiek jest świadomy sam siebie.

Oceń 16 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rrr 17:05:33 | 2014-05-27
Do Marii:
1. Nie zgadzaj się na rozwód i broń się przed tym
2. Jeżeli już miało by jednak dojść do podziału majątku, to niech on Ciebie spłaci, tzn. musiałabyś wtedy opuścić mieszkanie, ale za połowę z 600 tys. na pewno da się kupić mieszkanie inne, może jedynie w innym mieście. Jeżeli by miało dojść do sprzedaży mieszkania to niech to mąż sprzedaje. Na to trzeba dużo czasu, a jak on jest w Norwegii to moze zwyczajnie go nie mieć. I nie opuszczaj mieszkania dopóki ono nie będzie sprzedane i nie będziesz miała pieniędzy na kupno następnego.
3. Graj na czas, wszystkimi formalnościami obarczaj męża.
4. Najważniejsze: módl się o pojednanie.

Oceń 9 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:) 00:50:16 | 2013-05-03
Może z tym Panem, to była pomyłka, a może On ma swoich wybrańców? Sama już nie wiem.

...

Święta Rita to Święta, a mąż jej dopiero nawrócił się w momencie śmierci!
Więc kto jest bardziej godny? My czy Ona?

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rozbój 09:26:39 | 2013-04-27
"....W moim przypadku jesteśmy 35 lat małżenstwem......(mąż) chce podziału majątku; żebym spłaciła mu nasze stare mieszkanie ze starymi meblami i wycenił to jego adwokat na 600 tys połowa do podziału. Włosy mi się zjeżyły na głowie."....Rozwody to straszna rzecz , nie zdawałam sobie sprawy co robię gdy wykupywaliśmy mieszkanie spółdzielcze na własnośc, że on zażąda rozwodu i spłaty. jak sie bronić? ..."

Toż to rozbój w biały dzień ! Masz zwracać mężowi tyle forsy za co?, Bo zachciało mu się rozwodu? Spytaj się księdza proboszcza jakie jest stanowisko KK w sprawie oczywistej niesprawiedliwości . Niech powiedzą w kościele na kazaniu że to kradzież i ciężki grzech, a nie tylko o aborcji, in vitro i małżeństwach homoseksualnych.

Oceń 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pomoc 09:42:31 | 2013-04-24
Na psychiczną przemoc -> warsztaty z asertywności i wizyty u terapeuty psychologa np. w Interwencji Kryzysowej.

Oceń 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zuzka 13:39:15 | 2013-03-16
"Jeżeli małżonek nie stosuje przemocy fizycznej lub seksulanej ..." A psychiczna przemoc? Drodzy czytelnicy, małżeństwo to nie jest tylko poświęcenie. Polska to kraj owrzodzony, zakłamany, gdzie sądy niezawisłe można użyć jedynie w cudzysłowiu, korupcja kwitnie, ludziom żyje się coraz gorzej, stąd frustracje, nerwy i ciągły bieg. Mężczyzna zapracowany, kobieta niedoceniona. Statystyki w sprawie rozwodów mówią same za siebie. Artykuł nie jest jednoznaczny i przedstawiony jest tu tylko jeden punkt widzenia - bardzo taki malarski - "gondolowy". Niestety życie nie jest obrazem i nie ma przepisu na nie.

Oceń 26 9 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook