Jak "naprawić" małżeństwo?

Wychowawca
(fot. shutterstock.com)

Podnosimy głos, nie kończymy rozmowy, wprowadzamy nerwową atmosferę, wzajemnie się oskarżamy, mamy ciągłe pretensje do współmałżonka. Nastają ciche dni, mijają kolejne tygodnie, miesiące, a nawet lata. Poczucie bezradności i bólu trwa...


Brudne naczynia pozostawione w zlewie, papiery porozrzucane na stole prowadzą do sprzeczki. Do konfliktu prowadzi także nieuporządkowana hierarchia wartości. Dla mnie jest co innego ważne niż dla mojego męża. Mnie zależy na czymś odmiennym niż mojej żonie. Niezgodność opinii na jakiś temat przeradza się w sprzeczkę. Dochodzą przykre słowa, a podniesiony ton głosu wzmaga napięcie. Narastają negatywne emocje, dochodzą wątki poboczne merytorycznie niezwiązane z zasadniczą sprawą - i kłótnia gotowa. Na domiar złego, niezażegnany konflikt niejednokrotnie przeradza się w wojnę popartą wrogim nastawieniem, oziębłością, a nawet nienawiścią współmałżonków.


Czy w takich sytuacjach możliwy jest małżeński kompromis? Czy skłóceni, emocjonalnie oddaleni małżonkowie mają szansę na naprawienie relacji? Jak najbardziej tak.

 

Dialog małżeński - jakie to trudne


Aby mogło nastać szczere pojednanie skłóconych partnerów, potrzebne są: czas, właściwy moment do rozmowy i odpowiednie miejsce. Gdy upłynie odpowiedni czas i opadną emocje, możemy obiektywnie ocenić zaistniałą sytuację. Wybierzmy dobry moment do rozmowy - gdy dzieci już zasną, gdy współmałżonek skończy oglądać mecz, a żona odłoży swoją książkę. Ustalmy dogodne miejsce do dialogu - może to być spacer lub wygodny fotel.

 

Nie podejmujmy rozmów, gdy włączony jest telewizor czy komputer. Starajmy się skupić na sobie nawzajem. Koncentracja ułatwi poznanie argumentów, którymi kierował się mąż/żona. Miejmy na uwadze, że kobiety i mężczyźni mają inny sposób komunikacji. Nie łudźmy się, że nasz rozmówca domyśli się, o co nam tak naprawdę chodziło. Bądźmy otwarci na usłyszane słowa. Im wcześniej nauczymy się sztuki rozmowy i prowadzenia dialogu, tym łatwiej znajdziemy wspólne stanowisko w sprawach dotyczących naszego małżeństwa. Praca ta niekiedy trwa lata, ale warto, bo potem nie ma rzeczy niemożliwych do rozwiązania. Niejako nawykiem staje się mądre przeanalizowanie na wiele sposobów problemu, który staje przed nami. Musimy przegadać wszystkie trudne sprawy. Nauczmy się nie tylko mówić o swoich wątpliwościach, smutkach, ale też umiejmy słuchać drugą osobę, by lepiej zrozumieć konkretne zdarzenie.


Nieumiejętność rozmowy jest konsekwencją awantur, ucieczek z domu i pozamałżeńskich romansów. Niedojrzałość emocjonalna partnerów prowadzi do rozpadu wielu związków. Św. Augustyn pisał: "miłość to wybór drogi miłości i wierność temu wyborowi". Paradoksem jest, że choć kłótnie ranią, to jednak wzmacniają więź między małżonkami. Po burzy zawsze wychodzi słońce. Konflikty umacniają naszą miłość, jeszcze bardziej doceniamy, jak bardzo jesteśmy sobie bliscy i dla siebie cenni. Dlaczego więc tak rzadko okazujemy sobie uczucia?

 

Małżeństwo w codziennym użyciu


Zabiegani, zapracowani zapominamy o miłych słowach, prostych gestach dobroci, liścikach miłosnych. A czasem tak niewiele potrzeba, by odświeżyć wzajemną więź, by druga osoba poczuła się adorowana i doceniona. Warto zainwestować we własne małżeństwo. I nie trzeba tu wielkich nakładów finansowych, liczy się inwencja i pomysł. Randka po 20 latach małżeństwa - jak najbardziej tak. Od czasu do czasu rozrywka kulturalna. Nie wstydźmy się chwycić swoją żonę/męża za rękę. Nie bądźmy jałowi w okazywaniu uczuć. Pocałunek z zaskoczenia, drobny gest, skromny upominek - czy tak wiele nas kosztują? Zaplanujmy spotkania tylko we dwoje, poczytajmy wspólnie ulubioną książkę, pooglądajmy stare zdjęcia, zatrzymajmy się na sobie. Nie rozmawiajmy o dzieciach, zapomnijmy o pracy, nie róbmy listy zakupów. Uchwyćmy coś niewidzialnego, by stało się namacalne.

 

Narzeczeństwo - czas licznych pytajników


Nieprawdą jest, że przed ołtarzem stajemy idealni, bez wad i różnic, które nagle pojawiają się po ślubie. Często słyszymy: mój mąż tak się zmienił po ślubie, albo: ona taka nie była przed małżeństwem. Nie był/nie była, bo albo tego nie zauważyliśmy, albo nie chcieliśmy widzieć, albo zamknąwszy się w świecie uniesień, radości, zakochania najzwyczajniej nie rozmawialiśmy o fundamentach naszego związku. I tu dotykamy istoty okresu narzeczeństwa.

 

Ten magiczny czas można porównać do świata trzylatka - im więcej chcemy się dowiedzieć, tym o więcej musimy pytać. Bądźmy - jak dzieci - głodni wiedzy o przyszłym współtowarzyszu drogi. Niech narzeczeni nie boją się zadawać sobie trudnych, czasem krępujących, wstydliwych pytań. Wspólne życie to nie piękny wysprzątany świat, to czasem bardzo przyziemne rzeczy, które potrafią doprowadzić do frustracji a nawet depresji. W 2009 roku orzeczono ponad 65 tysięcy rozwodów, gdzie jedną z głównych przyczyn była niezgodność charakterów. Można przypuszczać, że w związkach tych nie było ognia pytań, małżonkowie nie zgłębiali wiedzy o partnerze.


Miłości nie można pozostawić samej sobie. Nie bez przyczyny miłość porównywana jest do pięknego kwiatu, o który trzeba dbać, troszczyć się, pielęgnować. Nie tylko do ślubu, nie tylko w dniu ślubu czy w trakcie miesiąca miodowego, ale przez całe życie.


Osoby, które chcą złożyć sobie przysięgę przed Bogiem, powinny zweryfikować wcześniej, czy naprawdę się znają, czy budują swój związek na trwałym fundamencie, czy więzi, jakie zrodziły się między nimi, przetrwają na zawsze. Ten wspólny dar, jakim mogą siebie obdarzyć małżonkowie, niesie niezrównane bogactwo. Umacnia związek, buduje dojrzałość i współodpowiedzialność za rodzinę.

 

Co Bóg złączył...


Małżeństwo sakramentalne to stała obecność Chrystusa wśród małżonków. Jeżeli decydujemy się na małżeństwo, poszukujemy towarzysza na dobre i złe. Podając sobie dłonie w duchu miłości, przyrzekamy wspólną wędrówkę przez całe życie. W sakramentalnym małżeństwie od ołtarza odchodzi nas troje: mąż, żona i wśród nich na całe życie Chrystus. W przysiędze sakramentalnego małżeństwa wypowiadamy niezwykle doniosłe słowa: "Ślubuję ci miłość, wierność, uczciwość oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Bóg". To jest program naszego wspólnego życia i żadna siła tego nie rozerwie.


Małżeństwa nie zawieramy na chwilę i nie kończymy, gdy dzieje się coś niedobrego. Rodzina musi mieć kręgosłup, musi mieć trwałe fundamenty. Jeżeli zawieramy Sakrament Małżeństwa, nie możemy kierować tzw. ceremonią, czy opinią publiczną. Dwoje ludzi - mąż i żona muszą na co dzień żyć Ewangelią, czerpać z tego wiecznie żywego źródła, by sami mogli być wsparciem i siłą dla dzieci, także dla dalszych członków rodziny. Życie nie jest snem albo marzeniem - tu potrzeba wiele wytrwałości, pokory, kompromisu i modlitwy!

 

Droga do porozumienia


Jan Paweł II mówił: "Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje "Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie - jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić - dla siebie i dla innych".

 

Żyjemy szybciej i intensywniej niż pokolenie wcześniej, ale to nie usprawiedliwia naszego egoizmu i braku chęci do dbania o współmałżonka. Kiedy ostatni raz dowiedzieliśmy się czegoś nowego o sobie nawzajem? Czy rozmawiamy o swoich codziennych uczuciach? Przecież w małżeństwie niejako rezygnujemy z własnego ja, ale po to, by zdobyć nasze wspólne my. Znane powszechnie powiedzenie: małżeństwo to wieczny kompromis, niech nabierze mocy działania. W pierwszej kolejności należy uporządkować teren własnego ja. Jeżeli sami nie będziemy stawiali sobie wymagań i nie będziemy ich konsekwentnie realizować, nie oczekujmy zmian u współmałżonka. Jeżeli sami nie podejmiemy wysiłku pracy nad tym, co w nas słabe, czego się boimy i stale ukrywamy głęboko w środku, nie damy rady w chwilach, gdy nasze małżeństwo będzie potrzebowało podjęcia dojrzałych, mądrych wyzwań. Kompromis to partnerstwo, oparte na wolności, na szacunku drugiej osoby.


Wspólne życie to zaspokajanie nie własnych, ale jej/jego potrzeb. To szczęście żony/męża jest dla nas najważniejsze. To dla współmałżonka jesteśmy wsparciem, jesteśmy plecami, o które zawsze można się oprzeć, gdy jest ciężko i nabrać sił, by dalej kroczyć szlakiem życia, którego szczytem jest wspólne zbawienie.


*Beata Pisarczyk - pracownik administracji samorządowej w Urzędzie Miejskim w Dąbrowie Górniczej

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.89

Liczba głosów:

63

 

 

Komentarze użytkowników (30)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~JAN..... 23:10:59 | 2014-12-22
Wszystko co jest tutaj napisane jest prawdą, doświadczyłem tego z moją żoną oddalaliśmy się od siebie tak bardzo że rozstalilibysmy się ciągłe kłutnie obwinianie się a przy tym dziecko cierpiało (ja bym ją zostawił miałem dość) Wytłumaczyliśmy sobie wszystkie sprawy......

Oceń 18 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Dorota 11:56:50 | 2014-04-10
A ja znalazłam w tym artykule potwierdzenie słuszności prowadzenia dialogu w małżeństwie zgodnie z jego zasadami. Polecam www.spotkaniamalzenskie.pl

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zz_top 08:43:14 | 2014-04-10
"Nieumiejętność rozmowy jest konsekwencją awantur, ucieczek z domu i pozamałżeńskich romansów."
A cóż to za teza??? Albo to jest jakiś szalony skrót myślowy, który wymaga rozwinięcia, albo autorka nie ma bladego pojęcia o przyczynach trudności w komunikacji!

Ogólnie jestem rozdrażniony tym artykułem - same pobożne życzenia, chciejstwo i myślenie magiczne. W jednym z komentarzy już pojawił się głos, że potrzebna jest dobra wola. I to są słuszne słowa! Co więcej warto by było się zastanowić jak w sobie budować dobrą wolę. Przemyśleć dlaczego nam jej brak z perspektywy antropologii chrześcijańskiej (a nie tylko z poziomu psychologicznego bełkotu). Jak zdecydujemy się na "podróż" tą ścieżką, to niechybnie dojdziemy do chrześcijańskiej prawdy o grzechu, grzesznej naturze człowieka. Ale to już temat na całkiem inny artykuł...

Oceń 6 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wiki 15:41:20 | 2013-09-25
Wspominam dzień kiedy się zakochałam w mom mężu,wydawał mi sie taki mądry ,ojcowski .Byliśmy młodzi 19 i 21 lat jak założyliśmy rodzinę ,chcieliśmy żyć w sakramencie .Mieliśmy małe mieszkanko ,potem urodziła nam sie córcia .Pracowaliśmy na zmiany ,więc dzieckiem zajmowaliśmy się sami . Było trudno ,ale byliśmy razem. A potem nowe mieszkanie w bloku , i tu brakowało nam pieniędzy na wszystko , Podjeliśmy decyzję o wyjeżdzie za granicę . Ja zostałam , myslałam ,że oszaleję tak tęskniłam ,ale potem tęsknota była oraz mniejsza ,ja sobie dobrze radziłam . trwało to 5 lat . Mąż wrocił ,zaczeliśmy na nowo i pojawił się synek , mały ,cudny . Mąz założył firmę i no cóż parę nie wypłaconych faktur i mieliśmy mnóstwo długów. I znów wyjechał. ja mam żal że nic mi nie mówił o kłopotach w firmie , myślę że dużo mogłam mu wtedy pomóć.Oddalilśmy się bardzo od siebie ,nie wiem czy warto to wszysko trzymac , kochamy dzieci bardzo ,on jest dobrym ojcem .Ja jestem taka samotna ,bardzo samotna .Rzadko rozmawiamy o nas ,tylko ile trzeba spłacić ile zostało. Myślę że to zabija naszą miłośc . Jak myślę że to zakończyc ,to przychodzi mi obraz ten dzień w ktorym się zakochałam .Lata lecą jesteśmy ze sobą 26 lat .

Oceń 7 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~żona 19:44:19 | 2013-09-14
''niech słońce nie zachodzi nad naszym gniewem...''

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~G. 12:33:44 | 2013-08-31
...a gdy żona...?

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~m 06:46:08 | 2013-08-31
Co zrobić, gdy mąż nie chce rozmawiać?

Oceń 5 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~yord 20:00:29 | 2013-08-29
Ciekawe treści dotyczące relacji Ona - On i Bóg:
https://www.facebook.com/pages/Ona-On-i-B%C3%B3g/619111308128683?fref=ts

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nie oprócz, a przede wszystkim 00:58:03 | 2013-01-12
Oprócz komunikacji samej w sobie potrzebna jest dobra wola -   

...

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~małżeństwo jak klejnot 17:25:50 | 2013-01-11
Może jesteś prawdziwym diamentem.
Lecz diament świeci pełnią blasku dopiero po oszlifowaniu.
Wśród nas żyją ludzie, cenni jak diamenty,
ale są jeszcze często surowi i nieoszlifowani.
Ta surowość tkwi ukryta w pozornie drobnych sprawach.
Wychodzi na jaw na przykład wtedy,
gdy się tylko wszystko krytykuje.
Gdy się samemu zawsze do przodu pcha,
gdy się widzi dobro wyłącznie u siebie,
gdy jest się zdania,
że samemu nie popełnia się błędów.
 
Czy nie powinno się u ciebie
oszlifować jakiejś surowej strony?
Nie odkładaj tego na jutro, zacznij jeszcze dzisiaj.
Weź sobie do tego parę dobrych kamieni,
twojego męża albo twoją żonę -
 
Oszlifowany staniesz się cudownym klejnotem.

Oceń 4 3 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook